Menu

piątek, 21 lipca 2017

"Wizaż śmierci" Ewa Dudziec

Udostępnij ten wpis:
„Wizaż śmierci” Ewa Dudziec Ridero str.188 W tygodniu z autorką Ewą Dudziec pora na recenzje, która mam nadzieje przekona was ostatecznie do przeczytania "Wizażu śmierci"
W okolicach Białegostoku znalezione ciała dwóch modelek, które padły ofiarą handlarzy narządów. Do śledztwa zostaje włączona agentka CBŚ, pracująca pod przykrywką wizażystki. Wraz z pomocą agenta FBI próbuje odnaleźć powiązania świata mafii z show-biznesem. Każdy kolejny dowód przynosi więcej pytań, a gdy w końcu elementy układanki zaczynają do siebie pasować, jednak tajemnica skrywana przez amerykańskiego agenta może przeszkodzić im w znalezieniu sprawcy. Co stanie się, gdy agent zdradzi? Czy uda im się odnaleźć sprawców morderstw? Ewa Dudziec gładko i finezyjnie wprowadza nas w brudny świat mafii, której obszar działań wykracza poza granice naszego kraju. Gdy w świecie modelek zdarzają się zaginięcia, które prowadzą do jednego człowieka. Beatrycze nie może jednak pozbyć się wrażenia, jakoby szukali dwóch mężczyzn.

Znów miała wątpliwości, czy ścigają dwóch przestępców, czy tylko jednego z rozdwojeniem jaźni albo schizofrenią. Była jednak pewna, że muszą zasięgnąć opinii psychologa. Specjalista mógł rzucić nowe światło na sprawę i pomóc w wyjaśnieniu kilku wątpliwości.

Świetnie zbudowana intryga kryminalna sprawia, że wchodzimy do świata, który wciąga nas od pierwszych stron, kusząc opisami i niedopowiedzeniami aż po sam koniec historii. No właśnie czy aby na pewno koniec? Pomimo tego, że trup ściele się gęsto, agenci chodzą sfrustrowani i po chwili orientujesz się, że już nikomu nie możesz ufać, nie jesteś w stanie odłożyć tej historii choćby na chwilę i analizujesz wszystko raz po raz, chcąc dociec, kim jest winowajca, kto zdradził. Tylko czy jesteś w stanie to zrobić? Bohaterowie stworzeni przez autorkę są idealni w swych niedoskonałościach. Zarówno agent z tajemnicą, jak i sama Beatrycze czy też ich przełożony są prawdziwi do bólu. Mają wady i nałogi. Dzięki temu możemy się wczuć w postaci i ich życie, to jak wpływa na nich praca i zagrożenie.

Szczątki były mocno owinięte i mniej więcej pośrodku długości kilka razy przewiązane sznurkiem. Kiedy został odkopany cały pakunek, nikt już nie miał wątpliwości, że są to najprawdopodobniej dwa ciała.

Jestem pod wrażeniem kreacji bohaterów i czekam na kolejne książki z nimi w roli głównej. Beatrycze jest twardą babką ceniącą swoją niezależność i dążącą do prawdy za wszelką cenę. Przeszła wiele, ze względu na swoje zajęcie, jednak możemy poznać też jej wnętrze, zrozumieć powody jej zachowania.

Pokręcił głową z niedowierzaniem i zniecierpliwieniem. Zastanawiał się, jak ją przekonać, aby w końcu przestała grać. Wystarczyło mu kilka chwil, żeby zorientować się, że nikt jej nie uprzedził. Nienawidził takiego partactwa. Zamiast współpracy, ciągle jakieś kłody pod nogi. Cieszył się, że jego matka jest Polką, bo inaczej nie zdzierżyłby podejścia niektórych przełożonych. Większość życia spędził w Stanach i niektórzy współpracownicy, a zwłaszcza polscy przełożeni, wydawali mu się dziwni
Historia jest ciekawa i wciągająca. Czujemy się zaintrygowani przez całą lekturę, zaś końcówka przeraża , ale też pozwala na snucie nadziei i planów na ciąg dalszy. Świetna kreacja bohaterów połączona z ciekawym pomysłem fabuły sprawia, że dostajecie wartościowy kryminał, który trzyma w napięciu i przynosi zaskakujące wnioski. Sprawia, że po zakończonej lekturze zbieracie szczękę z podłogi i zaczynacie oglądać się za siebie. Świat jest pełen powiązań i tajemnic, których nie jesteś świadom do czasu, w którym ktoś lekko popchnie cię w kierunku rozwiązania.

Kołysał nieprzytomną dziewczynę jak dziecko. – Niby jesteś nią – powiedział radośniej. – I dlatego też możemy być razem. Już nie musimy ukrywać naszej miłości. Tak jak zawsze pragnąłem… Wyplączę nas z tego i w końcu będziemy mieli spokój. Będziemy tylko ze sobą… Jeszcze trochę… załatwię to… obiecuję

Ciesze się, że mogłam objąć patronatem tak ciekawą powieść, za co serdecznie dziękuje autorce. Pamiętajcie o trwającym konkursie, w którym do wygrania egzemplarz „Wizażu śmierci” z autografem autorki.

"Jak Feniks z popiołów" Greta Gulsen( Premierowa)

Udostępnij ten wpis:
„Jak Feniks z popiołów” Greta Gulsen Wydawnictwo Czarna Kawa str.316 Kolejny debiut w moich rękach. Książka nietuzinkowa, posiadająca dodatkowe znaczenie ukryte gdzieś pomiędzy wierszami. Romanse, przyjaźni i tragedię za murami szpitala przeplatane przedwojennym kinem i muzyką, kulturą międzywojnia. Greta Gulsen jest terapeutką zajęciową i bibliotekarką debiutującą w tym roku powieścią "Jak Feniks z popiołów".
. Obecnie przygotowuje dla nas powieści takie jak „Motyl w kolorze indygo”, „M.A.S.K. A” oraz "Melancholia"

. Autorka wprowadza nas w świat Laury Chojnickiej, młodej lekarki wychowującej się w domu dziecka. Stoi ona przed wyborem specjalizacji, jednak nie ma wielu możliwości, gdyż ma wadę serca i czeka na przeszczep. Życie Laury wydawać by się mogło nieskomplikowane jednak pustka w sercu, jaką pozostawiła zadra z przeszłości, nie pozwala jej na rozwinięcie skrzydeł. Kobieta wciąż powtarza, że musi być sama, jednak los chce inaczej i stawia co rusz nowych adoratorów próbujących zdobyć serce lekarki. W szpitalu aż roi się od możliwych kandydatów na partnera, jednak Laura pozostaje nieugięta wobec swych postanowień, aż do momentu, w którym poznaje młodego aktora pół Włocha, pół Polaka, który pozostawi po sobie ogromne piętno. Historia Laury to nie jest jednak zwykły romans z medycznym tłem. Podejście Chojnickiej do pacjentów i umiejętność wnikliwej obserwacji nadaje historii innego wymiaru. Częste rozmowy o śmierci i jej sensie ciekawie komponują się z całą resztą. Każdy zawód miłosny w wykonaniu Laury staję się chwilą postoju i czasem na refleksje co w życiu jest naprawdę ważne. Gdy dowiadujemy się więcej o jej przeszłości, całość układa się w logiczną całość, a obraz Laury w naszych oczach zmienia się ogromnie. Laura po każdej porażce nie tylko się odradza jak tytułowy Feniks, lecz stara się naprawiać swoje błędy. Losy naszej bohaterki plączą się i ukazują, jak ulotne rzeczy zasłaniają nam to, co w życiu ważne. Pamiętajmy jednak, że wszystko da się naprawić. Proszę cieszyć się życiem i brać z niego garściami. Nie każdy mój Pacjent ma tyle szczęścia, by dostać nowe życie. Odrodzić się niczym Feniks z popiołów. Jest jeszcze druga część opowieści, która przemówi do was równie mocno, jak losy Laury, która w swym życiu kierowała się miłością do Boda i artystów międzywojnia. Jej bohaterem jest Gustaw młody Kardiochirurg do szaleństwa zakochany w swojej pacjentce Gai. Ich losy splecione w pięknym uczuciu mają moc, by odrodzić się w kolejnych wcieleniach. Obie historie łapią za serce. Serce, które jest przedstawione zarówno jako organ odmawiający posłuszeństwa, jak i ten, w którym kumuluje się miłość uczucie ogarniające zdradziecki umysł i ciało. Greta Gulsen stworzyła bohaterów, którzy zawładną sercem, zarażą pasją i rozjaśnią umysł, skłaniając do myślenia. Czytając tę historię, odnajdziesz trudną drogę do uczucia i szczęścia, które jest kruche jak porcelana, bo życie takie właśnie jest. Jednak to, co niewidoczne zostanie z wami na dłużej. Druga warstwa historii wniknie w was niepostrzeżenie i sprawi, że wasze umysły zaczną inaczej spoglądać na świat. Jeśli chodzi o język, jakim napisana jest powieść, debiut prezentuje się bardzo dobrze. Książkę czytamy płynnie a przejścia pomiędzy wspomnieniami i teraźniejszością tworzą idealnie naoliwioną maszynę. Pojawiają się momenty, w których możemy odsapnąć i przetrawić informacje, by móc dalej z całą mocą śledzić losy bohaterów. Bohaterowie są spójni i prawdziwi a ich reakcje adekwatne do zachodzących sytuacji. Każda nowa postać wprowadza do historii ciekawy wątek, tworząc tym ciekawą wielowątkową powieść, która warta jest polecania każdemu nie tylko miłośników książek z medycyną w tle. Warto ją przeczytać i uchwycić obie warstwy tej historii. Polecam.


Greta Gulsen
Marta wśród Książek objęła patronatem tę powieść, więc będę mogła podzielić się z wami egzemplarzami "Jak Feniks z popiołów". Za możliwość lektury i patronatu dziękuje autorce i Wydawnictwu Czarna Kawa.

środa, 19 lipca 2017

Wywiad z Ewą Dudziec

Udostępnij ten wpis:
Wywiad z Ewą Dudziec, autorką "Wizażu śmierci"
zdjęcie od autorki

Kiedy pojawiła się u ciebie pierwsza myśl dotycząca pisania?

- W liceum. Przypadkowo napisałam wiersz, potem drugi, trzeci… i na poezji się wtedy skupiałam. Ale zaczęłam też pisać prozę do szuflady. Nie, nie marzyłam o pisaniu od dziecka. Wtedy chciałam być dentystką. (śmiech)

Kto na co dzień cię inspiruje?

Życie, znajomi, inni pisarze. Od jakiegoś czasu odkrywam niezwykłe emocje podczas rozmów z innymi pisarzami, udziału w kursach i warsztatach literackich. Zawsze po takich spotkaniach z innymi twórcami, wszyscy doładowujemy się pozytywną energią. I często potem na naszych blogach pojawiają się nowe opowiadania lub miniaturki.

Jeśli nie kryminał, to co?

Ten kryminał to trochę wypadek przy pracy. (śmiech) Początkowo planowałam tylko opowiadanie, i do tego szpiegowskie. Koncepcja się rozwinęła i wyszło inaczej. Najchętniej jednak skłaniam się w kierunku fantasy. Od tego tak naprawdę zaczęłam pisanie prozy „na poważnie”. Mam kilkanaście rozdziałów książki właśnie z tego gatunku, która czeka na skończenie. Oprócz tego pisze opowiadania około-erotyczne na bloga.

Wielu autorów tworzy playlisty czy ty słuchasz muzyki przy tworzeniu? Jeśli tak to jakiej?

Wychowałam się na Metallice, Proletariacie, Europe, Perfekcie, Liście Przebojów Programu Trzeciego PR, i innych metalowych „tworzywach”. Długo by wymieniać. W latach 90. krążyły jakieś niesamowite fluidy w powietrzu i powstało wtedy dużo genialnej muzyki. W zeszłym roku na fan page-u zrobiłam mini cykl „Magiczny ’91”. I wrzucałam linki do kultowych utworów. Lubię szeroko pojęty rock. A dzięki mężowi nie jest mi też obce techno z lat 90. czy muzyka elektroniczna, ale w małych dawkach.
Moimi ulubionymi prezenterami są oczywiście Marek Niedźwiecki i Piotr Kaczkowski. Mistrzowie w swoim fachu, którzy wychowali już wiele pokoleń miłośników, po prostu, dobrej muzyki.
O rany, zaczynam przekopywać zakamarki pamięci… Otworzyłaś puszkę Pandory… hahaha!

  Kim na co dzień jest Ewa Dudziec?
Zwykłą kobietą. Na to pytanie chyba powinni odpowiedzieć moi najbliżsi.

Twoje ulubione książki?

Dawno temu zaczytywałam się w horrorach Grahama Mastertona. Oczywiście, była też saga o Wiedźminie. Teraz cykl „Miecz prawdy” Terry’ego Goodkinda, a ostatnio chętnie sięgam po twórczość Vincenta V. Severskiego i S.J. Watsona.


Jakie rady masz dla osób, które piszą coś swojego i chcą to wydać ?

Przede wszystkim dużo cierpliwości, samozaparcia oraz zapewnienie sobie pomocy przy promocji i załatwianiu różnych formalnych spraw. A jeszcze przed tym, zapoznanie się z rynkiem wydawniczym i możliwościami – z różnymi sposobami wydania książki i znalezienie dla siebie odpowiedniej drogi. I sugeruję, aby zdobywanie przyszłych czytelników rozpocząć jeszcze przed skończeniem pierwszej książki.

Twoja książka "Wizaż śmierci" porusza ważny temat handlu narządami. Nie boisz się poruszać kontrowersyjnych tematów?

W mojej książce handel narządami jest punktem wyjścia do głównego wątku. Czytelnicy są oswojeni z tym tematem, ponieważ pojawiał się już w tylu różnych książkach, filmach, serialach, że nie powinni być zaszokowani. Nie uważam się za osobę, która porusza szczególnie kontrowersyjne tematy. Ani tym bardziej za pionierkę w tej kwestii.

Masz jakieś inne hobby poza pisaniem?

Muzyka i bieganie z mieczem po lesie, ale rzadko mam do tego okazję.

Ogromnie dziękuje za odpowiedzi na pytania i poświęcony czas.  

Na Fanpage'u Martawsrodksiazek trwa konkurs gdzie jest do wygrania "Wizaż śmierci" zapraszam do udziału:)



niedziela, 16 lipca 2017

Tydzień pod osłoną Wizażu śmierci :)

Udostępnij ten wpis:

Dziś dość nietypowa zapowiedź książki, która niedługo zagości na blogu i fp w różnych formach. Będziecie mieli szanse na poznanie autorki, a także samej powieści. Zaczniemy od paru słów o autorce i opisie "Wizażu śmierci".



Ewa Dudziec o sobie: 

Umysł ścisły z artystyczną duszą. Przygodę z twórczością rozpoczęła w liceum, gdy – jak mówi – bawiła się poezją. W wydanej w grudniu 2016 roku antologii 21-dniowe wyzwanie. Piszę codziennie. Wybór tekstów ukazały się jej pierwsze opowiadania i wiersz. Ewa Dudziec publikuje również na autorskiej stronie DarkIta.pl. Ukazały się tam m.in. fragmenty Wizażu śmierci i kilka opowiadań z cyklu Dziennik Beatrycze. Prowadzi blog Czekoladki z pieprzem, gdzie zamieszcza utwory własne i innych autorów. Prywatnie właścicielka czarnego kota, miłośniczka fantasy, kryminałów, thillerów i science-fiction w różnych postaciach.



Ewa postanowiła spełniać się w pisaniu i rozpisała swój plan wydawniczy prosząc przyszłych czytelników o pomoc w zebraniu potrzebnej kwoty.Tak powstała zbiórka na wspólnyprojekt,pl. Udało się a książka może trafić w wasze ręce. 

Ewę możecie znaleźć 
na stronie -------> Darkita.pl


                              O "Wizażu śmierci" 

Pod Białymstokiem znaleziono ciała dwóch modelek - ofiar handlarzy narządami. Do międzynarodowego śledztwa zostaje włączona agentka CBŚ, pracująca pod przykrywką wizażystki. Razem z konsultantem z FBI, sprawdzają powiązania handlarzy z lokalnym show-biznesem. Kolejne, zdobyte dowody przynoszą jedynie więcej pytań niż odpowiedzi. Gdy w końcu elementy układanki zaczynają do siebie pasować, handlarze ludzkimi organami odkrywają ściśle strzeżoną tajemnicę amerykańskiego agenta i szantażują go.


Książkę możecie kupować  TUTAJ 



Zaglądajcie na fp Martawsrodksiazek tam pojawi się sporo ciekawostek i konkurs z tą książką

sobota, 15 lipca 2017

"Od jutra dieta" Małgorzata Mroczkowska

Udostępnij ten wpis:
"Od jutra dieta"
Małgorzata Mroczkowska
Wydawnictwo Czwarta strona 
str.477



Na totalną posuchę czytelniczą trafił mi się book tour z książką „Od jutra dieta” Małgorzaty Mroczkowskiej. Główna bohaterka Baśka określa siebie jednym słowem Grubaska, ale nie martwcie się, nie jest to zwykły zapis dążeń do doskonałości już odmienionej, szczupłej i szczęśliwej. Opowieść Baśki to historia z przymrużeniem oka o drodze, jaką bez względu na wszystkie rady każda z nas przechodzi w swoim życiu w różnych jego etapach. Historia o tym, jak zaakceptować siebie i to, co myślą o nas inni. Zabawna i pouczająca opowieść o drodze do własnego „Ja” usłanej dietami, miłością do krówek i dżemem z wiśni.




Małgorzata Mroczkowska. Skończyła politologię na UMCS w Lublinie. Przez wiele lat pracowała jako reporterka i dziennikarka. Nagradzana w wielu konkursach literackich. Prywatnie matka dwójki dzieci i posiadaczka labradora. W wolnych chwilach maluje obrazy i pielęgnuje kwiaty w swoim miejskim ogrodzie. Założycielka portalu dla polskich rodzin mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii mumsfromlondon.com. Mieszka i pracuje w Londynie, dokąd wyjechała z Warszawy w 2004 roku.

Baśka, matka, żona i pracownik oraz nie zawsze perfekcyjna pani domu. Od lat jest na diecie, co jakiś czas innej, równie nieskutecznej jednak zawsze ma wsparcie w postaci ciągle odchudzających się koleżanek. Niby zwykła historia jednak sposób, w jaki została opowiedziana, sprawia, że każda z nas może stać się Baśką na diecie a zmagania bohaterki lustrzanym odbiciem naszej walki.

...w walce z nadwagą miały pomóc jej niezastąpione krówki, z którymi, tak się złożyło, zaprzyjaźniła się w dość szybkim tempie. Baśka w ogóle lubi zwierzęta. Oprócz krówek nie pogardzi również raczkami ani ptasim mleczkiem.

Autorka w bardzo zabawny sposób opowiedziała historię kobiety normalnej i bardzo ludzkiej, kobiety, która w swoim życiu musi być wielozadaniowym robotem od zadowalania wszystkich. Szef chce pracy na 100%, mąż idealnego domostwa i kobiety szczęśliwej a koleżanki dobrej duszy, która podrzuci dobrą dietę lub ewentualnie w jej przerwie cukierka, no i dzieci, dla których trzeba być. Co jednak gdy wiecznie odchudzająca się Baśka zacznie gubić się w doskonałości, a natłok zadań przytłacza bardziej niż zwykle?
Skąd znam taki schemat? Schemat, w który wpada każda z nas. Dom, mąż i szczęście, pojawiają się dzieci a wraz z nimi więcej kilogramów, obowiązków i niedoczasu. To główny błąd, który popełniamy, wpadamy z diety w dietę, szukając dawnych siebie, chcąc dopasować się do otoczenia.

Lekkość i humor, z jakim napisana jest powieść, sprawia, że pochłoniecie ją w jedno popołudnie, co chwile ocierając łzy spowodowane wybuchami śmiechu. Ta historia stanie się wam bliska i na wskroś prawdziwa a Baśkę pokochacie za jej doskonałą niedoskonałość i realność, jaka towarzyszy jej walce ze słabościami. Tak wygląda dieta, jest drogą pełną upadków i wzlotów, które pozwalają nam spojrzeć na pewne sprawy zupełnie inaczej.

Polecam z ogromną przyjemnością każdemu, kto chce poznać realną stronę odchudzania i śmiać się przy tym do łez. Idealna lektura na ciepłe dni i na te chłodniejsze. Dla kobiet w każdym wieku i dla mężczyzn też.

czwartek, 13 lipca 2017

Kiedy na mnie patrzysz, wszystkie twoje marzenia jak powietrze stają się widoczne pierwszy raz :)+ wyniki

Udostępnij ten wpis:
Wywiad z Agatą Czykierdą- Grabowską 
autorką takich powieści jak

 "Kiedy na mnie patrzysz",
"Pod skórą" ( PREMIERA WRZESIEŃ 2017)

oraz opowiadań na blogu Follow Your White Rabbit 

"Pierwszy raz"


Pierwszy raz...new adult w polskim wydaniu.
Lena to młodsza siostra jego najlepszego kumpla z dzieciństwa i jego największa słabość. Dziewczyna była dla niego niczym zakazany owoc. Owoc, który nie ma pojęcia o swoich kuszących właściwościach. 

Kuba był zawsze obok, gdy potrzebowała pomocy lub wsparcia. Był dla niej jak brat. Kiedy nagle zniknął z jej życia na wiele lat, dziewczyna uznała, że nic dla niego nie znaczyła. 
  
Przypadkowe spotkanie po latach zmieni w ich życiu wszystko.


"Noc kupały"


Noc Kupały to magiczny czas...w tę najkrótszą noc w roku wszystko może się zmienić. 
Paweł to facet, który lubi to, kim jest. Nikogo nie okłamuje, ani nie zwodzi. Po prostu nie chce się z nikim wiązać, a jeśli ktoś tego nie rozumie, to już nie  jego problem. Jedyna dziewczyna, dla której był gotów się zmienić...wybrała jego kumpla. Ale to już przeszłość i nie zamierzał do niej wracać. Wyjazd służbowy w rodzinne strony traktuje, jako okazję do wytchnienia od szumu dużego miasta i jednocześnie możliwość wykazania się na polu zawodowym. 
Gdy los styka go z koleżanką siostry, Sarą...jego sielski powrót na rodzinne łono zmienia się w nieprzewidywalny rollercoaster emocji...
Sara nienawidzi Pawła. Tak po prostu, szczerze go nienawidzi. Owszem, ma pełną świadomość jego atrakcyjnej powierzchowności, która jest przeciwieństwem tego, co facet ma w środku. Ta świadomość tylko pogłębia niechęć do niego. Jako najbliższa przyjaciółka jego siostry, zna wszystkie jego mętne sekreciki i niechlubne kobiece podboje, co czyni ją całkowicie odporną na jego urok osobisty. Albo tak jej się tylko wydaje...
Podczas najkrótszej nocy w roku...wszystko może się zmienić..
                                      "Sezon na lisa"


O tym, co się dzieje, gdy zderzają się żywioły ;)
Opowiadanie o losach Olka i Pauli nie jest jeszcze zakończone, ale dzieli nas tylko chwila od finału tej magicznej historii o Miłości, pasji i tym co najważniejsze w życiu. Pokochacie klimaty "Lisiej doliny" i przekomarzania naszych bohaterów.   









Autorka o sobie :

Agata Czykierda-Grabowska, rocznik 1983, pedagog resocjalizacyjny, który nie przepracował nawet jednego dnia w zawodzie. Fanka dalekich podróży, która panicznie boi się latać samolotem. Cyniczka o romantycznej duszy, którą fascynują zombie.  
Pisanie stało się dla mnie naturalnym procesem, który ewaluował z wielkiej miłości do książek.
W swoich powieściach i opowiadaniach stawiam na prostotę i realizm, ponieważ głęboko wzięłam sobie do serca radę, którą przeczytałam na skrzydełku pewnej książki: pisz o tym, co znasz.
Wraz z mężem mieszkam w Ząbkach pod Warszawą…ale tak jest dziś. Jutro to może być zupełnie inne miejsce na świecie. 





PYTANIA CZYTELNIKÓW

 Agata zgodziła się odpowiedzieć na pytania czytelników. Z wszystkich zgłoszonych pytań autorka wybrała część a odpowiedzi poznacie już za chwile.


Czytelnik: Maja stawia granice Kamilowi i wymusza na nim obietnicę, aby ten nigdy się w niej nie zakochał. Wydaje mi się, że z sercem nie można igrać, ono i tak nas nie posłucha. A czy Pani myśli, że można to zrobić, czy można mu nakazać być mu niewzruszonym na uczucie, na porywy?

Autorka: Myślę, że nie można, ale czasami wmawiamy sobie, że nad wszystkim panujemy, nawet nad emocjami, ponieważ wtedy czujemy się bezpieczniej. Poddanie się emocjom sprawia, że jesteśmy bezbronni i podatni na zranienia. Przyjmowanie postawy „na pewno się nie zakocham” daje (często złudne) poczucie panowania nad sytuacją.

Co Panią inspiruje do pisania?
Muzyka, poznani ludzie, przeczytane książki i obejrzane filmy, a nawet…sny.

Jakie ma Pani wspomnienia z początkami pisania (dobre czy złe)?
Same pozytywne. Myślałam o postaciach i fabule przez cały czas i każdą wolną chwilę poświęcałam na pisanie.

Jaka jest Pani ulubiona pora roku?
Wiosna i wczesna jesień.

Serce czy rozum, czym kierujesz się w życiu?
Wszystko zależy od sytuacji, ale jestem bardzo emocjonalną osobą i często to właśnie serce przejmuje nad wszystkim kontrolę.

Najlepsze wspomnienie z dzieciństwa, które związane jest ze szkołą? :)
Szkołę kojarzę przede wszystkim z przyjaciółkami, z którymi nadawałyśmy na tych samych falach. Wspominam mnóstwo głupich pomysłów i zabawnych momentów. Szkoła nigdy nie kojarzyła mi się w negatywny sposób, a powrót do niej we wrześniu przyjmowałam w miarę dobrze ;).

Skąd zrodził się pomysł na pisanie książek czy to pasja od dzieciństwa czy kogoś namowa?

Nikt mnie nie namawiał. Nikt nawet nie wiedział, że piszę, a gdy wspomniałam o tym kilku osobom, to uraczono mnie pełnym politowania uśmiechem. Nie dziwię im się, bo gdybym dowiedziała się teraz, że na przykład moja siostra, która ma olbrzymi lęk wysokości zostaje instruktorem skoków ze spadochronem, to zareagowałabym podobnie.
Oczywiście porównanie nie jest do końca trafne, ale wiem, dlaczego takie, a nie inne reakcje towarzyszyły tej informacji.
Moje pisanie, to rozszerzenie mojej najukochańszej pasji, czyli czytania. Był to też sposób na relaks i wyciszenie. Zaczęłam pisać podczas jednego z najbardziej traumatycznych momentów mojego życia, a dokładnie remontu mieszkania,(nikomu nie polecam ;) ) wtedy usiadłam i zaczęłam pisać…i z tego co pojawiło wtedy zrodziło się „Kiedy na mnie patrzysz”.

Gdyby Pani mogła sobie zażyczyć czego tylko dusza pragnie co by to było ?
Zażyczyłabym sobie niekończących się podróży po świecie.

Czego nie umieści Pani w książce i dlaczego
Nie myślałam nigdy nad tym. Nie lubię tragicznych zakończeń i braku happy endu i chyba właśnie to są dla mnie tematy, których na razie nie chcę w swoich książkach. Zbyt wiele jest w realnym życiu trudnych spraw i smutnych końców, by umieszczać je jeszcze w książkach.

Który miesiąc w całym roku jest Pani ulubionym i dlaczego akurat ten? Najbardziej lubię maj, który przynosi bzy, na punkcie których mam hopla ;)

Od jakiegoś czasu spodobało mi się takie zdanie: "Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia" co Ty o tym myślisz, zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Masz jakieś tego typu swoje ulubione zdanie czy motto życiowe?
„Jeśli nie spróbujesz, to się nie dowiesz” ;)


Gdzie szukasz weny? czy zdarza Ci się uciekać czasem do jakiejś samotni w jej poszukiwaniu? Lubię pisać w ciszy i w samotności, najlepiej na łonie natury albo w moim mieszkaniu.

 Czym jest dla Pani szczęście? Jaką ma Pani receptę na szczęście? Dla mnie szczęście to spełnianie marzeń z ukochaną osobą. Tak właśnie definiuję szczęście.

Kto jest twoją inspiracją w życiu?
Inspiruje mnie muzyka, która staje się tłem dla najbardziej emocjonujących fragmentów w moich książkach. Czasami jakiś film, czy książka sprawi, że w mojej głowie pojawia się konkretny pomysł. Innym razem to osoba spotkana w autobusie, dla której w głowie układam gotowy scenariusz. W skrócie: inspiruje mnie wszystko.

Podczas pisania mam przy sobie...(Wymień 3 rzeczy): słuchawki, telefon i coś do picia.

ulubiony bohater książkowy?
Nie wiem, czy mogłabym wybrać tylko jednego, bo trochę ich było…ale w pamięci wciąż mam Aleksandra z „Jeźdźca miedzianego” i Andrew z „Na krawędzi nigdy”.

W jakiej bajce chciałabyś grać główną rolę ?
Jako mała dziewczynka uwielbiałam Brygadę RR, ponieważ fascynowały mnie ich zagadki „kryminale”. Myślę, że właśnie w tej bajce i tej drużynie mogłabym się odnaleźć :D.

Filmy i seriale, które cię najbardziej inspirują i dlaczego :)?
Lubię filmy, które nie mają oczywistych zakończeń i przewidywalnej fabuły. Jednym z moich ulubionych filmów jest „Zostań” i ostatnio zafascynowały mnie także „Zwierzęta nocy”, „Cień mgły” i „Autopsja Jane Doe”. Wszystkie bardzo polecam. Z seriali oglądam jedynie…The Walking dead” :D.  


Dziękuje za odpowiedzi na pytania i poświęcony czas :)


A teraz Wyniki :


Autorka wybrała pytanie nie wiedząc, kto się za nim kryje. Tym sposobem "Wszystkie twoje marzenia" Wygrywa 

Iza Wyszomirska 

Gratulacje !!! 

środa, 12 lipca 2017

Fragment "Po złej stronie lustra"

Udostępnij ten wpis:
Fragment powieści 
"Po złej stronie lustra"
K.C.Hiddenstorm


Dobrze, w porządku, załóżmy, że z niewyjaśnionych powodów prochy zdolne uśpić niedźwiedzia nagle przestały działać i Sar… Lisa się obudziła – deliberował Adam. – Załóżmy również, że personel szpitala w magiczny sposób się ulotnił i nikt nie zauważył, jak wychodzi na korytarz. Nie mogła pojechać windą, gdyż nie zna kodu, zatem poszła schodami i choć miała do pokonania kilka pięter, tam również nikt jej nie zauważył. Jezu, przecież to się nie trzyma kupy!
Nie poszła schodami – szepnął wewnętrzny głos. – Istota o zimnych oczach łowcy podała jej kod.
- Wspaniale – westchnął, szarpiąc zmaltretowany kołnierzyk. – I co jeszcze? Poczęstowała ją ciasteczkami?
Kątem oka dostrzegł nie wróżące nic dobrego mignięcie, toteż niechętnie przeniósł spojrzenie na znienawidzony monitor. Widniało na nim:

Lisa jest na dachu tego szpitala!

Z piersi Sandersa dobył się ni to krzyk, ni to skrzek, oczy zmieniły się w przerażone spodki, a z twarzy odpłynęły kolory. Komputer słyszy, co mówię i odpowiada na moje pytania – pomyślał spanikowany, a wrażenie, że jest bohaterem tandetnego filmu grozy wzmogło się jeszcze bardziej. Albo dokumentnie sfiksowałem i przez resztę życia będę mieszkał w jednym z apartamentów tego czarownego pensjonatu, gdzie nazistowska dobra wróżka, Carla Underwood, będzie szprycować mnie torazyną, albo wszystko to dzieje się naprawdę, burząc mój dotychczasowy światopogląd i wykpiwając wszystko, w co wierzyłem – stwierdził ponuro.
Przestań wreszcie zachowywać się jak rozhisteryzowana baba! – fuknął zniesmaczony głos. – Od razu zakładasz, że oszalałeś, a może jesteś medium lub kimś takim i dlatego widzisz wszystkie te dziwactwa, nie pomyślałeś?
Adam szczerze wątpił, aby był „medium lub kimś takim”. Przełykając ślinę, kolejny raz skierował spojrzenie na ekran komputera, modląc się, by jego oczom ukazało się tylko i wyłącznie nieszczęsne przemówienie. Niestety, desperackie modlitwy nie zostały wysłuchane i zamiast tego zobaczył:

Na co jeszcze czekasz?!


Grafika wykonana przez Joe Baran i Maćka z Prison Art


wtorek, 11 lipca 2017

Pierwszy raz w Sopocie, Pierwszy raz Bloger, Czyli A może nad morze ? Z książką 5

Udostępnij ten wpis:
A może nad morze? Z książką 5 
czyli gdzie była Marta wśród książek 
8 lipca 2017.



Gdy pewna bardzo przemiła osoba zmusiła mnie do wysłania zgłoszenia na tegoroczne A może nad morze? Z książką pomyślałam, że co mi tam i tak się pewnie nie uda.
 Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy w mailu zwrotnym potwierdzono mój udział. I zaczęły się dni wielkiego odliczania i ogromnego stresu. 

Pomimo wielu zapewnień ze strony organizatorek o tym, że nie gryzą :) stres nie malał. Jednak miałam totalne wsparcie w postaci Doroty z bloga Przeczytanki, które pozwoliły mi na przetrwanie podróży i zapewnienie Moniki z bloga Halmanowa, że mogę do niej podejść i się przywitać a jak nie dotrę to mnie znajdzie.



Gdy dotarłyśmy na miejsce, stres powoli odpuszczał. Organizatorzy tegorocznej edycji, czyli Ola z Aleksandra czyta oraz Zuza i Alan z Recenzjum przywitali wszystkich uczestników z uśmiechem na twarzach i skutecznie rozładowywali stres zarówno żółtodziobów (takich jak ja), jak i tych, którzy mieli już za sobą uczestnictwo w tym genialnym wydarzeniu.

Jednak to quiz, jaki przygotowały dwie Beaty, pomysłodawczynie całego wydarzenia, całkowicie rozwiał nerwy i rozwiązał języki każdemu bez względu na to, kim się jest. Grupy zmieszano, przydzielono zadanie, które całkowicie rozłożyło na łopatki i pokazało jak wiele mamy do nadrobienia w wiedzy o literaturze. Cel osiągnięto, a zabawa była inspirującym momentem całego spotkania.




Podczas wydarzenia miała miejsce wymiana książkowa, która została przeprowadzona pod czujnym okiem Janinki. Zebrano również sporo książek, które zasilą bibliotekę przy gdyńskim szpitalu.
Na wszystkich uczestników czekała moc atrakcji i piękne widoki sali morskiej. Mnóstwo przekąsek i napojów umilało rozmowy nie tylko o książkach. Podczas chwil wolnego każdy z uczestników mógł posilić się w restauracji Zatoka sztuki, gdzie prócz dobrego jedzenia czekała na nas zniżka.



Ogromną atrakcją okazała się foto budka, która przełamała ostatecznie opory uczestników.
Dzięki temu wypadowi poznałam mnóstwo genialnych osób i żałuje ogromnie, że nie robiłam zdjęć, ale mam nadzieje nadrobić w przyszłym roku. Udało mi się za to zdobyć autografy Karola Kłosa i Agnieszki Pruskiej. Książkę Karola nabyłam drogą wymiany, zaś książka Agnieszki była elementem paczki, którą dla wszystkich uczestników spotkania podarowali sponsorzy. Zawierała między innymi książki, puzzle i mnóstwo zakładek.

Jednak to chyba tort, który organizatorki piekły w noc przed spotkaniem, był głównym punktem i zwieńczeniem spotkania w tak cudownym gronie. Tort był przepyszny :)

Po wielu dniach stresowania się dzień okazał się pełnym emocji i wielu ciekawych rozmów wspomnieniem, które absolutnie chce powtarzać co roku. Atmosfera tego wydarzenia jest niepowtarzalna a ludzie genialni i pełni pasji. 
Dziękuje wszystkim i każdemu z osobna.



wtorek, 4 lipca 2017

"Wybrana przez księżyc" Karolina Urbaniec [przedpremierowo]

Udostępnij ten wpis:
"Wybrana przez księżyc"
Karolina Urbaniec
Novae Res



Dziś w moje ręce wpadła książka napisana przez młodą dziewczynę, która mogłoby się wydawać, z racji jej wieku, niewiele powinna wiedzieć o fantastyce, jednak jej powieść zasługuję na miano dobrej młodzieżówki z godnymi elementami fantastyki świetnie wplecionymi w całość. Nie sugerowałam się wiekiem autorki, a tym jak wciągający okaże się tekst. Jestem pozytywnie zaskoczona.

Iga, lekko zwariowana, łatwo dająca wytrącić się z równowagi. Julka, blondynka umiejąca okiełznać każdego chłopaka. Patryk, mądry i odpowiedzialny, zawsze pomocny. Kacper, typ sportowca, wiecznie w ruchu, uwielbiający sport i rywalizacje. Filip, najzabawniejszy i jakby się mogło wydawać najmniej poważny z całej paczki. Kasia, główna bohaterka niewidząca w sobie żadnych cech, które można lubić, kochająca spać do późna, spajająca w całość grupę liderka.
Pięcioro z nich jest już pełnoprawnymi szesnastolatkami i zna tajemnicę, którą Kasia może poznać w dniu swoich urodzin. To właśnie ten dzień staje się przełomowym.

„Są dwie opcje: albo będzie tak, jak było, albo wszystko zmieni się raz na zawsze”.
Historia z ogromnym potencjałem. Autorka świetnie wykorzystała legendy i na ich bazie zbudowała historię, która może być świetnym początkiem miłości do książek a przede wszystkim do fantastyki. Szóstka przyjaciół odkrywa w sobie moce, po czym dowiaduje się, że tylko oni mogą odnaleźć skarb a Wilkin w osobie Kasi został wybrany pierwszy raz od pięciuset lat. Nasi bohaterowie przeżyją chwilę grozy i mnóstwo przygód, które pozwolą odkryć im siebie, wzmocnić więzy ich łączące, a to wszystko na tle mniejszych bądź większych dramatów, które każdy z nas przeżywał, mając naście lat.

Absolutnie nie czułam się za stara do tej historii, gdyż wczuć w nią może się każdy bezwzględu na wiek. Język jest przystępny i pomimo kilku wyrażeń, które trochę rażą mnie jako już starszego czytelnika, nie umniejszają nic lekturze ani samej historii. Całość jest spójna i tworzy historię, w której każdy chciałby uczestniczyć. Nie raz myślałam o tym, by odkryć magiczne moce i mieć paczkę przyjaciół, którzy zmagać się musza z podobnymi dylematami każdego dnia. Żałuję jednego, czemu książka ta nie pojawiła się, gdy ja miałam naście lat?

"Obraz jej ciała zaczął się rozmywać niczym mgła i rozpłynęła się w powietrzu.

Bohaterowie są naturalni, mają podobne problemy, co każdy nastolatek, dzięki czemu każdy może się z nimi identyfikować. Przyjaźń, jaka ich łączy jest godna naśladowania a sposób, w jaki próbują wyciągać się z tarapatów, napawa dumą, gdyż każdy chciałby posiadać tak wspierających znajomych.

W tej historii pojawia się sporo istot magicznych, dzięki którym ciągle coś się dzieje a życie naszej szóstki, nie jest monotonne. Są tu wróżki, czarodziejki, trolle, skrzaty, wampiry no i wilkołaki. Tereny, na jakich miejsce ma owa historia, podzielone są na mocy paktu, dzięki któremu wszystkie magiczne istoty żyją w zgodzie i nie szkodzą ludziom. Brzmi ciekawie, a jeszcze ciekawiej się czyta. Zakończenie pozwala na promyk nadziei, że ta historia jeszcze się nie kończy, a zło czeka gdzieś ukryte. Skoro czekało pięćset lat, poczeka jeszcze trochę.

„A ty? Stoisz po stronie wampirów, czy jesteś jednym z nas? Jeśli nie, to uważaj! Nikt nie wie, czy zostanie wybranym, a takie rzeczy lubią się dziać, gdy najmniej się ich spodziewamy".

Historia jest idealnym początkiem drogi każdego nastoletniego czytelnika i sentymentalną podróżą dla tych ciut starszych. Polecam, ciekawa lektura na letnie dni.

Za możliwość recenzji dziękuje wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 3 lipca 2017

"Przebudzenie Morfeusza" K.N.Haner [Przedpremierowo + ambasadorstwo]

Udostępnij ten wpis:
"Przebudzenie Morfeusza" 
K.N.Haner
Editio Red 









Gdy wszystko pozornie się układa, gdy myślisz, że przeszłość już się o ciebie nie upomni. Gdy
on jest tylko bolesnym wspomnieniem, miłością, która rozpala i niszczy równocześnie.
Nagle otwierasz drzwi i wraca wszystko. Strach, ból i lek, który miesza się z pożądaniem i tęsknotą. On chce ją obronić przed całym światem, ale czy zdoła przed samym sobą?

K.N.Haner ponownie zabiera nas w podróż do świata Morfeusza i Cassandry. Jeśli myślicie, że dwa pierwsze tomy były mocne i pełne zwrotów akcji to nie wiem, czy jesteście w stanie przygotować się na Przebudzenie...". Zarówno w "Snach Morfeusza" jak i w "Koszmarze Morfeusza" autorka delikatnie przygotowała nas na finał. Cała historia Cassandry i Adama jest mocna i nietuzinkowa, więc i taki jest finałowy tom.



 Mijają dwa lata, lecz emocje i lęki nadal towarzyszą Cassandrze. Jednak dopiero ponowne spotkanie Adama i Cass spowoduje lawinę, której nic nie zatrzyma. Coraz więcej ich łączy, jeszcze bardziej odkrywając słabe punkty. Czy miłość tej dwójki jest możliwa? Czy uda im się pokonać Erosa ? Czy on jest jedynym wrogiem?


Kasia dba o to, by jej czytelnicy dostali książkę zbudowaną z emocji, by mogli przeżywać to na własnej skórze. Finałowy tom serii nie zawodzi ani na moment. Przez całą lekturę próbujesz opanować nerwy, tylko po to, by co chwile płakać z radości, strachu czy bezsilności. Bohaterowie są dojrzalsi, a ich zachowanie nie jest już tak impulsywne, jednak nic przy tym nie tracą ze swojej oryginalności. Cassandra nadal ma powodzenie u facetów, ale nadal to przy Adamie miękną jej nogi w kolanach. Choć powiem wam, że bardzo długo próbuje się temu oprzeć.
 Sceny erotyczne są najlepszej jakości, a sami bohaterowie bardziej otwierają się na siebie. Łączą siły w walce o własne szczęście.

Pojawiają się nowe postaci, które tworzą dobrze skomponowaną całość i pozwalają na szerszy ogląd sytuacji naszych bohaterów.
Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć i ściga się o pierwszeństwo z miłością tej dwójki.
Bohaterowie, szczególnie ci nowi są tak wielowymiarowi, że do samego końca nie wiadomo komu ufać, a kto jest tym złym. Dreszcz emocji i niepokoju czujemy od pierwszych chwil, aż do ostatniego słowa.

 Koniec tego tomu to ukoronowanie wszystkich wydarzeń, kwintesencja całej historii, wyjawiająca nam tajemnice i zostawiająca furtkę dla wyobraźni. Ta historia trwa nadal, nawet gdy zamkniesz ją wraz z ostatnim słowem.

„Przebudzenie Morfeusza” to idealne zakończenie serii. Są tam emocje godne kolejki górskiej, uczucie gwałtowne, mocne i szczere oraz fabuła, która zaskoczy i nie zostawi chwili na wytchnienie. Piękna historia o miłości dwojga ludzi, którzy muszą przejść wiele, by docenić uczucie, znaleźć siłę,by o nią walczyć i trwać w niej do końca swych dni. Historia o tym jak destrukcyjna może być zemsta i o tym, że nigdy nie wiesz skąd nadejdzie cios. Miłość nie zawsze jest piękna i prosta, jednak przetrwa wiele gdy jest prawdziwa. 

Jeśli chcesz poznać finał burzliwej i uczuciowej podróży Adama i Cassandry nie wahaj się ani chwili, gdyż autorka stworzyła książkę, która wciągnie, zaskoczy i uraduje. Stanie się waszą obsesją, narkotykiem. Polecam każdemu lubiącemu historię mocne nieprzewidywalne i niebanalne z ogromną dozą scen erotycznych, które napisane są cholernie dobrze. 

Za możliwość recenzji i objęcia "Przebudzenia Morfeusza" ambasadorstwem dziękuje K.N.Haner i wydawnictwu Editio Red.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia