Menu

wtorek, 26 września 2017

"Kropla życia" Oliwia Tybulewicz

Udostępnij ten wpis:


    Podobno nie jest ważne czy wierzysz w istnienie innego wymiaru, jeśli jest ci pisane, poznasz ten świat i stanie się on codziennością, która niczym cię już nie zaskoczy. No właśnie, czy aby na pewno nie? A jeśli zostajesz wplątana w kradzież, która miała być doskonała, a wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy? A no i jest jeszcze ten kac i utrata pamięci, które ciężko wyjaśnić.

Wioleta pracuje w pubie, gdzie łączą się ze sobą dwa światy. W Lunie widziała już wiele, gdyż lista stałych bywalców jest długa i dość ekscentryczna. Bywają tu wampiry, wilkołaki, gnomy i wiedźmy a no całe stada przemądrzałych elfów i wyniośli magowie. Jednak dopiero pojawienie się tajemniczego gościa tuż przed zamknięciem rozpoczyna przygodę, która, choć niebezpieczna może dać więcej niż myśli Wiola. Gdy staję się posiadaczką przedmiotu, który należy do okrutnej i mściwej hrabiny, staje pod obstrzałem z dwóch stron. Kogo bać się bardziej? Hrabiny, która chętnie odzyska swoją własność? Czy złodziei, dla których ów przedmiot jest równie cenny?

Autorka stworzyła świetną historię o dwóch przenikających się światach, które się przenikają, a swoją główną bohaterkę osadziła pośrodku, by idealnie współgrała zarówno z rzeczywistością, jak i światem magii. Postawiła na drodze Wiolety wiele magicznych stworzeń, które spotykają się w jej miejscu pracy. Bar Luna to dość osobliwe miejsce, w którym nie trudno o spotkanie dziwnych istot a przy alkoholu lejącym się strumieniami nie trudno o bijatyki i przepychanki. Wioleta jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu, spostrzegawcza i zaradna dziewczyna wyczuwająca aury lepiej niż przeciętny człowiek. Nie jest typową tępą panienką liczącą na ratunek. Charakterna i samodzielna panna, którą polubicie od początku. Nie stroni od ciętych ripost i samodzielności w każdej dziedzinie.

Jeśli chodzi o resztę bohaterów, autorka spisała się równie dobrze. Są tu chciwe wampiry, egoistyczne i bardzo złośliwe elfy, przekupne czarownice i mnóstwo dziwnych stworzeń, które nie zawsze są potulne i skore do kompromisów. Co zrobić, żeby się odnaleźć w takim towarzystwie? To proste weź do domu cerbera, omijaj wampiry, a i zaprzyjaźnij się z kumplami z pracy.

- To czego chcesz? - pyta, obrzucając bystrym spojrzeniem moje spuchnięte oczy. - Eliksiru miłosnego? Ale musiałby być bardzo mocny. - Rechocze pod nosem.

Fabuła goni do przodu, ale to nie przeszkadza w ogarnięciu wszystkich ras, jakie się przewijają przez całą historię. Jest mrocznie, zabawnie i nawet romantycznie. Jednak to duża dawka humoru, z jakim została opowiedziana ta historia, jest jej mocnym fundamentem. Język jest prosty, jednak pasuje tu idealnie, tworząc coś ciekawego, świeżego do pochłonięcia w kilka godzin. Idealna pozycja do relaksu i dobrej zabawy. Lekka i przyjemna fantastyka dla każdego. Porwie wytrawnych miłośników i zasieje ziarno w tych nieprzekonanych do tego gatunku. Idealna, gdy potrzebujesz wciągającej historii z mnóstwem humoru i bohaterką z charakterem.

Ciesze się, że było mi dane poznać tę powieść autorki Oliwi Tybulewicz, która ma już na swoim koncie również drugą książkę, o której poczytać możecie tutaj ==> <klik> Po prostu jest świeżo, jest zabawnie i z nutką romansu w powietrzu. A to wszystko w barze Luna gdzie moce nadprzyrodzone to codzienność taka sama jak ciągle rozbite lustro. To życie Wioli, mającej matkę świrniętą na punkcie prawdopodobnego zięcia, przyjaciółkę kochającą psy i faceta, który... przekonajcie się sami. Warto: ).


Ocena książki:


Tytuł: " Kropla życia"
Autor: Oliwia Tybulewicz
Wydawnictwo: e-bookowo
Data wydania:2017 
Ilość stron: 294
Gatunek: Fantastyka

poniedziałek, 25 września 2017

"Sapere Aude" Małgorzata Sambor-Cao

Udostępnij ten wpis:
 

Wiele godzin próbuje ułożyć, choć parę zdań. Skupiam się na treści, która żywo tkwi w mojej głowie i każde słowo, zdanie wydaje się nie takie, słabe i mało istotne. Boje się, że tak ważne przesłanie może mi gdzieś uciec, zatrzeć się pod naporem innych mniej ważnych słów jednak chce, by o tej debiutanckiej powieści dowiedziało się jak najwięcej osób. 

Małgorzata Sambor-Cao daje nam historię brutalną, wciągającą i na wskroś realną. Od pierwszych stron na twarzy czytelnika maluje się szok i niedowierzanie. To, co dla nas jest nienormalne i przeraża nas na wskroś, w Meksyku jest codziennością, której nikt się nie przeciwstawia z obawy przed utratą życia. Mafia, narkotyki, przemoc i zmuszanie do prostytucji dzieci to zjawisko powszechne w niektórych miejscach na świecie. Ludzie ze strachu nie robią nic, by to zmienić, a jeśli nawet chcą się przeciwstawić, skorumpowana policja im na to nie pozwala.

Michael van Horn jedyny syn bogatego przedsiębiorcy lokującego spory kapitał w interesach na terenie Stanów zjednoczonych i Meksyku. Młody, przystojny i pełen życiowych perspektyw może opływać w luksusach i nie zwracać uwagi na to, co dzieje się za murami willi jego ojca. Jednak on postanawia zawalczyć o tych, którzy nie mają perspektyw i wiary w to, że ich świat może być lepszy. Zakłada azyle, w których przyjmuje każde dziecko i daje im możliwość rozwoju, bezpieczeństwo i pomysł na lepsze jutro. 

Jego działania nie podobają się miejscowym grupom przestępczym, jednak nawet narażanie własnego życia nie hamuję zapału młodego mężczyzny, Jest on w stanie wiele poświęcić w obronie idei i nadziei. Jednak mafia nie zapomina i czyhając w ukryciu, może niespodziewanie uderzyć i zniszczyć wszystko, co swoim uporem osiągnął młody van Horn.

Sapere aude- miej odwagę być mądrym, ta łacińska sentencja będąca tytułem tej powieści idealnie odzwierciedla zarówno drogę autorki, jaką pokonuje każdego dnia wydając swoją powieść w selfpublishingu, jak i głównego bohatera, który walczy o lepsze jutro, dla innych nie zwracając uwagi na niebezpieczeństwa, jakie czyhają na wybranej przez niego drodze. 

Małgorzata Sambor- Cao serwuje nam mocną, brutalną i nieprzewidywalną powieść, w której w niesamowicie realny sposób ukazuje ból, cierpienie i niemoc przeplatając to odwagą, wiarą i niestrudzeniem w dążeniu do realizacji celu, tym samym tworząc niepowtarzalną przygodę po meandrach ludzkiej natury. Sprawia, że nie możemy oderwać się od słów zapisanych w książce. Pomimo brutalności przemy do przodu i z każdą chwilą zaczynamy żyć historią Michaela.

Brutalność i bezduszność, z jaką przyjdzie się mierzyć van Hornowi, będzie przesuwać jego granice, zmieniać postrzeganie świata i zmusi do refleksji nad dotychczasowym życiem. Opisy scen i przeplatanie się wątków tworzą niesamowicie przejmujące tło dla historii, której głównym motywem jest zemsta.
 Okrucieństwo, z jakim zostaję zaplanowane i przeprowadzone porwanie młodego przedsiębiorcy, sprawia, że lektura nie jest łatwa, jednak każdy najmniejszy element fabuły jest jak mały puzzel, który po chwili nabiera ogromnego sensu. Książka ta ukazuje nam, jak ciężka jest droga do bycia sobą, myślenia i czynienia zgodnie z własnym sumieniem. Nie zawsze krótsza droga jest tą łatwiejszą. Czasem potrzeba morza cierpienia, by zrozumieć, kim jesteśmy.

Każda postać zostaje wam w głowie na długo, jedna z nienawiści i chęci zrozumienia mechanizmów, jakie daną postacią kierowały a inna z fascynacji i podziwu nad poziomem moralności i człowieczeństwa. To zderzenie empatii i egoizmu w czystej postaci. Lektura dla ludzi o mocnych nerwach, dla każdego umiejącego dostrzec jak ważne jest ukazywanie bestialskich zachowań i reagowanie na nich.

Gdy znajdujesz świetny pomysł na powieść i garść odwagi na rozpoczęcie pisania, po czym łączysz to z lekkim, płynnym i niezwykle charakterystycznym stylem, jaki posiada pani Małgorzata, nie masz szans na brak sukcesu. 
Otrzymujesz powieść, która wciąga niczym rzeka a nurt brutalności, delikatnie kieruje twoje myśli na właściwe tory. Nagle otwierasz oczy i już nic nie jest takie samo. Stajesz się świadomym człowiekiem a w głębi serca marzysz o odwadze van Horna do bycia sobą w każdej chwili. Dowiadujesz się jaką siłę może mieć zemsta, jak łatwo wpaść w spirale bezmyślności i do czego mogą doprowadzić brak empatii i skrywane urazy.

Podsumowując dostajecie piekielnie dobrą i mocną lekturę z ogromnym przesłaniem, by walczyć o własne idee i dobro innych niezależnie od okoliczności. To wszystko okraszone jest ciekawą fabułą i świetnymi opisami a język powieści nie daje szans na oderwanie się od lektury przed końcem. Nie ważne czy kolejne części pochłoniesz od razu, czy potrzebujesz przerwy, by odetchnąć od siły, z jaką emocje rozsadzają serce i duszę, zaczniesz żyć tą historią a ona, będzie w tobie na długo po skończonej lekturze. 

Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i na pewno zakupie trzy tomy, jakie zostały wydane i was również zachęcam do zapoznania się z tą powieścią, którą udało mi się przeczytać dzięki akcji Book tour u Poligon domowy (Nabór jeszcze trwa, więc jeśli macie ochotę się zgłosić, do dzieła).


Ocena książki: 


Tytuł: „Sapere Aude”
Autor: Małgorzata Sambor-Cao
Wydawnictwo: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Małgorzata Sambor-Cao
Wydanie: I
Liczba stron: 262
Data wydania: 30.09.2014
ISBN: 978-83-938012-0-6

niedziela, 24 września 2017

"Marta, która się odnalazła" Caroline Wallace

Udostępnij ten wpis:

Czasami mamy wrażenie, że nie jesteśmy sobą, że coś nie pozwala nam na odkrycie własnego ja. Co, jeśli nie mamy wspomnień, nigdy niedane nam było poznać przeszłości, pochodzenia? Czy potrafimy się odnaleźć?

"Jeśli jakiś przedmiot faktycznie zaginął, a ja przesunę po nim dłonią, widzę gdzie i w jakich okolicznościach został zgubiony."

Marta zgubiła się i nie może odnaleźć. Jako niemowlę została porzucona w walizce na dworcu Lime Street i tam już została pod opieką Matki, która wychowywała Martę metodą ciężkiej ręki. Jednak, gdy Matka umiera a panna Zguba, musi poznać swoja prawdziwą tożsamość, zaczyna się piękna literacka przygoda, gdyż nie wystarczy znaleźć informacji, trzeba być na nie gotowym. Przez 16 lat mieszkania na stacji i życia pod kloszem Marta musi odbyć drogę, która ją wzmocni i udowodni, że jest zdolna do kochania i życia w zgodzie z własnym sumieniem. Odkryje pasje, otworzy swe serce. Czy uda jej się odnaleźć swoją przeszłość?

"Wyczytałam gdzieś, że większość czterolatków uśmiecha się czterysta razy dziennie, ale kiedy już dorosną, liczba ta spada do dwudziestu. Nie jestem pewna, czy chcę być dorosła." 

Caroline Wallace stworzyła piękną i momentami smutną historię z przesłaniem. Losy Marty i jej poszukiwania stają się krętą drogą do odkrycia siebie, obdarzenia siebie zaufaniem i otworzeniem się na przyjaźń, radość i miłość. Już sam sposób, w jaki krok po kroku Marta odkrywa swoją tożsamość, jest ciekawy i często łapie za serce. Jednak każda wiadomość, jaką dostaje Zguba, nie tylko przybliża ją do poznania prawdy i uzyskania swoich dokumentów, ale również otwiera w bohaterce kolejne zamknięte drzwi, dając jej siłę do działania i wiarę w siebie, której przez złe wychowanie nie mogła dostać od swej macochy.

"- Ludzie wciąż się spieszą - mówię, a Elisabeth przytakuje. - Zdają sobie sprawę z wartości tego, co mają, dopiero gdy to tracą."

Marta jest inteligentną, aczkolwiek zahukaną osobą, posiada dar odnajdywania  przedmiotów, ich właścicieli oraz historii z nimi związanych. Dopiero gdy umiera jej macocha, wyruszamy w podróż, która doprowadzi Zgubę do własnej tożsamości a nam pokaże melancholijną historię wielu ludzi przewijających się przez liverpoolskie Lime Street, a to wszystko z nutką Beatlesów w tle. Zwykły dworzec okaże się sceną spektaklu magicznego. który odmieni nasze spojrzenie na pogoń za niczym i gubienie radości, czasu i uczuć bliskich.  Główna bohaterka w rozkoszny sposób wśród min, uśmiechów i obrotów pokaże nam swój świat, który zmuszona jest odkryć na nowo. Niektórym postać Marty może z początku wydawać się naiwna jednak z biegiem wydarzeń, gdy poznajemy nowe fakty i odkrywamy wraz z nią kolejnych zagubionych, a cała historia nabiera innego wymiaru i staje się niezwykle magiczna a nasza bohaterka, odznacza się niezachwianą wiarą w ludzi, przeogromną empatią i niewinnym sercem, czekającym na uczucie. 

Płynny język powieści i barwni bohaterowie dają solidną postawę do dobrej i wciągającej powieści. Gdy do tego dodamy zabawne anegdoty dotyczące Beatlesów i przejmujące losy Williama, któremu Marta okazała sympatię dostajemy powieść, która zmusi do refleksji, wyciśnie mnóstwo łez, porwie do tańca w rytm starych hitów i pokaże, co w życiu jest ważne. Ta historia jest zaklętym pośród stron ukrytym przesłaniem, które każe nam otworzyć serce na innych, dawać i cieszyć się z każdej najdrobniejszej chwili i zaakceptować siebie. W całej naszej wyliczance nie może zabraknąć choćby słówka o Legioniście, który lubi kanapki, tartę cytrynową i uśmiech Marty oraz o Elizabeth, która jest zawsze obok, wspiera i motywuje, czasem lekko ściąga szesnastolatkę z obłoków.  

 Nie ważne ile błędów popełnisz, co wpływa na twoje życie i postrzeganie siebie, ważne jest czy sama chcesz dokonać zmian i dać się odnaleźć sobie samej.

Podsumowując „Marta, która się odnalazła” to ciepła i pełna ukrytych nauk powieść pozwalająca czytelnikowi na zanurzenie się w świecie, gdzie książki są mocą a poznawanie siebie, pozwala na wzmocnienie i docenienie posiadanych rzeczy, uczuć i przyjaźni. Książka dla każdego o duszy wrażliwca i z sercem ze skały. Uczy, bawi i wzrusza a unosząca się magia, zaszczepia w nas chęć zmian na lepsze.


Ocena książki:
 

Tytuł: Marta, która się odnalazła
Autor: Caroline Wallace
Wydawnictwo: Pascal
ilość stron: 384
data wydania: 15 luty 2017

Książkę mogłam zrecenzować dzięki Papierowemotyle.pl 

niedziela, 17 września 2017

"Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher [Przedpremierowo+Amabsadorstwo]

Udostępnij ten wpis:



Czasami potrzebujemy samotności, żeby przetrawić pewne sprawy, przegryźć je w sobie, przemielić i przeżuć, nieraz aż do mdłości. Ale kiedyś nadchodzi właściwy czas i trzeba wyjść z mrocznej jaskini, z tego cholernego gówna, w którym tkwiliśmy, i poszukać kogoś kto nas pokocha, trzeba być z kimś, bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, nie mamy siły Boga, żeby radzić sobie samemu. Wszyscy kogoś potrzebujemy.

Czy można pokochać złamanym sercem? Czy po wielu miesiącach bólu i wielu odrzuceniach, jesteśmy w stanie się podnieść? Cierpienie staje się zamkniętą twierdzą twej duszy, jednak ona nigdy się nie podda, nie odpuści, a nadzieja będzie się cichutko i niemal niezauważalnie tlić w jej wnętrzu, by w końcu rozniecić płomień o niespotykanej sile.

- To jakieś wyzwanie? – Mruży oczy.
- Nie. To moje życie – odpowiadam.


Dominika znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Doszło do tragedii, która zabiera jej ojca, oddala od matki, a jej samej zostawia niewyobrażalny ogrom bólu. Ojciec dziewczyny przypadkiem doprowadza do wypadku, który rujnuje zdrowie córki i skazuje go na więzienie. Dominika trafia na oddział, na którym będą starali się wyleczyć jej ciało, ale i dusze. Jednak dopiero po dwóch latach ciężkiej walki Nika trafia na kolejny punkt zwrotny w swoim życiu. Poznaje Tomka, młodego lekarza, który dostrzega w niej więcej niż blizny. Niespodziewanie jednak to nie lekarz a jego młodszy brat stanie się... No właśnie jaką rolę odegra Marcel ? Czy z czarnej owcy w rodzinie Leśniewskich stanie się kimś najważniejszym w czyimś życiu?



Augusta Docher znów to zrobiła, rozwaliła mnie emocjonalnie, wprowadzając w historię, w której ogrom bólu miesza się ze strachem i miłością. Sprawiła, że stałam się częścią historii, która niesie za sobą piękno, zarówno to wewnętrzne, jak i to zewnętrzne, realizm i emocje, emocje, mnóstwo emocji.
Ta historia uczy nas jak odnaleźć w sobie siłę do walki o każdy nawet najcięższy dzień, pokazuje jak podsycać maleńką choćby najbledszą nadzieję, by nie zgasła wraz z blaskiem w oczach. Nie pozwala na ukrycie się przed uczuciem, które dopada wtedy, gdy nadzieja wydaje się odległą marą.


 Nie sposób skąpić kolejnych szans, gdy kogoś kochasz. I choć rozsądek podpowiada, że to głupie, że będziesz cierpieć, że znów spotka cie rozczarowanie, póki kogoś kochasz, twoje serce nie potrafi skapitulować – wyznaje łagodnie.


Jesteśmy świadkami przemiany głównej bohaterki. Tak jak całość podzielona jest na Teraz i Przedtem, tak Dominika składa się z dwóch różnych osobowości, a my dzięki pięknie dobranym słowom możemy wraz z nią przejść oba etapy, podglądać przemianę i krok po kroku rozumieć jej postawę i dystans do wszystkiego, co poza murami jej domu.
Postać Dominiki jest na wskroś realna. Możemy czuć jej ból po wszystkich operacjach rekonstrukcji skóry, strach przed odrzuceniem i powrotem do normalności.
 Podziwiamy jej miłość do ojca i kibicujemy każdemu uczuciu, jakie rodzi się w jej skruszonym sercu. Autorka stworzyła historię, która krzepi i roznieca nadzieje na to, że zawsze jest jakieś potem, bez względu ile ran ponieśliśmy do tej pory i czy chcemy się obudzić z letargu, w jakim tkwi zranione ciało.

Było mi jak w raju – stwierdza, zauważywszy, że na niego patrzę. – Czy w raju są syrenki? – Marszczy czoło w udawanej zadumie.
- Nie wiem. Pewnie są. Przecież to raj.

Reszta bohaterów to idealne dopełnienie historii. Ojciec jest podporą w najgorszych momentach i to jego postawa pozwala przetrwać Dominice początki. Jego miłość jest jak cienka nić, podtrzymująca wszystko, co przedtem z tym, co obecnie.
Tomek, ułożony młody lekarz z dobrego domu. Jego nieśmiałość i brak otwartości do Niki działał na mnie jak płachta na byka. Czekałam z nadzieją na jego przemianę i po części się to udało. Jednak w życiu głównej bohaterki potrzebne było tsunami o ciemnych kręconych włosach. Marcel, młodszy z braci Leśniewskich wulkan energii i emocji. Na zewnątrz zbuntowany i nieokrzesany a w środku cóż musicie odkryć to sami, ale powiem wam, będziecie w szoku. O ile na początku masz ochotę pacnąć go w łeb za gadanie głupot, to z czasem poznawania jego przeszłości nagle chcesz go przytulić i nie tylko. Stańcie w kolejkę, bo młodszy Leśniewski ma już grono fanek, które powiększy się na pewno po premierze książki.




Uważam, że absolutnie położy was tą historią na łopatki. Piękna historia o rodzącej się na powrót nadziei, o sile miłości w tak różnych formach i o tym, jak ważna jest wewnętrzna siła, by ból nie strawił pokaleczonej duszy. Połączenie tego z lekkim i niezwykle emocjonalnym piórem Augusty Docher daję bombę, która wybucha gdzieś pośrodku i trzyma w napięciu aż do ostatnich słów. Finał tej historii zaskakuje i wprawia ponownie w ruch serce, które zatrzymuje się gdzieś na początku, zamiera i nie pozwala wziąć oddechu po ostatnie czytane strony.


Ludzie niepotrzebnie boją się śmierci. Jeśli Bóg istnieje, pójdziemy do nieba, chyba że byliśmy naprawdę wstrętni i źli, wtedy do piekła, ale przecież jest czyściec! A jeśli Bóg nie istnieje, to jeszcze lepiej. Po prostu nas nie ma, a jak nas nie ma, to nie wiemy, że kiedyś byliśmy. Czyż to nie piękne? Zawsze jest jakieś dobre wyjście.


Mówi się, że los tak chciał, gdy po latach szukamy sensu w tym, co nas spotkało, nagle uświadamiamy sobie, że za nami ciągnie się łańcuch zdarzeń, który układa się w logiczną całość. Bez wypadku Dominika nie poznałaby siły uczuć do ojca i odwrotnie, jej matka trwałaby zawieszeniu, nie poznałaby braci Leśniewskich i nie poznała prawdziwych intencji osób, które ją otaczały. Wszystko dzieje się po coś a ludzie stawiani nam na drodze przez los są jego częścią, zanim to pojmiemy, ale to działa i w drugą stronę, bo może się okazać, że to my jesteśmy zwrotnicą w czyimś życiu i nasz los staje się siłą dla działań naszych bliskich. Wśród życzliwych nam ludzi jest mnóstwo energii, z której moc czerpie nasza dusza.


- Swoją drogą, nie wyobrażam sobie ciebie takiej tłustej - wypalam bez zastanowienia i nagle czuję, jak Dominika tężeje w moich ramionach, 
Od razu się domyślam o co biega. O babskiej urodzie jak o nieboszczyku: albo dobrze, albo wcale.


Podsumowując powieść Augusty Docher to pigułka pełna uczuć, nadziei i wiary w lepsze jutro. To drogowskaz wskazujący nam właściwy kierunek, powieść, która zmusza nas do rachunku sumienia i uczy radości z najmniejszych chwil. To radość i miłość nawet w mikroskopijnych ilościach jest naszą siłą.Jest zabawnie, jest romantycznie ale i znajdzie się miejsce na łzy. Z radością zostałam ambasadorką tej powieści i polecam ją całym sercem. Za egzemplarz do recenzji dziękuje OMGBooks i Autorce.

Ocena Książki:



Tytuł: " Najlepszy powód, by żyć"
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 400
Gatunek: Literatura młodzieżowa

Data wydania: 27 Września 2017

czwartek, 14 września 2017

"Reemisja" Izabela Milik

Udostępnij ten wpis:


"Nikt nie jest zdolny tak bardzo skrzywdzić drugiego człowieka jak inny człowiek, i to człowiek musi tego człowieka przed człowiekiem obronić!!!"

Jak dla ciebie wygląda zło? Co zrobisz, jeśli to ty będziesz musiał z nim walczyć? Co poświęcisz?
Podobno w każdym człowieku jest cząstka zła, którą wystarczy odpowiednio podsycać przez określony czas by to, co najgorsze rosło w siłę. Nawet jeśli teraz siedzisz i uparcie twierdzisz, że ciebie to nie dotyczy, to nigdy nie wiesz, co zmotywuje cię, by stanąć po stronie zła.

Anna Anioł jest żoną i matką, która nosi w sercu tajemnice z przeszłości. Jej poukładane życie u boku drugiego męża Roberta zaczyna się powoli kruszyć z powodu jednego telefonu. Pod pretekstem wynajmu mieszkania dzwoni kobieta mająca łudząco podobny głos do Małgorzaty Lituo, która jest cieniem przypominającym o wydarzeniach z przeszłości Anny. Jeden telefon sprawia, że los złącza kilkoro ludzi, którzy będą musieli razem odnaleźć swoje przeznaczenie i odkryć czym dla nich jest zło oraz ile są w stanie poświęcić.

Izabela Milik stworzyła thriller, który od samego początku mimo lekkiego wprowadzenia trzyma w napięciu i nie pozwala pozbyć się wrażenia, że zło czai się nieopodal. Historie ludzi, których spotykamy na kartach powieści, są często przerażające i smutne. Każdy z nich doświadczył zła w zupełnie różnej formie i w inny sposób próbował odeprzeć jego atak. Jednak samo zło jako czynnik wspólny idealnie nakreśla tło, na jakim została zbudowana powieść pełna polityki i najróżniejszych postaci zła, które tkwi w ludzkości od zawsze i może być w ludziach, których o nic nie podejrzewamy.

Jeremi Pestis, polityk będący w cieniu Obozu Odrodzenia Ojczyzny. Z ukrycia niepostrzeżenie rozwija swe macki, sterując nieświadomymi ludźmi. Poza władzą ma jednak dwie słabości, które mogą mu pomóc w zdobyciu władzy lub zupełnie przeciwnie, pozbawić jej. Jedną z nich jest księga z pomocą, której Pestis chce przejąć władze w sposób nieskazitelny i doskonały. Drugą obsesją jest Anna, która w połączeniu z księgą pozwoli mu osiągnąć wszystko. Jednak czy Anna postanowi odrzucić wszystko, co posiada i przejść na stronę zła? Czy kilka osób chcących jej pomóc będzie w stanie zniszczyć zło w sobie i przezwyciężyć atak o najgorszej formie?

Całość czyta się lekko, pomimo tematów poruszanych w powieści takich jak czystość rasowa, homoseksualizm lub seryjne morderstwa ze szczególnym okrucieństwem. To wszystko jednak wraz z wątkiem politycznym nie zasłania nam dobra i miłości.

Małżeństwo Anioł jest promykiem nadziei i dobra, które swoim oddaniem i ogromną więzią zaskarbią sobie wasze serca. Wódz, jak mówią na Jeremiego partyjni koledzy to zło w czystej postaci, który wykorzystuje wszystko i wszystkich do swych celów, które wykraczają poza zwykłą walkę o stołki, podobnie jak środki, których używa do ich osiągnięcia.
Reszta bohaterów jest jakby kolejnymi narratorami prowadzącymi nas przez całość historii, uchylając przy tym, co chwile drzwi do swej przeszłości, która krok po kroku tworzy tę historię. To trochę taka mapa, spis różnych form zła, które czai się wszędzie i może nas spotkać w najmniej odpowiednim momencie. Poznając ich historie, zaczynasz odczuwać niepokój, który mieszając się ze współczuciem, tworzy niebanalną mieszankę strachu i ekscytacji. Wciąga nas w wir wydarzeń i nie dając odetchnąć, pozbawia złudzeń co do naszej odporności przed złem.
Historie, choć momentami brutalne są wyraziste i bardzo realne. Pozwalają nam na odkrycie wnętrza bohaterów i odszukania w nich cząstek dobra oraz przyczyny zakorzeniania się zła. 

Język jakim posługuje się autorka idealnie wygładza całość, dając czytelnikowi poczucie lekkości tematów zawartych w powieści.
 Zmusza nas do myślenia nad tym, co tak naprawdę jesteśmy w stanie poświęcić i czym dla nas jest zło. Wzbudzając w nas skrajne emocje, nie pozwala odetchnąć, dzięki czemu wszystko przeżywamy wraz z bohaterami, którzy wykreowani są w świetnym stylu. Niektórych polubicie od razu, innych po chwili a niektórych wcale, jednak zapamiętacie wszystkich a emocje, nie opuszczą was jeszcze długo po skończeniu lektury. 


Ta wielowątkowa powieść, która jest połączeniem kilku gatunków, jest idealną pozycją dla każdego czytelnika. Niech nie zraża was polityka, która pełni tu funkcje tła i perwersyjny seks, który stanowi ułamek całości dobrej i wciągającej powieści, w której nieśmiało, aczkolwiek pięknie naprzód wysuwa się miłość i walka dobra ze złem. Sądzę, iż autorka idealnie odnajduje się w powieściach z dreszczykiem w tle i wszystko, co napisze, będzie tak samo dobre, jak „Reemisja".

Ocena książki:
Książka jest ciekawa i niesztampowa. Napisana lekkim /językiem, sprawiając, że czytanie to czysta przyjemność 8/10

Za możliwość przeczytania powieści dziękuje autorce i wydawnictwu Novae Res. 
Podziękowania za polecenie tej pozycji należą się również Darii z Kraina książką zwana. 

Tytuł: Reemisja
Autor: Izabela Milik 
  • Rodzaj literatury: Thriller
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 121x195, skrzydełka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 380
  • ISBN: 978-83-8083-583-2


piątek, 8 września 2017

"Żądza zemsty" Zuzanna Marciniak

Udostępnij ten wpis:


To, co rodzi się w twym sercu, po tym, gdy ktoś odbiera ci wszystko, może stać się ostatnim uczuciem, jakie będzie dane ci odczuwać przed zniszczeniem samego siebie. Zemsta jest destrukcyjna i nieprzewidywalna, zmienia nas i tylko my możemy ją odrzucić. Czy jednak nie jest na to za późno? Jak rozpoznać tę cienką granicę między cierpieniem a nienawiścią?

"Weź oddech. Poczuj, że żyjesz. Spójrz w lustro. Wpatrz się we własne oczy. One kłamią. Okłamują własnego żywiciela. A może one widzą poprawnie, tylko mózg niczego nie dostrzega?"

Calla traci ojca, gdy dowiaduje się, kto go zabił, poprzysięga zemstę. Gdy w miesiąc po jego śmierci zaczyna słyszeć głosy, myśli, że to objawy choroby psychicznej, jednak nic w jej życiu nie jest tym, na co wygląda. Co, jeśli głos w twojej głowie mówi, żeby nie ufać tym, którzy chcą ci pomóc? Komu wierzyć ? Darcy siedzącej głęboko w naszym umyśle czy Nathanelowi, aniołowi, który ma szkolić nas na Białego zabójcę i Morganie, czarownicy o ciekawym pochodzeniu? Czy zemsta da ukojenie? Calla będzie musiała poznać prawdziwe oblicze świata, który ją otacza, zobaczyć to, co niewidoczne dla większości ludzi. Wyrusza w drogę pełną duchów, demonów, czarownic i aniołów. W świat, który już nigdy nie będzie taki sam. Stanie się brutalny i niebezpieczny.

Byłam z tobą zawsze, jestem i będę z tobą, Caroline(...)
(...) Jestem tobą. Tobą po drugiej stronie.

Autorka debiutująca tą powieścią może być zadowolona, gdyż pomimo niedociągnięć historia wciąga i już nagle jesteśmy na końcu z nadzieją na ciąg dalszy. Fabuła jest ciekawa, nieprzewidywalna i wciąga od pierwszych stron. Jedynym minusem w stylu autorki są trochę niedopracowane dialogi, które czasem wychodzą dość sztywno. Jednak całość broni się całkiem dobrze, chociażby konstrukcją świata fantastycznego.

Dlaczego oni? Powiem ci:ponieważ tak wypadło. Na świecie jest tyle samo dobra, co zła. Mieszkańcy tego miasta wybrali zło, więc musieli zostać zniszczeni.

Bohaterowie są ciekawi i nawet jeśli na początku wyrobisz sobie o kimś zdanie, nagle okazuje się, że nie można ufać nikomu. Calla jest typową nastolatką, która poza szkołą ma sporo zajęć i pasji. Poznajemy ją po miesiącu od śmierci ojca, gdy postanawia się pozbierać i poskładać życie do kupy. Z każdą stroną zmienia swoje podejście, trochę zatracając się w planowaniu zemsty na mordercach ojca. Z cierpiącej nastolatki zmienia się w zabójcę demonów, czy jednak aby na pewno tylko demony stracą swe żywoty? Jej towarzysze również mają sporo tajemnic, które mogą sprawić, że przestaniemy ich lubić lub będą fascynować nas bardziej. I choć Nathanel ciut wkurza i sporo przeklina, jak na anioła to mam nadzieje na kontynuacje tej historii. Wierze, że ich wątek się rozwinie a plany, jakie ma Lucyfer wobec nich, będą świetnym kołem napędowym kolejnego tomu. Postać Morgany polubiłam chyba najbardziej. Jest najrozsądniejsza z całej trójki. Ma sporę umiejętności i co rusz ratuje z opresji pozostałych. Jednak jej pojedynki najbardziej mnie rozczarowały.Jak pojedynek na śmierć i życie można przerwać gdy się zmęczymy?

"Wyjęłam miecz z pochwy i razem z Nathanelem rzuciliśmy się na potwora. Odcięłam mu łapę i uwolniłam chłopca, Nathanel zrobił resztę. Z demona została tylko kałuża krwi"

„Żądza zemsty” to młodzieżowe fantasy z potencjałem. Historia pokazuje jak łatwo zatracić się w uczuciu zemsty a tym samym przestać dostrzegać, jak dużo zła jest naszym udziałem. Główna bohaterka traci ogląd i poddaje się temu niszczycielskiemu uczuciu, jednak otwarte zakończenie daje nam nadzieje na jej opamiętanie i powrót do własnych wartości oraz poznanie swojego pochodzenia. Książka jest dobra i pomimo niedociągnięć w dialogach i walkach fabuła wciąga, dając nam lekką i dość przyjemną lekturę. To fantastyka w mrocznym wydaniu z ogromnym potencjałem trochę niewykorzystanym jednak po co są kontynuacje. Mam nadzieje, że poznam dalsze losy Calli, Nathanela i Morgany a autorka sprawi, że kontynuacja będzie o wiele lepsza niż tom pierwszy.

Zastanawiasz się, czego nie widzisz? Otóż, Mój Drogi, nie widzisz praktycznie nic. Jesteś ślepym, szarym człowiekiem, który nie ma pojęcia o niczym.
Drogi realisto, nie wierz samemu sobie. Świat jest zupełnie inny, niż Ci się wydaje.


Książka idealnie nadaje się na senne jesienne popołudnia. Pozwoli nam uruchomić wyobraźnie i miło spędzić czas wśród duchów, demonów i cór Lucyfera. A małe niedociągnięcia nie zburzą nam radości z lektury.

OCENA KSIĄŻKI:



Za egzemplarz książki dziękuje wydawnictwu Novae Res. 

Autor: Zuzanna Marciniak
Tytuł: Żądza zemsty

  • Rodzaj literatury: Fantasy
  • Wydawca: Novae Res, 2017
  • Format: 121x195mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 386
  • ISBN: 978-83-8083-542-9


poniedziałek, 4 września 2017

"Kiedy na mnie patrzysz" Agata Czykierda-Grabowska

Udostępnij ten wpis:

Otwórz oczy. Popatrz na mnie. Kiedy na mnie patrzysz, wiem, że żyję.

Dwoje ludzi, dwie zupełnie różne tragedie, jedno spotkanie, które może zmienić wszystko. Jednak czy da się zbudować przyszłość bez rozliczenia się z przeszłością?
 Czy jego troska i ogromne uczucie uleczą jej duszę? 
Czy jej miłość uleczy jego ciało? Jak jedna decyzja podjęta w rozpaczy może stać się początkiem, dopełnieniem nowego życia? 

Karina na czas wakacji wraca do rodzinnego miasta, do pracy w kawiarni. Już na początku swej drogi do domu napotyka na potrzebującego psa. Gdy próbuje pomóc rannemu zwierzęciu, zjawia się on, arogancki, zimny i niedostępny Aleksander. Razem udają się do lecznicy, w której pracuje koleżanka Kariny. Wspólna akcja ratunkowa stanie się początkiem wielu wydarzeń w życiu tej dwójki młodych ludzi. Czy uratują siebie nawzajem? 

„Miłość jest piękna, czysta i wyidealizowana, ale tylko wtedy, gdy jest niespełniona. Nie ma wtedy okazji pokazać swojego brzydszego, nieidealnego oblicza: zazdrości, zaborczości, zawodu, zdrady. Kiedy nie oczekujesz i nie spodziewasz się niczego, nic nie może cię zaskoczyć i zranić”

Piękna, poruszająca i dająca nadzieje. Ta powieść pełna emocji i rodzących się uczuć dwojga młodych ludzi ze zranioną duszą. Każde z nich nie było oszczędzane przez los i ukrywa swoje rany głęboko przed światem. 

Autorka idealnie wyłapała mechanizmy, jakimi kierują się ludzie z cieniem tragedii w swoim życiu. Mogą jak Alek upajać się pozorną wolnością i nie przywiązywać się do innych lub jak Karina ranić i odrzucać każdego, kto próbuje sforsować mury tak skrzętnie budowane. Bez względu, na to, jakiego sposobu używają bohaterowie, ważna jest droga jaką przebywają. 

Świetnie skonstruowana fabuła nie daje się nudzić a stopniowe poznawanie tajemnic i ukrytych aspektów historii bohaterów nadaje rytm i pozostawia uczucie ciągłego nienasycenia. Dobre i pełne humoru dialogi plus dwie zranione dusze powoli kojone rodzącym się uczuciem, które chwyta za serce to tylko niewielki ułamek ciekawej całości. 

„(…) robimy wszystko, żeby kogoś nie zranić, a na końcu ranimy go jeszcze bardziej”. 

Debiut Agaty Czykierdy-Grabowskiej to piękna historia uczucia dwójki ludzi, których złe doświadczenia pozornie ze sobą niepołączone nagle nabierają innego znaczenia. Gdyby nie choroba Alka i trauma Kariny, tych dwoje mogłoby się nie spotkać. Autorka świetnie łączy wydarzenia z przeszłości bohaterów, tworząc im przyszłość.
 A to wszystko w magicznej scenerii małego miasteczka, którego opis ma odpowiednie proporcje. „Kiedy na mnie patrzysz” to debiut, po który warto sięgnąć w nadchodzące jesienne wieczory. Zatopić się w uczuciu, które rodzi się niespodziewanie, patrzeć na łączenie się dwóch historii, jednej duszy rozbitej na części. 

To książka z przesłaniem, które daje nam możliwość uratowania czyjegoś życia. Zwykłe zgłoszenie się do bazy dawców szpiku, może stać się niesamowitą przygodą. Może nie znajdziecie miłości życia, ale ratowanie ludzkiego istnienia i świadomość posiadanej mocy sprawczej to idealna rekompensata. Jeśli dzieje ci się coś złego, nie zastanawiaj się i przekuj swoją tragedię w dobro, bo to ono do ciebie powróci ze zdwojoną siłą. 

To nikła, wątła iskra, która trzyma nas przy życiu, pcha nas do działania. Zaczynasz od małego kroku, zatrzymujesz samochód i pomagasz psu, nieświadomie krzyżujesz spojrzenie z mężczyzną, który pomimo swej niewiedzy jest właścicielem klucza do twej zranionej duszy. Prawda, że piękne i proste równocześnie? Autorka pozwoli ci przeżyć cały wachlarz emocji, a gdy ty przeżywasz to, co spotyka naszych bohaterów, ona zasiewa w twej duszy ziarno, by dać ci na końcu nadzieje na bycie lepszym. Uwielbiam książki o czymś, piękne historie z nutą goryczy nadającej im realności. 

„(…) życie to tylko pojedyncze chwile, a wszystko pomiędzy nimi to nic nie znaczące przerywniki, które łączą je w całość. Tylko te chwile mogą coś zmienić…”. 

Pióro Agaty Czykierdy Grabowskiej sprawia, że czujesz się częścią danej historii i pozwala na inne spojrzenie rzeczywistość nas otaczającą. Ja już kilkukrotnie powracałam do tej historii i będzie ona bliska memu sercu. Wam zaś polecam ją z otwartym sercem i nadzieją, że ziarno, jakim jest ta historia, odpowiednio zakiełkuje w waszych duszach.

OCENA KSIĄŻKI
    



  • Rodzaj literatury: Literatura kobieca
  • Wydawca: Novae Res, 2015
  • Format: 155x235mm, oprawa miękka
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 490
  • ISBN: 978-83-7942-703-1

sobota, 2 września 2017

" Mój pomysł na życie" Elżbieta Kosobucka

Udostępnij ten wpis:
„Marzenia są po to, aby za nimi iść.Pragnienia są po to, aby je realizować.”         

Każdy z nas ma wrażenie, że kontroluje swoje życie, mniej lub bardziej. Każdego dnia wprowadzamy swój perfekcyjny plan na własne życie i dążymy do obranych przez siebie celów. Czy aby na pewno droga, którą idziemy przez życie, jest całkowicie naszym wyborem? Co musi się stać, jaka przeszkoda pojawić się przed nami, żebyśmy znaleźli w sobie odwagę na zadanie pytania: Czy to jest właśnie to, czego szukam ? Czy ta osoba w lustrze to ja, czy jestem szczęśliwa?

Melody Sawicka jest wziętym bankowcem, każdego dnia trzyma się planu, który daje poczucie spełnienia. Swoją pracę wykonuje z ogromnym oddaniem, tłumiąc ciche marzenia o założeniu rodziny i dzieleniu z kimś każdego dnia. Stara się prowadzić życie towarzyskie, próbując znaleźć równowagę wśród przyjaciół. Jednak podświadomie wie, że brakuje jej najważniejszego.

Jedno przypadkowe spotkanie i jej poukładane życie zostaje wywrócone do góry nogami a pojawienie się w nim Pawła Baryckiego staje się punktem zapalnym do zmiany drogi. Czy starczy jej odwagi na zmiany ?

„Moja dłoń schowana w jego dłoni, ciepło, które biło od jego ciała, to jak dobrze się z nim czułam przez cały wieczór, to jak na mnie patrzył i co do mnie mówił, jak mnie słuchał.”

Ta historia z początku niepozorna ukazuje nam, jak łatwo możemy codziennie siebie oszukiwać i pozorować własne szczęście, nie zauważając prostych prawd, których pełno na około. Historia Melody pokazuje nam, jak można wpaść w marazm dnia codziennego, zgubić się na drodze, którą tylko pozornie sami wybraliśmy. Paweł każdego dnia uczy się wspierania Melody. Nie narzuca jej żadnych zachowań, daje czas na przemyślenia i wyciągnięcie wniosków. Po prostu jest. Jego postać była dla mnie punktem, którego powinnam się trzymać, czegoś, co na drodze naszej bohaterki jest tym dobrym elementem, jednak i tak jego rola szczególnie w drugiej części mnie zaskoczyła. Zresztą każda ich kłótnia i jego zachowania po niej odkrywały kolejne fragmenty dobroci, miłości i troskliwości.

Narracja pierwszosobowa pozwala na ciągłe towarzyszenie Melody i przyglądanie się wszystkim lękom, nadziejom i emocjom targających nią od momentu poznania Pawła. Jej niedopasowanie do dzisiejszych norm społecznych idealnie pokazuje jak ciężko jest być sobą, jednak na przykładzie naszej bohaterki, możemy zobaczyć, że warto zawsze być sobą nawet jeśli jest trudno.
 Sama Melody na początku mogła wydawać się pewna siebie, ba nawet były momenty, gdy myślałam, że to nie rzeczowość a pycha jednak pojawienie się w jej życiu kogoś, kto ją pokochał i dał się kochać, wyzwoliło w niej masę uczuć i cech, które stworzyły postać ciepłą, rzeczową choć trochę przestraszoną. Kreacja bohaterów na każdym poziomie była idealna, a ich zachowanie odzwierciedlało moment, w jakim się znajdowali.

"Każdy dzień jest ważny, każdy dzień jest cenny. Jest pora na smutek i pora, aby go porzucić".

Jednak to nie romans ma kluczowe znaczenie a przemiana, jaką dzięki niemu stopniowo przechodzi bohaterka. Jej historia otwiera nam oczy na to, co ważne w życiu i pokazuje, jak łatwo jest stracić z oczu prawdziwy cel, zatracić gdzieś po drodze własne ja. Elżbieta Kosobucka stworzyła powieść dzięki, której mamy szanse stać się lepsi, zauważyć tą cienką pozornie ukrytą drogę do szczęścia.

 Historia Melody i Pawła wycisnęła ze mnie masę łez i sprawiła, że nie spałam dwie noce, zastanawiając się, czy aby na pewno ja mam wszystko, czego chcę. Tak ta powieść poruszy najcieńsze struny waszej duszy, rozedrga je i nic nie będzie w stanie zatrzymać tej rodzącej się potrzeby szczęścia, zrobienia kroku choćby najmniejszego w odpowiednim kierunku. Finał historii mnie zasmucił, ale wierze, że wszystko dzieje się po coś a „Mój pomysł na życie”
głęboko zakorzenił się w mej duszy i pozwoli na bycie lepszym, bardziej szczęśliwym człowiekiem.

Ta powieść wyciśnie z ciebie łzy radości i smutku. Pozwoli ci odkryć prawdziwe piękno i da nadzieje, która da ci siłę do realizacji marzeń. Nie jest ważne, ile żyjesz, ważne jak to życie wykorzystasz. Autorka ma nadzieje, że jej twórczość będzie budzić u czytelniczek potrzebę podążania za pragnieniami i miłością. 
Uważam, że debiutancka powieść mieszkającej na co dzień w Gdyni autorki daje czytelnikom o wiele więcej, a lekkie pióro, nadal będzie rozsiewać magię, kruszyć mury i uwalniać nadzieje. To niezwykłe kobieca i emocjonalna powieść, która swym bogactwem i silnym przekazem sprawia,że czytelnik staje się lepszy. Na prawdę warto sięgnąć po tę powieść:) 


OCENA KSIĄŻKI:



Za możliwość przeczytania „Mój pomysł na życie” dziękuje serdecznie Autorce oraz wydawnictwu Videograf.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia