"Dwadzieścia minut do szczęścia" Katarzyna Mak


Łzy to wodospad, wyjście, którym opuszczają nas emocje zgromadzone w nadmiarze. Możesz płakać ze szczęścia, z żalu czy bezradności, mogą też być oznaką strachu i bólu. Co jednak gdy nie potrafimy płakać? Gdy w swoich potknięciach szukamy prawidłowości? Nie znając swej przeszłości, nie potrafimy ocenić, jacy jesteśmy? Czy łzy i znajomość swoich genów, to wyznacza?

-Dlaczego nie zapyta pani o swych przodków kogoś z bliskich?
- Ponieważ jedyna moja krewna, babcia, nie żyje od dwóch lat, a ja wyznaje teorię, że dziedziczymy wszystko. 


Michalina nie miała łatwego życia, wychowywana przez babcię ciągle wierzyła, że jej pech to wina genów, których nie zna. Jednak to nie śmierć babci czy wizja końca studiów zmieni życie dziewczyny. Na drodze do zakończenia studiów ostatnim przystankiem jest praktyka w gospodarstwie ekologicznym. Na tej do odkrycia prawdy o sobie stoi pewien mężczyzna. Czy Michalina odkryje swoją przeszłość? Czy odnajdzie siebie i wiarę w dobroć? Czyja miłość ją wyzwoli i czemu konie są jej koszmarem?



„Dwadzieścia minut do szczęścia” to piękna historia o miłości ratującej nie tylko serce, ale i duszę. Michalina nie miała łatwego życia, jednak z całych sił chce wierzyć, że dobro wygra. Gdy uczucie ogarnie jej serce i umysł, w najmniej oczekiwanym momencie, zachowa się jak klacz spłoszona do biegu. Jednak ta ucieczka pomoże odnaleźć jej siebie.
Piękno tej historii tkwi w naturalności i magii ukrytej gdzieś między wierszami. Rodzące się uczucie nie jest proste i nie pojawia się tam, gdzie można by się go spodziewać, jednak zniewala pięknem, prostotą i tajemnicą. Lekkie pióro Katarzyny Mak niesie nas przez historię pełną zakrętów i niedopowiedzeń. Malownicze opisy natury pozwalają na przeniesienie się na wiejskie polany, poczuć klimat wolności i harmonii z matką naturą. Konie, lasy i magia zabytków skrytych pośród drzew przeplata się z trudami dnia codziennego. Są jeszcze łzy, a raczej ich brak. Tu autorka w ciekawy sposób przedstawiła przypadłość bohaterki, która nie potrafi płakać, a tak bardzo tego chce. Zastanawiałam się dłuższy moment nad tym, czy chciałabym znaleźć się na miejscu głównej bohaterki i nie móc płakać, a wy chcielibyście?



Bohaterowie są idealnie skrojeni do świata, w jakim przyszło im zaistnieć. Polubicie każdego i z każdym możecie się porównać. Z każdej strony książki bije naturalność, pasja i miłość zarówno do natury, jak i mężczyzny. Będziemy świadkami rodzących się uczuć, odkrywanych tajemnic i odszukiwania własnej wartości. Jest w niej jeszcze coś, odkryjecie to podczas lektury.


Boże, w końcu jadę mu tylko podziękować za to, co dla mnie zrobił, a zachowuję się tak, jakbym miała co najmniej paść mu w ramiona i błagać o wybaczenie.


Piękna, magiczna, krusząca serce. Opowieść o poszukiwaniu samej siebie i ukojeniu, jakie dają miłość i łzy.


Dwadzieścia minut? Dwadzieścia minut do szczęścia(...) Od razu wróciłam wspomnieniem do tamtego dnia, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy i to on czekał na mnie dwadzieścia minut.


Poruszający romans jak z bajki, który rozgrzeje nawet najbardziej zmrożone serce. Książka idealna na jesienne wieczory i zimowe noce. Idealnie przypomina o tym, co ważne, ukazuje piękno natury i czystość duszy, która jest w stanie wypełnić się miłością, gdy da ujście łzom i szanse na odczuwanie szczęścia i dobra.



Cieszę się, że mogłam poznać tę historię premierowo i całym serduchem objąć nad nią patronat, za co dziękuje serdecznie autorce, którą znajdziecie Tu ==> Link oraz Wydawnictwu Novae Res.

Ocena Książki:

Tytuł: Dwadzieścia minut do szczęścia
Autor: Katarzyna Mak
Wydawca: Novae Res
Ilość stron:
ISBN: 978-83-8083-764-5


Komentarze

  1. To chyba coś dla mnie. Z chęcią ją przeczytam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem strasznym wrażliwcem i uwielbiam sięgać po takie książki.:) Świetny kubek:) Widziałam ten, który podarowałaś Irenie i jestem w nim zakochana. Sama bym taki chciała, bo kolekcjonuję kubki, a nie mam jeszcze takiego spersonalizowanego.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż chce się poznać kogoś kto podobnie do mnie i Ireny ma małą kolekcje kubków :D

      Usuń
  3. Podoba mi się okładka książki, a i fabuła mnie ciekawi. Z chęcią sięgnę po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się okładka książki, a Ty zachęciłaś mnie recenzją do jej przeczytania.
    Będę polować u Novaeres :)
    http://szeptamozeszelestduszy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. A na to czekam, no bo skoro polecasz, to trzeba przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz