Menu

środa, 31 października 2018

Trylogia opowieści księżyca- Monika Hołyk-Arora

Udostępnij ten wpis:


Tajemnice skryte w ciemnościach, które spowijają noc. W tej przepastnej czerni nic nie jest tym, na co wygląda. Pozory omiatają świat, a nas uczą doszukiwania się ukrytych znaczeń. Pełnia to piękne zjawisko. Tajemnicze, majestatyczne i łudząco piękne. Jej blask odkrywa przed nami zarys historii, która może być czymś wyjątkowym i romantycznym. Czy tak jest? Czy księżyc potrafi odkryć wszystkie cienie skryte w ciemnościach? Czy warto poznać ich historię?

Nicci ma charakternego kota i talent do fotografii. Rozwija swoją pasję i łapie wszelkie zlecenia pomagające jej w utrzymaniu siebie i kocura Antoniego. Jedno zlecenie, którego omal nie straciła, otwiera jej drogę do sukcesu, o którym tak marzyła i na który pracowała. Powoli jej życie układa się w piękną całość tym bardziej, gdy u jej boku trwa jej przyjaciółka, a do jej serca zapuka tajemniczy mężczyzna. Jest coś jeszcze. Zdjęcie, które zrobiła nocą. Nie pamięta gdzie i kiedy, ale wie, kto na nim jest. Czy ostatnie morderstwa w mieście są z tym powiązane? Co ma w sobie pełnia, że ludzie giną, a ona marzy o przystojnym wampirze? Zdjęcie, wampiry i ofiary pełni coś łączy. Czy Nicci zdoła utrzymać świeżo zdobyty ład w swym życiu?

Monika Hołyk-Arora już nie raz zachwyciła lekkością pióra i niezwykle obrazowym posługiwaniem się słowem pisanym. Czy odsłona jej twórczości z nutką fantastyki zasługuje na chwilę uwagi?

Czuje niedosyt. To chyba uczucie, które dopada każdego z czytelników, którzy spotkali się do tej pory z trylogią opowieści księżyca. Autorka w mało obszerne powieści wplotła sporo treści, dając przedsmak swoich możliwości w tym gatunku. Stworzyła historię, która pomimo niedopracowania przyciąga czytelnika, pozwala mu na wczucie się w atmosferę powieści i wyzwala właśnie uczucie niedosytu. Czemu tak się dzieje? Wszystkie trzy części trylogii składają się na ciekawą, porywającą i intrygującą opowieść, w której wampiry są tłem czegoś większego.

Powieściopisarka umiejętnie zarzuca przynętę na czytelnika, pokazując mu sporo tajemnic, ciekawą fabułę, sporo humoru za sprawą kota bohaterki i postaci, które zapadają w pamięć. Ich różnorodność i silny zarys osobowości nie pozostawia czytelnika obojętnym, a potwierdza tylko warsztat, jakim dysponuje autorka. Najbardziej, poza kocurem oczywiście, na kilka słów zasługuje główna bohaterka, która niczym nie przypomina słabych, wątłych i naiwnych bohaterek, które tylko czekają na ratunek. Nicci ma swoje plany i marzenia, nie poddaje się i dąży do ustalonego celu, potykając się, błądząc i podnosząc się z jeszcze większą siłą.

Gdzie tu wampiry? Co ma do całości pełnia i jakie tajemnice zdradzi nam autorka? Musicie przeczytać sami. Ja od siebie mogę zapewnić was, że cała seria napisana jest lekko i przyjemnie się ją czyta. Jej objętość może być minusem i wciąż liczę, że autorka wyda całość ponownie jako jeden tom i pokusi się o rozwinięcie fabuły, gdyż ta historia zasługuje na szersze grono czytelników. Czytelnicy zaś na kontynuacje, tej jakże ciekawie zawieszonej serii.

Jeśli lubisz książki, których fabuła wciąga od pierwszych stron i nie opuszcza cię nawet po zobaczeniu ostatniej kropki, lubisz wampiry i twardo stąpające po ziemi bohaterki, romans, który ma wysoką cenę i tajemnice, które zdradzają tylko zarysy widoczne w blasku księżyca, warto sięgnąć po trylogię Moniki Hołyk-Arora i wejść do świata pełnego pasji, miłości i mroku. Ja polecam pomimo niedoskonałości, a może i przez nie. Może głos o większej mocy sprawi, że książka, a także finał historii trafią w nasze ręce.

Ocena Serii:

Tytuł: Trylogia Opowieści Księżyca:
Winiąc Pełnię Księżyca
W Cieniu Pełni Księżyca
W Blasku Pełni Księżyca
Autor: Monika Hołyk-Arora
Wydawca: E-bookowo.pl
Liczba stron:72/69/93

poniedziałek, 29 października 2018

Kiedy zniknę- Agnieszka Lingas-Łoniewska

Udostępnij ten wpis:


Może mnie obrazić tylko ktoś, na kim mi zależy.

Życie często z nas kpi, los wbija nas w fotel chwile po tym, gdy myślimy, że wychodzimy cało z mocnego zakrętu. Niby dajesz radę się podnieść, ale każdy kolejny cios osłabia coś, co ciężko odbudować. Wiarę w to, że gdzieś tam i ciebie czeka szczęście. Tajemnice przeszłości, błędy osób, które powinny cię chronić, prawda, która nie zawsze jest oczyszczająca. Myśli o tym, jak zakończyć cierpienie innych doprowadzają cię do punktu, w którym już wiesz co zrobić. Czy razem z twoim zniknięciem, cierpienie opuści wszystkie dusze?

Leon nigdy nie podejrzewał, że dziewczyna, w której się zakocha, będzie siostrą jego wroga. Mateusz wciąż widział w swojej siostrze Matyldzie małą dziewczynkę i nie zauważył kiedy jego kumpel Kosma dostrzegł w niej kobietę. Wojtek nawet w marzeniach bał się nazywać Ewelinę swoją. Łączyły ich przyjaźnie i nienazwane zadry oraz to, że nie chcą dłużej tkwić w Rokitnicy, która dla większości była niczym sącząca się rana przypominająca o smutkach. Leon, Mateusz i Kosma na przekór podziałom panującym w mieście i rozgraniczających ludzi na tych z nizin i wyżyn przyjaźnili się od lat. Każdy z nich pozbawiony bezpieczeństwa i zainteresowania ze strony rodziców, choć w inny sposób. Gdy w ich życie powoli zaczyna się wkradać grad uczuć, do gry wkraczają rodzice, niechcący by między ich dziećmi utworzyły się połączenia, które mogą przypomnieć im błędy z przeszłości. Czy nowo powstała paczka przyjaciół uniesie ciężar mroku ukrytego za niechęcią ich rodziców? Czy grzebanie w przeszłości nie obróci się przeciwko nim?
Czy można śmiać się i płakać przy tej samej powieści? Czuć niepokój i ekscytacje równocześnie? A może pogubić się w zawiłości fabuły?

Czytając Kiedy zniknę, doświadczycie palety uczuć, które niczym jesienny wiatr poniosą was ku końcowi, który zmrozi krew w żyłach. Jak to z jesiennym wiatrem bywa, uświadczycie podmuchów ciepła, gdy rozkwitną młodzieńcze uczucia niczym nieskażone i czyste, ale dopadnie was i ten zimny nostalgiczny powiew, który wydusi z was każdą łzę, potrzyma w napięciu i zarazi serce smutkiem.

-Ty też często zamykasz się w swoim świecie.
-To chyba dobrze, trzeba mieć cos własnego. Poza tym tam czuję się bezpieczna. Mniejsza szansa zranienia przez kogoś z zewnątrz.

To powieść, której fabułę ciężko opisać (ciekawe co powiem, przy drugim tomie), by nie zdradzić wam tajemnic, które są znaczną częścią tej historii. Losy ósemki młodych ludzi, na których z pozoru czeka cały świat. Mateusz żyje muzyką, która ratuje go przed codziennością, on sam dba o to, by jego siostra miała, choć namiastkę normalności. Oboje noszą rany zadane przez ich matkę i ludzi, którzy już ich zaszufladkowali. Mają przyjaciół, którzy na przekór przynależnościom wierzą, że ich przyjaźń przetrwa wszystko.

Każdy z bohaterów przewijających się przez karty powieści porywa realnością. Bez problemu jesteśmy w stanie poczuć miłość Mateusza do muzyki, dystans, jakim ratuje się Matylda, niepewność, która trawi Leona czy samotność, która aż bije od Kosmy. Wszyscy mają swoje demony, jednak starają się walczyć o swoje marzenia. Od pierwszych chwil nie mamy problemu, by wszystkich członków paczki obdarzyć sympatią i poczuć z nimi więź. Kibicujemy rodzącym się związkom i z napięciem wyczekujemy tego, co przyniesie wiatr przeszłości.


Nie mam serca!
Zabiliście dobrego człowieka.
Nie mam duszy!
Nic już na mnie nie czeka.
Nie mam celu!
Mógłbym zniknąć w tej chwili.
Nie mam jutra!
Bo jutro też mi zabili.

Powieściopisarka stworzyła powieść wielowymiarową, która nie tylko zachwyci realnością, ale i poruszy najgłębsze struny naszych dusz. W świetnym stylu łączy teraźniejsze wydarzenia z urywkami przeszłości, dzięki którym tworzy niepowtarzalną atmosferę i buduje napięcie. Od tej powieści nie da się oderwać choćby na chwile, zresztą nawet nie będziecie mieli czasu, by taka myśl zakiełkowała w waszych głowach. Akcja toczy się dość szybko, a piętrzenie się emocji tylko wzmaga uczucie niepokoju. Świetna fabuła, nietuzinkowi bohaterowie i masa uczuć, które zapewni wam lektura powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej to dopiero początek wydarzeń, które skradną wasze serca i nie pozwolą zapomnieć.

Kiedy zniknę,
Wspomnij,
Bo myśl nie ucieka.

Kiedy zniknę to powieść o tym, jak niszczącą siłę mają kłamstwa i jak ciężko odnaleźć właściwą drogę bez wsparcia. Autorka łącząc przeszłość z teraźniejszością, pokazała niszczycielską siłę tajemnic, które mogą niszczyć pokolenia. Potrafiła namalować słowami obraz, który fascynuje i dostarcza słodko-gorzkich emocji, którymi smakuje życie. Nie pozwala na oddech, nie słodzi i nie ułatwia drogi, którą muszą odbyć jej bohaterowie, a my wraz z nimi. To realna, często bolesna i porywająca powieść dla czytelnika w każdym wieku. Myślę, że każdy odnajdzie w tej powieści element dla siebie i z niecierpliwością sięgnie po drugi tom dylogii.
Agnieszka Lingas-Łoniewska w swoim jakże genialnym, pełnym emocji, płynnym i nieprzewidywalnym stylu pokaże wam, że kłamstwo nie popłaca a karma, to suka, która zawsze powraca w najmniej oczekiwanym momencie.

Ocena książki:


Tytuł: Kiedy zniknę
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:312
ISBN:9788380838086

sobota, 27 października 2018

Drugi Legion- Richard Schwartz

Udostępnij ten wpis:


Kontynuacja powieści jest niczym spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, powrót do miejsca, w którym znasz wszystkie kąty, tajemnice czekające na rogu i wrogów, którzy wciąż zioną nienawiścią. Niecierpliwie przerzucane strony i chęć poznania dalszych losów niejednokrotnie miesza się ze złamanymi nadziejami i oczekiwaniami na wyrost. Jak było ze mną i Drugim legionem?

Kontynuacja losów Havalda i Leandry zachwyci wszystkich niedowiarków, którzy po pierwszym tomie mieli jakiekolwiek obiekcje dotyczące fabuły. Wraz z bohaterami wyruszamy w podróż pełną przygód, która pochłonie nas bez reszty. Jednak przejście przez portal nie będzie łatwe, a problemy naszych bohaterów napotykane po drodze dostarczą ogromu rozgrywki.
Tekst pochłoniecie w mgnieniu oka, niesieni przez opowieść płynnie niczym na fali. Autor rozjaśnia umysł czytelnika i daje nam myśleć, że jesteśmy blisko rozwikłania wszystkich wątków, na które natknęliśmy się od początku drogi. Intrygi, gorąca pustynia, niebezpieczeństwo to tylko część całości, która pędzi, mami i zaskakuje na każdym kroku. Świetnie wykreowany świat, który ujął mnie już podczas lektury pierwszego tomu, teraz zachwyca w zupełnie inny sposób.

Autorowi nie tylko udało się stworzyć coś wciągającego i zaskakującego, co nie nudzi i daje radość, ale i całkowicie przebić początek tej historii, dając nadzieje na coraz to ciekawsze zwroty akcji. To dość wymagająca powieść, która od nas wymaga skupienia i całkowitej koncentracji na tym tytule. Richard Schwartz ma przyjemny styl i umiejętność budowania napięcia. Bardzo dba o szczegóły i wręcz poraża opisami, które są niesamowicie realne. To świetne, utrzymane na wysokim poziomie high fantasy, które z tomu na tom nabiera tempa i lekkości, czarując całą rzeszę czytelników opisami, akcją i niespodziankami.
Kolejny raz jestem pod wrażeniem kreacji bohaterów. Niezależnie od tego, czy to starzy druhowie poznani w pierwszym tomie, czy nowe postaci, bez chwili namysłu przyjmujemy ich do swojego świata i obdarzamy sympatią lub niechęcią. Wywierają na czytelniku spory wpływ, potęgując przeżywane emocje.

Nawet nie wiem, kiedy historia pochłonęła mnie bez reszty, a noc okazała się dniem. Drugi legion przewyższa poziomem pierwszy tom cyklu i jest o wiele bardziej przejrzysty i porywający. Odkrywa więcej elementów układanki, równocześnie kręcąc, zwodząc i pchając nas w ślepy zaułek. To świetna rozrywka i kawał dobrej historii z ogromnym coraz lepiej wykorzystywanym potencjałem.
Polecam ją wszystkim średnio zadowolonym pierwszą odsłoną cyklu, każdemu miłośnikowi fantastyki i wszystkim ceniącym sobie nietuzinkowe historie. Warto dać się pochłonąć Drugiemu Legionowi i stać się fanem całego cyklu Tajemnic Askiru.

Ocena książki:


Tytuł: Drugi legion
Autor: Richard Schwartz
Wydawca: Initium
Liczba stron:528
ISBN:9788362577781

wtorek, 23 października 2018

Kroniki Jaaru. Księga luster- Adam Faber

Udostępnij ten wpis:



Czasami jedna myśl pcha nas nie w tę uliczkę co zawsze i zmienia naszą trasę. Nic nieznaczące do tej pory kilometry prowadzą tam, gdzie na rogu czeka nieznane. To od nas zależy czy nieświadomie postawiony krok ciągnący  ku przygodzie zmieni zapisany los, czy tylko otrze się o nas dalej kroczących tą samą ścieżką.

Czy to wszystko mogło być tylko złudzeniem? Czy mogło się jej tylko śnić?
Zresztą... Jawa czy sen - jakie to miało znaczenie?


Kate jak przystało na typową nastolatkę, prowadzi spokojne życie, mieszkając z ciotką i mając na wyłączność malowniczy Londyn. Gdy pewnego dnia wiedziona silnym przyciąganiem trafia na próg sklepu z wieloma przedmiotami magicznymi, nie wie, że chwilę później jej życie odmieni się na zawsze. Dziewczyna dostaje od właścicielki sklepu Księgę luster i za jej pośrednictwem próbuje rzucić magiczne zaklęcie na Jonathana. Kate pragnie miłości i uwagi rzeczonego przystojniaka, jednak nic nie idzie po jej myśli, gdyż dziewczyna trafia do Jaaru, niesamowitej krainy zamieszkałej przez stworzenia ze snów. W tym samym czasie Fion, baśniowy fer Jaaru buntuje się, ucieka z domu w poszukiwaniu przeznaczonej mu czarownicy, jednak trafia w ręce złej nimfy Erato. Życie Kate odmieniło się na zawsze. Co przyniesie jej wiedza na temat jej możliwości i samego istnienia Jaaru?




Gdy jako fan książek fantastycznych trafiasz na książkę oznaczaną mianem fenomenu na skale Harry’ego Pottera, sięgasz po nią bez zastanowienia. Czy było warto?



Księga luster to niesamowity i niezwykle magiczny wstęp do przygód Kate Hallander, która nie tylko nie wie o swoim pochodzeniu, ale i mocach, jakie ma. Jedna przypadkowa wyprawa do sklepu i niewinnie rzucone zaklęcie sprawiają, że świat, jakim widziała go Kate, przestaje istnieć. Skoro czarownice istnieją naprawdę, to czego jeszcze możemy się spodziewać? 

Czas wyznaczał chwile oczekiwania, które w mroku stapiały się z nieskończonością.

Adam Faber w nietuzinkowy i bardzo barwny sposób zaprasza nas do świata, w którym magia jest czymś naturalnym i nie ma ograniczeń wiekowych. Ta historia spodoba się każdemu bez względu na wiek i poziom miłości do fantastyki. Zachwycą was świetny i bardzo lekki styl autora oraz jego umiejętność budowania napięcia i tworzenia magii, która oplecie was niczym bluszcz i wciągnie na dobre w tę historię.



Ciekawie ma się również sprawa z bohaterami, którzy skradną wasze serca. Pojawia się tu sporo postaci, stworów i miejsc. Nie wzbudza to jednak zamętu i czytelnik bez problemu odnajdzie się pośród namhajd, ferów i czarownic. To pełna humoru, magii i niesamowitych stworzeń historia, która poprowadzi nas ścieżką magii, przygód i tarapatów, w które lubią wpadać zarówno Fion, jak i Kate. Opowieść o tej dwójce złączonej losami nieba przysporzy wam godziny dobrze spędzonego czasu, zakorzeniając ziarenko nadziei, że każdy kolejny tom będzie równie magiczny, zabawny i trzymający w napięciu.


Fery i ich wiedźmy często rodzą się w zbliżonym czasie, pod tym samym niebem, które łączy ich losy.


Z całą świadomością polecam tę książkę każdemu bez względu na wiek, bo z miłości do magii i jednorożców nie sposób wyrosnąć, a Kate prowadzi równie ciekawe życie co inny młody czarodziej i warto podążać jej ścieżkami.


Przykro mi Kate, ale to niemożliwe. Jeśli nie będziesz uprawiać magii, drzwi Jaaru będą przed tobą zamknięte.

Ocena książki:

Tytuł: Kroniki Jaaru. Księga luster
Autor: Adam Faber
Wydawca: Czwarta strona
Liczba stron: 456
ISBN:9788379766925

poniedziałek, 22 października 2018

Wywiad, cz.1 Monika Hołyk-Arora

Udostępnij ten wpis:

Dziś mamy dla was nie lada gratkę. Ten post to początek wywiadu z autorką Moniką Hołyk-Arora, ale również wstęp do podróży po pewien pakiet nagród. Jeśli jesteście ciekawi twórczości autorki, warto wybrać się z nami. 
Do rzeczy.
Wywiad ma dwie części, w pierwszym z nich znajdzie się zestaw słów, które pomogą wam w ułożeniu zdania dającego szansę w losowaniu nagrody. Jedno słowo to ukryty link do drugiej części wywiadu, która również skrywa słowa i kolejny link.
Krok po kroku dojdziecie do finałowego linku, w którym dowiecie się na jaki adres wysłać odpowiedź na pytanie, które ułożycie z podanych słów. 
Linki będą aktywowały się co godzinę, zaprowadzą was przez różne blogi wprost do odkrycia tajemnicy.

Cieszcie się wywiadem. 

Jakie uczucia towarzyszyły pani podczas wydawania pierwszej powieści?
Moja pierwsza powieść była wydawana metodą self-publishingu na nieistniejącym już portalu wydaje.pl. Wymagało to ode mnie sformatowania e-booka, zrobienia wszystkiego samemu, a potem kliknięcia "Publikuj" . Co czułam? Niepokój, obawę, ale też ekscytację. Zastanawiałam się, czy ktoś zdecyduje się kupić książkę self-publisher'a, a jeśli tak, czy przypadnie mu ona do gustu.


Pani twórczość to mieszanka gatunków. Skąd czerpię Pani inspirację do swych powieści?

Inspiruje mnie życie, stąd też gatunki również bywają różne. Myślę, że wynika to także z tego, iż dorastam jako autorka. Zbieram informacje, doświadczenia, notuję wiele rzeczy, aby potem układać je niczym elementy układanki, składającej się na kolejne powieści. Czasem wyjdzie z tego romans, innym razem fikcja historyczna, a gdy mam mroczny nastrój wymyślam kryminał. Bywa tak, że chodzi za mną temat, który chciałabym w swojej książce poruszyć i to do niego tworzę całą akcję. Tak było w przypadku opowieści – "Znamię Pytii" – moim celem było przybliżenie ludziom istnienie i historię antycznego miasta Knidos.




Czy chciałaby pani zobaczyć którąś ze swych powieści na wielkim ekranie?
Zdecydowanie tak, ale powieść ta jeszcze nie została napisana. Wymyśliłam ją osiem lat temu, mieszkając i pracując w Egipcie, niestety do tej pory nie miałam odwagi, aby siąść i zacząć ją spisywać. Kiedy w końcu kiedyś powstanie, będzie to prawdopodobnie ostatnia powieść, jaka wyjdzie spod mojej klawiatury. Cała moja droga autorska podąża właśnie w jej kierunku. Chcę w niej ukazać, wyrywkowo oczywiście, historię, sztukę i kulturę Bliskiego Wschodu widzianą z perspektywy kobiet.

Co panią najbardziej fascynuje w książkach?
Książki fascynują mnie na wiele sposobów. To niezwykłe, jak wiele historii można opowiedzieć za pośrednictwem zaledwie trzydziestu dwóch liter składających się na polski alfabet. Powieści wywołują pełne spektrum emocji: od wzruszenia po nienawiść, wyciskają z nas łzy, wzbudzają radość, zmuszają do refleksji. Są światem w miniaturze, a zarazem tworzą zupełnie inną jakość, której na próżno szukać w rzeczywistości.

Pani ulubiony gatunek literacki?
Nie wiem, czytam różne rzeczy, a dobór lektury zależy od nastroju, tego co aktualnie dzieje się wokół mnie. Nie mniej jednak uwielbiam kryminały, romanse oraz fikcję historyczną, co zresztą widać po doborze historii pisanych przeze mnie. A ulubiony? Nie mam sprecyzowanego faworyta.

Jeśli nie pisanie, to co? Czym zajmowałaby się Monika nie pisarka?
Problem w tym, że nawet pisząc, zajmuję się milionem innych rzeczy. Kocham fotografię i chyba poświęcam jej równie dużo czasu, co pisaniu oraz czytaniu. Kupuję tony książek, oglądam codziennie podcasty na temat utrwalania ulotnych chwil na zdjęciach.

W jakim gatunku literackim chciałaby pani się sprawdzić?
Może nie koniecznie jest to gatunek literacki, ale marzy mi się napisanie scenariusza filmowego.

Doszły nas słuchy, że szykuje się kolejny kryminał. Czy uchyli nam pani rąbka tajemnicy co do fabuły?
Tak naprawdę szykują się dwa! Jeden ma już pierwsze dwa rozdziały, drugi właśnie zaświtał w mojej głowie i prawdopodobnie zacznę od niego, jeśli tylko starczy mi czasu.
Ten już zaczęty, osadzony jest w realnym miejscu, ale ze względu na to, iż przytoczę w nim kilka pobocznych prawdziwych faktów, które są ukrywane, nie wyjawię nazwy tej miejscowości, ani nawet kraju. Czytelnik usłyszy tylko o mieście X. Całość będzie koncentrować się wokół brutalnego morderstwa i tajemniczego kultu – tu jestem na etapie wertowania książek z religioznawstwa oraz nieocenionego Słownika Symboli.
Drugi zaś będzie nawiązaniem do wielkiej miłości, która niekiedy bywa mroczna i toksyczna. Mam nadzieję, że uda mi się zaskoczyć czytelników moim podejściem do tego tematu. Nie zdradzę jednak nic więcej, bowiem nadal spisuję pomysły do tej historii.

Jak wygląda research w pani przypadku?
Sięgam po książki, książki, czasami również książki. To dla mnie podstawa, zwłaszcza jeśli zawieram w swojej historii fakty historyczne, dotyczące religii, obrządków czy też miejsc. Mam też jedną regułę, której zawsze konsekwentnie przestrzegam – akcję umiejscawiam tylko w miejscach, które znam. Dzięki temu łatwiej mi się pisze, ale też opisy oraz tło historii zawsze są wiarygodne, przez co lepiej odzwierciedlają to, co chciałam przy okazji przekazać czytelnikom.

Muzyka czy cisza? Co towarzyszy pani podczas pisania?
Nie ma na to reguły. Czasami piszę w absolutnej ciszy, niekiedy słucham muzyki instrumentalnej bądź klasycznej. Wszystko zależy od mojego nastroju, rodzaju tekstu, nad którym pracuję, godziny i ilości kawy wypitej danego dnia;)

Co prywatnie czyta Monika Hołyk-Arora?
Czytam dosyć dużo, wychodzę bowiem założenia, że bez czytania nie można też pisać. Lubię kryminały, romanse historyczne oraz sensacyjną fikcję historyczną, dlatego wybieram głównie tytuły z tych trzech nurtów, ale staram się nie zamykać tylko w tych schematach. Zdarza mi się przeczytać też biografie, tomiki wierszy czy literaturę fachową dotyczącą fotografii, którą też się pasjonuję.

Skąd pomysł na tytuł pani najnowszej powieści?( Pierścień Hurrem)
Książka opowiada o fikcyjnym pierścieniu stworzonym przez sułtana dla swojej ukochanej. To on staje się pretekstem do ukazania czytelnikom Stambułu widzianego moimi oczami, dlatego też po części uczyniłam go głównym bohaterem.

Czy jest jakaś kraina fikcyjna lub historyczne miejsce w którym chciałaby pani umieścić swoich bohaterów?
Niezmiennie fascynuje mnie historia antyczna i w wielu swoich powieściach staram się ją "przemycać", aby chociaż w okrojonej wersji przedstawić ją czytelnikom. Drugim takim miejscem jest Bliski Wschód i jego dokonania w dziedzinie sztuki, kultury czy nauki. Aktualnie jest to temat dosyć trudny, wiążący się z wydarzeniami, które ukazują tamten zakątek w niekorzystnym świetle. Nie mniej jednak jego przeszłość jest niezwykle fascynująca i nieświadomie sami korzystamy z dorobku tamtych wieków. Planuję (od wielu lat) napisanie powieści, której realia częściowo obsadzone są m.in w Damaszku Umajjadów, a dokładnie w schyłkowych latach ich panowania, a także tuż po przejęciu władzy przez Abbasydów. Więc niechaj tym miejscem będzie właśnie stolica współczesnej Syrii w połowie ósmego wieku naszej ery.

Czy zmieniałaby pani treść jakiejkolwiek napisanej przez siebie książki?
I tak, i nie. Z jednej strony tak, bowiem zawsze można coś ulepszyć, poprawić, dopisać czy wykreślić. Z drugiej jednak strony nie, ponieważ w momencie kończenia danej powieści, była ona najlepszą wersją tego, co w danym momencie życia byłam w stanie wykreować we własnej wyobraźni. Moje powieści są więc zapisem mojego dorastania jako autora i ukazując w jaki sposób to wszystko ewoluuje.

Co czytała Monika, gdy była mała?
Praktycznie wszystko i niekoniecznie były to tylko książki dla dzieci. Dosyć wcześnie odkryłam, że można wypożyczać "dorosłe" książki na kartę czytelniczą mamy, co często wykorzystywałam. Mając dwanaście lat zafascynowałam się na przykład kulturami prekolumbijskimi i przeczytałam wszystkie publikacje dostępne na ten temat w bibliotece dla dorosłych.






sobota, 20 października 2018

Podwójne życie- Małgorzata Kasprzyk [Patronacka]

Udostępnij ten wpis:


Ludzie to gatunek stadny, który każdego dnia swojego życia stara się, by otaczali go ludzie. Lubimy rozmowy i czas spędzany z ukochanymi, rodziną czy przyjaciółmi. Gdy relacje są oparte na szczerości, kontakt przychodzi z łatwością. Co, jeśli nasze życie skrywa tajemnice, a my wciąż tkwimy w przeróżnych maskach, zamiast od początku stawiać na szczerość wobec siebie i innych? Pojawiające się konflikty, z początku nie kolidują zbytnio z oczekiwaniami, jednak jak będzie później?

Filip i Michał pracują w jednej firmie, a ich kontakty można by uznać za chłodne. Nie wchodzą sobie w drogę bez potrzeby, by nie pogłębiać konfliktu między sobą. Wszystko się zmienia za sprawą uczuć. Filip zaczyna spotykać się Martyną, kuzynką Michała, ten zaś spotyka się z przyjaciółką Filipa Iloną. Oba związki sprawiają, że drogi mężczyzn się przecinają częściej, niż by tego oczekiwali, a ich konflikt się zaognia. Sprawy nie ułatwia również tajemnica unosząca się niczym mgła nad całą czwórką. Co ukrywa, któreś z nich i jaki to będzie miało wpływ na rodzące się związki?
To druga powieść spod pióra Małgorzaty Kasprzyk, która wydana została dzięki e-bookowo.pl. Czy podobnie do Rodzinnych rewolucji urzekł mnie styl autorki? Czy warto było spędzić czas z tą powieścią?

Małgorzata Kasprzyk kolejny raz oplotła czytelnika pledem z emocji, których nie brakuje w jej powieściach. Z niezwykłą lekkością i szczyptą humoru, zmusi nas do zastanowienia się nad tym, czy czasem nasze życie nie wygląda podobnie do tego, które stało się udziałem bohaterów Podwójnego życia.
To świetnie napisana powieść, która zaciekawia fabułą, wciąga od pierwszych stron i nie daje się nudzić, a przy tym zostawia czytelnika z głową pełną wątpliwości i przemyśleń. Całość jest niezwykle realna, swojska i równocześnie nieprzewidywalna, obca. Poruszane tematy dotyczą każdego z nas, a ich uniwersalność sprawia, że książka nie ma domyślnej grupy odbiorczej. Po prostu warto po nią sięgnąć bez względu na ulubione gatunki.

Co dostaniemy w zamian? Bohaterów pełnych sprzeczności, którzy na co dzień skryci za maskami skierowanymi dla różnych osób, gubią powoli swoje prawdziwe oblicze. Nie są idealni, wręcz przeciwnie, mają mnóstwo wad, obaw i sekretów. Odczuwają strach i skutki złych decyzji, lecz przede wszystkim muszą zmagać się z niedopowiedzeniami, które równie często co w realnym życiu mogą okazać się przeszkodą w komunikacji i nawarstwiać konflikty.

W powieści pojawiają się elementy bliskie memu sercu, jak choćby blog literacki i miłość do literatury, co tylko dodatkowo pomogło mi wsiąknąć w świat bohaterów. Język pełen emocji, styl płynny i otaczający nutką zaciekawienia, a to wszystko łączące się w historię o tym, jak łatwo przez brak komunikacji i niedopowiedzenia wpaść w totalny impas i nie móc znaleźć wyjścia, które jest blisko. To również opowieść mająca przypomnieć nam jak łatwo przybiera się maski i porzuca własne ja, dla akceptacji, podbudowania poczucia własnej wartości czy uatrakcyjnienia się w oczach innych.
A ty czytelniku, jaką maskę masz na sobie? Czy twoje życie jest podwójne, a może masz więcej twarzy? Usiądź, przeczytaj i zastanów się, czy nie prościej być sobą i poszukać takich ludzi, którzy od początku uwierzą w ciebie, a nie twoją maskę czy stworzone pozory. Polecam z całego serca tę nieoczywistą i skłaniającą do przemyśleń powieść, w której rządzą emocje, a wykreowany świat pozostaje z nami na długo po skończonej lekturze.

Ocena książki:

Tytuł: Podwójne życie 
Autor: Małgorzata Kasprzyk
Wydawca: E- bookowo
Liczba stron:266
ISBN:9788378599524

piątek, 19 października 2018

Drzewo wspomnień- Małgorzata Lewandowska, Magdalena Lewandowska [Patronacka]

Udostępnij ten wpis:



Życie ma dla nas swój plan. Nie ważne czy wierzymy we własne siły lub powodzenie misji, jaką musimy wykonać. Nasz czas nadejdzie, a nam pozostanie działać, bez względu na, to kiedy to się stanie. Tylko jak walczyć, gdy dookoła dzieje się źle, a zaufanie dawno wymarło, skarbiec świeci pustkami, a ty masz tyle z bohatera co pies sąsiada i w dodatku masz tylko dwanaście lat?

Dabor od lat trawiony wojną musi zmierzyć się również z wewnętrznymi walkami. Brak przywództwa Witii połączone z pustym skarbcem i ciągłymi atakami ze strony cesarstwa Hemaru nie pozostawia miejsca na wybór. Ostatnią deską ratunku może okazać się dwunastoletnia Saja, która jest wnuczką ostatniej Witii. Dziewczyna wraz z pomocą woja, wilka, zielarek, agentów i wszędzie wtrącających swoje dwa grosze duchów przodków będzie musiała zmierzyć się z inwazją Żeglarzy z wysp Trogen, a to dopiero początek mało możliwych do spełnienia misji.
Jeśli, ktoś zna mnie choć trochę, wie, jak zainteresować mnie powieścią. Wystarczy szczypta wierzeń, nietuzinkowi bohaterowie i mieszanka przygód i legend w jednym. Drzewo wspomnień zawiera wszystko, co powinna posiadać dobra powieść fantastyczna. Czy to wystarczyło, bym przepadła?

To nie jest trudne pytanie. Oczywiście, że przepadłam, dostałam powieść pełną wierzeń słowiańskich wplątaną w ciekawą fabułę, która na każdym kroku zaskakuje jakością i pięknym, jakże płynnym stylem. Przepadniecie w wirze ciekawych wydarzeń, które wraz z opisami tworzą całość godną najlepszych powieści z tego gatunku. To początek dobrze zapowiadającego się świata, który przyjdzie nam odkrywać krok po kroku ze wzrastającą fascynacją.
Poza stylem i lekkością, z jaką można wczuć się w historię, ciekawie przedstawiają się również bohaterowie. Ich rys psychologiczny jest niezwykle różnorodny i ani trochę przesadzony. Od razu możemy zbudować z nimi nić przyjaźni i z zaciekawieniem śledzić ich poczynania. Nie o każdym wiemy dużo, jednak wierze, że w kolejnych odsłonach każda z postaci dostanie swój moment i tajemnice, których jest tu sporo, zostaną odkryte.

Każda z postaci nie jest bez znaczenia dla fabuły, a dzięki ciekawie konstrukcji charakterów, wszyscy bohaterowie sprawiają, że historia jest porywająca i nie pozwala na oderwanie się przed jej końcem. Na szczególne wyróżnienie zasługuję to, w jaki sposób udało się przedstawić kobiety w powieści. Nie są tylko dodatkiem do męskiego świata, wręcz przeciwnie. Swoją mądrością, siłą i samozaparciem wpisują się w pamięć czytelnika.
Drzewo wspomnień to powieść o dorastaniu, trudach poznawania siebie, swoich zdolności i ograniczeń. Nieoczywista, pełna słowiańskości i osobliwego klimatu historia, która porwie zarówno miłośników gatunku, jak i tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z tego typu literaturą. Ja wciąż pozostaje pod wpływem czaru. Cieszę się, że trafiłam na powieść, która jest klimatyczna i nieprzewidywalna. Jest zapowiedzią świata i przygód, które niejednokrotnie otrą się o mity, wierzenia i legendy a duchy słowiańskiej braci nie opuszczą mej czytelniczej jakże zafascynowanej duszy jeszcze długi czas.

Dajcie się porwać sile legend. Ja dziękuje za możliwość objęcia patronatem powieści i poznania tej niesamowicie wciągającej historii Wydawnictwu 

Ocena Książki:

Tytuł: Drzewo Wspomnień
Autor: Małgorzata Lewandowska, Magdalena Lewandowska
Wydawca: Genius Creations.
Liczba stron:522
ISBN:9788379951994

niedziela, 14 października 2018

Marvin-Iza Korsaj

Udostępnij ten wpis:


Wybitny umysł, który dąży do ideału wszędzie, gdzie się pojawia. Wykorzystuje każdą możliwość, jaką daje mu wiedza i umiejętności, by szerzyć swoją ideę wśród ludzi, którzy dzielą się na dwie grupy. Jedni innowacje i coś niepojętego przyjmą z lękiem i niedowierzaniem, drudzy pójdą drogą wyznaczaną przez wizjonera, choćby była niezwykle kręta. Jak odróżnić czy czyjaś wizja jest jeszcze niegroźną ambicją, czy już obsesją podszytą nutką szaleństwa?


Marvin to znany bostoński chirurg. Poza precyzją, z jaką wykonuje swój zawód, cechuje go zimne i bardzo konkretne podejście do zawodu, ludzi i celu w życiu. Wierzy, że posiada dar, który daje mu mnóstwo możliwości. Jest w stanie podzielić się swoją wiedzą z innymi, muszą jednak pokazać zaangażowanie. Nie ma nic prostszego. Gdy pacjent udzieli poprawnej odpowiedzi, Marvin będzie mógł mu pomóc, uleczy mu umysł i sprawi, że życie jednostki stanie się prostsze. A co się dzieje z tymi, których odpowiedź nie trafia w ideały mistrza skalpela? Dla nich także została przewidziana rola w tym przedstawieniu pełnym emocji i niepewności.



Nie wiem, czy da się opisać Marvina w kilkunastu zdaniach, skrócić to, co autorka tak ciekawie rozbudowała, by zachęcić czytelnika i nie zdradzić mu kim tak naprawdę jest Marvin T. Cross.


Pierwsze co zostaje w pamięci po przeczytaniu książki Izy Korsaj to jakość stylu, jakim umiejętnie posługuje się ta młoda pisarka. Ma ona niezwykłe wyczucie w kreowaniu postaci mrożących krew w żyłach i nutkę mroku, która towarzyszy czytelnikowi od początku aż po ostatnią kropkę.



Mnogość opisów, szczególnie zabiegów, jakie przeprowadzał główny bohater, nadaję całości mocy i głębi, równocześnie wzbudzając ciekawość i niepokój.



Czytelnik musi się zmierzyć z chorobą trawiącą umysł psychopatycznego naprawiacza umysłów. Nie brakuje tu emocji, gdy zabieg po zabiegu dowiadujemy się, jak Cross postrzega świat, w co wierzy i na co liczy, wprowadzając swoje plany w życie.



Główny bohater to najmocniejsza i najciekawiej zarysowana postać. Autorka w niesamowity sposób weszła w umysł, w którym czai się idea tak precyzyjna i zimna, niczym skalpel, który w dłoni jej bohatera nie jest tylko błahym z pozoru narzędziem a symbolem czynów mogących przerażać, ale i fascynować.



Przez długi czas nie jesteśmy w stanie ocenić czy Marvin i jego podejście do życia, zabawy w boga i selekcja, jakiej dokonuje to coś dziwnego czy przerażającego. Rys psychologiczny tej postaci zwala z nóg i nie pozostawia obojętnym. W połączeniu z ciekawym pomysłem na fabułę dostajemy mocną, nieprzewidywalną i nietuzinkową opowieść o tym, jak cienka granica chroni nas przed obłędem, ile jesteśmy w stanie poświęcić, by udowodnić własne racje i czy są granice dobrego smaku i sumienia, po których przekroczeniu nie jesteśmy w stanie panować nad czynami, myślami i wizjami.


To thriller psychologiczny w najlepszym wydaniu, gdzie opowieść o samozwańczym naprawiaczu to podstawa do emocji, niepokoju i fascynacji przeplatanej ze strachem. Realne opisy i sporo brutalności nie każdemu się spodobają, jednak wierzę, że znajdą się wśród was miłośnicy mocniejszej lektury, którzy docenią zarówno ciekawy, pełen napięcia styl, jak i nietuzinkowych bohaterów.

Ocena książki:


Tytuł: Marvin
Autor: Iza Korsaj 
Wydawca: Wydawnictwo Inanna 
Liczba stron:226
ISBN:9788379950485

środa, 10 października 2018

Mrok-Alicja Wlazło

Udostępnij ten wpis:


Cierpienie. To ono często jest podszeptem naszych wyborów. Zmienia postrzeganie świata, układa listę priorytetów i zmusza do dokonywania wyborów, które nie tylko przyniosą ból, ale i zmiany, które mogą nie być ani łatwe, ani przyjemne. Przypadkowe zdarzenia mogą zabrać ci wszystko, ale to od ciebie zależy czy poddasz się bez walki. Tylko o co walczysz? Jak wybrać stronę konfliktu? Czy ucieszy cię jakakolwiek nagroda, do której droga usłana była cierpieniem?

Laureen z pozoru miała wszystko, kochającego partnera, wspaniałą córkę i pracę, która dawała jej sporo satysfakcji. Zbliżający się ślub miał pieczętować jej szczęście na zawsze. Tylko nie zawsze jest tak jak byśmy chcieli. Gdy w jej pamięci pierwszy raz pojawia się obraz ciemnych oczu, kobieta jeszcze nie wie, że od tego momentu zmieni się wszystko. Tajemniczy Sigarr pojawi się wraz z mnóstwem pytań, na które Laureen będzie chciała znać odpowiedzi. Tylko czy jest gotowa zapłacić cenę za tę wiedzę? Konflikt między Zaprzysiężonymi i Potępionymi się pogłębia, a kobieta odegra ważną rolę w tym starciu. W jej poukładanym świecie zapanuje chaos i mrok, a ona niesiona poczuciem, że to dopiero początek wydarzeń stanie w obliczu wyboru. Czy jest w stanie wyrzec się swojego dotychczasowego życia i dać się porwać nieznanym dotąd siłom?
Gdy tylko natrafiłam na jeden fragment powieści Alicji Wlazło wiedziałam, że to historia dla mnie. Czy się pomyliłam i jaka okazała się całość?

Mrok to początek wszystkiego, ogromnej, nieokiełznanej siły, którą dopiero poznamy. Autorka umiejętnie od pierwszych stron zasiewa ziarenko ciekawości, które kiełkuje z coraz większą siłą w trakcie czytania. Napisana lekko i z pomysłem. Ciekawie wykreowany świat, który trzyma w napięciu i fascynuje, nie pozostawia chwili wytchnienia. Nie tylko bohaterka poczuje moc chaosu, z jakim przyjdzie się jej zmierzyć. Czytelnik zostanie wciągnięty w świat, który ma wiele do zaoferowania, ale również sporo od siebie żąda.
Już na samym początku wraz z Laureen dostajemy obuchem w głowę, a śmiech przekornego losu długo brzęczy nam w uszach. Uczucie pustki i rozbicie po stracie autorce udało się odwzorować bardzo realnie. Kibicujemy bohaterce, wierzymy w to, że się podniesie i będzie chciała podjąć walkę, a ta może okazać się niezwykle emocjonująca, trudna i bardzo nieoczywista w wyborach.

Fabuła jest nietuzinkowa, ale to kreacja bohaterów zbiera największe żniwo. Każdy z nich wzbudza sympatię i podbija czytelnicze serce. Nie są idealni, popełniają błędy i podejmują pochopne decyzje. Jednak to czyni ich wartymi uwagi. Potrafią przekazać masę emocji swoją postawą, od bólu, smutku i złości po śmiech, zadziorność i iskry pożądania.

Alicja Wlazło, ma niesamowity styl, lekki i przyjemny, który zaprasza czytelnika do świetnie wykreowanego świata będącego zapowiedzią ciekawych, mrocznych i ekscytujących przygód równie fascynujących postaci. Stworzyła historię pełną rozdroży i trudnych wyborów, pozwalając czytelnikom na zżycie się z bohaterami i wsiąknięcie w ich opowieść. Zmienna narracja pozwala nam na szersze spojrzenie i bardziej ekscytujące odkrywanie tajemnic.
Mrok to niezwykła, wciągająca i kradnąca serce powieść, która idealnie trafiła w mój czytelniczy gust. Jestem pewna, że znajdzie wielu zwolenników, którzy nie będą wiedzieć, czy wielbić autorkę, czy raczej gasić w sobie chęć mordu w oczekiwaniu na kolejny tom. Ja chyba tkwię pośrodku. Całość na czele z bohaterami skradła moje lubujące fantastykę serce. Z niecierpliwością czekam na kolejne powieści spod pióra Alicji i polecam wam jej książkę z czystym sumieniem.

Ocena Książki: 


Tytuł: Mrok
Autor: Alicja Wlazło 
Wydawca: Genius Creations
Liczba stron:414
ISBN:9788379951529

poniedziałek, 8 października 2018

Wyspa Mgieł- Maria Zdybska

Udostępnij ten wpis:
Być może prawdziwa wolność jest zawsze okupiona samotnością.




Człowiek pozbawiony przeszłości bez względu na to, jak potoczą się jego losy, będzie odczuwał wyraźną pustkę. Każda próba zrozumienia siebie może okazać się tą niewłaściwą, niepełną. Jak w takich warunkach odkryć swoje prawdziwe uczucia? Czy da poznać się człowieka i jego intencje, gdy zawodzi nas poczucie własnej wartości? Jak odkryć prawdę o swojej duszy i sercu, gdy to inni zdają się wiedzieć jak manipulować, podpowiadać i czerpać z twojego zaangażowania?


Lirr to przybrana córka pirata Hego, która została z jakichś powodów zostawiona na zamku Ysborg, pod opieką księżnej Maeve. Jej jedynym przyjacielem na lądzie jest Cael i to z nim niepokorna dziewczyna morza spędza czas z dala od Zielonej Harpii, która była jej domem. Nic więc dziwnego, że Lirrian zaczyna czuć coś do swego kompana. Gdy matka księcia zaczyna chorować, to właśnie Lirr przypadnie w udziale pewna podróż, która wiele odmieni w jej życiu. Niebezpieczna wyprawa na tajemniczą Wyspę Mgieł pozwoli na zimne spojrzenie i ocenę jej obecnego życia. Dziewczyna zmierzy się z wieloma przeszkodami, spotka ciekawe postaci, które w jej życiu trochę namieszają. Czy uda jej się osiągnąć cel i odkryć nie tylko przyszłość, ale i przeszłość osnutą mgłami i granatem morskiej toni?

Czasem przy wyborze lektury trzeba kierować się przeczuciem. Niezwykle mocnym i równie ulotnym wrażeniem, że o to jest ta książka, która stanie się tą najbliższą twemu sercu. Czy tak było ze mną i Wyspą mgieł?


Już jakiś czas zastanawiam się co napisać o tej powieści, która długo czekała na swoją kolej. Bałam się, że po lekturze debiutanckiej powieści Marii Zdybskiej zostanie mi pustka w sercu, a czekanie na kontynuacje może okazać się czasem mroku i zniecierpliwienia. Nie myliłam się. Pierwsze czytanie wywarło na mnie sporę wrażenie. Pokochałam lekki i zarazem przesiąknięty magią, wierzeniami i tajemnicami styl autorki, który otula niczym mgła znad rzeczonej wyspy. Od tamtej pory książkę czytałam kilka razy, a historia wciąż robi na mnie podobne wrażenie. To powieść, o której warto mówić i pisać ile się da, promować wszędzie i zawsze.


Akcja powieści powoli nabiera tempa, a z każdą stroną w powietrzu nie tylko czuć sól, która przeplata się z morskimi falami, ale i niepewność. Nie wiemy nic o przeszłości bohaterki, podobnie jak ona krążymy po omacku, przeżywamy każdy mały sukces i boleśnie odczuwamy porażkę. Po prostu wraz z Lirr kroczymy obraną ścieżką, która momentami może nam się wydawać niewłaściwa a zachowanie bohaterki dziwne, ale to wrażenie umyka jak mroźny wiatr, a całość zaczyna nabierać koloru.

Bohaterowie są bardzo zróżnicowani, nie zawsze ich oblicze i nasz odbiór konkretnych postaci będzie się pokrywał z rzeczywistością. Autorka świetnie poradziła sobie z nakreśleniem ich charakterologii, nadając im mnóstwo realności, jednocześnie pozostawiając miejsce na niespodzianki. Każdy pojedynczy opis jest niczym pociągnięcie pędzla, które tworzy ciekawy świat i nietuzinkowych bohaterów. Czytelnik zostaje wciągnięty w świat pełen tajemnic, intryg i wielu odcieni uczuć, gdzie magia ma ogromną moc, której wielu się boi i wyrzeka.


Wyspa Mgieł to piękna, tajemnicza i nietuzinkowa opowieść o poszukiwaniu własnego ja, trudach trwania w przyjaźni i okiełznania własnych uczuć, które są tak silnie zakorzenione w duszach, że nie straszna im śmierć. To powieść z potencjałem, która ujęła moje krucze serce i otuliła umiłowaną w fantastyce duszę. Polecam ten debiut z czystym sumieniem, całym sercem czekając na kontynuacje losów Lirr, Raidena i Caela.


Miłośnicy morskich opowieści, legend z pradawnych krain, miłości i przyjaźni rodzącej się wbrew rozsądkowi i tajemnic spowijających umysły niczym mgła, weźcie w ręce krucze serce i dajcie się porwać falom wzburzonego morza.



Ocena książki:

Tytuł: Wyspa Mgieł
Autor: Maria Zdybska
Wydawca: Genius Creations
Liczba stron: 480
ISBN:9788379950928

sobota, 6 października 2018

Until Nico- Aurora Rose Reynolds

Udostępnij ten wpis:

Nasze postrzeganie świata często zależy od okresu dorastania. Każda strata czy złe zdarzenie odciska na nas piętno, które będzie blokować nam rozwój i nie pozwoli na patrzenie w przyszłość. Można żyć z dnia na dzień i osiągać cele małymi krokami, unikać wszystkich uczuć, które zabrane pozostawiają tylko pustkę. Tylko czy warto być zawsze zachowawczym i obserwować życie gdzieś z boku?

Czasem przypadek sprawia, że życie nabiera tempa. Sophie Grates nie poznałaby Nica Maysona, gdyby nie zgubiła telefonu, który on odnalazł. Pomimo strachu przed spotkaniem z obcym mężczyzną, kobieta chce odzyskać swoją zgubę. To spotkanie dwóch przeciwności, które rozpocznie lawinę zmian. Jak z przewrotnością losu i stanowczym mężczyzną u boku poradzi sobie Sophie? Czy będzie w stanie podjąć ryzyko i oddać swoje serce? Nico Mayson, wie o klątwie, która dosięga członków jego rodziny i gdy odkrywa jej prawdziwe znaczenie, postanawia zrobić wszystko, by zdobyć kobietę, przez którą nie może funkcjonować. Determinacja w obliczu strachu i demonów przeszłości może okazać się jedyną słuszną drogą dla tej dwójki, a wsparcie klanu Maysonów będzie nieocenione.

Czy można pokochać historię aż tak bardzo, że w ciemno sięga się po jej kolejne odsłony, wiedząc, że ten konkretny świat nie zawiedzie? Do tej pory seria Until mnie nie zawiodła, czy tym razem było podobnie?

Czwarty już tom przygód upartych, seksownych i władczych braci Mayson to jak spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Dobrze znane miejsce i kolejny z braci na drodze ku szczęściu. Historia, która otula swoim urokiem od pierwszej styczności z nią. Ogromna rodzina, której wsparcie czuć na każdym kroku, miłość i wszechobecna przyjaźń, ale i masa smutku ukryta gdzieś w przeszłości i cienie dawnych lęków, które paraliżują codzienność. Tym razem upór i pewność siebie Nico mogą nie wystarczyć, by przekonać piękną bibliotekarkę do prawdziwości jego uczuć.

Ten tom nie odstaje od reszty, a pokusić się można nawet o stwierdzenie, że jest kwintesencją całej serii. Trzyma w napięciu, mami romantyzmem, gdy jest taka potrzeba i powala śmiechem i ciekawymi dialogami. Bohaterowie już zdążyli zapaść głęboko w czytelnicze serca. Są naturalni, odważni i szczerzy, jednak każdy z nich popełnia błędy, dzięki czemu łatwiej się z nimi utożsamić. Nico, jak każdy z braci odznacza się odwagą i rodzinnym podejściem, sam wspiera i również od rodziny otrzyma pomoc w każdym przypadku. Jego romantyczna nutka w umięśnionym ciele przekona do siebie nie jedną czytelniczkę, której bez problemu na wzór swych braci skradnie serce. Nie tylko on rozczuli i porwie nasze romantyczne dusze do tańca.

Autorka wplotła w to, co już znamy nowe postaci, które ożywiają opowieść. Pojawia się Sophie, dziewczyna o pozytywnej aurze, niepewnej przeszłości i krągłościach. Nie ma pojęcia o swych zaletach, jednak w zderzeniu z pewnością siebie, jaką emanuje Nico, odkrywa swoją drapieżną stronę. Świetnym zabiegiem jest połączenie wielu wątków, których zarys mogliśmy poznać w poprzednich tomach. Pisarka ciekawie utrzymuje zainteresowanie losami rodziny Maysonów, a końcówka tego tomu jest niesamowitą zapowiedzią kolejnych pokoleń klanu.

Zachwyt obejmie każdą fankę serii, każda miłośniczka romansów odnajdzie tu cząstkę swej duszy. To lekka i przyjemna powieść napisana w dobrym stylu, z realnymi i przesympatycznymi postaciami, która umili wieczór i rozgrzeje w jesienne noce. Z rozrzewnieniem będę wiele razy powracać do całej serii i polecać ją każdemu, kto ma choć trochę romantyzmu w sobie.

Ocena książki:


Tytuł: Until Nico
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawca: Editio Red
Liczba stron:216
ISBN:9788328330207

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia