Menu

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Powiedz, że zostaniesz-Corinne Michaels

Udostępnij ten wpis:


Kochanie kogoś nie kończy się tylko dlatego, że go już nie widujesz.

Wiele razy człowiek zastanawia się nad tym, ile razy będzie w stanie się jeszcze podnieść po porażce, poskładać złamane serce, żyć bez kolejnego kawałka duszy. Gdy musi tego doświadczyć, okazuje się, że życie nie czeka, aż znajdziesz siły, by je dogonić i tylko od ciebie zależy jak zmniejszyć ten dystans. Zbierasz się w całość i okazuje się, że to nic trwałego, a każda strata zostawia większą pustkę. Przeszłość cię dogania, odsłaniając coś jeszcze, tylko czy jesteś w stanie to sprawdzić?


Presley była młoda i zakochana, wtedy do jej serca i życia zakradł się ból, a ona przez jedną decyzję podjętą poza nią straciła fragment duszy. Wtedy poznała Todda, który miał być jej opoką i klejem na złamane serce. Nic nie przygotowało jej na to, że po siedemnastu latach, w obliczu tragicznych wydarzeń będzie musiała wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło i równocześnie przypominać sobie o tym, co straciła jako pierwsze. Straciła wszystko, męża, stabilizacje finansową, przyjaciółkę i marzenia. Wraz z dwoma synami wraca w rodzinne strony, by stanąć na nogi i odnaleźć ukojenie w bólu, który ją pochłania. Tylko jak ma się to udać, gdy jest tam on. Zachary to jej pierwsza miłość i pierwszy powód bólu. Oboje się zmienili i inaczej pamiętają wydarzenia sprzed lat. Łączy ich jedno, uczucie, które tylko na chwilę jakby przygasło. Czy uda im się poskładać swoje dusze i serca na nowo? Czy miłość ma aż taką siłę, by dać szansę na drugie podejście?



Czy mieliście choć raz tak, że gdy patrzyliście na książkę, czuliście, że to ta, co złamie wam serce i poskłada je na nowo, zanim skończycie czytać? Miałam podobnie już kilkukrotnie, a teraz to uczucie pojawiło się znów przy okazji kolejnej powieści Corinne Michaels, która pojawia się na naszym rynku. Jak myślicie, dałam się złamać i poskładać na nowo?


Nie sądzę, że robimy to zbyt szybko. Myślę, że właśnie znajdujemy drogę powrotną do miejsca, w którym zawsze mieliśmy być.


Znając już styl autorki i to, z jakim zamiłowaniem oplata czytelnika w sieć emocji, tak nieprawdopodobnie prawdziwych, powinnam wiedzieć, co się stanie. Nic nie przygotowało mnie jednak na to, że będę niczym opętana to śmiać się, to po chwili płakać. Powiedz, że zostaniesz już od pierwszych stron strzela w nas niezwykle mocno i dosadnie, wciągając w historię, która przeszyta jest cierpieniem, żalem i tęsknotą. Czujemy się niczym zwierzyna w potrzasku, czując całym sobą każdą emocję, z którą przyjdzie się mierzyć bohaterom. Na szczęście autorka nie pozbawia nas nadziei, na miłość, na zasklepienie ran, zapełnienie pustki i zrozumienie decyzji zarówno tych podjętych przez nas, jak i tych zapadających gdzieś za nami, silnie podkopującymi to, co do tej pory dawało stabilizacje.



To mocna i piękna historia, która idealnie obrazuje to, jak silnym uczuciem jest miłość sięgająca głębi naszych dusz. Corinne Michaels udało się stworzyć coś chwytającego za serce, jednak nieprzerysowanego. Świetnie poradziła sobie z motywem żałoby, którą każdy z bohaterów przeżył na swój sposób. Ciekawie skonstruowana fabuła nie daje czytelnikowi wszystkich odpowiedzi od razu, pozwala na przyswojenie wszystkich emocji, przyjrzenie się im z różnych perspektyw i wchłanianie historii każdym centymetrem skóry.


Bohaterowie to element tej powieści, który zasługuje na oddzielny post, ale nie zdradzę wam tak wiele. Presley to kobieta po przejściach, porzucona, oszukana i pozostawiona sam na sam z długiem. Musi się zmierzyć z masą problemów, które nie jednego by złamały. Podjąć decyzję, które nie tylko zaważą na jej przyszłości, ale i pozwolą zamknąć przyszłość. Zachary to facet, który po latach wie, czego chce, gdzie popełnił błąd i że trzeba go naprawić. Wspiera, nie pogania i daje poczucie bezpieczeństwa. Bliźniaki Logan i Cayden to ogień i woda, tak różni uzupełniają się i tworzą wybuchową całość. Jest jeszcze kilku bohaterów drugoplanowych, którzy od pierwszych chwil skradną serca, szczególnie Wyatt, który zaraża optymizmem, rozkochuje dobrocią i poczuciem humoru.


Nie da się zrozumieć, dlaczego rzeczy się dzieją. Ludzie odchodzą, zanim jesteś gotowy się pożegnać, ale musisz żyć dalej. To nie oznacza, że nie będziesz za nimi tęsknić.


Powieściopisarka stworzyła powieść, która nie jest przesłodzona i nierealna. Na słodko-gorzki obraz miłości składają się niespełnione marzenia, utracone szanse, tęsknota, nadzieja na wspólną przyszłość i siła, by podnieść się po tych najgorszych upadkach i wciąż patrzyć z uśmiechem na ścieżkę prowadzącą do celu. Świetnie wykreowani bohaterowie są naturalni, popełniają błędy, źle oceniają sytuacje i nie zawsze zachowują się racjonalnie, lecz potrafią ująć za serce dobrocią i siłą. Jest jeszcze element małego miasteczka, który idealnie wpasowuje się w fabułę i pozwala na wczucie się w klimat historii bez najmniejszych przeszkód.



To powieść mająca sporo zalet, złamie wam serce, przeprowadzi przez żałobę i podkreśli, że nadzieja nie umiera nigdy, a to jak żyjesz i radzisz sobie z tym, co ześle los, to podstawa tego, jakim jesteś człowiekiem i jak wielka siła w tobie drzemie. Polecam ten tytuł każdemu, kto lubi czytać o miłości, dostawać drugie szansy od losu i wierzy w to, że da się okiełznać każdy ból. Będę powracać do tej powieści i wciąż na nowo zatapiać się w stylu pełnym emocji, niewypowiedzianych pragnień i nadziei, która tli się niezmiennie, nawet gdy ktoś po kawałku odbiera naszą duszę.

Ocena książki:

Tytuł: Powiedz, że zostaniesz
Autor: Corinne Michaels
Wydawca: Szósty Zmysł
Liczba stron:476
ISBN:9788365830722

piątek, 7 grudnia 2018

Bracia Slater. Branna-L.A.Casey

Udostępnij ten wpis:





Długo twoim życiem rządził strach. Na każdym kroku liczyłeś się z niebezpieczeństwem, często zapominając o zwykłych radosnych chwilach. Uczucie strachu i niepewności w końcu zastąpiła ulga. Czy lekkość i beztroska nie przyćmią codzienności?


Branna przez ostatnie półtora roku mierzyła się samotnie z odrzuceniem i wątpliwościami co do przyszłości jej związku. Chcąc odpocząć od nadmiaru wrażeń, postanawia spędzić z ukochanym trochę czasu na łonie natury. Ich dotychczasowe życie naznaczone wrogami z przeszłości ma szansę się zmienić na lepsze, jednak czy należy się obawiać kogoś jeszcze? Ryder i Branna będą musieli na nowo odnaleźć ogień w swoim związku i zmierzyć się z przeszkodami, których się nie spodziewali. Czy im się uda wyjść zwycięsko z kolejnej burzy?

Uwielbiam dodatki do serii o braciach Slater. To zabawne i emocjonalne wstawki, które uzupełniają zakończony tom i równocześnie nakreślają kierunek kolejnego. Czy tym razem autorce ponownie udało się utrzymać zainteresowanie?


Całkowicie. Branna to tom naładowany nową energią, pełen emocji i kwitnących uczuć, lecz także powrót do stałej dawki poczucia humoru według Slaterów. Czytelnik może się pośmiać z zachowań Aleca czy postaw innych braci, sprawdzić co się u nich dzieje i spojrzeć w przyszłość. To nadal lekka i przyjemna forma, która jako dodatek stanowi ciekawy sposób na budowanie więzi z bohaterami. To tak jakby po każdej większej historii, wracać do znajomych na grilla i pytać o to, co się wydarzyło od ostatniego spotkania.


Bohaterowie są już nam dobrze znani, traktujemy ich jak przyjaciół i niewiele może nas zaskoczyć, a jednak autorce się to udaje. Zaskakuje nas wyborami i tym jak dalej chce prowadzić historię braci i ich wybranek. W dodatku akcja nie traci tempa, a wręcz na kilkudziesięciu stronach dzieje się tak dużo, że czytelnik nie zauważa kończącej kropki. Oczywiście nie spodziewałam się innego zakończenia, bo to jedyna możliwa opcja i to całkowicie w stylu Casey. Zaciekawić, zgnębić i zostawić w kulminacyjnym punkcie, a tu człowiek musi czekać na kolejną odsłonę.

Dodatkowy połówkowy tom serii to gratka dla miłośników (miłośniczek) przygód braci Slater, którzy nie potrafią się rozstać ze swoimi bohaterami i cieszą się z każdej cząstki dalszych losów. To do nich trafi przekaz tejże odsłony i sprawi im radość. Całość trzyma podobny poziom, jest ciut bardziej nastawione na humor tak dobrze znany z poprzednich tomów, ale nie stroni od poważniejszych emocji. Po lekturze dodatku wiem, że ciężko będzie wytrzymać czas oczekiwania na historię Damiena, bo to wciąż bohater najbardziej intrygujący i tajemniczy.

Ocena: 

Tytuł: Bracia Slater. Branna
Autor: L.A.Casey 
Wydawca: Kobiece 
Liczba stron: 176
ISBN:9788366134096

środa, 5 grudnia 2018

Nigdy nie pozwolę ci odejść- Katy Regnery [Patronat medialny]

Udostępnij ten wpis:



Ja skaczę, Ty skaczesz.

Czasami sytuacja widziana z dwóch różnych perspektyw nabiera innego wymiaru. Gdy prócz wspólnego strachu i iskry nadziei każdy odczuwa jeszcze paletę innych, jakże różnych od siebie emocji. Zła decyzja, nieudana próba naprawy sytuacji i rodzące się poczucie winy. Czy ważna jest przyczyna rodzącej się siły do walki, stawiania kolejnych kroków i wiary w niemożliwe?


Griselda wiele w życiu przeszła, tułając się od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Praca niani stała się odskocznią od bolesnych wspomnień i środkiem do celu. Dziewczyna chce zrobić wszystko by naprawić swój błąd sprzed dziesięciu lat, gdy sama przekroczyła rzekę i uciekła z trzyletniego piekła na farmie Caleba Fostera zostawiając w rękach porywacza Holdena. Poczucie winy i nieopisany ból pchnęły dziewczynę w ramiona Jonaha, który zabiera ją z powrotem do Wirginii Zachodniej, gdzie lata temu straciła część siebie. Czy powrót w miejsce osnute traumą może okazać się dobrym rozwiązaniem? Czy jedno spotkanie może być równocześnie utkane ze smutku i radości?


Właśnie tu. Właśnie teraz. Ja trzymający ją, a ona trzymająca mnie...to jest najbliższe niebu, co człowiek może otrzymać na ziemi.


Nadzieja, radość, ból i łzy oraz uczucie, które swoją siłą zwala z nóg, to znak rozpoznawczy Katy Regnery, który napawa mnie strachem i ekscytacją za każdym razem, gdy mam możliwość zagłębiania się w kolejne tytuły spod pióra autorki. Czy Nigdy nie pozwolę ci odejść wywołało podobne emocje?



Jeśli chodzi o uczucia to powieść Regnery nie ma sobie równych. Już od pierwszych stron autorka wystawia czytelnika na mocne i niczym nieskrępowane przeżycia, które będą nam towarzyszyć aż do ostatniej kropki. Poprzez historię Griseldy i Holdena powieściopisarka przypomina nam, że życie nie składa się tylko z czerni i bieli, ale zawiera miliony szarości pomiędzy. Nie jest łatwo ocenić zachowania bohaterów, ich punkt widzenia. Czytelnik wchłania ich historię, ból, cierpienie i łzy niczym spragniona deszczu sucha ziemia. Z każdym powrotem do wydarzeń z przeszłości czujemy wolno otwierającą się ranę, która musi na nowo się zagoić. Przeżywamy ich cierpienie jak własne, ale równocześnie dostrzegamy to, co mogłoby nam umknąć, gdyby nie forma przedstawienia wydarzeń. Retrospekcje niczym okruszki chleba rzucane przez Jasia i Małgosię prowadzą nas przez historie Gris i Holdena, pokazują znaczenie drobnych gestów, decyzji i uchylają czytelnikom niewielką furtkę, która daje możliwość zrozumienia zdarzeń i kroków, które doprowadziły do teraźniejszości.



Mógłbym obejmować cię przez milion lat byś poczuła moją miłość.


Bez chwili wahania zżyłam się z bohaterami i z napięciem na twarzy i w sercu oczekiwałam ich kolejnych kroków. Moja dusza krzyczała, płakała i przeżywała chwile szczęścia bohaterów. Katy nadała im tak realne cechy charakteru, że nikt nie oprze się delikatności i wewnętrznej sile Griseldy oraz urokowi i szczerości, jaka bije z Holdena. Powieściopisarka przeprowadziła swoich bohaterów przez trudy smutnego dzieciństwa, odarła ich z wielkich pokładów nadziei, rozbiła poczucie własnej wartości, w zamian ofiarując więź, która chwyta za serce i gardło. Pozwoliła na wybory łamiące czytelnicze serca, ucząc nas przy tym, co tak naprawdę się liczy.



Nigdy nie pozwolę ci odejść to powieść o nadziei, która wyzwala niepohamowane pokłady siły unoszące człowieka ponad jego bariery, historia o tym, że raz złączone duszę bez względu na ilość przeszkód ponownie są w stanie się odnaleźć, opowieść o tym, że dziecko obdarte z dzieciństwa i pozbawione miłości nie jest złamane, musi tylko odkryć kogoś lub coś, co je naprawi.



Istnieje taki ból w twoim życiu, że kiedy go doświadczysz, jesteś wstrząśnięty do głębi, że cię nie zabił. Czujesz, że powinien cię zabić, że twoje serce powinno przestać bić i że twoje płuca powinny przestać oddychać i że twoje oczy powinny przestać widzieć. Wszystko powinno się po prostu... zatrzymać.


Piękno miłosnych scen, opisów chwytających za serce i nadziei złączone ze smutkiem, strachem i bólem, który wdziera się w najgłębsze zakamarki umysłu, to wszystko znajdziecie w powieści Katy Regnery, którą polecam całym sercem i złamaną duszą. Sięgnijcie po opowieść równie bolesną co piękną, gdzie żaden wybór nie jest oczywisty a potwór całkowicie zły. Okruch po okruchu przejdźcie przez las, w którym czyha zło i nadzieja na ratunek, trzeba tylko uwierzyć i dotrzeć na właściwy brzeg rzeki.

Ocena:

Tytuł: Nigdy nie pozwolę ci odejść
Autor: Katy Regnery 
Wydawca: Niezwykłe
Liczba stron:488
ISBN:9788378897828

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Światło anioła-Izabela Zawis

Udostępnij ten wpis:


Odwieczna walka dobra ze złem może przybrać przeróżne formy. Jeśli twój wybór ogranicza się do dwóch najprostszych opcji, nie powinno być problemu. Po prostu podążysz za tą opcją, która wypełnia twe serce w większości. Czy aby na pewno? Co, jeśli wybór traci na oczywistości, gdy po obu stronach pozostawiasz kogoś, kogo kochasz?


Megan to zwykła siedemnastolatka mieszkająca z samotnie wychowującą ją matką. Nie poznała nigdy swego ojca, jednak nie cierpi z tego powodu. Każdego dnia otoczona ludźmi, którzy chcą się z nią przyjaźnić, rozmyśla o chłopcach, szkolnym balu i nauce. Wszystko układa się idealnie, aż do dnia, w którym po raz pierwszy dopadają ją dziwne dolegliwości, a w lustrze dostrzega oblicze przystojnego chłopaka. Adam, chłopak z lustra okazuje się jej własnym światłem, a nie wytworem zmęczonej wyobraźni. Dziewczyna pozna tajemnice skrywane od lat przez jej rodzinę. W wirze wydarzeń będzie musiała wybrać stronę, po której się opowie, gdy świat stanie na skraju zagłady. Czy Megan odnajdzie na czas właściwą drogę? Czy chłopak z lustra zrozumie jej wybór?



Intrygująca okładka oraz opis, który zafascynował postacią chłopaka w lustrze, wystarczyły, żeby sięgnąć po tę historię. Czy było warto?


Od zawsze fascynują mnie opowieści, w których pojawia się motyw anioła. Myślałam, że w tym wątku nie zaskoczy mnie już nic, a jednak Izabeli Zawis się udało. To, w jaki sposób ugryzła tak znany motyw i połączyła go z jeszcze bardziej przewidywalną walką dobra ze złem, urzekło mnie od pierwszych stron.



Nie zdradzę wam co czeka Megan i jej nowego, a w zasadzie odwiecznego towarzysza. Mogę jednak wspomnieć o tym, że autorce udało się utrzymać moje zainteresowanie od pierwszego słowa, aż po ostatnią kropkę. Co mnie tak zachwyciło? Sam pomysł na fabułę, który, choć zawiera znane elementy, przynosi masę zaskoczenia i zwrotów akcji. Jak na tak niewielką w rozmiarach powieść historia toczy się szybko, jednocześnie dając nam czas na przyswojenie tajemnic i poskładanie wszystkich elementów układanki.



Świetnie wykreowani bohaterowie, których obdarzacie sympatią bez mrugnięcia okiem i bezwzględu na to, po której stronie stoją. Ich przeszłość i powiązania tworzą niesamowity obraz i całkowicie nieznane mi podejście do historii aniołów i ich pochodzenia, czy pojawiania się w ludzkich relacjach.



Światło anioła przyciąga lekkim stylem, który zachwyca prostotą i wyważeniem. Autorka krok po kroku według zamierzonego planu naprowadza czytelnika na właściwy tok myślenia, nie przyspieszając bez potrzeby samej akcji.


Jeśli w powieści pojawiają się jakieś nieścisłości, ja ich nie wyłapałam, całkowicie pochłonięta losem Megan, jej przeszłością i przyszłością, a także samą historią powstania aniołów i ich świateł. To historia o sile miłości, wyborach, które nie zawsze są proste i oczywiste oraz aniołach, które w tej powieści ujęły moje serce jeszcze bardziej niż zwykle. Liczę na dalsze odsłony historii i kolejne powieści spod pióra Izabeli Zawis.



Powieść ta idealnie sprawdzi się dla czytelniczek z romantyczną duszą, może być pierwszym subtelnym romansem i sprawić, że czas z nią spędzony będzie niezwykle przyjemny i nostalgiczny. Myślę, że warto zatrzymać się i poznać historię tak lekką i niezwykle romantyczną jak Światło anioła. Sama będę polecać ten tytuł i wracać do niego niejednokrotnie.

Ocena:

Tytuł: Światło anioła
Autor: Izabela Zawis 
Wydawca: Novae Res
Liczba stron: 220
ISBN:9788381471732

niedziela, 2 grudnia 2018

Bracia Slater. Ryder-L.A.Casey

Udostępnij ten wpis:


Miłość, o którą nie dbasz, jest niczym ogień pozostawiony bez opieki. Niekiełznana i niszczycielska siła, która może strawić nawet najmocniejsze fundamenty. Nie pomoże powierzchowna walka z żywiołem, należy szukać przyczyny. Tylko czy zdążymy ją odnaleźć? Odbudować nadpalone podstawy tego, co początkowo było uczuciem, które miało być nieskończone i niezniszczalne?

Związek Rydera z Branną Murphy, siostrą Bronagh przechodzi ogromny kryzys, jednak kobieta cierpi w samotności, starając się odwzajemniać radość, która gości w rodzinie Slater'ów. Wiecznie wściekły Ryder z każdym dniem swoim zachowaniem i znikaniem na wiele godzin niszczy swoją wybrankę. Branna nie wie co robić. Ratować coś, co wydawało się idealne kilka lat temu, czy odpuścić i zawalczyć o spokój ducha. Gdy ich problemy ujrzą światło dzienne, a myśli o rozstaniu Branna wypowie na głos zdarzyć się może wszystko. Jak na te rewelacje zareaguje cała rodzina i przede wszystkim Ryder? Co było przyczyną dziwnych zachowań mężczyzny? To niezwykły sprawdzian dla więzów rodzinnych i siły uczucia, które od lat było wzorem do naśladowania.
Zamknęłam mocno powieki, gdy poczułam ból. Pozostałe fragmenty mojego zniszczonego serca rozpadły się na milion kawałków, gdy podjęłam przełomową dla mnie decyzję. Decyzję, która wpłynie nie tylko na mnie, ale też na moją rodzinę i przyjaciół. Gdy zrozumiałam, co muszę zrobić, żeby się uwolnić, poczułam, że zaraz zemdleję, więc wyciągnęłam rękę, na oślep opierając się o deskę rozdzielczą.
Musiałam zerwać z Ryderem.

L.A.Casey sprawia, że każdy tom to powrót do dobrych znajomych, którzy wciąż zaskakują, bawią, rozczulają, ale i doprowadzają do szewskiej pasji. Jak odbieram powrót na irlandzką ziemię i poznanie na nowo Rydera i Branny?

Choć do tej pory myślałam, że moje serce należy tylko i wyłącznie do Kane'a Slatera i to jego historia jest tą, która zachwyciła mnie najbardziej, po lekturze tego tomu palmę pierwszeństwa zyskuje starszy brat. Zacznę jednak od początku. Poprzednie tomy zachwyciły mnie zarówno dawką poczucia humoru, jak i tempem akcji. Tym razem autorka zabiera nas na przejażdżkę w czasie, tekst bowiem składa się z wydarzeń teraźniejszych i tych sprzed kilku lat, gdy Ryder poznał Brannę. Dzięki temu mogliśmy obserwować ich rozwijający się związek, poznać uczucia, jakie targały nimi od początku i dowiedzieć się jak wydarzenia, które obserwowaliśmy w poprzednich tomach, wpływały na ich związek.
Wstawki z przeszłości stały się miodem na moje pokaleczone serce, które z trudem znosiło wydarzenia rozgrywające się obecnie. Nie zdradzę wam za dużo, po prostu napisze, jak bardzo chciałam, żeby Rydera walnęło coś w głowę i nie tylko. To chyba efekt zżycia się z bohaterami, którzy kolejny raz idealnie do mnie przemawiali. Przeżywałam każdą łzę, kłótnie i raniące słowa, by po chwili przenieść się w przyjemniejsze miejsce. Chwała autorce za ten zabieg, bo nie wiem, czy bym nie zbankrutowała za ilość przekleństw rzucanych podczas lektury tego tomu.

Zieleniałam z zazdrości za każdym razem, gdy patrzyłam na Kane’a, Aideen i ich słodkiego Jaxa, a kiedy obserwowałam Dominica spędzającego czas z Bronagh, pękało mi serce. Była moją młodszą siostrzyczką. Różniło nas całe dziesięć lat, a jednak ona jako pierwsza zostanie matką. Prześcignęła mnie.

W swoim niepowtarzalnym stylu, który z każdym tomem jest ciut lepszy, bardziej oszlifowany, autorka pokazuje nam, jak łatwo można przegapić sygnały, zgubić się czy dać się podejść i powoli niszczyć coś, co wydawało się niezniszczalne. Losy Rydera i Branny uświadamiają nam kruchość nawet największego uczucia, które bez odpowiedniej pielęgnacji może nas zniszczyć. Świetnie ukazuje również, jak ważne jest wsparcie bliskich i nie zamykanie się samotnie z własnym cierpieniem.
Książkę pochłonęłam w kilka godzin. Nadal jest zabawnie, seksownie i niebezpiecznie, choć na pierwszym planie główną rolę tym razem odgrywa smutek, niedomówienia i tajemnice, które jak jad powoli sączą się i wyżerają to, co dobre. Pełna emocji, tych dobrych i złych, lektura okazała się świetnym powrotem do moich ukochanych postaci. Dostarczyła mi śmiechu w stylu Slaterów i wydarzeń z przytupem. Fanki serii odnajdą w tej części złość, nadzieje i radość. Trzymane w napięciu do samego końca, na długo po lekturze nie pozbędą się rumieńców irytacji i rozmarzenia. To świetna, choć trochę dojrzalsza kontynuacja serii, którą trzeba poznać.

Ocena:


Tytuł: Bracia Slater. Ryder
Autor: L.A.Casey 
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:408
ISBN:9788366074972

Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu Kobiecemu. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia