Menu

wtorek, 19 marca 2019

W objęciach wroga-Adelina Tulińska [Patronacka]


Uczucia mają niezwykłą moc. Często są siłą sprawczą zmian, podparciem dla wielu działań i spoiwem dla wielu budowli. Tyle że moc uczuć sięga również na ciemną stronę, gdzie skryte w mroku czekają chciwość, obłuda i zemsta. Poddanie się emocjom może pomóc nam wzbić się ku chmurom lub boleśnie i bez ostrzeżenia ściągać w dół. Którą z tych dróg wybierzesz?

Lilu to córka wodza z plemienia Vattów. Mieszka wraz z rodzicami i innymi członkami plemienia za murem, który chronić ich ma od wszelakiego zła czyhającego w lesie. Dziewczynka z wysokiej wieży widuje łunę ognia, która pozwala jej umiejscowić takty muzyki płynącej wraz z wieczorną bryzą. Ciekawość prowadzi ją na obrzeża terytorium wrogiego plemienia i wprost przed chłopca o zielonych oczach. Ich znajomość jest niezwykle krótka, gdyż Lilu wierzy, że tajemniczy młodzian nie żyje. Gdy dwanaście lat później dziewczyna za sprawą awansu jej ojca na króla staje się księżniczką, przychodzi czas na ożenek, który jest niczym innym jak zawarciem sojuszu. Stary król nie jest zbyt dobrym wyborem, szczególnie gdy na drodze dziewczyny pojawia się tajemniczy i przystojny Deron. Jakie tajemnice skrywa młodzian? Czemu nie jest szczery zarówno z Lilu, jak i jej ojcem? Które z uczuć targających młodymi ludźmi weźmie górę? Na te pytania musicie znaleźć odpowiedź sami.

Było tylko tu i teraz. Ona i on. Cały świat mógłby nie istnieć.

Adelina Tulińska to autorka poczytnej serii Dotyk północy, w której zakochałam się już dawno temu i z systematycznością karabinu maszynowego błagam autorkę o kolejny trzeci już tom serii. Na moje nieszczęście lub szczęście autorka ma jeszcze szereg innych powieści zasługujących na rozgłos i stałe czytelnicze grono.


W objęciach wroga to kwintesencja tego, co najlepsze w stylu autorki. Połączenie baśniowych klimatów, fantastyki i wątku romantycznego to wszystko, co tygryski takie, jak ja lubią najbardziej.

— To inne plemię. Nie są do nas przyjaźnie nastawieni… Unikamy tego miejsca jak ognia, a oni unikają nas. I niech tak zostanie. Pod żadnym pozorem nie wolno ci się do nich zbliżać. Gdybyś kiedyś zabłądziła w lesie i spotkała któregoś z nich, uciekaj, ile sił w nogach. Zrozumiano?

Idealne wyczucie emocji i umiejętność malowania słowem to tylko część umiejętności literackich autorki. Ma ona bowiem niezwykły talent do łączenia niespodziewanych elementów i wplatania dziwów tam, gdzie są one niespotykane. Tym razem swoją historię postanowiła wpleść w realia pierwszych plemion na ziemiach polski. Nie przeszkodziło jej to w połączeniu ich z iście literackim uczuciem i wyczuwalną, wręcz wsiąkającą w każdą stronę magią tajemnic, prostoty i niezbadanego świata, który znać możemy z najstarszych przekładów o pierwszych mieszkańcach naszych ziem.


Czy można połączyć legendy z wątkiem miłosnym i tajemnicą? Owszem i autorce wychodzi to nadzwyczaj świetnie. Powieść pochłoniecie w mgnieniu oka, trochę złorzecząc przy końcu na powieściopisarkę, że jak to tak już koniec, ale ta historia stanie się częścią was. Nie tylko klimat i samo umiejscowienie akcji zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie. To bohaterowie skradli moje serce. Lilu dorasta na naszych oczach, staje się świadoma tego, jak wygląda świat za murami i w co wierzą ludzie ją otaczający. Gdy jej losy przecinają się z tajemniczym Deronem z całych sił chcemy wierzyć w siłę dobrych uczuć. Czy tak jest? Deron to majstersztyk, jeśli chodzi o kreacje postaci. Nie można go rozgryźć, jednoznacznie określić, po której stronie stanie i co ta naprawdę odczuwa. Pan tajemniczy pełną gębą.

Wachlarz emocji przedstawiony przez Adelinę Tulińską to dopiero początek czegoś większego i gwarancja świetnie spędzonego czasu. Książka z gatunku tych fantastycznych, w których romans przeplata się z magią, tajemnicą, dużą dawką akcji i humoru. Nie ma mowy o nudzie.

Brak odpowiedzi to też jest jakaś odpowiedź.


Fani pisarki na pewno docenią lekkość stylu i płynność akcji tak charakterystyczne dla jej pióra. Nie zabraknie emocji, tajemnice będą oplatać was niczym mgła, a rodzące się na przekór przeciwnościom uczucie rozgrzeje wasze serducha. Ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom i dziękuje za możliwość poznania tej historii. Zyskałam pewność, że Adelina Tulińska jest w stanie skraść moje serce niechybnie za każdym razem, gdy przeczytam, choć fragment jej twórczości. Polecam z czystym sumieniem.

Ocena:


Tytuł: W objęciach wroga 
Autor: Adelina Tulińska
Wydawca: Ridero
Liczba stron:216
ISBN:9788381556217
Data premiery: 14 lutego 2019

A teraz niespodzianka!!!!
Mam dla was konkurs z powieścią W objęciach wroga.
Co trzeba zrobić? 
Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem napiszecie w czyich objęciach czujecie spokój. 
Jeden egzemplarz powieści Adeliny Tulińskiej poleci do kogoś jeszcze w marcu. 
Konkurs trwa bowiem do 25 marca do 16:00. 
To co, zapraszam i powodzenia. 

piątek, 15 marca 2019

Kuglarnia- Andrzej Turczyński



Czasem, by zrozumieć, potrzebna jest cisza. Nie wystarczy otworzyć książki i przelecieć wzrokiem z góry na dół po wciąż zmieniających się literkach. Chwila nieuwagi może zniweczyć cały trud, jaki zadał sobie autor, by przekazać swoim dziełem coś więcej niż sama powierzchowność historii. Zatrzymaj się, usiądź i wycisz emocje, gdyż czeka cię niezwykłe przeżycie.

Andrzej Turczyński to urodzony w Lublinie poeta, prozaik, eseista i tłumacz, który na swym koncie ma już ponad 50 książek. Daje nam w nieświadome czytelnicze dłonie powieść, której nie da się streścić, opowiedzieć w paru słowach. Całość powinno pochłonąć się bez pośpiechu i w naturalny sposób zastanawiać się nad sensem przekazu.
Kuglarnia to mnóstwo przenośni, symboli i niesamowitej kreacji postaci. To akcja, która jest tylko tłem do czegoś większego i głębszego niż nie jeden tekst na polskim rynku wydawniczym.

Ukazanie życia ludzi w formie teatru daje niesamowicie wiele możliwości. Zmusza nas do przemyśleń, pokazuje, jak każdy człowiek zależnie od sytuacji może przywdziać maskę. To kwintesencja złożoności ludzkiej natury. Masa tajemnic, intryg i podróży w czasie to tylko kilka z elementów powieści Andrzeja Turczyńskiego, które zaskoczą i przykują uwagę.

Na podkreślenie zasługuje zarówno forma, w jakiej powieść została zamknięta, jak i sam język, którym autor posłużył się podczas nakreślania opowieści niesztampowej i wymagającej głębszej analizy.
Tu nic co pozornie przekazują słowa, nie jest proste i jasne. Każda strona niesie za sobą ważne, często ukryte treści, którym sprzyja oczytanie i spokój, z jakim powinno zasiąść się do lektury. Co z niej wyciągniemy? To zależy od nas samych. Kuglarnia to mieszanka gatunków, która w naturalny sposób zmusza czytelnika do refleksji, pokazuje mu złożoność świata, którego jesteśmy częścią i sprawia, że z pozoru zwykła lektura staje się początkiem do dyskusji i przemyślenia tego, co nas otacza.

To jedna z tych powieści, do której przeczytania namawiać nie będę. Po prostu stwierdzam, że warto zapoznać się z czymś, co nie wpisuje się w konkretne ramy i jest wyzwaniem, które warto podjąć. To jak podejdziecie do tej powieści i czy dacie porwać się teatrowi wielu aktorów i nieskończonej liczbie ról zależy tylko od was. Myślę, że odnajdziecie sporo ciekawych elementów, w tej jakże niesztampowej powieści.

Ocena:


Tytuł: Kuglarnia
Autor: Andrzej Turczyński 
Wydawca: JanKa
Liczba stron:300
ISBN: 9788362247622
Data premiery: 14 grudnia 2018

wtorek, 12 marca 2019

Ostatni worek cementu-Mateusz Wieczorek



Przypadek, szereg złych decyzji czy z góry przesądzony plan. Nie ważne co jest siłą napędową naszych działań, lecz gdzie nas one zaprowadzą. Trafiając w wir wydarzeń mamy dwa wyjścia, poddać się sile, która nas tam doprowadziła i skazać się na porażkę lub walczyć. Wybór wcale nie jest oczywisty.


Colton Avila ma ostatnio pod górkę. Praca agenta ubezpieczeniowego nie jest spełnieniem jego marzeń. Pewnego dnia przez przypadek trafia w wir wydarzeń, które na zawsze odmienią jego los. Znalezienie się w złym miejscu i czasie nabiera dla niego nowego wymiaru. Jeden krok w tył, a właściwie szybka ucieczka sprawia, że Colton poznaje braci Wells i zyskuje nowe zajęcie, które jest równie intratne co niebezpieczne. Jak stać się płatnym zabójcom w kilka chwil? Avila nie ma wątpliwości, że to zadanie może okazać się kresem jego życia. W jego głowie rodzą się pytania. Kto jest kim w tej intrydze i jak nie dostać kulki w łeb? Czy młody mężczyzna znajdzie rozwiązanie dla swoich kłopotów? Kim są bracia Wells i tajemniczy Ethan?

Po lekturze 66 dusz spod pióra mistrza ostrego jak brzytew języka Mateusza Wieczorka nie miałam wątpliwości, że sięgnę po kolejne powieści autora. Ostatni worek cementu napawał mnie lękiem. Bałam się, że nie uchwycę sensu powieści (intrygi są niesamowicie złożone). Jak było naprawdę?


Mateusz Wieczorek w swojej kolejnej powieści zaskakuje, rozbawia i daje do myślenia. Już prolog daje nadzieje na to, że to nie zwykła historia o mafijnych porachunkach. Jak jest dalej? Tylko lepiej, szybciej i zabawniej. Akcja rozpędza się z prędkością światła i nie bierze jeńców po drodze, no może kilku. Nie potrafię określić, który z elementów najmocniej przypadł mi do gustu. Nietuzinkowa fabuła krąży, pędzi do przodu, cofa, by po chwili znów zmieniać kierunek, a ty po prostu nie możesz się oderwać. Tajemnice i intrygi wciągają bez ostrzeżenia i nic, żadne moje słowa nie przygotują was na to, co tu zastaniecie.

Mawiają, że świat składa się z równowagi… Można dostrzec ją w każdej jego części. Tak zawsze było, jest… i będzie, o ile nikt nie zaburzy tego porządku. W ciągu roku jest tyle samo dnia co nocy. (…) W ciągu dekady jest tyle samo ciepła, co i zimna… W ciągu stulecia tyle waśni, co pokoju… (…) W ciągu tysiąclecia jest tyle samo przypływów, co odpływów… Ta zasada tyczy się wszystkiego, co znane człowiekowi. W nim samym jest tyle samo dobra, co i zła.


Jednak fabuła to tylko świetnie namalowane słowami przez autora płótno, które staje się tłem dla niesamowicie przemyślanej i nieoczywistej kreacji bohaterów. To na tym polu sporo się dzieje i to tu niejednokrotnie zmuszeni zostaniecie do zmiany zdania komu tak naprawdę kibicować. Zostałam zapytana o moją ulubioną postać i to chyba od początku do końca był Colton, czy słusznie sami ocenicie, czytając Ostatni worek cementu.


Powieść aż kipi od wyrazistych postaci, które zaskakują wyborami. Walka o przetrwanie, wpływy czy po prostu zemsta. To nie ważne, gdy w grę wchodzi pióro Wieczorka. Tu nie ma granic wyobraźni, trzeba spodziewać się wszystkiego, co niespodziewane i wierzyć w to, co paradoksalnie na wierze się nie opiera. Jest soczyście, diabelsko i brutalnie, ale i zabawnie, niesztampowo i piekielnie szybko. To jedyny minus, jaki znalazłam w tej powieści, kończy się szybko, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia i w taki sposób, że w umyśle rodzi się co najmniej kilkanaście różnych tortur, które posłużyłyby za argumenty, by autor szybciej pisał kolejne powieści.

Moje wrażenia? To proste. Dostałam powieść napisaną ciętym, wyrazistym językiem z mnóstwem czarnego jak smoła humoru, której nie da się odłożyć. Czytałam, ją każdą komórką ciała zaśmiewając się, wstrzymując oddech i otwierając z niedowierzania oczy. Idealna powieść dla miłośników pióra autora, czarnego humoru i powieści zmuszających do burzy mózgów. Ja czekam na więcej.

Ocena: 


Tytuł: Ostatni worek cementu
Autor: Mateusz Wieczorek
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:374
ISBN:9788381470254
Data premiery:17 sierpnia 2018

sobota, 9 marca 2019

Anima vilis- Krzysztof T. Dąbrowski



Mrok, strach, niepokój. Każdy z tych elementów tworzy dobrą powieść grozy. Starannie budowane napięcie niespiesznie przybliża nas do mrocznych wydarzeń, które zmrożą krew w żyłach. Tylko czy da się je uchwycić w krótkiej formie? Opowiadanie rządzi się innymi prawami, a jeśli dodamy do tego scenerię niekoniecznie pasującą do grozy, otrzymamy ciekawą mieszankę, która zadziwi. Czy pozytywnie?

Czasem czytelnik chce się bać, lecz równocześnie odczuwać ekscytacje i zaskoczenie. Jak tego dokonać w przypadku powieści grozy? Krzysztof T. Dąbrowski stworzył zbiór opowiadań, które nie tylko zmrożą nam krew w żyłach, ale i nie pozwolą, by zbyt szybko opadł kurz pierwszego szoku. Wyobraźcie sobie scenerię Westernu, ale nic takiego jak z filmów tylko z zombie w roli głównej. A może demoniczny święty Mikołaj was przekona. Anima vilis to podróż, która zaskoczy was na każdej ze stron. Siedem opowiadań wiodących nas ścieżką strachu, niepewności i mroku. Każda z osobna umiejąca namieszać w głowie, rozbudzić wyobraźnie i wytrącić nam z rąk wszystko, co o grozie wiemy. Jesteście na to gotowi?
Krzysztof T. Dąbrowski ma niezwykle lekki i niebanalny styl, nic więc dziwnego, że większość jego tekstów znana jest na wielu światowych rynkach wydawniczych. Magia słowa pisanego nie jest mu obca i świetnie wykorzystuje ją nawet w przypadku krótkich form. Zbiór opowiadań o tak zachęcającym i niesztampowym charakterze na pewno zadziwi czytelnika, zasieje w nim również nutkę ciekawości. Całość przeplatana jest słowiańskimi demonami, teoriami spiskowymi i wiedźmami.

To połączenie czarnego humoru i groteski przyprawione szczyptą cynizmu, które wciąga w wir wydarzeń złożonych z nieprawdopodobnych elementów, które tworzą ciekawą całość. Nie każde z opowiadań wywarło na mnie duże wrażenie, lecz świadomie nie wymienię, które z nich jest najlepsze, a które trochę mniej. To uniwersalne teksty, które każdy może wyobrazić sobie na swój własny sposób i polubić całkiem inne fragmenty. Myślę, że opowiadania przypadną do gustu fanom gatunku i zaskoczą was równie pozytywnie co mnie.


Ocena:


Tytuł: Anima vilis
Autor: Krzysztof T. Dąbrowski
Wydawca: Initium 
Liczba stron:336

wtorek, 5 marca 2019

Czarodzieje- Lev Grossman



Nigdy nie przestało go zaskakiwać, ani wtedy, ani przedtem, jak bardzo świat, który go otacza, jest tajemniczy i ukryty przed jego wzrokiem

Słyszałeś kiedyś o magii, prawda? Nie raz pewnie zastanawiałeś się nad tym, co byś zrobił z taką mocą, jak wykorzystał potencjał i możliwości. Niezależnie od tego, co to za moc i jak ją wykorzystasz, spodziewaj się komplikacji i kogoś, kto chce cię pozbawić nie tylko mocy.

Quentin Coldwater nad wszystko uwielbiał czytać powieści fantasy, jednak nie wierzył, że magia istnieje naprawdę. Wszystko się zmienia, gdy trafia do bardzo sekretnego i elitarnego college'u. Poznaje smak magii i studenckiego życia pełnego alkoholu, zabaw i seksu. Chłopak jednak wciąż ma wrażenie, że czegoś mu brakuje. Gdy kończy studia i snuje się bez celu, nie wiedząc, do czego mogą mu się przydać magiczne sztuczki, odkrywa coś, co nie tylko zmieni jego dotychczasową egzystencję, ale sprowadzi mrok i niebezpieczeństwo.


...miód. Był słodki, pieniący się i obrzydliwy, a oni wypili go dużo za dużo i następnego dnia czuli się gorzej niż po własnej śmierci.

Lev Grossman daje swoim czytelnikom niezwykły i świetnie wykreowany świat, w którym nic nie jest tym, na co wygląda. Świat młodzieży opisany bez ubarwień i cenzury. Historia czwórki przyjaciół, których odkrycie zmusi ich do podróży, która odmieni ich los. Jest mrocznie, nieprzewidywalnie i intrygująco. Akcja wciąga czytelnika od pierwszych stron i trzyma w napięciu do ostatniej kropki. Baśniowa oprawa, choć nie tak ugładzona i krystaliczna jak w dzieciństwie sądziliśmy, jest połączona z ciekawie wykreowanymi postaciami.

Kreacja bohaterów jest niezwykle ciekawa, a ich wielowymiarowość idealnie współgra ze złożonością całego świata magii, jaki serwuje nam autor. Mnogość wątków i podobieństwa choćby do Harry’ego Pottera tworzą coś nietuzinkowego. Dostajemy bardzo realistyczny świat pełen magii, miłości i przyjaźni przeplatany przekleństwami i scenami erotycznymi, które wyszły niezwykle realistycznie. Tu nic nie jest oczywiste ani całkowicie dobre, ani całkowicie złe. Dawno nie czytałam tak złożonej i przenikliwej powieści fantasy.

Przestanę być myszką, Quentinie. Zaryzykuję. Pod warunkiem, że ty chociaż przez chwilę popatrzysz na swoje życie i dostrzeżesz, jakie jest doskonałe. Przestań szukać kolejnych ukrytych drzwi, które mają cię zaprowadzić do twojego prawdziwego życia. Przestań czekać. To jest to: nie ma niczego innego. To jest tutaj, więc zacznij się tym cieszyć, inaczej wszędzie będziesz nieszczęśliwy, przez resztę życia, zawsze."

Czułam niczym piasek pod powiekami brutalny świat młodych dorosłych, który w połączeniu z magią i tajemnicą nie pozwalał na odpuszczenie lektury choćby na chwile. Zaklęcie za zaklęciem, bohater za bohaterem czytałam z zapartym tchem, chłonąc ten magiczny i nieprzewidywalny świat.

Styl autora w połączeniu z wyważoną dawką brutalności sprawia, że książka idealnie sprawdzi się dla dorosłego czytelnika niebędącego w stanie do końca rozstać się z magią.

Ilość przekleństw i scen erotycznych może nie odpowiadać każdemu, jednak podkreślają one historię i są niezłym tłem dla tak złożonych i doświadczonych przez życie bohaterów. Całość jest idealna dla miłośników magii i tajemnic. Czeka was przyjemny wieczór w świecie, gdzie magia wcale nie daje przewagi.

 Ocena książki: 

Tytuł: Czarodzieje
Autor: Lev Grossman 
Wydawca: Młody Book
Liczba stron: 498
ISBN: 9788381102216


Miłość i inne zadania na dziś- Kasie West [Przedpremierowo]




Uczucia mogą wznosić nas na wyżyny naszych możliwości lub kurczowo trzymać nas w jednym miejscu, nie dając szansy na zmiany i rozwój. Gdy twoje uczucia są nieodwzajemnione, starasz się zasklepić pustkę w sercu przyjaźnią, tylko czy ciągłe narażanie serca na widok ukochanego z inną i tłumienie swoich uczuć się sprawdzi? Jak odnaleźć głębie i dać upust uczuciom, tak by nie stracić tego, co już posiadasz?


Abby ma siedemnaście lat, trójkę przyjaciół, kochającego dziadka i mamę, która coraz rzadziej wychodzi z domu. Jest jeszcze tata żołnierz, którego nieobecność bardzo ją boli. Jedyne co trzyma dziewczynę przy życiu to miłość do sztuki i zgrana grupka przyjaciół. Jednak wakacje staną się próbą dla przyjaźni i początkiem czegoś nowego. Gdy przyjaciele rozjeżdżają się w różnych kierunkach, spędzenie wakacji tylko w towarzystwie jednego z nich i to tego, któremu wyznało się miłość, może być wyzwaniem. Abby będzie walczyć z tłumionymi dotąd uczuciami i odrzuceniem jej prac przez miejscowe muzeum. By odnaleźć głębie i serce, których brakuje jej obrazom, nastolatka postanawia stworzyć listę, która pozwoli jej odkryć, kim jest i to jak wyrazić uczucia. Czy pozwoli jej to na uratowanie przyjaźni i odwzajemnioną miłość?



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Kasie West, przyciągnięta opisem, piękną okładką i pochlebnymi ocenami miałam nadzieje na lekką i chwytającą za serce historię. Jak było naprawdę?



Jestem zachwycona stylem autorki. Lekkością, z jaką ubiera mnóstwo emocji w słowa, dając czytelnikowi prawdziwą ucztę nowych, rozwijających się uczuć, które często odczuwane po raz pierwszy nadają charakteru postaciom i wydarzeniom. Powieściopisarka umiejętnie łączy świeżość i niewinność z problemami i poszukiwaniem własnych dróg. Abby, by zrozumieć zarzuty stawiane jej przez kustosza muzeum, musi odkryć, dlaczego tłumi uczucia i lęki, tworzy listę obszarów, które powinna pogłębić i odnaleźć przez to swoje prawdziwe ja. To czy jej się to uda zależy od niej samej.



West świetnie nakreśliła swoich bohaterów, tworząc niezwykłe rysy charakterologiczne. Abby to ciepła i niezwykle zakręcona nastolatka, próbująca tkwić w przyjaźni z kimś, kogo kocha. Ma wsparcie w rodzinie, która jest dość specyficzna. Próbuje za wszelką cenę ratować swoją paczkę i przy okazji spełnia swoje marzenia. Jej postać budzi ogromną sympatię i masę ciepłych uczuć. Od początku kibicujemy jej twórczej drodze i poszukiwaniu głębi emocji. Cooper to już inna para kaloszy, jego postawa często drażni tak, że ma się ochotę go czymś pacnąć. Jednak jego urok i postawa w końcu rozczulają, a jego niedomyślność pozostaje gdzieś w tle.



To niezwykła historia o tym, jak ograniczać mogą niespełnione uczucia, jak ważne jest otwieranie się na innych, a nie tkwienie w jednym sprawdzonym układzie. Siła, której potrzebujemy, by odnaleźć siebie, tkwi w nas i to tylko za nasze czyny odpowiadamy. Autorka pokazała piękno pierwszych uczuć, moc przyjaźni i emocje, jakie możemy odnaleźć w sztuce i małych codziennych radościach.



To ciekawe, trzymające za serce, ciepłe i godne polecenia Young Adult, które przypadnie do gustu każdej miłośniczce przyjaźni i pierwszych uczuć. To lekka i przyjemna powieść o zbieraniu doświadczeń, wiary w siebie i chęci pokonywania lęków, które nas ograniczają. Polecam z przyjemnością historię, która swym ciepłem otuli każdego.

Ocena Książki:


Tytuł: Miłość i inne zadania na dziś
Autor: Kasie West
Wydawca: Feeria Young
Liczba stron:416 

poniedziałek, 4 marca 2019

List z Limbazi-Stach Szulist


Rodzisz się, dorastasz, podejmujesz decyzje, które kształtują twoją przyszłość. Nie zawsze podjęte kroki są tymi w dobrym kierunku. Zdarza się, że sami zaganiamy się w kozi róg i nagle to, co pozornie poukładane nie daje nam satysfakcji, szczęścia, bezpieczeństwa. Strach przed zmianą, tym co powiedzą ludzie i czy znajdziesz w sobie siłę do dalszej drogi to tylko kropla w morzu wątpliwości, które z wiekiem i szeregiem niepowodzeń otoczą cię murem. Odnajdziesz w sobie siłę na ten krok?


Ela to pięćdziesięciolatka, która ceni dobrą literaturę i lubuje się w rockowych klimatach. Jej poukładane, jak sądziła, życie zmienia się o 360 stopni, gdy kobieta rozpoczyna z pozoru niewinną internetową znajomość. Zwykłe rozmowy zmienią się w regularny flirt, który stanie się motorem zapalnym do powrotu w przeszłość i analizy tego, co stało się z jej życiem. Nowe spojrzenie na stare błędy ułatwia Eli jej mąż, który przyłapany na zdradzie i kłamstwach dotyczących ich syna przyspiesza proces rewidowania przeszłości. Elżbieta nie tylko przestanie być służącą w swym domu, ale pozna również swoje pochodzenie. Jeden list z małego łotewskiego miasteczka, kilka na nowo zrewidowanych wspomnień i decyzje, które dla innych mogą wydawać się śmieszne, a na horyzoncie już majaczy zmiana. Czy Ela będzie w stanie odrzucić wszystko, co do tej pory dał jej los?


Opis brzmiał ciekawie, nazwisko znajomo, tytuł obiecująco i tajemniczo zarazem. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka ta na długo zostanie w mej pamięci. Czy się nie myliłam?



Nie myliłam i to w żadnym z powyższych punktów. Opis faktycznie oddaje ducha powieści i jest zapowiedzią tego, co dostałam czytając List z Limbazi. Tajemnica i obiecujący tytuł to klucz do tego, co zastaniemy w środku. Nazwisko, a właściwie osoba autora okazały się chyba największą niespodzianką, ale o tym potem.


List z Limbazi to wolno płynąca opowieść o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Autor umiejętnie władając piórem, stworzył historię, która świetnie podkreśla, że nigdy nie jest za późno by zawalczyć o siebie. Nie ważny jest wiek, popełnione błędy czy sposób, w jaki doszło się do chęci zmian.



To jak wygląda życie głównej bohaterki, to często obraz tego, co można spotkać w wielu polskich domach. Schemat, w którym rutyna i przekonanie o braku własnej wartości może niszczyć człowieka od środka. Ela z pozoru ma wszystko, czego od życia oczekuje kobieta dobiegająca do pięćdziesiątki. Dom, mąż i dwójka dzieci. Tylko że za pozorami jest to co prawdziwe, czyli codzienne wmawianie sobie, że bycie matką wystarczy na zawsze. Co jednak dzieje się, gdy dzieci dorastają, a tak pielęgnowane małżeństwo, stworzone z poświęcenia własnej wartości okazuje się ułudą? Stach Szulist zabiera nas w podróż, która każe nam się zastanowić nad tym, czy warto tkwić na raz obranej ścieżce. W niezwykle lekkim stylu pokazuje nam cały proces zmian. Wraz ze swoją bohaterką powraca do przeszłości, nakreślając nam pierwsze niewielkie błędy, rysy na obrazku doskonałości. Pokazuje, że często nasze wspomnienia tworzymy pod konkretne zachowanie, szukając pocieszenia, rozgrzeszenia dla naszych błędów, a przede wszystkim tkwienia w nich.


Mam spory sentyment do tej powieści, ze względu na to gdzie miejsce mają wydarzenia. Moje strony i miejsca, które znam nie tylko z nazwy, działały na moją wyobraźnię, tworząc bardzo realną otoczkę dla toczącej się historii. Nie obyło się bez małych potknięć. List z Limbazi jako całość jest godna polecenia. Z przesłaniem, z ciekawym tłem zarówno wydarzeń z przeszłości, jak i tych obecnych, z wiarygodnie stworzonymi bohaterami. Początek może okazać się dość toporny, ale każda kolejna strona i pojawiające się tajemnice sprawiają, że przez resztę losów bohaterki i jej rodziny niemal się płynie.



Stach Szulist to jak się okazuje nie tylko nauczyciel historii, ale i posiadacz ciekawego pióra, który potrafi przedstawić realnie kobiece rozterki. Perspektywa ta wyszła autorowi nadzwyczaj dobrze, a w połączeniu z ciekawym tłem zapewnia przyjemną lekturę. Choć List z Limbazi ma niedociągnięcia, to wiem, że trafi do wielu czytelników. Ja mam nadzieje, że będę mieć okazje poznać kolejne powieści spod pióra autora.


Ocena:


Tytuł: List z Limbazi 
Autor: Stach Szulist 
Wydawca: Poligraf
Liczba stron:304
ISBN:9788381590143
Data premiery: 7 listopada 2018

niedziela, 3 marca 2019

Guerra- Melissa Darwood



Pielęgnowanie uczucia wymaga nakładu pracy z obu stron. Gdy na drodze do szczęścia pojawiają się wyrwy, mniej wytrwali po prostu zmieniają kierunek. Są też tacy, którzy siłę swych uczuć uświadamiają sobie dopiero w obliczu straty. Tylko czy wtedy nie jest za późno?


Zuza i Patryk są w związku, jednak nie układa się im najlepiej. Sporą rolę w kryzysie ma to, kim od jakiegoś czasu jest Patryk. Bycie Guardianem pochłania sporą dawkę jego czasu i zatruwa jego serce cudzym cierpieniem. Zuza musi zmagać się z wiedzą na temat swojego chłopaka i tęsknotą za przyjaciółką, która również zasiliła szeregi Guardian. Coraz częściej w jej życiu gości samotność. Gdy na koncercie Patryk ratuje Zuzi życie, łamie tym samym guradiańskie prawo. Zostaje zesłany za to ogromne przewinienie do Guerry. Teraz to Zuza będzie musiała podjąć próbę walki o związek i życie jej ukochanego. Czy wyruszy mu na pomoc i poświęci wszystko, by w imię miłości uratować swojego faceta?




Powrót do ulubionych bohaterów, nerwowe przebieranie nogami w oczekiwaniu na ciąg dalszy i nutka niepewności i tajemnicy towarzysząca mi od pierwszych stron. Czy było warto sięgnąć po kolejną z powieści Melissy Darwood?



Larista wprowadziła mnie w jakże zwyczajny, a zarazem magiczny świat mogący być częścią mojego, rozgrywać się gdzieś obok. W drugim tomie autorka poszerza nam perspektywę, dodając nowe miejsca, bohaterów i odkrywając tajemnice, które nurtowały nas, odkąd poznaliśmy Gabriela i Larę. Ten tom mocniej skupia się na Zuzie i Patryku, nie zabraknie jednak postaci, które już polubiliśmy. Po kilku latach od wydarzeń z poprzedniego tomu na próżno doszukiwać się wszechobecnej sielanki. Zuza zmaga się z wątpliwościami, wyobcowaniem i samotnością. Czasem ciężko uwierzyć, że jej uczucie do Patryka jest prawdziwe, gdyż gubi się wśród złych emocji, z jakimi zmaga się dziewczyna. Postawiona przed trudną próbą, będzie musiała nie tylko uwierzyć w swoje uczucia, ale i te, którymi obdarzył ją Patryk, który ratując jej życie, złamał prawo, skutkiem czego jest zesłanie do Guerry.




Powieściopisarka nie tylko zaskakuje kreacją bohaterów, która poprowadzona jest w innym kierunku i opiera się na innych emocjach niż w poprzednim tomie, ale i daje nam zajrzeć głębiej w mrok. Sięga do mocnych obrazów, nie boi się pokazać mroczniejszą, bardziej brudną naturę ludzi. Tworzy miejsce, w którym kończą swą wędrówkę ci źli. Samo przedstawienie Guerry i to, kogo można tam spotkać, zaciekawia. Czytelnik nie będzie mógł się oderwać od lektury, a emocje jej towarzyszące na długo później będą częścią nas. To nie tylko opowieść o zagubieniu, poczuciu samotności wśród ludzi, ale i obraz natury ludzkiej. Autorka zachwyca stylem i zmusza do przemyśleń. Jej powieść nie jest tylko płaską opowieścią, o której zapomnisz po kilku dniach.



Melissa Darwood potrafi połączyć lekkość romansu z mocą fantastyki. Jej książki z cyklu wysłannicy zachwycają prostotą i siłą przekazu, potrafią między wierszami zmusić czytelnika do zastanowienia się nad tym, co wy byście wybrali, czy bylibyście w stanie poświęcić wszystko w imię miłości? Czy kierujecie się dobrem, a może to złe emocje na co dzień biorą górę? Powieść napisana z lekkością, która pozwala na pochłonięcie historii w mgnieniu oka. Na szczęście to jeszcze nie koniec, a tajemnic do odkrycia pozostaje sporo. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Guerre i czekać z niecierpliwością na kolejny tom.



Ocena:

Tytuł: Guerra
Cykl: Wysłannicy
Autor: Melissa Darwood
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:240
ISBN:9788366134010
Data premiery: 23 października 2018

sobota, 2 marca 2019

Infamia- Maciek Jakubski


Próbujesz odzyskać coś najcenniejszego dla siebie, wkładając w to całe pokłady siły i czasu. Nagle nadchodzi moment, w którym okazuje się, że sukces jest na wyciągnięcie ręki. Co może pójść nie tak? Czy to, na co czekało się tak długo może nie dać satysfakcji? A może droga do celu okazała się inna?


Alkkenstan powrócił do świata żywych. Nie tylko udało mu się znaleźć na to sposób, ale i wprowadzić go w życie. Coś jednak poszło nie tak, przez co jego ucieczka magicznym portalem skończyła się dla niego w zimnym i ciemnym lochu. Nyteshad miał ciut więcej szczęścia niż jego przyjaciel. Portal wyrzucił go wprost na pole ziemniaków. Tam Nekromanta poznaje niezwykle atrakcyjną kobietę, która go ratuje i daje schronienie. Nic nie trwa jednak wiecznie. W końcu poznaje bowiem, kim jest jego towarzyszka. Musi podjąć decyzje komu zaufać i czy ratować się ucieczką. Po czyjej stronie stanie i co przyniesie jego nowa znajomość?




Po tak ekscytująco zakończonej „Kolekcji pośmiertnych portretów” mój apetyt na pióro Maćka Jakubskiego wzrósł. Na szczęście nie musiałam długo czekać na kolejną odsłonę historii. Jak wypadło spotkanie z "Infamią"?



Wszystko to, co zachwyciło mnie przy lekturze Kolekcji, pojawia się również w tej odsłonie. Klimat nie ma sobie równych. Autor umiejętnie szafuje mieszanką idealną złożoną z humoru, ironii i szczypty absurdu. Podobnie jak poprzedni tytuł spod pióra autora, tak i ten ciężko przypisać do konkretnego gatunku. To bardzo dobrze skonstruowana powieść, która niemal natychmiast pochłonie wasze zmysły. Pojawiające się postaci sprawią, że świat wykreowany przez autora nabiera niesamowitego kształtu.


Wampiry, nekromanci, czarodzieje czy piraci, wśród każdej z tych grup ktoś skradnie waszą uwagę, a fabuła wywrze ogromne wrażenie. Nyteshad stanie przed ciężkim wyborem. Będzie musiał wybrać, między co dla niego jest ważniejsze. Czy opowiedzieć się po stronie Alkkenstana i rozjuszonych wieśniaków, czy może ochrona jego wybawicielki jest właściwą drogą? Komu zaufać? Tego wam nie zdradzę, uchylę jednak rąbka tajemnicy. Tu nie jest nudno ani przez chwile i nie warto podejmować prób przewidzenia toku zdarzeń. Nic wam to nie da.





Ja przepadłam całkowicie, wszak nie codziennie można natknąć się na taką paletę różnorodności i świetnie skonstruowanych postaci. Czarny humor, duża porcja ironii i idealne tempo akcji doprowadziły mnie do smutnego końca. Czemu smutnego? Za szybko skończyłam tę przygodę, która nie tylko była przyjemna, ale i warta uwagi. To świetna kontynuacja przygód dobrze znanych mi bohaterów, która potrafiła mnie zaskoczyć. Przyjemna i szybka, świetnie sprawdzi się wśród tych czytelników, którzy nie dają zakuć się w ramy jednego gatunku lubujących się w czarnym jak węgiel humorze.



Ocena:

Tytuł: Infamia
Autor: Maciek Jakubski
Wydawca: Novae Res 
Liczba stron:270
ISBN:9788381472524
Data premiery: 8 lutego 2019

piątek, 22 lutego 2019

Tylko ty - Rosie Blake




Nie ma to, jak mieć poukładane w głowie. Wiedzieć co gdzie leży i co po czym następuje w cyklu dnia. Ład i porządek są dobre i pomocne. Życie wydaje się bezpieczniejsze, gdy pozbawimy je ryzyka. Tylko czy ścisły plan dnia i brak spontaniczności sprawdza się zawsze? Czy taki stan rzeczy daje szczęście?


W życiu Nicoli Brown nic nie dzieje się przez przypadek. Jej plan dnia jest perfekcyjny, aż do granic możliwości. Praca, znajomi, a nawet jedzenie - wszystko musi iść według dokładnych wytycznych. Kobieta nie podejmuje żadnego ryzyka, a jedyną radością w jej życiu jest praca. Przyjaciółka postanawia pomóc Nicoli i wprowadzić do jej życia trochę szaleństwa. Musi poznać miłość przed Walentynkami. Nic prostszego, wystarczy konkretny plan. Każda randka może okazać się ciekawym przeżyciem, które zasieje chęć zmian w życiu panny Brown. To niezłe wyzwanie dla kobiety, która nie dopuszcza w swoim życiu żadnych ustępstw. Gdy zwykły zakład przeradza się w dobrą zabawę, gdzieś obok umyka coś prawdziwego. Czy Nicola zdąży dostrzec to w porę?



Pokonana przez opis wiedziałam, że ten tytuł przemówi do mej romantycznej strony. Potrzebowałam przygody, lekkiej historii, która wywoła uśmiech i rozczuli me serce. Czy tak się stało podczas lektury „Tylko ty"?




Rosie Blake ma coś w swoim stylu, co nie pozwala na nudę. Idealnie wyważone postaci już od pierwszych stron przykuwają uwagę i stają się nam bliscy. Nie są wolni od wad, co czyni ich naturalnymi. Nicola stara się ze wszystkich sił utrzymać swoje życie w bezpiecznym zawieszeniu. Gdy rozpoczyna prace w miejscu pełnym chaosu, nie przypuszcza, jak zmieni to jej życie. Również postaci poboczne świetnie się komponują z pomysłem na fabułę. Wszyscy razem tworzą coś niezwykle lekkiego i przyjemnego w odbiorze. Duża dawka humoru i ciepła zamknięta w tej książce sprawi, że czas z nią spędzony nie będzie stracony.



Pomysł na fabułę nie jest odkrywczy, bohaterowie nie są idealni, ale tworzą całość, która sprawdza się idealnie jako niewymagająca lektura na zimowy wieczór. Ujęła mnie swoją lekkością, ciepłem i nadzieją na romantyczny finał tej komedii.




Rosie Blake zaskoczyła mnie przekazem w swojej powieści i tym jak rozebrała na czynniki pierwsze życie w kokonie i unikanie związków w obawie przed zranieniem. To jak zmienia się główna bohaterka, jak rozkwita, dopuszczając do siebie nowe emocje i krok po kroku odpuszcza trwanie w izolacji, opisano świetnie i pomysłowo.



Jeśli chcecie poszukać miłości z Nicolą, być częścią jej przemiany i zarazić się humorem obecnym w Tylko ty, to książka idealna dla was. Myślę, że styl autorki jest ciekawy i warty uwagi. Zakręcona i nie za słodka historia urzeknie każdą romantyczną duszę.

Ocena:

Tytuł: Tylko ty
Autor: Rosie Blake
Wydawca: W.A.B
Liczba stron:352
ISBN:9788328061521
Data premiery: 30 stycznia 2019

czwartek, 21 lutego 2019

Gdzie śpiewają diabły- Magdalena Kubasiewicz


Słowa są ważne i można używać ich niczym broni; mogą ranić równie mocno jak fizyczne ciosy i ukoić ból lepiej niż najlepsze lekarstwo.


Wyobraźnia niczym pędzel odmalowuje obrazy powstające ze zlepku zasłyszanych słów i obrazów. Jest paletą kolorów odzwierciedlającą naszą duszę i zazwyczaj świadczy o naszym charakterze i osobowości. Bez wyobraźni nie powstałyby wynalazki, obrazy czy książki, lecz przede wszystkim nie byłoby legend. Dobrze opowiedziana legenda trafia w sam środek naszej wyobraźni, tworząc odrębną historię, z innymi wnioskami i odmiennym zabarwieniem. To jak ty odbierzesz tę historię, zależy od twojej wyobraźni. Posiadasz ją?


Piotr to brat bliźniak Ewy. Poza dniem urodzenia dzieli ich wszystko. On nie uwierzy w nic, czego nie da się wyjaśnić logicznie, ona od zawsze bujała w obłokach, wciąż oddalała się myślami. To nie przeszkadza jednak mężczyźnie w poszukiwaniach siostry, która zaginęła dziewięć lat temu. Kiedy wszystko przemawia na korzyść porzucenia poszukiwań, nagle pojawia się poszlaka. Jedno zdjęcie, na którym widnieje zaginiona, zostaje znalezione w rzeczach zmarłej Patrycji. Trop prowadzi do małego miasteczka Azyl, które wraz ze znajdującym się tam jeziorem Diablim skrywa wiele tajemnic, które dla takiego niedowiarka, jakim jest Piotr, mogą okazać się ogromnym krokiem ku zmianom. Czy zatrzymując się w zajeździe Stara szafa, bliźniak Ewy znajdzie to, czego tak usilnie szuka? Jak wpłynie na niego legenda, która krąży wśród mieszkańców Azylu i ma tyle wersji, ilu mieszkańców liczy wioska?



Było sobie raz miasteczko zagubione wśród lasów, miasteczko, w którym stały domy o pomylonej numeracji, miasteczko splątanych uliczek, wzdłuż których gęsto rosły drzewa, miasteczko pełne bluszczu, krzaków bzu i kępek wrzosu. Zwykłe miasteczko. Jedno z wielu.

Bardzo chciałam poznać twórczość Magdaleny Kubasiewicz. Jak na młodą osobę ma już spory bagaż doświadczeń i wydanych książek. Zaczęłam od kompletowania serii Królewska wiedźma, jednak to, Gdzie śpiewają diabły przyciągnęły mnie i to od tego tytułu rozpoczęłam przygodę z twórczością autorki. Czy było warto?


Coś w tej powieści od pierwszych stron kusiło i emanowało dziwną mocą. Niby nic takiego. Niewinne skrzypnięcie deski w podłodze czy podmuch jakże jeszcze zimowego wiatru hulającego po strychu. Czuć było coś w powietrzu i wiedziałam, że słowa ukryte w powieści mają na to wpływ. Początki bywają trudne, tu jednak od razu wiesz, że coś się wydarzy, a klimat wytworzony przez autorkę tylko te odczucia wzmaga. Tajemnica-to z nią od pierwszych chwil zmaga się czytelnik. Poznajemy strzępki informacji przekazywane oczami Piotra. To z jego perspektywy poznajemy Azyl i jego mieszkańców, krok po kroku jakby przybliżając się do sedna sprawy, równocześnie będąc w zupełnie innym punkcie.


Diabły są jednak sprytne i cierpliwe, kiedy im na czymś zależy.

To, kim jest Piotr i jaka była jego siostra, ustalamy dzięki jego powrotom do wachlarza sytuacji z przeszłości. Z każdą stroną autorka sprawia, że wzrasta napięcie oraz buduje się dość solidna więź z głównym bohaterem, którego mimo początkowych obiekcji polubiłam. Niezwykle barwną częścią opowieści są mieszkańcy miejscowości Azyl, którzy swoją postawą najczęściej wzbudzają ciekawość, która miesza się ze szczyptą strachu i kroplą niepewności. Ich opowieści snute na przeróżne sposoby niejednokrotnie jeżą włos na głowie, zasiewają niepokój i rozbudzają wyobraźnie, która podsuwa nam różne wizje zdarzeń.


Niezaprzeczalnie Magdalena Kubasiewicz ma ciekawy i nietuzinkowy styl, który pozwala czytelnikowi wyruszyć w ciekawe przygody. Klimat wytwarzany przez niedomówienia, moc legend i postaci jest wyjątkowo mocny i wyczuwalny. Aż chce się wsiąść do pociągu i sprawdzić, czy tak tajemnicza, niepokojąca i piękna zarazem miejscowość istnieje naprawdę. Najbardziej w pamięć zapada sama legenda, która ewoluuje za każdym razem, gdy ktoś ją opowiada. Ile w niej prawdy? Co odkryje Piotr? Jest tylko jedna droga do odkrycia tajemnic i sprawdzenia jakie tajemnice skrywa jezioro Diable na swym dnie.




To lekka, emocjonująca i pełna tajemnic opowieść o determinacji, legendach, miłości i więzi. Siła ukryta w legendach i wyobraźni, pełna zwrotów akcji i nieprzewidzianych kroków. Zapewni wam rozrywkę, rozbudzi wyobraźnie i miłość. Jestem pod wrażeniem całości.

Ocena: 

Tytuł: Gdzie śpiewają diabły
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawca: Uroboros 
Liczba stron: 352
ISBN:9788328057500
Data premiery: 22 stycznia 2019

Dziękuje za egzemplarz książki Wydawnictwu Uroboros.