Menu

czwartek, 29 listopada 2018

Nigdy nie mówię nigdy- Marta W. Staniszewska



Możesz mieć wszystko, pracę, władzę i pieniądze. Uroda to twoja dodatkowa broń, która połączona z intelektem pomoże ci wspiąć się wysoko. Boisz się tylko straty, ale nie tej, która może dotknąć twój wygląd czy pozycje a tej, która dosięgnie twego serca i sprawi, że stracisz kontrolę. Czy jesteś w stanie nigdy nie zaryzykować?


Łóżko i fantastyczny seks przyszły po wszystkim, po awansach, po przyjaźni, po miłości... i były jedynie miłym dodatkiem...

Samantha to właścicielka dobrze prosperującej firmy. Wszystko, co osiągnęła, chroni na każdym kroku. Nie chcąc komplikacji w życiu, unika wchodzenia w żadne relacje. Przelotne i krótkie romanse to jej codzienność. Nie przypuszcza, że pojawienie się w jej życiu jakiegokolwiek mężczyzny może zmienić jej podejście do życia i uczuć. Gdy poznaje Henry'ego wszystko się zmienia, a z pozoru kolejna przelotna relacja może mieć całkowicie inne zakończenie. Oboje będą zmuszeni do zmierzenia się z uczuciem i pokonania duchów przeszłości. Czy dadzą radę udźwignąć ciężar konsekwencji wcześniejszego życia?
Możliwość przeczytania kolejnej powieści spod pióra Marty Staniszewskiej od pierwszego momentu napełnia mnie ekscytacją. Zakochana w lekkości stylu i prostocie wyrażanych emocji Marty nie miałam żadnych obaw związanych z tą historią? Czy słusznie?

Mężczyźni chcą tego, czego nie mogą mieć. Każdy z nas ma takiego małego kurwika w sobie. To tyczy się również kobiet. Gdy tylko kurwik zdobędzie to, o co zabiegał, szuka nowego obiektu zainteresowania. Ja tylko staram się nie zaspokoić kurwika w stopniu dążącym do znudzenia i odrzucenia.

Już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że to jest absolutnie to, co uwielbiam w książkach autorki. Prostota i eksplozja emocji to jej znak rozpoznawczy. Bez zbędnych komplikacji słowo po słowie czytelnik zostaje porwany przez historię, która zachwyca, bawi i każe niejednokrotnie wstrzymywać oddech. Intrygujący pomysł na fabułę, który z pozoru może wydawać się schematycznym romansem, zaskakuje i nie pozwala na nudę. Autorka w pełni wykorzystuje potencjał tej historii. Świetny pomysł, brak nużących opisów i bohaterowie to połączenie idealne. Marta Staniszewska wykreowała postaci zapadające w pamięć i wywołujące masę emocji.
Sam to kobieta sukcesu skrywająca wiele tajemnic wie czego, chce od życia. Jej zachowanie może wywoływać skrajne emocje, a podejście do życia i mężczyzn nie znaleźć wielu zwolenników, jednak nie da się jej całkowicie skreślić. Mniejszy dylemat będą miały czytelniczki, obdarzając uczuciami postać Henry'ego. Autorka nie będzie szczędzić nam emocji, a charakterni bohaterowie nie pozwolą się nudzić. Bez problemu wczujecie się w pełne pikanterii sceny, dacie się porwać romantyzmowi i polubicie bohaterów, którzy są naturalni, prawdziwi i mają w sobie coś, co sprawia, że żyjemy opowiadaną przez nich historią.

Po pierwsze to pani ma zająć się moją firmą. Może mieć pani pomocników, elfy, krasnoludki, gnomy wszystko mi jedno, ale to pani ma wykonać wszystkie projekty i to pani ma być za nie odpowiedzialna.

Nigdy nie mówię nigdy to spin off serii, który świetnie wkomponowuje się w całość i nie traci mocy nawet na chwilę. Pikantna, pełna zwrotów akcji opowieść o ryzyku, które warto podjąć, gdy los stawia na naszej drodze te właściwą osobę. Historia, o tym, jak ważne jest przyznanie się do błędów i próba walki o własne szczęście zawsze i wszędzie.
Marta W. Staniszewska oddaje w ręce czytelniczek opowieść, która rozpali zmysły, uraduje serce i da oddech od codzienności. Prosty język i niewymuszona lekkość połączona z wirtuozyjnym wykorzystywaniem emocji spodoba się każdej miłośniczce romansów. Pokochacie bohaterów, docenicie fabułę i spędzicie miło czas.

Mężczyźni to zdobywcy. Myśliwi bez skrupułów- przerwałam jej. - Nie w głowie im miłość, kwiatki i serduszka, kiedy daje im to, czego potrzebują.

Ocena:

Tytuł: Nigdy nie mówię nigdy
Autor: Marta W. Staniszewska
Wydawca: Psychoskok
Liczba stron: 240
ISBN:9788381192880


sobota, 24 listopada 2018

Uleczę twe serce- Tillie Cole



Posłuszeństwo i silna wiara w czyjeś słowa nie musi być przeszyta złem, jednak tylko wtedy gdy intencje, które przyświecają kierującemu, są czyste. Zło ma wiele twarzy, skąd więc wiadomo, co jest dobre? Czasem w obliczu miłości należy odrzucić całą wiedzę na temat świata i pozwolić sercu odnaleźć prawdę.


Delilah zna tylko jedno życie, to spędzone w przekonaniu o swym grzechu i w całkowitym posłuszeństwu słowom proroka. Wbrew własnej woli trafia jednak do świata gangsterów i marzy, by powrócić do życia, które zna. Jej serce ma jednak inny plan. Gdy trafia pod opiekę Kylera zaczyna odczuwać emocje, przed którymi się wzbraniała. On zatwardziały i bezwzględny wiceprezes klubu motocyklowego niestroniący od kobiet, alkoholu i adrenaliny. Nie uśmiecha mu się niańczenie więźnia, jednak gdy zaczyna dostrzegać jej piękno i przepada w czeluściach jej urody, już nic nie będzie takie samo. Oboje będą musieli nauczyć się poruszania na nieznanym gruncie i wyrzec się wszystkiego, co znali do tej pory. Czy tak pełna różnic i odmiennych spojrzeń na życie para może odnaleźć szczęście?

Nie można ciągle siedzieć w bańce ochronnej, Życie ma więcej do zaoferowania.


Kolejny tom spod pióra Tillie Cole trochę czekał na swoją kolej. Musiałam ochłonąć po wydarzeniach z poprzedniego tomu, by z czystym umysłem podejść do kolejnej odsłony świata sekty. Czy drugi tom przypadł mi do gustu?


Przed sięgnięciem po Uleczę twe serce przeczytałam sporo opinii, które na zmianę głosiły, że to kopia tomu pierwszego lub świetna kontynuacja utrzymana w podobnym klimacie. Jak jest? Cóż, zacznę od tego, co zazwyczaj ląduje na końcu recenzji, czyli polecenia. Zarówno seria Kaci Hadesa, jak i samo pióro Tillie Cole muszą sobie zjednać czytelnika od początku. To od tego sparowania zależeć będzie wasze podejście do kolejnych tomów i serii.

Uleczę twe serce, podobnie do pierwszego tomu zamyka się w ramach facet z gangu i kobieta z sekty, jednak na tym podobieństwa się kończą. Bohaterowie są zgoła różni i muszą walczyć z innymi przeciwnościami. Owszem wciąż jest tu sporo brutalności, przekleństw i seksu, a w powietrzu czuć charakterystyczny zapach spalin i adrenaliny, ale historia ma inny przebieg. Rodzące się uczucie między Delilah'a i Kyler'em nie ma łatwo i żeby móc zaistnieć musi przebrnąć przez styl bycia mężczyzny i niechęć kobiety do zmian. W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki Delilah została wyrwana z sekty siłą i wciąż wierzy w jej założenia, których uczono ją od narodzin.


Tillie Cole udało się utrzymać klimat i napięcie, które nie opuszczało mnie podczas czytania obu tomów. Poruszyła mocną tematykę i kolejny raz zmusiła do przemyśleń nad tym, jak rzeczywiście wygląda życie w sekcie i czy można trwać w takiej ufności co do jej założeń. Nie zgubiła jednak lekkości i erotyzmu całej pozycji. Cały cykl Katów Hadesa jest wyrazisty, brutalny i gorący, a skrywana w nim nutka nie oczywistości podkreśla styl samej autorki, której powieści zawsze dotykają mocnych tematów i obierają niejednoznaczny kierunek.


Ciekawie i niesztampowo poprowadzona fabuła, opisy doprowadzające do gorączki i bohaterowie tworzący klimat, który wciąga od pierwszych stron. To wszystko powinno przekonać fanów pióra Cole i zjednać jej kolejnych czytelników, którzy nie zrażą się mocniejszym zabarwieniem całości. Niesiona nurtem całej serii sięgnę po kolejne części, by przekonać się, jak potoczą się losy kolejnych członków tej hermetycznej grupy.

Ocena: 



Tytuł: Uleczę twe serce
Seria: Kaci Hadesa
Autor: Tillie Cole
Wydawca: Editio Red
Liczba stron:376
ISBN:9788328339613
Data premiery: 28 sierpnia 2018

środa, 21 listopada 2018

Grass Kings- Matt Kindt, Tyler Jenkins




Podobno prawo gwarantuje bezpieczeństwo, a życie poza nim tylko kłopoty. Ludzie starają się wierzyć w cokolwiek, jednak gdy wyłamujesz się poza ogólnie przyjęte normy, stajesz się wrogiem społecznym. Czy możesz oczekiwać bezpieczeństwa?

Trzej bracia, każdy z inną życiową historią, wszyscy na swój sposób radzący sobie z życiem. Łączą ich więzy krwi i Królestwo traw. Miejsce, w którym wraz z innymi żyją ponad prawem i tworzą zgraną i oddaną sobie społeczność. Najstarszy z braci, który do tej pory władał królestwem, stanął oko w oko z tragedią, gdy kilka lat temu zginęła jego córka. Teraz będzie miał szanse odmienić swój los, gdy do Królestwa traw przypływa wpław młoda kobieta. Czy udzielając schronienia nieznajomej, nie narazi siebie i innych mieszkańców? Kim jest nieznajoma? Jakie tajemnice kryją się wśród traw?
Gdy zegar nieustannie tyka i przybywa mi lat, nie zmienia się tylko miłość do czytania. Moja fascynacja przeróżnymi opowieściami często zahaczała również o komiksy, których treść dorastała wraz ze mną. Takim sposobem trafiłam na Grass Kings. Czy spełniły moje oczekiwania?

Zafascynowała mnie kreska i styl Tylera Jenkinsa już od pierwszego spojrzenia na okładkę. Nie czytałam opisu, by całkowicie zatracić się w historii, odkryć ją słowo po słowie, kreska po kresce. Nie żałuje ani jeden chwili spędzonej na lekturze tego tytułu.
Prosty pomysł na fabułę, który zachwyca jakością i urzeka czytelnika od pierwszego słowa. Bez problemu wczułam się w historię trzech braci, ale i samej ziemi, która wchodzi w skład Królestwa. Tajemnice, niedopowiedzenia i napięcie tworzą niezwykły klimat, który nie pozwoli się oderwać od lektury aż do ostatniej kropki, stanowiącej tylko przystanek w oczekiwaniu na kolejne tomy.

Z pozoru statyczna opowieść, zmienia się, gdy na terenie zarządzanym przez braci zjawia się tajemnicza kobieta. Gdy uchyla rąbka tajemnicy swojego pochodzenia, wszyscy szykują się na kłopoty, a czytelnik zastanawia się, czy faktycznie życie poza prawem jest możliwe i nie niesie za sobą konsekwencji. Przez cały czas miałam wrażenie, że poza wierzchnią warstwą problemów, z jakimi przyjdzie się zmierzyć bohaterom, w tej opowieści jest coś skrytego, niezauważalnego na pierwszy rzut oka. 

Wszechobecny mrok, prostota przekazu i historia o czymś dają nietuzinkowe przeżycia czytającemu i utwierdzają w przekonaniu, że wiele można pokazać obrazem, grubością kreski, stylem rysunku i sposobem prowadzenia poszczególnych linii, a łącząc to z tekstem o prostym przekazie i głębokim wydźwięku możemy uzyskać coś niesamowitego, innego i godnego uwagi.

Cieszę się z powrotu do zanurzania się w powieści graficzne i tego, że to ten tytuł przykuł moją uwagę. Nie zdradzę czego się spodziewać, jaki przekaz niesie ta historia. Po prostu zachęcam do sięgnięcia po tę historię, poznania kreski Jenkinsa i rozkoszowania się tą formą przekazu.



Ocena: 

Tytuł: Grass Kings
Autor: Matt Kindt, Tyler Jenkins
Wydawca: Non Stop Comics
Liczba stron:176
ISBN:9788381106313

Tajemnica pod jemiołą- Richard Paul Evans



(...) prawdziwym problemem nie jest życie w pojedynkę, lecz samotność. Różnica pomiędzy samotnym życiem a samotnością polega na tym, że pierwsze istnieje w świecie fizycznym, a drugie w sercu. Człowiek może być sam, ale wcale nie musi być samotny, i na odwrót.

Złamane serce to najboleśniejsze ze „złamań". Ból tkwi w samym jego środku, zahaczając o duszę cierpiącego, przez co staje się niemal nie do pokonania. To od nas samych zależy, kiedy pozbędziemy się tego uporczywego uczucia pustki i czy jesteśmy w stanie po tym na nowo odbudować siebie. Może złamane serce i cierpiąca dusza to idealny grunt pod odkrycie naszej spontaniczności, wprowadzenie zmian i odnalezienie w sobie nowej siły?


Nie znałem tej kobiety, a jednak jej współczułem. Poczułem, jakbym coś tracił. Myślę, że w jakimś sensie jednak ją znałem. Znałem ją, bo rozumiałem jej cierpienie. Bo była wrażliwa i uczciwa.

Alex odczuwa ogromną pustkę. Po nieudanym małżeństwie pozostało mu puste konto, złamane serce i status rozwodnika. Jedyne czego w tej chwili pragnie, to poznać bratnią duszę, osobę, która nie tylko obdarzy go przyjaźnią, ale i zrozumie, co przeżywa. Przypadkowo trafia na blog, gdzie tajemnicza LBH codziennie wysyła wzruszające i głębokie listy do całego świata. Jej wpisy niczym palce przesuwane po strunach wydobywają z mężczyzny uczucia, które on sam uważał za martwe. Alex postanawia wyruszyć do urokliwego miasteczka, znając tylko inicjały autorki listów i odnaleźć kobietę, która na nowo rozpaliła w nim chęć do życia i wiarę w miłość. Czy mu się to uda? Czy starczy mu odwagi, by sięgnąć po szczęście?
Richard Paul Evans to autor, którego omijałam szerokim łukiem, chroniąc swoje jakże emocjonalne serce. Nie trwało to jednak długo, gdyż kuszona słowami przyjaciółek, o tym, jak bardzo warto sięgnąć po jego twórczość, przepadłam i od tamtej pory sukcesywnie nadrabiam zaległości, raz po raz składając swoje serce w jedną całość. Czy z kolejną odsłoną jego twórczości było podobnie?

Taka dziewczyna. Piękna wewnętrznie i zewnętrznie. Jedna z tych niewielu kobiet, które nie wiedzą, że są piękne. (...) Chyba takie są Polki. I cala Polska.

Oczywiście. Już po pierwszych stronach przepadłam zaczarowana stylem, który tak uwielbiam. Autor roztacza dla nas niezwykle smutny i jakże realny obraz tego, jak wygląda dusza i serce po rozstaniu, dając nam równocześnie iskierkę nadziei, która niczym nić prowadząca Ariadnę poprowadzi nas w głąb, wprost do odkrycia tego, co najważniejsze. Siły, która jest w stanie popchnąć nas ku zmianom i zostawić za sobą nawet najcięższy pakunek przeżyć.

Bohaterowie zaskarbią sobie waszą uwagę i sympatię. Ich naturalność, popełniane błędy i okazywane emocje sprawią, że bez problemu odnajdziecie w nich cząstkę prawdy, może nawet was samych. Piękna historia, która, choć naznaczona smutkiem otuli was ciepłem kiełkującej nadziei i powoli ogrzeje ciepłem rozchodzącym się po sercu. To wszystko, jak na świąteczną opowieść przystało pokryte śniegiem, oświetlone światłem świec i niosące ze sobą naukę.

Nie poddawaj się. Na świecie jest mnóstwo nieodkrytych skarbów. Większość z nich to ludzie.

To piękna i napisana w najlepszym stylu opowieść, która ukazuje, że pomimo upadków warto wciąż wierzyć w nieoczekiwane i spodziewać się w życiu dobra. Evans kolejny raz uświadamia nas, że bez względu na napotkane przeszkody i siłę bólu, z jakim przyjdzie się nam zmierzyć, jesteśmy w stanie zaryzykować, odnaleźć chęć zmian i wprowadzić je w życie.
Jeśli macie ochotę przeczytać na wskroś prawdziwą i piękną opowieść, musicie poznać tajemnicę, która majaczy gdzieś pod jemiołą. Dajcie się porwać historii, która może nie każdemu się spodobać, jednak zasługuje na to, by ją poznać i sprawdzić jaki element was zachwyci. Fani twórczości Evansa na pewno będą zadowoleni i przepadną jak ja.

Ocena książki:

Tytuł: Tajemnica pod jemiołą
Autor: Richard Paul Evans 
Wydawca: Znak Literanova
Liczba stron:304
ISBN:9788324048434

niedziela, 18 listopada 2018

Krew Hydry- Michelle Madow




Gdy uczucia pojawiają się nagle, a sam moment nie jest odpowiedni, nie mamy wielu wariantów decyzji. Albo poddajemy się ryzyku ze wszystkimi konsekwencjami, albo próbujemy wyprzeć wszelkie oznaki uczuć z umysłu. Tylko czy zakochane serce pozwoli w pełni skupić się na misji? Czy raz podjęta decyzja nie może być zmieniona?

Nicole wciąż nie może pojąć, jak znalazła się w tym miejscu, z tymi ludźmi i mocami, o których jeszcze parę miesięcy temu nie miała pojęcia. Dziewczyna stara się skupiać na celu, którym jest niedopuszczenie do otwarcia się przejścia z Kerberosu, w którym zamknięte są demony i potwory oraz Tytani, który wieki temu chcieli przejąć władze nad Olimpem. Wraz z Chrisem, Kate, Danielle i Blakiem otrzymali dar, dzięki któremu jej przyjaciele władają żywiołami, a ona sama ma władze nad eterem. Czeka ich wyprawa, podczas której wiele dowiedzą się o sobie i reszcie drużyny. Dokąd zaprowadzi ich podróż niczym wyjęta z kart Odysei? Czy Nicole i Blake dadzą sobie szanse? Jak Danielle poradzi sobie, gdy jej były otwarcie okaże uczucia komu innemu? Jedno jest pewne, nic nie będzie mogło się równać z niebezpieczeństwem i możliwością poznania samego Zeusa.
Michelle Madow kolejny raz otwiera dla nas drzwi, za którymi czeka na nas świat pełen tajemnic, mitów, bogów i półbogów, w którym na każdym kroku czuć tajemnice i wiatr pachnący przygodami. Czy dałam się porwać w tę podróż?

Pomimo lęków pojawiających się zawsze, gdy w grę wchodzi drugi tom jakiejś serii, wiedziałam, że chęć poznania dalszych losów tej piątki jest silniejsza, niż strach przed słabszym tomem. Autorka ponownie ujęła mnie prostotą pomysłu i lekkim stylem. Dałam się porwać fabule i nie zważałam na nic, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się jak potoczą się losy Elementals. Jako miłośniczka wszelkich mitologii, czerpałam przyjemność z każdej wzmianki dotyczącej tego tematu. W pierwszym tomie autorka wprowadziła nas w sytuacje bohaterów, nakreśliła połączenia między nimi, po czym namieszała i zostawiła nas w zawieszeniu. Teraz możemy równocześnie odkrywać konsekwencje decyzji i zdarzeń, które miały miejsce wcześniej, ale i podążać dalszą drogą do celu.

Michelle Madow zadbała, aby czytelnik nie znudził się bohaterami, choć nadal są to ci sami młodzi ludzie, którzy ujęli mnie poczuciem humoru, odwagą i naturalnością, to tym razem zdobyta wiedza i wydarzenia, których byli częścią, nakreśla odmienne charaktery. Pewne jest to, że nie da się z nimi nudzić i nie obdarzyć ich sympatią.
Całość nabiera tempa. Dowiadujemy się wielu nowych szczegółów, które są niczym zapowiedź całej masy prezentów i sprawiają, że o to już czekasz na trzeci tom z niecierpliwością co najmniej porównywalną do tej po lekturze pierwszego tomu. Krew hydry nie tylko dorównuje poziomem Proroctwu cieni, ale i daje nadzieje na niekończącą się przygodę, która nie raz nas zaskoczy. To powieść, która idealnie sprawdzi się jako lektura lekka i przyjemna, niosąca radość dla tych, którzy lubią, choć cień mitologi wpleciony w przygody bohaterów zwyczajnych, walczących ze słabościami, stojących na progu przygody i w obliczu ważnych decyzji.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom serii i równie emocjonujący rozwój dalszych wydarzeń. A czy polecam? Oczywiście, choć momentami monolog wewnętrzny głównej bohaterki mnie drażnił. Nie zmienia to faktu, że Krew hydry jako całość idealnie sprawdza się w swej roli i chętnie wrócę do tej historii.

Ocena książki: 

Tytuł: Krew Hydry 
Autor: Michelle Madow
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:288
ISBN: 9788366074767

wtorek, 13 listopada 2018

Smok z czekoladowym sercem- Stephanie Burgis



Pragnienia napędzają do działania. Odpowiednio dobrane mogą pomóc osiągnąć sukces i spełnienie. Na wykonanie życiowych zadań i planów musi jednak przyjść odpowiednia pora. Gdy młode serce wyrywa się przed rozum i daje się ponieść zakusom czekającym na rogu, zdarzyć się może wszystko. Czy podczas pełniej niebezpieczeństw przygody, można odnaleźć sens życia i wyciągnąć nauki z błędów i porażek?


Aventurine to młoda smoczyca marząca o samodzielnych łowach. Zafascynowana biżuterią i złotymi monetami, które składają się na łupy z ludzkich domostw, stroni od książek. Jej życie nie różni się właściwie od życia każdego środkowego dziecka, które każdego dnia nieustannie porównywane jest do rodzeństwa. Starszego, które wie dużo więcej, jak siostra Ave, Citrina. Młodszego, które często wiele umiejętności zdobywa wiele wcześniej, jak młodszy od obu smoczyc Jasper. Młoda smoczyca musi zmagać się z docinkami siostry znającej dwadzieścia języków i brata lubującego się w filozofii. Jej marzenia o polowaniach i samodzielnych wyprawach blokuje fakt, iż jej łuski nie są jeszcze odpowiednio twarde, a ona sama jest bardzo podatna na ataki. Aventurine nie ma zamiaru czekać kolejnych kilkunastu lat, by odkryć tajemnice ludzkich domostw i zdobyć pożywienie. Przypadek i pewna magiczna mieszanka czekolady sprawią, że smoczyca stanie się dziewczyną, którą czeka mnóstwo przygód i niebezpieczeństw.


Stephanie Burgis, zabierze was do świata, w którym czekolada ma ogromną moc, a smoki nie są ogromnymi bestiami bez serc i rozumu. Czy warto zagłębić się w tę historię?



Absolutnie tak. Co więcej, chętnie podpisze się obiema rękoma pod tym, by, tę powieść znały dzieci w każdym wieku. Dlaczego? To proste. Piękna, nietuzinkowa i nieprzewidywalna opowieść o dorastaniu, popełnianych błędach i często występującym braku zrozumienia na linii rodzic-dziecko i rodzeństwo. Historia pełna ciepła i słodyczy, z ciekawym przesłaniem i mnóstwem przygód, które napędzają akcje powieści i nie pozwalają się od niej oderwać, choćby na chwilę.



Bohaterowie, choć są smokami, mają wiele cech ludzkich. Potrafią się irytować, dążą do spełniania marzeń, doskonalą swoje umiejętności. Aventurine zyskuje naszą sympatię, pomimo początkowego lenistwa i nadgorliwości w kilku sprawach. Droga, jaką musi przebyć, wiele ją nauczy. Nasze dzieci poznając jej losy, mogą zobaczyć, jakie konsekwencje czekają śmiałków łamiących zasady, co może spotkać ich w drodze ku dorosłości oraz jak poradzić sobie w trudnej relacji będąc środkowym dzieckiem.


Piękna, twarda oprawa to zaproszenie do ciągłego poznawania tej historii na nowo, by z każdym kolejnym podejściem wyciągnąć masę wskazówek i pozwolić, żeby piękno tej opowieści rozpuściło wam czekoladowe serce. Myślę, że ten tytuł zagości w waszych biblioteczkach na długo, a wasze dzieci będą czerpać z niej różne inspiracje, zależnie od wieku, a bezwzględu na płeć i pochodzenie.



Mądra i pouczająca powieść, która spodoba się miłośnikom smoków i czekolady w każdej postaci.

Ocena Książki:

Tytuł: Smok z czekoladowym sercem
Autor: Stephanie Burgis
Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron:272
ISBN:9788310133038

Tylko dla Ciebie-Vi Keeland



Pierwsze spotkanie, pojawiające się uczucia, ukradkowe spojrzenia i chwytane w locie wspólne chwile. Początki rodzącego się uczucia przypominają wiatr, który może otulać delikatnością i niczym bryza kojąco rozgrzewać nasze zmysły i serca. Wiatr jednak może przybrać na sile i rozpalić ogień tak ogromny, że spali wszystko, co dookoła, lecz czas wyzwania przychodzi potem. Moment, w którym wasze gorące uczucie zderzy się z codziennością, jest największym sprawdzianem dla uczuć.

Jack i Sydney pośród pięknych widoków i wakacyjnej atmosfery odnaleźli siebie. Powrót do codzienności zmusił ich do odkrycia swoich wad i zdradzenia wszystkich tajemnic. Gdy ich uczucie po zawirowaniach powoli się stabilizowało, los rzucił im pod nogi kolejną przeszkodę. Sydney wraz z przyjaciółką wyrusza w trasę koncertową, gdzie są supportem przed znanym zespołem. Dobra zabawa i powrót do beztroskich lat życia będą przeplatać się z trudami rozstania. Czy ich uczucie przetrwa rozłąkę? Jak Sydney poradzi sobie z byłym adoratorem? Czy sama stanie się ofiarą zazdrości?
Czasami w życiu jest tak, że jeśli bardzo kogoś kochasz, musisz pozwolić mu odejść. Jeżeli wróci, to znaczy, że należy do ciebie.

Gdy uwielbiasz styl autora, sięgasz po jego powieści bez zastanowienia. Wiesz, czego możesz się spodziewać, w jakim kierunku podąży ta historia, tym bardziej, jeżeli jest to kontynuacja losów dobrze ci znanych bohaterów. Czy Vi Keeland i dalsze losy historii miłosnej Syd i Jacka spełniły moje czytelnicze oczekiwania?

Nie żałuje ani chwili spędzonej z książką, choć przyznam, że postawa głównej bohaterki czasem mnie dziwiła. Były to jednak sporadyczne momenty, więc je pominę. Sięgając po Tylko dla Ciebie nie miałam większych oczekiwań, po prostu chciałam miło spędzić czas i sprawdzić co wydarzy się dalej w tak nietypowo rozpoczętym związku. Wakacyjne miłości bywają nietrwałe jak wydmy z piasku rozwiane przez wiatr. Codzienność odziera aurę tajemniczości, pojawiają się pierwsze zgrzyty i wychodzą na jaw skrywane niedoskonałości. Autorka poszła o krok dalej i postanowiła urozmaicić codzienność naszych bohaterów o długi okres rozłąki, przeplatany pokusami i wieloma niedopowiedzeniami, które nierozwiązane na czas mogłyby rozwiązać każde miłosne więzy.
Nie spodziewajcie się jednak dużych dramatów, bowiem książka jest lekka, przyjemna i dość schematyczna. Nie jest to jednak jej wadą, gdyż sięgając po tę historię, właśnie takiej lektury potrzebowałam. Słodkiej, romantycznej i przewidywalnej, gdzie pomimo przeszkód uczucie rozkwita z nową mocą, a po ostatniej kropce są już tylko fruwające stada serduszek.

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że najlepszy dzień w moim życiu nastąpi zaraz po najgorszym. Jednak mogłabym przejść przez ten koszmar nawet i sto razy, byle tylko usłyszeć jak Jack mówi, że prędzej mnie zostawi, niż pozwoli, żebym nie była bezpieczna. Myślałam, że się znam na miłości, ale się myliłam. Dopiero Jack pokazał mi, czym jest prawdziwa miłość.

Vi Keeland idealnie łączy gorący romans z lekką opowieścią doprawioną szczyptą humoru w postaci Sienny, najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki. Czytelnik nie będzie miał czasu na analizy, po prostu wczuje się w klimat trasy koncertowej, uśmieje się z tekstów Sienny i będzie pod wrażeniem ewoluowania uczuć tej dobrze sobie znanej dwójki. Powieściopisarka trochę nas zaskoczy i pozwoli swoim bohaterom odkryć inne oblicze. Czy jest ono lepsze od tego z pierwszego tomu? Cóż, na pewno inne, lecz równie intrygujące. Drugi tom jest lekki, przyjemny w odbiorze i trochę przesłodzony, jednak kto nie lubi słodyczy od czasu do czasu.
Ja bawiłam się świetnie, równocześnie wysyłając w środku nocy pikantne i zabawne cytaty przyjaciółce, by przeżywała ten klimat razem ze mną. Jeśli jesteście fanami pióra Keeland lub macie ochotę na niezobowiązującą i przyjemną lekturę, Tylko dla Ciebie jest dla was idealnym wyborem. Strzeżcie się ci, którzy nie lubicie słodyczy. Na tę powieść po prostu trzeba mieć chęć, a stanie się idealnym umilaczem na długie wieczory.

Ocena:

Tytuł: Tylko dla Ciebie 
Autor: Vi Keeland 
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:360
ISBN:9788366134133

poniedziałek, 12 listopada 2018

Mimochodem o chodzeniu-Szymon Augustyniak



Pierwszy krok, gdy nagle zaczynasz widzieć życie z innej perspektywy. Kolejny, który stawiasz na drodze ku samodzielności, a może ten następny, który musi doprowadzić do celu. Który z nich jest najważniejszy? Który wspominamy najmilej? I właściwie, po co człowiekowi chodzenie?


Zatrzymałeś się na chwilę, by pomyśleć nad odpowiedzią? To dobrze, bo temat chodzenia wcale nie jest tak oczywisty i prosty, jak może się wydawać. Od naszych początków na własnych nogach, aż po kres naszego życia chodzenie stanowi ważną i naturalną część naszego jestestwa. Książka ta zabierze nas na pieszą wędrówkę, podczas której dowiemy się, jakie są wady i zalety bycia dwunożnym, z czym wiąże się chodzenie i czemu służy maszerowanie w wojsku, a także co skrywa się za historią i jakie znaczenie ma to całe chodzenie.



Czy da się napisać, powieść o czymś tak błahym i naturalnym jak chodzenie, i to na prawie 300 stronach? Da się, tylko o czym tu pisać, żeby nie zanudzić?



Mimochodem o chodzeniu zaskoczy was niejednokrotnie podczas lektury. Książka napisana przez Szymona Augustyniaka to kwintesencja tego, co może nam się skojarzyć z tą prozaiczną umiejętnością. Autor wykonał kawał dobrej roboty, zbierając materiał do tego przedsięwzięcia. Większość z nas nawet nie zastanowi się, po co nam umiejętność chodzenia i jak wiele ułatwiła ludziom. Od pierwszego postawionego kroku, gdy byliśmy dziećmi, przez spacery, sport i zwykłą codzienność, aż po każdy aspekt związany z nogami. Tak zaplanowana podróż nie może być nudna, a informacje zdobyte po drodze zaciekawią.




Nigdy nie myślałam, że motyw chodzenia zawiera się w tak wielu dziedzinach życia. Szymonowi udało się przykuć moją uwagę i zadziwić nie raz wiedzą. Dowiedziałam się jakie znaczenie ma chód w religii, jaka jest historia powstania pierwszych butów, czym dawniej pielęgnowano stopy, by znosiły trud tak wielu powierzchni i długich tras, a także jak ważna jest aktywność fizyczna dla współczesnego człowieka, którego dopada ten strasznie przebiegły i złośliwy leń.



Całość napisana jest bardzo przystępnie i nadzwyczaj ciekawie. Autor włada bardzo plastycznym piórem, które gwarantuje zaangażowanie czytelnika w poznawaną historię. Świetny podział pozwala zarówno na czytanie rozdział po rozdziale, jak i na przeskakiwanie po interesujących nas zagadnieniach. Myślicie, że wiecie już wszystko o chodzeniu, maszerowaniu i innych umiejętnościach waszych nóg? Nic bardziej mylnego, bowiem po przeczytaniu tej książki może się okazać, że wasza wiedza na temat była niewystarczająca, a czasem po prostu warto zastanowić się nad tym ile mamy. Polecam ją każdemu ciekawskiemu, któremu głód wiedzy nie pozwala przejść obok tego rodzaju książek.

Ocena:

Tytuł: Mimochodem o chodzeniu
Autor: Szymon Augustyniak
Wydawca: Editio
Liczba stron:296
ISBN:9788328344914
Data premiery: 3 października 2018 

niedziela, 11 listopada 2018

Ty i ja dwa różne światy- Elżbieta Kosobucka [Patronacka]




Miłość pojawia się w przeróżnych okolicznościach. Czasem wystarczy jedno spojrzenie, innym razem uczucie rozpoczyna się od przyjaźni i wzajemnej chęci bezpieczeństwa dla tej konkretnej osoby. To nie od sposobu, w jaki rodzi się uczucie, zależy jego siła. Tylko czy zderzenie dwóch światów może obyć się bez rannych? Jak uwierzyć w uczucie, poddać się mu i nie stracić siebie?

Natalia kochała wakacje u babci. Każdego roku pędziła niczym niesiona na skrzydłach do znanych miejsc i przyjaciół, którzy wypełniali jej czas beztroską, zabawą i bezpieczeństwem. Tak było do pamiętnego lipca sześć lat temu. Jeden wieczór nad jeziorem zrujnował jej spokój ducha i jednocześnie złamał serce. Kamil uratował ją z rąk napalonego znajomego, równocześnie zapominając, o tym jakiego wsparcia oczekiwałaby zakochana nastolatka choćby od przyjaciela. Ich drogi rozeszły się na sześć lat. Teraz Natalia stoi na rozdrożu, właśnie skończyła studia i musi podjąć decyzje o wyjeździe z kraju. Chce zamknąć sprawy z przeszłości i wyjaśnić sprawy z Kamilem.

On to mężczyzna z pozycją, planem na siebie, który nie idzie na kompromis. Jego jedyną słabością jest właśnie ona. Czy uda im się odnaleźć wspólną drogę? Czy ich miłość pokona różnice, jakie dzielą ich światy?

Początek tej historii to klasyka romansu. Ona zakochana w nim od zawsze, młoda i pełna pasji. On niczym starszy brat broniący jej przed niebezpieczeństwem. Czy zatem jest co odkrywać?

Autorka nie da nam się nudzić, gdyż ta historia z pozoru ułożona i dążąca w jednym kierunku, ukazująca miłość prostą i łatwą to tylko pozory. Tych dwoje będzie musiało się zmagać nie tylko z samymi sobą, ale i różnicami, jakie powstały w czasie ich rozłąki.

Początkowo ich zachowaniem kierują głęboko skrywane uczucia, które nie mają mocy, by przebić się przez strach i nieporozumienia. Gdy spotykają się po latach, ich uczucie oczyszczone z młodzieńczej nieprzewidywalności, na nowo rozpala ich serca. Dzieli ich, jednak to jak wyglądają światy, w których oboje żyją. Rozpoczyna się historia, która urzeka tym, co uwielbiam w stylu Elżbiety Kosobuckiej.

Ciepło, nostalgia i czyste uczucia, które muszą przejść krętą i pełną kompromisów drogę. Całość zamknięta w lekkim i przyjemnym stylu autorki, gdzie tajemnice budują napięcie, a niespodziewane zwroty akcji wprawiają czytelnika w osłupienie i zachęcają do dalszej lektury.

Powieściopisarka z należytą dozą miłości, nadziei i życia stara się nas wprowadzić w świat, który zmusi do refleksji, otuli serca ciepłem i da wspaniale spędzony czas. Bohaterowie zyskają waszą sympatię przede wszystkim ze względu na charaktery nadane im przez pisarkę. On twardy i bezwzględny w dążeniu do celu, potrafi oddać wszystko w imię miłości. Ona delikatna, z artystyczną duszą, mająca swoje zasady i ceniąca skromność. Co wyjdzie z połączenia tak różnych osobowości? Przekonajcie się sami. Myślę, że delikatny i niezwykle magiczny sposób opowiadania o miłości, jakim posługuje się Elżbieta Kosobucka, urzeknie wielu z was. Ja jestem na tak i ciesze się, że mogę patronować tak ciekawej i pięknej historii.

Ocena książki:

Tytuł: Ty i Ja dwa różne światy 
Autor: Elżbieta Kosobucka 
Wydawca: Self Publishing
Liczba stron:174/172
ISBN:9788394476731

poniedziałek, 5 listopada 2018

Krwawy księżyc- K.C.Hiddenstorm




Każde marzenie może stać się koszmarem. Każdy człowiek może stać się potworem.



Człowiek, by działać, potrzebuje motywacji. Każda droga, bez względu na jej trudność wymaga od nas podjęcia konkretnych kroków. Tylko co może stać się motorem napędowym waszych działań? W zależności od napotkanej przeszkody motywująco działa nadzieja, która potrafi przenosić góry. To na niej zbudowano nasze marzenia i z nią budujemy każdy plan. Jest jednak ukryty element, który sprawia, że nadzieja nigdy nie stanie się niczym więcej, a marzenia pozostaną w naszej głowie. To strach. Przed nieznanym i znanym, potęgujący to, co ukryte w naszym umyśle i sercu. Czy jesteś w stanie podążać za marzeniami, gdy nie znasz siebie i skrywanych lęków?



Victoria Paige wiedzie spokojne pisarskie życie u boku Thomasa Wilde'a, męża i pisarza w jednym. Sielankę kończy jednak marzenie jej małżonka o napisaniu pierwszego kryminału. Kobieta tchnięta niejasnym uczuciem niepokoju nie może spać spokojnie. Uczucie to nie opuszcza jej, nawet gdy pisana przez jej męża historia uzyskuje status bestsellera. Zamiast cieszyć się sukcesem, jaki osiągnął Krwawy zabójca, Victoria zaczyna mierzyć się z koszmarami, w których to ona jest ofiarą i ginie z rąk własnego męża. Przerażenie nie opuszcza jej nawet na chwile, bo na jawie zmiany w zachowaniu Thomasa są równie niepokojące. To jednak nie koniec historii, gdyż w mieście zaczyna działać prawdziwy zabójca, który wzoruje się na tym książkowym, a kolejna krwawa pełnia będzie najgorszą w jej życiu. Co przyniesie Krwawy księżyc? Kto jest odpowiedzialny za wydarzenia ostatnich dni?



Z twórczością K.C.Hiddenstorm lubię się nie od dziś. Jej styl wciąż ewoluuje i z każdą powieścią jest jeszcze lepszy, jednak to, co stało się przy czytaniu tego tytułu, pozostanie w mej pamięci na długo.


Autorka ma niezaprzeczalnie umiejętność przykuwania uwagi czytelnika. Jej historię wywołują masę emocji, od radości i zachwytu po niepokój i fascynacje. Czytając Krwawy księżyc, ma się wrażenie, że gdzieś tam pod całą historią kryje się malutki element, który jest rozwiązaniem zagadki, a jego odkrycie daje satysfakcje i splendor. Nie miejcie złudzeń, na samym końcu i tak opadną wam szczęki.


Przeszłość zaklęta jest w dźwiękach, zapachach, kształtach. A my ochoczo przestępujemy jej próg, niepomni, że zwiedzając kolejne komnaty i bratając się z duchami, gubimy teraźniejszość. Jednak czasami warto ją zgubić, czasem warto zgubić teraźniejszość, która okazuje się być niczym więcej jak tylko przereklamowanym produktem, oszustwem z przeceny. Bywa tak, że to właśnie przeszłość jest naszym jedynym azylem, mydlaną bańką, która zagwarantuje nam pozorne, błogie bezpieczeństwo.


Powieściopisarka zabiera nas w podróż po świecie pełnym niedopowiedzeń, tajemnic i niepokoju. Nie wiesz, co jest prawdą, a granica między jawą a snem szybko się zaciera, tworząc mgłę, która powoli, kartka po kartce zabiera was do świata, w którym marzenia to koszmary a ludzie... no właśnie. Fabuła to mocno i przekonująco zarysowana opowieść o tym, jak marzenia mogą obrócić się przeciwko nam, jak dużą siłą dysponuje nasz strach w walce z nami i jak łatwo zatracić się w tym, co na co dzień ukrywamy głęboko w środku.



Krwawy księżyc dusi, przeraża i fascynuje jednocześnie. Napisany w świetnym, pełnym napięcia stylu, który krok po kroku łapie nas w pułapkę umysłu, naszego umysłu. To, co rzeczywiście przerazi was w tej powieści, może się okazać głęboko skrywanym lękiem.



Skoro już o lękach mowa, tu przekonałam się, że nawet niepozorne zdanie może już na stałe zmienić znaczenie i wydźwięk emocji, jakie za sobą niesie. Ta powieść to czysta uczta dla osób uwielbiających historie nieoczywiste, pisane emocjami, dla tych lubiących się bać i tych, którzy chcą się zmierzyć z prawdą.



Mogłabym pisać o tym tytule sporo, jednak nie chce psuć wam niespodzianek, jakie na was czekają. Bohaterowie swoją realnością i wyrazistością od razu przykują waszą uwagę. Karina Hiddenstorm z lekkością stworzyła postaci nieoczywiste, pełne niespodzianek. Połączyła je z ciekawą i niesztampową fabułą, która pochłania bez reszty. Krwawy księżyc to strach i fascynacja, postaci, o których nie łatwo zapomnieć i sytuacje, których zakończenie zwala z nóg i pozostawia otwarte ze zdziwienia usta.


Książkę K.C.Hiddenstorm polecam miłośnikom historii trzymających w napięciu, lubiących się bać i tych, którzy są gotowi, by odpowiedzieć na pytanie- A ty jesteś szczęśliwa/wy?

Ocena książki:


Tytuł: Krwawy księżyc
Autor: K.C.Hiddenstorm
Wydawca: Kobiece
Liczba stron: 360
ISBN:9788366074927