Menu

sobota, 22 grudnia 2018

Biegając boso- Amy Harmon



... kobiety odczuwają wiele emocji, ale mają tylko jedną fizyczną reakcję. Kiedy się złościmy, płaczemy. Gdy jesteśmy szczęśliwe, płaczemy. I kiedy jesteśmy smutne, płaczemy. A gdy jesteśmy wystraszone- no, zgadnij?- też płaczemy.


Muzyka łagodzi obyczaje, jest niczym mapa naszej duszy. Otworzenie się na nią i jej piękno zapewnia nam mądrość i całą masę empatii. Nawet najmniejsza iskra takiej mieszanki może stać się początkiem czegoś dobrego. Wrażliwość, otwartość i inne postrzeganie świata mogą być tarczą, która ochroni cię przed światem lub zapalnikiem ataku. Znajdziesz siłę na walkę?

Nie można budować wokół siebie muru, a potem złościć się, że nikt nie chce się po nim wspiąć, żeby przejść na drugą stronę.


Josie Jensen jak nikt inny czuje i rozumie muzykę. Już jako trzynastolatka odznaczała się wielką wrażliwością i nieśmiałością. Jedno spotkanie w szkolnym autobusie wiele zmienia. Josie poznaje Samuela Yazziego, osiemnastoletniego Indianina z plemienia Nawaho. Codzienne spotkania, ciekawe rozmowy i rozważania na temat książek i muzyki stały się podstawą do pojawienia się więzi między tą dwójką, która stworzyła piękną i niezwykłą przyjaźń. Tak niecodzienne połączenie stało się motorem napędowym do zmian. Sam do tej pory pełny goryczy i poczucia niesprawiedliwości zmienia swoje postrzeganie świata, dzięki Josie, która dzieli się pięknem świata. Oboje wkładają w przyjaźń to co najlepsze. Dziewczyna odkrywa przed nim tajniki muzyki, w zamian dostając porcje wiedzy o historii Indian z plemienia Nawaho. Gdy Sam kończy szkołę, postanawia poszukać własnej drogi i odnaleźć spełnienie. W tym celu zaciąga się do wojska, stając się żołnierzem piechoty morskiej. Po latach wraca do Levan i odkrywa, że niewiele się tu zmieniło, Josie się nie zmieniła, lecz teraz ona potrzebuje wsparcia, otwartości i zrozumienia. Czy przyjaźń zrodzona z autobusowych rozmów przetrwała rozłąkę i próbę czasu?




Amy Harmon to jedna z autorek, których książki biorę w ciemno. Zdarza się, że któraś z powieści jest słabsza, jednak nigdy na tyle, by nie zapaść w pamięci na dłuższy czas. Biegając boso sporo czekało na swoją kolej, a po jego lekturze pozostał żal. Co było jego przyczyną?



Muzyka. Wystarczy to jedno słowo, bym bez większego namysłu sięgnęła po powieść, w której gra sporą rolę. Nie mogło być inaczej z tytułem spod pióra Amy Harmon. Mam za sobą lekturę wszystkich powieści autorki, które dostępne są na naszym rynku. Niezmiennie zachwyca mnie swoim stylem. Potrafi utkać ze słów obraz równocześnie piękny i bolesny. Jej powieści dotykają głębokiego dna duszy i pozwalają na swoiste oczyszczenie.


Myślę, że nikt z nas nie wie naprawdę, jaki ma charakter, dopóki nie zostanie poddany próbie.


Tym razem od pierwszych stron urzeka kreacją bohaterów, ich różnorodnością i kontrastem, jaki początkowo wisi między nimi. Wszystko znika po kilku stronach, jakby nagle z ciszy wyłaniały się dźwięki, które budują więź między Josie i Samem, historią i czytelnikiem. Czytając, masz wrażenie, że słyszysz każdy wygrywany dźwięk, jesteś w stanie krok po kroku odtworzyć melodie graną na źdźbłach trawy, unoszących się z wiatrem.




To powieść o muzyce, pięknie przyjaźni i narodzinach uczucia, które ratuje duszę dwójki młodych ludzi doświadczonych przez los. To historia pisana w takt muzyki, nie zawsze lekkiej i przyjemnej, często niosącej za sobą smutek i melancholie. Autorka nakreśliła realne postaci, których można niemalże dotknąć, stopić się z nimi w jedną całość i podążyć ścieżką, na której poszukają swojej drogi i siebie samych. Amy Harmon daje czytelnikowi szansę, by odkryć, jak trudne może być pogodzenie się z przeszłością i zaakceptowanie zdania innych. Zarówno Josie, jak i Sam to postaci niezwykle złożone i niełatwe do oceny. By wczuć się w ich historię, musicie pozwolić, by wciągnęła was w wir zdarzeń, smutku i radości, zwątpienia i nadziei na lepsze jutro.


Czasami szczerość jest dużo prostsza, gdy wokół panuje ciemność.


To ciepła i niezwykle wzruszająca powieść, która oplecie was lekką mgiełką utkaną z nut a każda przeszkoda stanie się dla was znakiem, że warto walczyć zarówno o siebie, jak i uczucia, które was określają. Urzeczona melodią i pięknem indiańskiej duszy polecam wam Biegając boso, szczególnie jeśli macie w sobie, choć małą iskierkę romantyzmu.

Ocena:

Tytuł: Biegając boso
Autor: Amy Harmon
Wydawca: Editio Red
Liczba stron:344
ISBN:9788328337787
Data premiery: 7 sierpnia 2018

2 komentarze:

  1. Same pochlebne opinie spotykam odnośnie tego tytułu, więc jestem go bardzo ciekawa. Na pewno w wolnej chwili dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszalam jeszcze o tej książce. Na razie mam dość historii dla nastolatków, więc (przynajmniej na razie) ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń