Menu

poniedziałek, 25 marca 2019

Panowie Północy- Bernard Cornwell



Unosisz się niesiony chęcią zwycięstwa. Czujesz euforię, która niczym krew w żyłach buzuje z każdym uderzeniem miecza. Zdobywasz wszystko. Tylko, czy straty nie są większe niż zapłata za twój wysiłek?

Uhtred poznał smak zwycięstwa, niezwykle gorzki i mroczny, naznaczony krwią jego bliskich. Bitwa pod Ethandun zebrała żniwo. Poległ jego przyjaciel, zginęła jego kochanka, królowa cieni, a zasługująca na kpinę zapłata z rąk króla Alfreda jest niczym policzek dla mężczyzny. Postanawia wyruszyć w podróż, która ma mu pomóc poczuć smak zemsty. Tak wyczekiwanej i wciąż odkładanej w czasie. Odnalezienie wuja, który przywłaszczył sobie jego ziemie, morderców przybranego ojca. To dopiero początek jego drogi, na której niejednokrotnie przekona się, jak niewiele znaczy w obliczu ludzi, którym przyszło mu służyć.
Już od pierwszych chwil czujemy niepokój i posmak zemsty unoszący się nad kartami powieści. Raz bliżej, innym razem ciut dalej myśl ta wciąż kiełkuje i wzrasta niepostrzeżenie w Uhtredzie i szuka możliwości. I oto nadchodzi sposobność do wyjazdu. Poczucie straty i upokorzenia jest na tyle duża, że mężczyzna postanawia oczyścić swoje życie z pozorów i wylać z ogromną siłą swą chęć zemsty.

Gdy kolejny raz zostanie nagrodzony za trudy walki resztkami z pańskiego stołu, nie będzie w stanie opanować złości. Czy będzie mu dane dokonać zemsty? Co przyniesie wyprawa?
Autor wie, jak przykuć uwagę i stopniować napięcie tak skutecznie, by czytelnik nie tylko nie odczuł irytacji czy nudy, ale i z utęsknieniem czekał na kolejne odsłony historii spod znaku wikingów. Trzeci już tom jest pełen walk i zwrotów akcji, które opisane są z niezwykłą lekkością i wyczuciem. Krok po kroku poruszamy się wraz z Uhtredem i stajemy się świadkami zwycięstw, poniżania i upokorzeń, z jakimi przychodzi mu się mierzyć. Czujemy każdy jego grymas, każda myśl przebijająca się przez odgłosy walk, jest niczym nasza własna, a kiełkująca w mężczyźnie chęć zemsty wzrasta i w nas.

To nietuzinkowa kreacja bohaterów sprawia, że nie jesteśmy w stanie odróżnić, gdzie aktualnie się znajdujemy. Jeszcze z książką w ręku, czy już ramię w ramię z Uhtredem. Akcja niemalże natychmiast przenosi nas w wir wydarzeń, które wywierają na czytelniku coraz mocniejsze wrażenie. Panowie północy obfitują w mnóstwo walk, mocnych emocji i nowych postaci. Uratowany przez Uhtreda król Guthred i jego siostra, która wkradnie się w łaski mężczyzny swą inteligencją, zaradnością i pięknem. Nie zabraknie znanych postaci, które wciąż walczą u boku naszego bohatera.
Bez najmniejszych problemów wczułam się w klimat, jakim powieść Bernarda Cornwella aż kipi. Z każdym kolejnym tomem zyskuje się pewność, że będzie tylko lepiej. Rozwój wydarzeń nie daje jednoznacznych wytycznych co do kierunku wędrówki, dzięki czemu czytając, ma się wrażenie, że wkraczamy na nieznane nam tereny, kroczymy niepewnie z jedną klarowną emocją w sercu, zemstą.

Nie ma na co czekać. Sięgnijcie po tom trzeci, zanim zaskoczy was wiosna i kolejna część.

Ocena:


Tytuł: Panowie północy (tom 3)
Cykl: Wojny wikingów
Autor: Bernard Cornwell
Wydawca: Otwarte 
Liczba stron:496
ISBN:9788375155297
Data premiery: 13 marca 2019

niedziela, 24 marca 2019

Książki, przez które zginiesz-Jan Szymański




Niesiony siłą marzeń wierzy, że idąc ku ich spełnieniu zawsze obierze dobrą drogę. Nic złego nie stanie się jego udziałem. Nic nie odbierze mu frajdy i tej nutki szczęścia, satysfakcji towarzyszącym mu w chwili dokonywania odkryć życia. Naiwność to przeogromna, czy wiara w słuszność celu mu przyświeca tak wielka?
Paweł, jako młody archeolog marzy o podróżach. Jak co roku spełnia swe sny o dalekich wyprawach i zaszywa się gdzieś na krańcach świata, by szukać tego, co skryte przed zębem czasu i okiem ludzkim. Jego wyjazd do Ameryki Południowej miał być zwykłą pracą przy wykopaliskach. Mężczyzna zatrzymuje się w Meksyku, by zdobyć dodatkowe informacje potrzebne mu do badań. To w tym miejscu poznaje Annie, Australijkę, z którą przyjdzie mu dzielić dormitorium. Wolne dni sprzyjają wycieczką, więc dwoje młodych ludzi postanawia skorzystać z okazji i zwiedzić tamtejsze tereny. Na swej drodze spotykają grupę, która prowadzi zaciekłe dyskusje o pewnym skarbie. Nieodpowiedni czas i miejsce, a zwykłe leniwe popołudnie okaże się czymś więcej niż wyprawą napędzaną głodem wiedzy, gdyż stawka jest o wiele wyższa. Jak poradzi sobie Paweł i jego towarzyszka?

Już sama biografia Jana Szymańskiego jest tak imponująca, że nie miałam wątpliwości czy sięgnąć po tę powieść tak kuszącą okładką i świetnym opisem. Czy mój głód przygody został zaspokojony?
Od dziecka zaczytywałam się w powieściach przygodowych i na wszystkie strony paplałam, jak to mała Marta stanie się archeologiem i Indianą Jonesem w balerinach. Gdy dorosłam i opadł kurz dziecięcych marzeń posiadłam zawód na A(rchitekt) i pozostałam przy książkach i filmach z tego gatunku. Oczekiwania względem powieści Jana Szymańskiego były ogromne, a co z tego pozostało?

Niedosyt, ten z rodzaju, gdy powieść wciąga i nagle patrzysz na okładkę z tyłu, pytając, ale jak to, to już koniec? Od początku czułam się jak ryba w wodzie. Zwykła archeologiczna wyprawa, połączone ścieżki dwójki młodych ludzi i nagły zwrot akcji przez postawienie nogi nie tam gdzie trzeba. Stale wzrastający poziom akcji i nietuzinkowe przygody, których nie sposób było przewidzieć w całości, tak jakby autor co jakiś czas sypał nam piachem w oczy i radź sobie bracie teraz.
Autor ma przyjemny styl, choć czasem jakby zatapia się w nadmiarze opisów. Na szczęście dialogi i ilość zawartej tu wiedzy zacierają trudy opisów.

Dzieje się tak przede wszystkim dzięki bohaterom, którzy są naturalni i tacy zwykli. Nie mają super mocy, prą do przodu w poszukiwaniu wiedzy i cieszą się z każdego sukcesu. Ich pasja jest wyczuwalna na każdym kroku, dzięki temu sami możemy rozkoszować się smakiem przygód i stać się częścią tak ciekawie opisanej przygody.
Świetna kreacja bohaterów, lekka i barwa fabuła oraz styl, w którym czuć wiedzę na poruszany temat i całe pokłady pasji. Dla mnie oczywiście ta podróż to przyjemność i przymykam oko na słabsze momenty, polecając tę pozycję z czystym sumieniem miłośnikom przygód, tajemnic i akcji wprost z dalekiej Ameryki.

Ocena:


Tytuł: Książki, przez które zginiesz
Autor: Jan Szymański
Wydawca: Wydawnictwo Po godzinach
Liczba stron:294
ISBN:9788365886439
Data premiery:17 maja 2018

piątek, 22 marca 2019

Falcon- Katarzyna Wycisk



Wiele rzeczy w życiu opieramy na wierze, w ludzi, miejsca czy sytuacje. Otaczamy się tym, co daje nam poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że czujemy siłę. Od czasu do czasu pojawia się jednak na horyzoncie strata, która zabiera to, co najważniejsze, stabilizacje. Niepewność, brak wsparcia i zaufania. Komu uwierzyć, gdy to, co znałeś, okaże się ułudą? Domkiem z niepasujących do siebie klocków, które krusząc się, odkrywają drugą wersję znanego ci świata?

Alex jak na swój wiek sporo przeżyła. Od niedawna mieszka tylko ze schorowaną babcią, a czas dzieli na ten przy obowiązkach domowych i w pracy. Tego dnia nie działo się nic niezwykłego, aż do momentu ostatniego odcinka trasy prowadzącej do domu. Krzyk, niebieskie płomienie i płonący w nich ludzie. To musiało się jej przewidzieć, podobnie jak kolor jego oczu. Tylko czy na pewno tak było? Jak racjonalnie wytłumaczyć wydarzenia z lasu, gdy stajesz przed chłopakiem, który zdawał się częścią dziwnego, mrocznego snu, w biały dzień? To spotkanie na zawsze odmieni los Alex. Będzie musiała uciekać przed niebezpieczeństwem, walczyć o życie i zaufać. Komu?

Już jakiś czas temu trafiłam na opis powieści i postanowiłam zapisać sobie jej tytuł. Zaintrygowała mnie okładka i obietnica płynąca z opisu. Tajemnica przyciągała mnie niczym magnes. Czy było warto?

My czytelnicy mamy problem z docenianiem rodzimych autorów. Gdy sięgamy po książki ze swojego podwórka, często podchodzimy do nich sceptycznie. Z doświadczenia wiem, że to właśnie wśród nich znaleźć można perełki godne zagranicznych półek. Tak było i tym razem.

Katarzyna Wycisk od pierwszych stron przyciąga uwagę lekkością pióra i płynnym prowadzeniem narracji. Delikatnie unosząca się mgła tajemnicy i niepewność spowodowana niemożnością odgadnięcia drogi, którą podąży autorka, tworzą klimat, który wchłania się w skórę i nie opuszcza nas nawet po skończeniu powieści. Ciekawość towarzyszyła mi do ostatniej kropki, a apetyt wzrastał wraz ze zgłębianiem tajników tej historii.

Tajna organizacja, ucieczka przed niebezpieczeństwem i niewyjaśnione wydarzenia połączone z nietuzinkowymi postaciami to przepis na sukces. Powieściopisarka nie tylko wykreowała porywającą fabułę, ale i wprowadziła do niej bohaterów, którzy potrafią wycisnąć z czytelnika masę emocji. Od pierwszych przeczytanych liter wytwarza się między nami, a Alex niezwykła nić porozumienia. Jesteśmy w stanie współodczuwać jej emocje, a poznając ją lepiej, postawić się na jej miejscu i zrozumieć jej zachowanie. Inni bohaterowie niczym niewiadoma powoli nabierają kształtów, a ich pojawianie się nadaje tempa całej akcji.

Pierwszy tom powieści to zarys na tyle rozbudowany, że już po chwili chcecie żyć tą historią. Niesamowicie realne i malownicze opisy miejsc, ludzi i wydarzeń to spójna całość, którą pokochałam. Oddech niebezpieczeństwa, tajemnica i ekscytacja spowodowana poznaniem czegoś nowego, nieoczekiwanego. Coś urzekło mnie w stylu autorki, coś w samej fabule, jednak to kreacja bohaterów i ich osadzenie w tak niezwykłym świecie sprawia, że powieść pochłonęłam w krótkim czasie. Chciałoby się rzec, że zbyt krótkim, na szczęście na wyciągnięcie ręki jest drugi tom, a trzeci pojawi się niebawem.

To nieźle napisany kawał dobrej powieści z fantastyką w tle, która z pewnością trafi w serca każdego czytelnika. Fascynująca, z wartką akcją i barwnymi postaciami. Niesamowita historia o szukaniu bezpiecznej przystani, odnalezieniu własnej tożsamości i miejsca w świecie, który może okazać się tylko fatamorganą, ułudą mającą nas zmylić i uśpić czujność. Polecam z całą swą mocą i miłością do powieści fantastycznych, które jak widać w świetnej jakości, można spotkać i u nas.

Ocena:

Tytuł: Falcon
Autor: Katarzyna Wycisk
Wydawca: Ridero
Liczba stron:302
ISBN:9788381047159

środa, 20 marca 2019

Zbrodnia i Karaś-Aleksandra Rumin


Miejsce pełne sprzeczności i zmarnowanych marzeń, dla wielu jest początkiem dorosłego życia i namiastki studenckiego życia. Dla innych jedyną wolną przystanią w świecie dorosłych. Dla niego Uksword stał się ostatnim miejscem, które widział za życia. Co jeszcze widziały jego oczy?


Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego nie ma za dobrej opinii. To miejsce ostatniej szansy dla tych, co zaprzepaścili lata nauki i po źle zdanych egzaminach nie mają innej opcji na zasmakowanie studenckiego życia. Czy coś może zniszczyć i tak już wątłą renomę tego miejsca? Okazuje się, że owszem. W łazience dla kadry uczącej dwie sprzątaczki odnajdują ciało Ernesta Karasia, niezbyt lubianego i szanowanego w gronie kolegów i studentów profesora. Gdy on dokonał swego żywota w rzeczonej toalecie, w budynku Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych znajdowało się dziesięć osób. Jak umarł Karaś? Komu mogło zależeć na jego śmierci?


Aleksandra Rumin wydała swój debiut, który polecają sławne osoby, a ona sama porównywana jest do mistrzyni gatunku Joanny Chmielewskiej. Czy po takich rekomendacjach i zapewnieniach, coś mogło odwieść mnie od czytania? Czy Zbrodnia i Karaś, to rzeczywiście Komedia kryminalna, którą warto polecić?



Z komedią kryminalną bywa różnie. Ciężko uchwycić równowagę między elementami obu gatunków, tak by nie przesadzić w żadną ze stron. Gdy sięgam po ten konkretny gatunek, oczekuje ciekawego i zrównoważonego miksu tego, co obie strony mają najlepszego. Ciekawej i nieprzerysowanej fabuły, która skupi w sobie moc humoru i uniesie wszystkie tajemnice oraz bohaterów, którzy przykują moją uwagę już od pierwszych stron. Tak też było w przypadku Zbrodni i Karasia. Celowo umniejszyłam opis tego, co spotka was w środku powieści. Nie będę tworzyć także wnikliwych analiz postaw bohaterów, bo tu nie o to chodzi. Co więc musicie wiedzieć?



To proste. Język powieści jest niezwykle barwny, lekki i przyjemny, a przywodzi na myśl właśnie to ziarenko absurdu i satyry, które kocham w powieściach pani Chmielewskiej. Sposób wypowiedzi każdego z pojawiających się bohaterów jest idealnym podsumowaniem charakteru danej osoby. Powieść pochłonie was bez ostrzeżenia, nie spyta, czy macie czas na chwilę z niewymagającą łez powieścią, no, chyba że popłaczecie się ze śmiechu. Tu powinna znaleźć się uwaga, dotycząca gdzie rzeczonego tytułu nie czytać, by nie narazić się na zawistne spojrzenia tłumu.


Autorka umiejętnie włada słowem i sprawia, że nie macie chwili na zastanowienie się nad głównym pytaniem, które jest osią książki, a mianowicie: Co się stało z Karasiem? Płyniecie przez historię niczym kajak po wzburzonych wodach zbliżających go do wodospadu. Śmiech, śmiech i pamięć o jakże niesztampowych i realnych postaciach, które żywcem przypominają ci panią Zosię, co sprzątała szkolne korytarze lub tego starszego posępnego gościa, którego czasem mijasz przy przejściu na osiedle z myślą, że świetnie pasowałby na jakiegoś złoczyńcę.



Tajemnice i wielka pigułka śmiechu to dopiero początek tego, co skrywa ta niepozorna z grubości książka pani Rumin. Powieściopisarka postarała się, by nie było za łatwo, za nudno i nazbyt oczywiście. Myślę, że książka sprawdzi się, jako lektura na pierwsze słoneczne popołudnia i te szarawe wieczory, które już mniej sprzyjają leniwemu czytaniu, ale uśmiech w nich nie zaszkodzi.

Ocena:


Tytuł: Zbrodnia i Karaś 
Autor: Aleksandra Rumin 
Wydawca: Initium 
Liczba stron:288
ISBN:9788362577903
Data premiery: 15 marca 2019

wtorek, 19 marca 2019

W objęciach wroga-Adelina Tulińska [Patronacka]


Uczucia mają niezwykłą moc. Często są siłą sprawczą zmian, podparciem dla wielu działań i spoiwem dla wielu budowli. Tyle że moc uczuć sięga również na ciemną stronę, gdzie skryte w mroku czekają chciwość, obłuda i zemsta. Poddanie się emocjom może pomóc nam wzbić się ku chmurom lub boleśnie i bez ostrzeżenia ściągać w dół. Którą z tych dróg wybierzesz?

Lilu to córka wodza z plemienia Vattów. Mieszka wraz z rodzicami i innymi członkami plemienia za murem, który chronić ich ma od wszelakiego zła czyhającego w lesie. Dziewczynka z wysokiej wieży widuje łunę ognia, która pozwala jej umiejscowić takty muzyki płynącej wraz z wieczorną bryzą. Ciekawość prowadzi ją na obrzeża terytorium wrogiego plemienia i wprost przed chłopca o zielonych oczach. Ich znajomość jest niezwykle krótka, gdyż Lilu wierzy, że tajemniczy młodzian nie żyje. Gdy dwanaście lat później dziewczyna za sprawą awansu jej ojca na króla staje się księżniczką, przychodzi czas na ożenek, który jest niczym innym jak zawarciem sojuszu. Stary król nie jest zbyt dobrym wyborem, szczególnie gdy na drodze dziewczyny pojawia się tajemniczy i przystojny Deron. Jakie tajemnice skrywa młodzian? Czemu nie jest szczery zarówno z Lilu, jak i jej ojcem? Które z uczuć targających młodymi ludźmi weźmie górę? Na te pytania musicie znaleźć odpowiedź sami.

Było tylko tu i teraz. Ona i on. Cały świat mógłby nie istnieć.

Adelina Tulińska to autorka poczytnej serii Dotyk północy, w której zakochałam się już dawno temu i z systematycznością karabinu maszynowego błagam autorkę o kolejny trzeci już tom serii. Na moje nieszczęście lub szczęście autorka ma jeszcze szereg innych powieści zasługujących na rozgłos i stałe czytelnicze grono.


W objęciach wroga to kwintesencja tego, co najlepsze w stylu autorki. Połączenie baśniowych klimatów, fantastyki i wątku romantycznego to wszystko, co tygryski takie, jak ja lubią najbardziej.

— To inne plemię. Nie są do nas przyjaźnie nastawieni… Unikamy tego miejsca jak ognia, a oni unikają nas. I niech tak zostanie. Pod żadnym pozorem nie wolno ci się do nich zbliżać. Gdybyś kiedyś zabłądziła w lesie i spotkała któregoś z nich, uciekaj, ile sił w nogach. Zrozumiano?

Idealne wyczucie emocji i umiejętność malowania słowem to tylko część umiejętności literackich autorki. Ma ona bowiem niezwykły talent do łączenia niespodziewanych elementów i wplatania dziwów tam, gdzie są one niespotykane. Tym razem swoją historię postanowiła wpleść w realia pierwszych plemion na ziemiach polski. Nie przeszkodziło jej to w połączeniu ich z iście literackim uczuciem i wyczuwalną, wręcz wsiąkającą w każdą stronę magią tajemnic, prostoty i niezbadanego świata, który znać możemy z najstarszych przekładów o pierwszych mieszkańcach naszych ziem.


Czy można połączyć legendy z wątkiem miłosnym i tajemnicą? Owszem i autorce wychodzi to nadzwyczaj świetnie. Powieść pochłoniecie w mgnieniu oka, trochę złorzecząc przy końcu na powieściopisarkę, że jak to tak już koniec, ale ta historia stanie się częścią was. Nie tylko klimat i samo umiejscowienie akcji zrobiły na mnie tak ogromne wrażenie. To bohaterowie skradli moje serce. Lilu dorasta na naszych oczach, staje się świadoma tego, jak wygląda świat za murami i w co wierzą ludzie ją otaczający. Gdy jej losy przecinają się z tajemniczym Deronem z całych sił chcemy wierzyć w siłę dobrych uczuć. Czy tak jest? Deron to majstersztyk, jeśli chodzi o kreacje postaci. Nie można go rozgryźć, jednoznacznie określić, po której stronie stanie i co ta naprawdę odczuwa. Pan tajemniczy pełną gębą.

Wachlarz emocji przedstawiony przez Adelinę Tulińską to dopiero początek czegoś większego i gwarancja świetnie spędzonego czasu. Książka z gatunku tych fantastycznych, w których romans przeplata się z magią, tajemnicą, dużą dawką akcji i humoru. Nie ma mowy o nudzie.

Brak odpowiedzi to też jest jakaś odpowiedź.


Fani pisarki na pewno docenią lekkość stylu i płynność akcji tak charakterystyczne dla jej pióra. Nie zabraknie emocji, tajemnice będą oplatać was niczym mgła, a rodzące się na przekór przeciwnościom uczucie rozgrzeje wasze serducha. Ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom i dziękuje za możliwość poznania tej historii. Zyskałam pewność, że Adelina Tulińska jest w stanie skraść moje serce niechybnie za każdym razem, gdy przeczytam, choć fragment jej twórczości. Polecam z czystym sumieniem.

Ocena:


Tytuł: W objęciach wroga 
Autor: Adelina Tulińska
Wydawca: Ridero
Liczba stron:216
ISBN:9788381556217
Data premiery: 14 lutego 2019

A teraz niespodzianka!!!!
Mam dla was konkurs z powieścią W objęciach wroga.
Co trzeba zrobić? 
Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem napiszecie w czyich objęciach czujecie spokój. 
Jeden egzemplarz powieści Adeliny Tulińskiej poleci do kogoś jeszcze w marcu. 
Konkurs trwa bowiem do 25 marca do 16:00. 
To co, zapraszam i powodzenia. 

piątek, 15 marca 2019

Kuglarnia- Andrzej Turczyński



Czasem, by zrozumieć, potrzebna jest cisza. Nie wystarczy otworzyć książki i przelecieć wzrokiem z góry na dół po wciąż zmieniających się literkach. Chwila nieuwagi może zniweczyć cały trud, jaki zadał sobie autor, by przekazać swoim dziełem coś więcej niż sama powierzchowność historii. Zatrzymaj się, usiądź i wycisz emocje, gdyż czeka cię niezwykłe przeżycie.

Andrzej Turczyński to urodzony w Lublinie poeta, prozaik, eseista i tłumacz, który na swym koncie ma już ponad 50 książek. Daje nam w nieświadome czytelnicze dłonie powieść, której nie da się streścić, opowiedzieć w paru słowach. Całość powinno pochłonąć się bez pośpiechu i w naturalny sposób zastanawiać się nad sensem przekazu.
Kuglarnia to mnóstwo przenośni, symboli i niesamowitej kreacji postaci. To akcja, która jest tylko tłem do czegoś większego i głębszego niż nie jeden tekst na polskim rynku wydawniczym.

Ukazanie życia ludzi w formie teatru daje niesamowicie wiele możliwości. Zmusza nas do przemyśleń, pokazuje, jak każdy człowiek zależnie od sytuacji może przywdziać maskę. To kwintesencja złożoności ludzkiej natury. Masa tajemnic, intryg i podróży w czasie to tylko kilka z elementów powieści Andrzeja Turczyńskiego, które zaskoczą i przykują uwagę.

Na podkreślenie zasługuje zarówno forma, w jakiej powieść została zamknięta, jak i sam język, którym autor posłużył się podczas nakreślania opowieści niesztampowej i wymagającej głębszej analizy.
Tu nic co pozornie przekazują słowa, nie jest proste i jasne. Każda strona niesie za sobą ważne, często ukryte treści, którym sprzyja oczytanie i spokój, z jakim powinno zasiąść się do lektury. Co z niej wyciągniemy? To zależy od nas samych. Kuglarnia to mieszanka gatunków, która w naturalny sposób zmusza czytelnika do refleksji, pokazuje mu złożoność świata, którego jesteśmy częścią i sprawia, że z pozoru zwykła lektura staje się początkiem do dyskusji i przemyślenia tego, co nas otacza.

To jedna z tych powieści, do której przeczytania namawiać nie będę. Po prostu stwierdzam, że warto zapoznać się z czymś, co nie wpisuje się w konkretne ramy i jest wyzwaniem, które warto podjąć. To jak podejdziecie do tej powieści i czy dacie porwać się teatrowi wielu aktorów i nieskończonej liczbie ról zależy tylko od was. Myślę, że odnajdziecie sporo ciekawych elementów, w tej jakże niesztampowej powieści.

Ocena:


Tytuł: Kuglarnia
Autor: Andrzej Turczyński 
Wydawca: JanKa
Liczba stron:300
ISBN: 9788362247622
Data premiery: 14 grudnia 2018

wtorek, 12 marca 2019

Ostatni worek cementu-Mateusz Wieczorek



Przypadek, szereg złych decyzji czy z góry przesądzony plan. Nie ważne co jest siłą napędową naszych działań, lecz gdzie nas one zaprowadzą. Trafiając w wir wydarzeń mamy dwa wyjścia, poddać się sile, która nas tam doprowadziła i skazać się na porażkę lub walczyć. Wybór wcale nie jest oczywisty.


Colton Avila ma ostatnio pod górkę. Praca agenta ubezpieczeniowego nie jest spełnieniem jego marzeń. Pewnego dnia przez przypadek trafia w wir wydarzeń, które na zawsze odmienią jego los. Znalezienie się w złym miejscu i czasie nabiera dla niego nowego wymiaru. Jeden krok w tył, a właściwie szybka ucieczka sprawia, że Colton poznaje braci Wells i zyskuje nowe zajęcie, które jest równie intratne co niebezpieczne. Jak stać się płatnym zabójcom w kilka chwil? Avila nie ma wątpliwości, że to zadanie może okazać się kresem jego życia. W jego głowie rodzą się pytania. Kto jest kim w tej intrydze i jak nie dostać kulki w łeb? Czy młody mężczyzna znajdzie rozwiązanie dla swoich kłopotów? Kim są bracia Wells i tajemniczy Ethan?

Po lekturze 66 dusz spod pióra mistrza ostrego jak brzytew języka Mateusza Wieczorka nie miałam wątpliwości, że sięgnę po kolejne powieści autora. Ostatni worek cementu napawał mnie lękiem. Bałam się, że nie uchwycę sensu powieści (intrygi są niesamowicie złożone). Jak było naprawdę?


Mateusz Wieczorek w swojej kolejnej powieści zaskakuje, rozbawia i daje do myślenia. Już prolog daje nadzieje na to, że to nie zwykła historia o mafijnych porachunkach. Jak jest dalej? Tylko lepiej, szybciej i zabawniej. Akcja rozpędza się z prędkością światła i nie bierze jeńców po drodze, no może kilku. Nie potrafię określić, który z elementów najmocniej przypadł mi do gustu. Nietuzinkowa fabuła krąży, pędzi do przodu, cofa, by po chwili znów zmieniać kierunek, a ty po prostu nie możesz się oderwać. Tajemnice i intrygi wciągają bez ostrzeżenia i nic, żadne moje słowa nie przygotują was na to, co tu zastaniecie.

Mawiają, że świat składa się z równowagi… Można dostrzec ją w każdej jego części. Tak zawsze było, jest… i będzie, o ile nikt nie zaburzy tego porządku. W ciągu roku jest tyle samo dnia co nocy. (…) W ciągu dekady jest tyle samo ciepła, co i zimna… W ciągu stulecia tyle waśni, co pokoju… (…) W ciągu tysiąclecia jest tyle samo przypływów, co odpływów… Ta zasada tyczy się wszystkiego, co znane człowiekowi. W nim samym jest tyle samo dobra, co i zła.


Jednak fabuła to tylko świetnie namalowane słowami przez autora płótno, które staje się tłem dla niesamowicie przemyślanej i nieoczywistej kreacji bohaterów. To na tym polu sporo się dzieje i to tu niejednokrotnie zmuszeni zostaniecie do zmiany zdania komu tak naprawdę kibicować. Zostałam zapytana o moją ulubioną postać i to chyba od początku do końca był Colton, czy słusznie sami ocenicie, czytając Ostatni worek cementu.


Powieść aż kipi od wyrazistych postaci, które zaskakują wyborami. Walka o przetrwanie, wpływy czy po prostu zemsta. To nie ważne, gdy w grę wchodzi pióro Wieczorka. Tu nie ma granic wyobraźni, trzeba spodziewać się wszystkiego, co niespodziewane i wierzyć w to, co paradoksalnie na wierze się nie opiera. Jest soczyście, diabelsko i brutalnie, ale i zabawnie, niesztampowo i piekielnie szybko. To jedyny minus, jaki znalazłam w tej powieści, kończy się szybko, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia i w taki sposób, że w umyśle rodzi się co najmniej kilkanaście różnych tortur, które posłużyłyby za argumenty, by autor szybciej pisał kolejne powieści.

Moje wrażenia? To proste. Dostałam powieść napisaną ciętym, wyrazistym językiem z mnóstwem czarnego jak smoła humoru, której nie da się odłożyć. Czytałam, ją każdą komórką ciała zaśmiewając się, wstrzymując oddech i otwierając z niedowierzania oczy. Idealna powieść dla miłośników pióra autora, czarnego humoru i powieści zmuszających do burzy mózgów. Ja czekam na więcej.

Ocena: 


Tytuł: Ostatni worek cementu
Autor: Mateusz Wieczorek
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:374
ISBN:9788381470254
Data premiery:17 sierpnia 2018

sobota, 9 marca 2019

Anima vilis- Krzysztof T. Dąbrowski



Mrok, strach, niepokój. Każdy z tych elementów tworzy dobrą powieść grozy. Starannie budowane napięcie niespiesznie przybliża nas do mrocznych wydarzeń, które zmrożą krew w żyłach. Tylko czy da się je uchwycić w krótkiej formie? Opowiadanie rządzi się innymi prawami, a jeśli dodamy do tego scenerię niekoniecznie pasującą do grozy, otrzymamy ciekawą mieszankę, która zadziwi. Czy pozytywnie?

Czasem czytelnik chce się bać, lecz równocześnie odczuwać ekscytacje i zaskoczenie. Jak tego dokonać w przypadku powieści grozy? Krzysztof T. Dąbrowski stworzył zbiór opowiadań, które nie tylko zmrożą nam krew w żyłach, ale i nie pozwolą, by zbyt szybko opadł kurz pierwszego szoku. Wyobraźcie sobie scenerię Westernu, ale nic takiego jak z filmów tylko z zombie w roli głównej. A może demoniczny święty Mikołaj was przekona. Anima vilis to podróż, która zaskoczy was na każdej ze stron. Siedem opowiadań wiodących nas ścieżką strachu, niepewności i mroku. Każda z osobna umiejąca namieszać w głowie, rozbudzić wyobraźnie i wytrącić nam z rąk wszystko, co o grozie wiemy. Jesteście na to gotowi?
Krzysztof T. Dąbrowski ma niezwykle lekki i niebanalny styl, nic więc dziwnego, że większość jego tekstów znana jest na wielu światowych rynkach wydawniczych. Magia słowa pisanego nie jest mu obca i świetnie wykorzystuje ją nawet w przypadku krótkich form. Zbiór opowiadań o tak zachęcającym i niesztampowym charakterze na pewno zadziwi czytelnika, zasieje w nim również nutkę ciekawości. Całość przeplatana jest słowiańskimi demonami, teoriami spiskowymi i wiedźmami.

To połączenie czarnego humoru i groteski przyprawione szczyptą cynizmu, które wciąga w wir wydarzeń złożonych z nieprawdopodobnych elementów, które tworzą ciekawą całość. Nie każde z opowiadań wywarło na mnie duże wrażenie, lecz świadomie nie wymienię, które z nich jest najlepsze, a które trochę mniej. To uniwersalne teksty, które każdy może wyobrazić sobie na swój własny sposób i polubić całkiem inne fragmenty. Myślę, że opowiadania przypadną do gustu fanom gatunku i zaskoczą was równie pozytywnie co mnie.


Ocena:


Tytuł: Anima vilis
Autor: Krzysztof T. Dąbrowski
Wydawca: Initium 
Liczba stron:336

wtorek, 5 marca 2019

Czarodzieje- Lev Grossman



Nigdy nie przestało go zaskakiwać, ani wtedy, ani przedtem, jak bardzo świat, który go otacza, jest tajemniczy i ukryty przed jego wzrokiem

Słyszałeś kiedyś o magii, prawda? Nie raz pewnie zastanawiałeś się nad tym, co byś zrobił z taką mocą, jak wykorzystał potencjał i możliwości. Niezależnie od tego, co to za moc i jak ją wykorzystasz, spodziewaj się komplikacji i kogoś, kto chce cię pozbawić nie tylko mocy.

Quentin Coldwater nad wszystko uwielbiał czytać powieści fantasy, jednak nie wierzył, że magia istnieje naprawdę. Wszystko się zmienia, gdy trafia do bardzo sekretnego i elitarnego college'u. Poznaje smak magii i studenckiego życia pełnego alkoholu, zabaw i seksu. Chłopak jednak wciąż ma wrażenie, że czegoś mu brakuje. Gdy kończy studia i snuje się bez celu, nie wiedząc, do czego mogą mu się przydać magiczne sztuczki, odkrywa coś, co nie tylko zmieni jego dotychczasową egzystencję, ale sprowadzi mrok i niebezpieczeństwo.


...miód. Był słodki, pieniący się i obrzydliwy, a oni wypili go dużo za dużo i następnego dnia czuli się gorzej niż po własnej śmierci.

Lev Grossman daje swoim czytelnikom niezwykły i świetnie wykreowany świat, w którym nic nie jest tym, na co wygląda. Świat młodzieży opisany bez ubarwień i cenzury. Historia czwórki przyjaciół, których odkrycie zmusi ich do podróży, która odmieni ich los. Jest mrocznie, nieprzewidywalnie i intrygująco. Akcja wciąga czytelnika od pierwszych stron i trzyma w napięciu do ostatniej kropki. Baśniowa oprawa, choć nie tak ugładzona i krystaliczna jak w dzieciństwie sądziliśmy, jest połączona z ciekawie wykreowanymi postaciami.

Kreacja bohaterów jest niezwykle ciekawa, a ich wielowymiarowość idealnie współgra ze złożonością całego świata magii, jaki serwuje nam autor. Mnogość wątków i podobieństwa choćby do Harry’ego Pottera tworzą coś nietuzinkowego. Dostajemy bardzo realistyczny świat pełen magii, miłości i przyjaźni przeplatany przekleństwami i scenami erotycznymi, które wyszły niezwykle realistycznie. Tu nic nie jest oczywiste ani całkowicie dobre, ani całkowicie złe. Dawno nie czytałam tak złożonej i przenikliwej powieści fantasy.

Przestanę być myszką, Quentinie. Zaryzykuję. Pod warunkiem, że ty chociaż przez chwilę popatrzysz na swoje życie i dostrzeżesz, jakie jest doskonałe. Przestań szukać kolejnych ukrytych drzwi, które mają cię zaprowadzić do twojego prawdziwego życia. Przestań czekać. To jest to: nie ma niczego innego. To jest tutaj, więc zacznij się tym cieszyć, inaczej wszędzie będziesz nieszczęśliwy, przez resztę życia, zawsze."

Czułam niczym piasek pod powiekami brutalny świat młodych dorosłych, który w połączeniu z magią i tajemnicą nie pozwalał na odpuszczenie lektury choćby na chwile. Zaklęcie za zaklęciem, bohater za bohaterem czytałam z zapartym tchem, chłonąc ten magiczny i nieprzewidywalny świat.

Styl autora w połączeniu z wyważoną dawką brutalności sprawia, że książka idealnie sprawdzi się dla dorosłego czytelnika niebędącego w stanie do końca rozstać się z magią.

Ilość przekleństw i scen erotycznych może nie odpowiadać każdemu, jednak podkreślają one historię i są niezłym tłem dla tak złożonych i doświadczonych przez życie bohaterów. Całość jest idealna dla miłośników magii i tajemnic. Czeka was przyjemny wieczór w świecie, gdzie magia wcale nie daje przewagi.

 Ocena książki: 

Tytuł: Czarodzieje
Autor: Lev Grossman 
Wydawca: Młody Book
Liczba stron: 498
ISBN: 9788381102216


Miłość i inne zadania na dziś- Kasie West [Przedpremierowo]




Uczucia mogą wznosić nas na wyżyny naszych możliwości lub kurczowo trzymać nas w jednym miejscu, nie dając szansy na zmiany i rozwój. Gdy twoje uczucia są nieodwzajemnione, starasz się zasklepić pustkę w sercu przyjaźnią, tylko czy ciągłe narażanie serca na widok ukochanego z inną i tłumienie swoich uczuć się sprawdzi? Jak odnaleźć głębie i dać upust uczuciom, tak by nie stracić tego, co już posiadasz?


Abby ma siedemnaście lat, trójkę przyjaciół, kochającego dziadka i mamę, która coraz rzadziej wychodzi z domu. Jest jeszcze tata żołnierz, którego nieobecność bardzo ją boli. Jedyne co trzyma dziewczynę przy życiu to miłość do sztuki i zgrana grupka przyjaciół. Jednak wakacje staną się próbą dla przyjaźni i początkiem czegoś nowego. Gdy przyjaciele rozjeżdżają się w różnych kierunkach, spędzenie wakacji tylko w towarzystwie jednego z nich i to tego, któremu wyznało się miłość, może być wyzwaniem. Abby będzie walczyć z tłumionymi dotąd uczuciami i odrzuceniem jej prac przez miejscowe muzeum. By odnaleźć głębie i serce, których brakuje jej obrazom, nastolatka postanawia stworzyć listę, która pozwoli jej odkryć, kim jest i to jak wyrazić uczucia. Czy pozwoli jej to na uratowanie przyjaźni i odwzajemnioną miłość?



To moje pierwsze spotkanie z twórczością Kasie West, przyciągnięta opisem, piękną okładką i pochlebnymi ocenami miałam nadzieje na lekką i chwytającą za serce historię. Jak było naprawdę?



Jestem zachwycona stylem autorki. Lekkością, z jaką ubiera mnóstwo emocji w słowa, dając czytelnikowi prawdziwą ucztę nowych, rozwijających się uczuć, które często odczuwane po raz pierwszy nadają charakteru postaciom i wydarzeniom. Powieściopisarka umiejętnie łączy świeżość i niewinność z problemami i poszukiwaniem własnych dróg. Abby, by zrozumieć zarzuty stawiane jej przez kustosza muzeum, musi odkryć, dlaczego tłumi uczucia i lęki, tworzy listę obszarów, które powinna pogłębić i odnaleźć przez to swoje prawdziwe ja. To czy jej się to uda zależy od niej samej.



West świetnie nakreśliła swoich bohaterów, tworząc niezwykłe rysy charakterologiczne. Abby to ciepła i niezwykle zakręcona nastolatka, próbująca tkwić w przyjaźni z kimś, kogo kocha. Ma wsparcie w rodzinie, która jest dość specyficzna. Próbuje za wszelką cenę ratować swoją paczkę i przy okazji spełnia swoje marzenia. Jej postać budzi ogromną sympatię i masę ciepłych uczuć. Od początku kibicujemy jej twórczej drodze i poszukiwaniu głębi emocji. Cooper to już inna para kaloszy, jego postawa często drażni tak, że ma się ochotę go czymś pacnąć. Jednak jego urok i postawa w końcu rozczulają, a jego niedomyślność pozostaje gdzieś w tle.



To niezwykła historia o tym, jak ograniczać mogą niespełnione uczucia, jak ważne jest otwieranie się na innych, a nie tkwienie w jednym sprawdzonym układzie. Siła, której potrzebujemy, by odnaleźć siebie, tkwi w nas i to tylko za nasze czyny odpowiadamy. Autorka pokazała piękno pierwszych uczuć, moc przyjaźni i emocje, jakie możemy odnaleźć w sztuce i małych codziennych radościach.



To ciekawe, trzymające za serce, ciepłe i godne polecenia Young Adult, które przypadnie do gustu każdej miłośniczce przyjaźni i pierwszych uczuć. To lekka i przyjemna powieść o zbieraniu doświadczeń, wiary w siebie i chęci pokonywania lęków, które nas ograniczają. Polecam z przyjemnością historię, która swym ciepłem otuli każdego.

Ocena Książki:


Tytuł: Miłość i inne zadania na dziś
Autor: Kasie West
Wydawca: Feeria Young
Liczba stron:416 

poniedziałek, 4 marca 2019

List z Limbazi-Stach Szulist


Rodzisz się, dorastasz, podejmujesz decyzje, które kształtują twoją przyszłość. Nie zawsze podjęte kroki są tymi w dobrym kierunku. Zdarza się, że sami zaganiamy się w kozi róg i nagle to, co pozornie poukładane nie daje nam satysfakcji, szczęścia, bezpieczeństwa. Strach przed zmianą, tym co powiedzą ludzie i czy znajdziesz w sobie siłę do dalszej drogi to tylko kropla w morzu wątpliwości, które z wiekiem i szeregiem niepowodzeń otoczą cię murem. Odnajdziesz w sobie siłę na ten krok?


Ela to pięćdziesięciolatka, która ceni dobrą literaturę i lubuje się w rockowych klimatach. Jej poukładane, jak sądziła, życie zmienia się o 360 stopni, gdy kobieta rozpoczyna z pozoru niewinną internetową znajomość. Zwykłe rozmowy zmienią się w regularny flirt, który stanie się motorem zapalnym do powrotu w przeszłość i analizy tego, co stało się z jej życiem. Nowe spojrzenie na stare błędy ułatwia Eli jej mąż, który przyłapany na zdradzie i kłamstwach dotyczących ich syna przyspiesza proces rewidowania przeszłości. Elżbieta nie tylko przestanie być służącą w swym domu, ale pozna również swoje pochodzenie. Jeden list z małego łotewskiego miasteczka, kilka na nowo zrewidowanych wspomnień i decyzje, które dla innych mogą wydawać się śmieszne, a na horyzoncie już majaczy zmiana. Czy Ela będzie w stanie odrzucić wszystko, co do tej pory dał jej los?


Opis brzmiał ciekawie, nazwisko znajomo, tytuł obiecująco i tajemniczo zarazem. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że książka ta na długo zostanie w mej pamięci. Czy się nie myliłam?



Nie myliłam i to w żadnym z powyższych punktów. Opis faktycznie oddaje ducha powieści i jest zapowiedzią tego, co dostałam czytając List z Limbazi. Tajemnica i obiecujący tytuł to klucz do tego, co zastaniemy w środku. Nazwisko, a właściwie osoba autora okazały się chyba największą niespodzianką, ale o tym potem.


List z Limbazi to wolno płynąca opowieść o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Autor umiejętnie władając piórem, stworzył historię, która świetnie podkreśla, że nigdy nie jest za późno by zawalczyć o siebie. Nie ważny jest wiek, popełnione błędy czy sposób, w jaki doszło się do chęci zmian.



To jak wygląda życie głównej bohaterki, to często obraz tego, co można spotkać w wielu polskich domach. Schemat, w którym rutyna i przekonanie o braku własnej wartości może niszczyć człowieka od środka. Ela z pozoru ma wszystko, czego od życia oczekuje kobieta dobiegająca do pięćdziesiątki. Dom, mąż i dwójka dzieci. Tylko że za pozorami jest to co prawdziwe, czyli codzienne wmawianie sobie, że bycie matką wystarczy na zawsze. Co jednak dzieje się, gdy dzieci dorastają, a tak pielęgnowane małżeństwo, stworzone z poświęcenia własnej wartości okazuje się ułudą? Stach Szulist zabiera nas w podróż, która każe nam się zastanowić nad tym, czy warto tkwić na raz obranej ścieżce. W niezwykle lekkim stylu pokazuje nam cały proces zmian. Wraz ze swoją bohaterką powraca do przeszłości, nakreślając nam pierwsze niewielkie błędy, rysy na obrazku doskonałości. Pokazuje, że często nasze wspomnienia tworzymy pod konkretne zachowanie, szukając pocieszenia, rozgrzeszenia dla naszych błędów, a przede wszystkim tkwienia w nich.


Mam spory sentyment do tej powieści, ze względu na to gdzie miejsce mają wydarzenia. Moje strony i miejsca, które znam nie tylko z nazwy, działały na moją wyobraźnię, tworząc bardzo realną otoczkę dla toczącej się historii. Nie obyło się bez małych potknięć. List z Limbazi jako całość jest godna polecenia. Z przesłaniem, z ciekawym tłem zarówno wydarzeń z przeszłości, jak i tych obecnych, z wiarygodnie stworzonymi bohaterami. Początek może okazać się dość toporny, ale każda kolejna strona i pojawiające się tajemnice sprawiają, że przez resztę losów bohaterki i jej rodziny niemal się płynie.



Stach Szulist to jak się okazuje nie tylko nauczyciel historii, ale i posiadacz ciekawego pióra, który potrafi przedstawić realnie kobiece rozterki. Perspektywa ta wyszła autorowi nadzwyczaj dobrze, a w połączeniu z ciekawym tłem zapewnia przyjemną lekturę. Choć List z Limbazi ma niedociągnięcia, to wiem, że trafi do wielu czytelników. Ja mam nadzieje, że będę mieć okazje poznać kolejne powieści spod pióra autora.


Ocena:


Tytuł: List z Limbazi 
Autor: Stach Szulist 
Wydawca: Poligraf
Liczba stron:304
ISBN:9788381590143
Data premiery: 7 listopada 2018

niedziela, 3 marca 2019

Guerra- Melissa Darwood



Pielęgnowanie uczucia wymaga nakładu pracy z obu stron. Gdy na drodze do szczęścia pojawiają się wyrwy, mniej wytrwali po prostu zmieniają kierunek. Są też tacy, którzy siłę swych uczuć uświadamiają sobie dopiero w obliczu straty. Tylko czy wtedy nie jest za późno?


Zuza i Patryk są w związku, jednak nie układa się im najlepiej. Sporą rolę w kryzysie ma to, kim od jakiegoś czasu jest Patryk. Bycie Guardianem pochłania sporą dawkę jego czasu i zatruwa jego serce cudzym cierpieniem. Zuza musi zmagać się z wiedzą na temat swojego chłopaka i tęsknotą za przyjaciółką, która również zasiliła szeregi Guardian. Coraz częściej w jej życiu gości samotność. Gdy na koncercie Patryk ratuje Zuzi życie, łamie tym samym guradiańskie prawo. Zostaje zesłany za to ogromne przewinienie do Guerry. Teraz to Zuza będzie musiała podjąć próbę walki o związek i życie jej ukochanego. Czy wyruszy mu na pomoc i poświęci wszystko, by w imię miłości uratować swojego faceta?




Powrót do ulubionych bohaterów, nerwowe przebieranie nogami w oczekiwaniu na ciąg dalszy i nutka niepewności i tajemnicy towarzysząca mi od pierwszych stron. Czy było warto sięgnąć po kolejną z powieści Melissy Darwood?



Larista wprowadziła mnie w jakże zwyczajny, a zarazem magiczny świat mogący być częścią mojego, rozgrywać się gdzieś obok. W drugim tomie autorka poszerza nam perspektywę, dodając nowe miejsca, bohaterów i odkrywając tajemnice, które nurtowały nas, odkąd poznaliśmy Gabriela i Larę. Ten tom mocniej skupia się na Zuzie i Patryku, nie zabraknie jednak postaci, które już polubiliśmy. Po kilku latach od wydarzeń z poprzedniego tomu na próżno doszukiwać się wszechobecnej sielanki. Zuza zmaga się z wątpliwościami, wyobcowaniem i samotnością. Czasem ciężko uwierzyć, że jej uczucie do Patryka jest prawdziwe, gdyż gubi się wśród złych emocji, z jakimi zmaga się dziewczyna. Postawiona przed trudną próbą, będzie musiała nie tylko uwierzyć w swoje uczucia, ale i te, którymi obdarzył ją Patryk, który ratując jej życie, złamał prawo, skutkiem czego jest zesłanie do Guerry.




Powieściopisarka nie tylko zaskakuje kreacją bohaterów, która poprowadzona jest w innym kierunku i opiera się na innych emocjach niż w poprzednim tomie, ale i daje nam zajrzeć głębiej w mrok. Sięga do mocnych obrazów, nie boi się pokazać mroczniejszą, bardziej brudną naturę ludzi. Tworzy miejsce, w którym kończą swą wędrówkę ci źli. Samo przedstawienie Guerry i to, kogo można tam spotkać, zaciekawia. Czytelnik nie będzie mógł się oderwać od lektury, a emocje jej towarzyszące na długo później będą częścią nas. To nie tylko opowieść o zagubieniu, poczuciu samotności wśród ludzi, ale i obraz natury ludzkiej. Autorka zachwyca stylem i zmusza do przemyśleń. Jej powieść nie jest tylko płaską opowieścią, o której zapomnisz po kilku dniach.



Melissa Darwood potrafi połączyć lekkość romansu z mocą fantastyki. Jej książki z cyklu wysłannicy zachwycają prostotą i siłą przekazu, potrafią między wierszami zmusić czytelnika do zastanowienia się nad tym, co wy byście wybrali, czy bylibyście w stanie poświęcić wszystko w imię miłości? Czy kierujecie się dobrem, a może to złe emocje na co dzień biorą górę? Powieść napisana z lekkością, która pozwala na pochłonięcie historii w mgnieniu oka. Na szczęście to jeszcze nie koniec, a tajemnic do odkrycia pozostaje sporo. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Guerre i czekać z niecierpliwością na kolejny tom.



Ocena:

Tytuł: Guerra
Cykl: Wysłannicy
Autor: Melissa Darwood
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:240
ISBN:9788366134010
Data premiery: 23 października 2018