Menu

sobota, 16 lutego 2019

Zwiastun burzy- Bernard Cornwell






Rozdarcie, brak dobrego wyboru, który niemal na pewno okaże się częściową porażką. Stanie na rozdrożu dwóch życiowych dróg w żadnym przypadku nie jest przyjemne, a jeśli w grę wchodzi dobro całego narodu, napięcie jest o wiele większe. Tylko, której stronie zaufać? Jak odkryć co jest lepszym rozwiązaniem?

Uhtred już nie jest dzieckiem, które musiało wybierać między ojczyzną a narodem, który miał go w niewoli i równocześnie dał wszystko, czego potrzeba młodzieńcowi w jego wieku. Młody mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z kolejnymi potyczkami, wyborami, po której stronie barykady chce stanąć. A wybór będzie jeszcze trudniejszy. Popadłszy w niełaskę, u króla Alfreda, rozgoryczony młodzieniec wyruszy na szereg łupieżczych wypraw, z których zyski mają mu pomóc spłacić długi w Kościele, które odziedziczył w dniu ślubu. W tym samym czasie Duńczycy swym zachowaniem odrzucają zawarty rozejm i podbijają niemal cały Wessex. To dopiero początek zdarzeń, które zapiszą się w historii i kolejna próba dla Uhtreda. Jak poradzą sobie Anglicy? Czy rozejm nadal jest możliwy?

Jeśli ktokolwiek miał coś do zarzucenia autorowi przy Ostatnim królestwie, teraz powinien usiąść i czytać z przyjemnością cóż to zgotował los bohaterom.

Cornwell z niezwykłą precyzją i umiejętnym piórem zabiera nas w kolejną podróż, która nie raz nas zaskoczy i dostarczy nam całej masy emocji. Od pierwszych stron pochłonie was historia już jakby prostsza, bardziej znana i niemająca przed nami tajemnic. Nic bardziej mylnego. O ile prosto i przejrzyście jest na początku, to każda kolejna strona powieści wikła nas w pełen domysłów, tajemnic i niegodziwości świat, w którym liczą się pieniądze, dane słowo nic nie znaczy w obliczu własnego zysku.

Tym razem wszystkiego jest więcej, całość nadal czyta się szybko i przyjemnie. Nazwy własne nie są już takie obce, a styl autora zdaje się naszą codziennością. Wkraczamy w świat pełen niejasności, chciwości i zgrzytu mieczy. Dzieje się sporo. Autor nie daje nam chwili na wytchnienie po wydarzeniach poprzedniego tomu. Idąc za ciosem i czarując nas swą wizją, sprawia, że żyjemy w środku tej opowieści, obdarzając bohaterów sympatiami i antypatiami. Emocji nie brakuje, są wszędzie na polach bitwy, gdzieś w murach zamku i w chciwych spojrzeniach fałszywych sprzymierzeńców.


Niesamowicie trafne odwzorowanie realiów ówczesnego świata połączone z nietuzinkowymi bohaterami, których kreacje zapadają w pamięć i wywołują emocje. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. Mam nadzieje, że powieściopisarz niejednokrotnie nas zaskoczy i nie pozwoli na nudę. Sięgajcie po miecze i sprawdźcie, po której stronie tego barwnego konfliktu chcecie stanąć. Ja wciąż tkwię z rozdartym sercem na skraju przepaści, zachwycając się widokiem i zapachem morskich fal.

Ocena:

Tytuł: Zwiastun burzy 
Cykl: Wojny Wikingów 
Autor: Bernard Cornwell
Wydawca: Otwarte 
Liczba stron:536
ISBN:9788375155280
Data premiery: 13 lutego 2019

wtorek, 12 lutego 2019

Randka z Hugo Bosym- Agnieszka Lingas-Łoniewska [Przedpremierowo]



Życie to nie komedia romantyczna, w której czeka na nas mnóstwo chwil pełnych uniesień i spotkanie osoby nam przeznaczonej już przy pierwszym podejściu. Popełniamy błędy, zdarzy nam się sparzyć lub dokonać złego wyboru przy lokowaniu uczuć. Po takich przejściach jeszcze trudniej uwierzyć w przypadek, chichot losu, a nawet uczucie wybuchające prosto w twarz.


Jagoda Borówko to pełna życia, humoru i pecha kobieta, której życie nawet na chwile nie zwalnia, tym samym nie dając jej czasu na użalanie się nad każdą porażką. Cała masa pomyłek w jej życiu dotyczy również sfery uczuciowej, w której do niedawna spore miejsce zajmował niejaki Jan Andrzej Kos. Gotowa na nowe wyzwania kobieta wyrusza w podróż do Gdyni na ślub przyjaciółki z dzieciństwa. Nic nie idzie po jej myśli, już od momentu postawienia nóg na płycie dworca na kobietę czekają niemałe wyzwania. Kłótnia o taksówkę z tajemniczym niebieskookim mężczyzną, walka o resztę konfitur z jagód i wesele będą pasmem nieszczęść, których nie zakończy nawet powrót do Wrocławia.



Uświadomiłam to sobie dopiero teraz. On był moją drogą ku lepszemu, szansą na zrozumienie tego wszystkiego, co nazywałam życiem.


Hugo Bosy chciał w swoim życiu zmienić wszystko, zapomnieć i odciąć się od przeszłości. Przeniesienie się do Wrocławia i wspólna praca z kumplem Romkiem miała stać się nowym początkiem. Tylko czy mężczyzna jest w stanie zapanować nad uczuciami, które niespodziewanie dopadły go w podróży? Czy tajemnicza dziewczyna zagości na dłużej w jego życiu i sercu, które wciąż pamięta poprzedni ból?



Kolejna powieść spod pióra Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zagościła w mej biblioteczce. Czy przygody Hugona i Jagody przypadły mi do gustu?





Przepadłam. Całkowicie pochłonęła mnie ta historia, a nawet nie zdążyłam doczytać prologu. To tam rozpoczyna się przygoda, zostaje zarzucona wędka i już nie odłożycie książki aż do ostatniej kropki. Co mnie tak urzekło? Przede wszystkim cała masa poczucia humoru. Do tego ciekawa fabuła i wartka akcja oraz świetnie skonstruowani bohaterowie, których bez problemu obdarzamy sympatią. Są niezwykle naturalni i wyraziści, a ich perypetie niejednokrotnie przyprawiają o pozytywny ból brzucha.


Chciałam ci pokazać miejsce, w którym byłam szczęśliwa. Wiesz, każdy z nas ma chyba takie wspomnienia, w których czuje się swobodnie, bezpiecznie i beztrosko. Ale w naszym życiu są także chwile, które bolą, nawet przerażają. Rzadko do takich chwil wracam, ale uważam, że jeśli jest się z kimś, to zarówno dla dobrych, jak i złych momentów w życiu.


Jagoda sprawia, że człowiek ma ochotę być w kręgu jej znajomych, czerpać z jej energii i nietuzinkowości. Hugo początkowo tajemniczy, z każdą kolejną stroną zyskiwał w mych oczach swym podejściem do życia, nazywaniem emocji i rozterkami, z jakimi przyszło mu się zmierzyć. Poza tą dwójką przez powieść przewijają się równie wyraziste i mocne postaci, które idealnie dopełniają obraz całości. Maciek, który potrafi w mgnieniu oka rozładować atmosferę, Daria i Aśka, które zawsze stoją u boku swej przyjaciółki i zakupowym szałem zawstydzają nie jedną zakupoholiczkę. Jest i Jan Andrzej Kos, ale jego musicie poznać sami.





Autorka świetnie połączyła charakternych bohaterów i nietuzinkowy pomysł na fabułę. Randka z Hugo Bosym to opowieść o rozpoczynaniu życia na nowo. Po upadkach, nieudanych związkach czy paśmie złych decyzji zawsze można spróbować ponownie odbudować własne postrzeganie siebie i otworzyć się na nowe uczucia. A te przychodzą niespodziewanie i czasem ich siła zniewala z nóg nawet przygotowanych i pragnących gorących porywów serca.


Prawdziwej miłości nie da się zapomnieć. Wygląd się starzeje, miłość nigdy się nie starzeje. Miłość zawsze jest młoda.


Pełna ciepła, uroku i humoru opowieść, która rozpuści każde serce. Pełne złośliwości utarczki głównych bohaterów nadają tempa akcji i są kwintesencją całości, a połączone z niecodziennymi sytuacjami tworzą godną uwagi opowieść, która was zachwyci. Wątek romantyczny, który poznajemy dogłębniej za sprawą dwutorowej narracji, nie pozwala nam na chwile oddechu. Odczuwamy wszystko wręcz namacalnie i przeżywamy wspólnie z bohaterami. Mogłabym tak godzinami krążyć wokół tego, co ważne i godne polecenia, jednak nie chce odbierać wam radości z poznawania tej historii. Jak zakończy się romans? Kogo polubicie najbardziej? Warto sięgnąć po Randkę z Hugo Bosym, by nakarmić swoją duszę czymś romantycznym i zabawnym.

Ocena: 

Tytuł: Randka z Hugo Bosym
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawca: Burda Książki
Liczba stron:280
ISBN:9788380535015
Data premiery: 13 lutego 2019

niedziela, 10 lutego 2019

Kuba i Kanga- Ursula Dubosarsky


Rutyna i przewidywalność czynią każdy kolejny dzień takim samym. Przesączone nudą i brakiem zmian kolejne godziny mogą napawać smutkiem, tęsknotą za odmianą lub po prostu utrudniać życie. Wystarczy jedna mała zmiana, by twój los się odmienił, a dni nabrały nowych kolorów. Od czego zależy trwałość takich zmian?

Kuba mieszka wraz ze swoim tatą nad rzeką. Ich stary dom nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Ot australijski busz i dni tak mocno podobne do siebie. Chłopiec każdego dnia odprowadza swojego ojca do pracowni na wzgórzu i powraca do swych codziennych zajęć. Wolne chwile umila mu towarzystwo psa Bobiego i stada kur w zagrodzie. Monotonność i plejadę tych samych dźwięków pewnego dnia przerywa strzał, po którym życie Kuby się odmieni. Chłopiec ratuje życie malutkiej kangurzycy, która od tej pory nie odstąpi go na krok. Czy ich silna więź wystarczy, gdy do głosu dojdzie pierwotny instynkt? Czy ta nietypowa przyjaźń ma szanse, by przetrwać?
Czasami w moje ręce trafiają książeczki, których wnętrze jest w większej mierze zapełnione tekstem, lecz nie mogę ich czytać sama. Kuba i Kanga to jedna z takich powieści przy lekturze, której towarzyszą mi dzieci. Czy historia pięknej przyjaźni między chłopcem a zwierzęciem przypadła nam do gustu?

Kuba i Kanga to niezwykle lekka i płynna historia, którą czyta się z zapartym tchem. Początkowo historia jest prosta i niezmiennie zawiera się w schemacie, który zostaje przełamany przez pojawienie się małej kangurzycy. Poprzez jej pojawienie się samotne życie chłopca i jego taty nabiera barw, a każdy dzień mieni się nowymi przygodami i wyzwaniami.
To opowieść pełna emocji, która sporo nauczy nasze pociechy. Czyta się ją dość szybko, a i przyjemność czytania jest spora. Całość zamknięta w twardej oprawie daje gwarancje długotrwałej przygody. Książka posiada również przepiękne ilustracje, które są niczym przystanki pozwalające na chwilę zastanowienia się nad tym, co kryje tekst. Zachwycą zarówno młodszego, jak i starszego czytelnika. Dzięki historii Kuby dzieci będą mogły przekonać się jaką siłę mają spotkania ze zwierzętami oraz ludźmi. Nauczą się, jak ważne jest współodczuwanie i posiadanie przyjaciół. To obraz spotkania, które odmienia czyjeś życie i nadaje mu nowy, często lepszy sens.

Lektura tej historii trochę trwała, każda ilustracja została skrzętnie omówiona, a przygody Kuby i jego przyjaciółki dokładnie przeanalizowane dając nam masę śmiechu i ważnych pytań. Poznawanie historii połączone z odpowiedziami na pytania pojawiające się podczas czytania wyszło nam świetnie. Myślę, że im starsze grono małych czytelników, tym więcej wyciągną z „Kuba i Kanga". To ciekawa opcja, którą my polecamy.


Ocena:

Tytuł: Kuba i Kanga 
Autor: Ursula Dubosarsky
Wydawca: Znak Emotikon
Liczba stron:208
ISBN:9788324051120
Data premiery: 28 stycznia 2019

sobota, 9 lutego 2019

Sezon na lisa- Agata Czykierda-Grabowska




Było w niej coś takiego, co bardzo przyciągało i nie chodziło nawet o kolor jej włosów. To ta mieszanka buntu, zadziorności, niewinności i bezbronności była taka pociągająca.

Dzieciństwo to zazwyczaj najszczęśliwszy czas w życiu wielu ludzi. Beztroskie zabawy z przyjaciółmi, przygody i brak obowiązków, na które przychodzi czas wraz z pojawieniem się drzwi do dorosłości. Co, jeśli za wcześnie zgubimy się, w plątaninie korytarzy i los doprowadzi nas na próg, za którym czyha tylko jeden cel, przetrwać? Jak znaleźć siłę, by odnaleźć się w świecie, który wciąż jeszcze nie jest dla nas?

Olek chciał odciąć się od źle ulokowanych uczuć. Musiał zarobić pieniądze na wyjazd i sprawdzić, czy jego babcia poradzi sobie bez niego. Trafił do Lisiej Doliny, gdzie miał spędzić całe wakacje na pracy i podziwianiu uroków tego miejsca. Nie sądził, że w jego życiu zmieni się wszystko, a pewna lisica dostarczy mu wielu emocji. Dla Pauli ten wyjazd był zarówno męką, jak i utęsknionym odpoczynkiem. Praca z końmi i dziećmi potrzebującymi hipoterapii stanowiły sens jej życia. Z pozoru nieśmiała i krucha dziewczyna, która budowała przez lata dookoła siebie mur, za sprawą czasu spędzonego w pensjonacie będzie musiała zmierzyć się z rozpadającą konstrukcją, która do tej pory chroniła ją przed światem. Ich serca niespodziewanie zaczną się wyrywać ku sobie. Czy odnajdą w sobie siłę, by ich uczucie wybuchło?

Było mi w życiu ciężko, ale miałam swoje zasady i nigdy, przenigdy nie zniżyła bym się do tego, żeby sypiać z kimś za pracę, czy choćby pozycję w pracy. Nigdy. Gardziłam takimi ludźmi niezależnie od ich motywów.


Agata Czykierda- Grabowska powróciła z kolejną powieścią, która wchodzi w skład serii Pierwszy raz. Czy ponownie skradła moje serce historią Olka i Pauli?

Zapragnąłem raz jeszcze dotknąć jej płomiennych kosmyków, w których słońce wyprawiało niesamowite rzeczy. Wydobywało z nich milion różnych odcieni-czerwieni, żółci i pomarańczu.

Olek już raz pojawił się w moim życiu i nie obdarzyłam go wtedy głębszym uczuciem, ba nawet nie było w tym słabym zainteresowaniu nic pozytywnego. Nie dziwcie mi się, moje serce kibicowało Pawłowi. Na tamtą chwilę nie wyobrażałam sobie, że coś się w tej kwestii zmieni. Na szczęście Agata Czykierda-Grabowska potrafiła zniszczyć moje mury obronne. Wystarczyła osobna historia dla Olka i poznanie go bliżej, bym biła się w pierś i przepraszała za swoją niechęć.


Balansowała na granicy prawdy i kłamstwa, tak jak sprawny akrobata balansuje na równoważni. (...) Poczułem, że właśnie tak musiała funkcjonować w tej rodzinie przez całe dzieciństwo i młodość.

Sezon na lisa już przy pierwszym spotkaniu niesamowicie mnie zauroczył, a z każdym kolejnym tylko utwierdzałam się w tym przekonaniu. To lekka i przyjemnie napisana powieść, która jak przystało na autorkę, zawiera samo życie. Nutka smutku i trudów życia nadaje smaku całości, równocześnie nie tracąc pozytywnej energii. Od pierwszych stron wręcz chłoniemy historię stworzoną przez powieściopisarkę, delektując się słoneczną pogodą i niezwykłym klimatem Lisiej Doliny. Liczy się tu i teraz. Olek i Paula krok po kroku odkrywają siebie nawzajem, równocześnie ucząc się wiele o sobie samych. Każde z nich musi się zmierzyć z ogromem uczuć tak dla nich nowych. Ich relacja to mocny punkt całości, jednak znalazło się tu miejsce na cienie i blaski przeszłości oraz iskrę nadziei na przyszłość.

Wszyscy musieli być ze sobą blisko i to było coś, czego mi od zawsze brakowało. Nie miałam przyjaciół, z którymi mogłabym się wygłupiać, żartować, ale też rozmawiać o tym, co kocham, czego nie znoszę i czego się boję.

Pisarka stworzyła niezwykle realne i naturalne postaci, które skradną wasze serca. Humor, radość i niesamowicie dużo pozytywnej energii pomimo ciężkich chwil w życiu to ich znak rozpoznawczy. Podczas czytania uśmiech nie zejdzie z twarzy nawet na chwilę, a przekomarzania Olka, Pauli i paczki na długo będą rozbrzmiewać w waszych głowach.


Sezon na lisa to również przeszłość bohaterów i to, z jakimi problemami przyszło im się mierzyć wcześniej. Paula bardzo szybko musiała przejąć rolę rodzica i stać się ostoją zarówno dla niepełnosprawnego brata, jak i matki. Nie miała czasu na problemy wieku dorastania, zawiązywanie przyjaźni i otworzenie się na uczucia drugiej osoby. To jej postać urzekła mnie najbardziej. To, z jaką determinacją dąży do wyznaczonych celów, nie tracąc naturalności i wrodzonych pokładów dobroci. Olek z kolei zyskuje swoim podejściem do życia. Nie brakowało mu miłości, przyjaciół czy pieniędzy, jednak wie, ile pracy trzeba włożyć w to, by coś osiągnąć. Nie boi się ciężkiej pracy, potrafi wiele poświęcić dla bliskich.

Odkąd pojawiła się w moim życiu, wszystko, co mogło ją zranić bądź zmartwić, uderzało też we mnie. Ta zależność od osoby, którą znałem tak krótko, bardzo mnie zaskoczyła.

Jeśli poznaliście już poprzednie książki autorki, to również Sezon na lisa trafi w wasze serca. To przyjemna opowieść o rodzącym się uczuciu, pokonywaniu przeszkód i odnajdywaniu wspólnej drogi ku lepszemu. Spodoba się przede wszystkim romantycznym duszą lubującym się w tym gatunku. Bez problemu pochłoniecie tę historię, mając tylko jedno zastrzeżenie do całości. Ta książka jest absolutnie za krótka. Uwielbiam wszystkie powieści z tej serii, które razem tworzą idealną całość, o której marzyłam na głos od dawna. Teraz z czystym sumieniem mogę wam powiedzieć, że jest tylko jedna opcja, czytajcie i kochajcie serie wszyscy.

Ocena:

Tytuł: Sezon na lisa
Cykl: Pierwszy raz
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawca: Novae Res
Liczba stron: 304
ISBN: 9788381470902
Data premiery:7 lutego 2019

Dopiero teraz dotarło do mnie, co tak naprawdę się dzieję. Przepadłem z kretesem.

poniedziałek, 4 lutego 2019

Tancerze burzy- Jay Kristoff



Świat, w którym władza nie tylko przynosi korzyść rządzącemu, ale i ułatwia niszczenie tego, co napotka na swej drodze. Kawałek po kawałku, kraina po krainie piękno natury zostaje zastąpione przywarami władzy. Czy jest sposób na zmiany?


Fakt, że stoisz wśród tłumu, nie oznacza, że do niego należysz.

Kitsune Yukiko to córka wielkiego łowcy Masaru-sama. Ojciec służy dziewiątemu szogunowi z dynastii Kazumitsu-młodemu Yoritomo-no-mija, który słynie z rządów twardej ręki. Dwusetna rocznica panowania dynastii to dla władcy idealny moment na wydanie nowego rozkazu. Poleca schwytać tygrysa burzy, którego nie widziano od wieków. Kitsune wraz z ojcem będą musieli podjąć się zadania, które wydaje się skazane na porażkę, zanim się jeszcze rozpocznie. Yukiko ma pewien dar, który może stać się jej wybawieniem podczas wyprawy. Gdy powietrzny statek, którym podróżują, zaczyna płonąć, dziewczyna uwalnia legendarną bestię arashitora i nawiązuje z nim więź dzięki swojemu darowi. To pomoże jej przetrwać nadchodzące wydarzenia i wojnę, która czyha za rogiem. Co stało się na statku? Czy dziewczyna odnajdzie się w świecie przepełnionym bestiami wyjętymi wprost ze starych baśni? Mrok, brud i poświęcenie. Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za ratunek?




To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Czy pokochałam jego styl i krainę stworzoną przez niego?


Świat stworzony przez Kristoffa zachwyca i przeraża równocześnie. Z jednej strony autor otula nas obrazami piękna natury Japonii, ich legendami i kulturą. W opozycji stawia wizję miasta, które staje się tworem plującym smołą, zanieczyszczeniami i zgubnym wpływem technologii. Krainy zatrute przez lotos i te od niego wolne, gdzie demony twardo stąpają po ziemi. A na tle tego złożonego świata bohaterowie, których kreacja zachwyca od pierwszych stron.


Łatwo jest zgubić się w wyobrażeniu jakiejś osoby, nie dostrzegając rzeczywistości. To bardzo proste kochać nieznajomego.


Możecie odczuwać w stosunku do nich nienawiść lub sympatie. Pewne jest, że wywołają w czytelniku emocje, a ich decyzje i drogi, które wybiorą, wciągną was bez reszty. Historia toczy się dość szybko, a może to mnie ona tak pochłonęła, że nie zauważyłam, kiedy pierwszy tom był za mną. Tego mi było trzeba. Historia, choć momentami przewidywalna ma w sobie coś pociągającego i przykuwającego uwagę. Postaci zapadają w pamięć, a cała konstrukcja świata zachwyca.




Tancerze burzy to początek wspaniałej trylogii, która zawiera pradawne stworzenia, demony i dwa skrajnie różne światy. Powieściopisarz stworzył powieść, która przypadnie do gustu miłośnikom kraju Kwitnącej Wiśni, a w innych obudzi chęć poznania tej odległej kultury i jej dziedzictwa. Świetne połączenie niszczycielskiej wizji świata z pięknem i legendami często rozgrzewającymi krew w żyłach.


Śmierć jest łatwa. Każdy potrafi rzuć się na stos i zostać szczęśliwym męczennikiem. Prawdziwa próba to znieść cierpienie, które towarzyszy poświęceniu.


Pierwszy tom skupia się na wydarzeniach, które pozwolą nam przyjrzeć się szesnastoletniej Kitsune, która nie dojrzała jeszcze do trudów zleconej jej misji. To jak sobie poradzi i jakie jeszcze elementy zachwycą was w powieści Tancerze burzy, musicie odkryć sami. Ja mogę was przekonywać, że wpadniecie w wir wydarzeń, pokochacie lekki i jakże barwny styl autora i z niecierpliwością będziecie chcieli ponownie zanurzyć się w kolejnych odsłonach trylogii.



To świetna mieszanka łącząca w sobie elementy fantastyki, legend i piękna japońskich krain. Pełna emocji, akcji i Japonii powieść, którą warto polecić.


Ocena: 


Tytuł: Tancerze burzy
Cykl: Wojna lotosowa
Autor: Jay Kristoff
Wydawca: Uroboros 
Liczba stron: 480
ISBN:9788328051386
Data premiery: 4 kwietnia 2018

Recenzja powstała w ramach współpracy z portalem Papierowe Motyle i Wydawnictwem Uroboros. 

piątek, 1 lutego 2019

Freja- Matthew Laurence



Wierzysz. W Boga, karmę czy po prostu we własne siły. Bez względu na to, na czym opiera się twoja wiara, to z niej czerpiesz siły. Gdy brakuje nam wiary w cokolwiek, przestajemy walczyć, próbować i chcieć. Co, jeśli istnieje ktoś, kto jest stworzony z naszej wiary, bez tych kilku szczerych myśli może przestać istnieć? Czy można znaleźć dobry sposób na ponowne rozpalenie czyjejś wiary, wypełnienie jego myśli miłością, siłą i spokojem, jaki daje pewność, że istnieje coś lub ktoś, dla którego warto iść przed siebie z wiarą w sercu?


Kiedyś miała wszystko. Była ucieleśnieniem wierzeń ludzkości. Mitem. Legendą. Nordycka bogini miłości, piękna, magii, wojny i śmierci w czasach świetności miała wielu wyznawców. Co się dzieje z nią teraz? Sara Vanadi jest mieszkanką szpitala psychiatrycznego, w którym zaszyła się z własnej woli. Przez zmiany, jakie nastąpiły przez wieki i coraz to większe odrzucanie przez ludzi wiary w cokolwiek Sarze grozi zapomnienie, a dla boga to ono jest zgubą. Pewnego dnia w jej spokojne i pozornie bezpieczne życie wkracza tajemnicza organizacja, której intencje od początku budzą wątpliwości. Sara postanawia uciec, a by zapewnić sobie przetrwanie, po wielu latach w izolacji, do pomocy werbuje Nathana, który jest nowym pracownikiem szpitala. Bogini musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i dowiedzieć się, jakie są prawdziwe zamiary członków organizacji.


Jeśli ktoś mnie trochę zna, wie, że sięgam po każdą powieść, która w swej fabule ma, choć urywek mitologii. Freja nie była wyjątkiem. Wiedziałam, że chce poznać losy Frei, odkąd poznałam opis powieści. Czy moje wyobrażenie pokrywa się z rzeczywistością?



Myślę, że bez problemu mogę przyznać, iż Freja jest powieścią ciekawą. Nie jest wolna od drobnych potknięć, jednak jako całokształt jest świetnym wprowadzeniem do większej i bardziej dynamicznej całości. Podoba mi się już sam pomysł na fabułę, która poza początkową fazą, która trochę nie mogła złapać tempa, jest świeża, naturalna i oryginalna.



Freja nie jest książką ambitną i taką, z której można by się uczyć mitologii. To lekka i przystępnie napisana młodzieżówka, która kusi akcją, przygodą i szczyptą niebezpieczeństwa. Powieść ta ma bowiem być źródłem rozrywki i sposobem na oderwanie się od szarej rzeczywistości. Nic tak dobrze nie nadaje się na odstresowywacz, jak historia pełna tajemnic, zwrotów akcji i świetnie wykreowanych postaci.


Najbardziej w pamięć zapada postać bogini. Sara ma wszystkie cechy idealnego bóstwa, połączone z tymi bardziej przyziemnymi. Jest pewna siebie, często nawet za bardzo, zaskakuje odwagą i dumą, nie wystrzegając się przy tym lekkiej próżności. Nie rozumie ludzkich kompleksów, wierzy, że każdy z nas jest wyjątkowy i ważny. Po drugiej stronie szali znajduje się Nathan, który do tej pory prowadził nudne i spokojne życie. Jest dość nieśmiały i wycofany. Gdy poznaje Sarę i zostaje wplątany w jej ucieczkę, zaczyna zyskiwać pewność siebie i wolę walki. Między tą dwójką iskrzy niemal od początku, jednak wątek romantyczny nie wysuwa się na pierwszy plan, jest raczej powiewem świeżości i dopełnieniem nutki humoru.



Mam lekki niedosyt, jeśli chodzi o postaci z mitologii i ich głębszą charakterystykę, której tu zabrakło. Wierze jednak, że w kolejnych odsłonach serii to się zmieni. Freja to dobry wstęp do przygód bogów i ludzi. Ciekawa koncepcja, szybka i niezwykle płynna akcja oraz doza humoru tworzą powieść idealną dla młodzieży, niewymagającą większego zaangażowania, która równocześnie bawi i przypomina o tym, jak ważna jest wiara, przede wszystkim w siebie. Z czystym sumieniem mogę polecić Freje miłośnikom książek lekkich i przyjemnych, z którymi czas płynie szybciej i tak jakoś ciut weselej.

Ocena:

Tytuł: Freja
Cykl: Freja
Autor: Matthew Laurence
Wydawca: Jaguar 
Liczba stron:360
ISBN:9788376866871
Data premiery: 26 maja 2018