Menu

wtorek, 12 marca 2019

Ostatni worek cementu-Mateusz Wieczorek



Przypadek, szereg złych decyzji czy z góry przesądzony plan. Nie ważne co jest siłą napędową naszych działań, lecz gdzie nas one zaprowadzą. Trafiając w wir wydarzeń mamy dwa wyjścia, poddać się sile, która nas tam doprowadziła i skazać się na porażkę lub walczyć. Wybór wcale nie jest oczywisty.


Colton Avila ma ostatnio pod górkę. Praca agenta ubezpieczeniowego nie jest spełnieniem jego marzeń. Pewnego dnia przez przypadek trafia w wir wydarzeń, które na zawsze odmienią jego los. Znalezienie się w złym miejscu i czasie nabiera dla niego nowego wymiaru. Jeden krok w tył, a właściwie szybka ucieczka sprawia, że Colton poznaje braci Wells i zyskuje nowe zajęcie, które jest równie intratne co niebezpieczne. Jak stać się płatnym zabójcom w kilka chwil? Avila nie ma wątpliwości, że to zadanie może okazać się kresem jego życia. W jego głowie rodzą się pytania. Kto jest kim w tej intrydze i jak nie dostać kulki w łeb? Czy młody mężczyzna znajdzie rozwiązanie dla swoich kłopotów? Kim są bracia Wells i tajemniczy Ethan?

Po lekturze 66 dusz spod pióra mistrza ostrego jak brzytew języka Mateusza Wieczorka nie miałam wątpliwości, że sięgnę po kolejne powieści autora. Ostatni worek cementu napawał mnie lękiem. Bałam się, że nie uchwycę sensu powieści (intrygi są niesamowicie złożone). Jak było naprawdę?


Mateusz Wieczorek w swojej kolejnej powieści zaskakuje, rozbawia i daje do myślenia. Już prolog daje nadzieje na to, że to nie zwykła historia o mafijnych porachunkach. Jak jest dalej? Tylko lepiej, szybciej i zabawniej. Akcja rozpędza się z prędkością światła i nie bierze jeńców po drodze, no może kilku. Nie potrafię określić, który z elementów najmocniej przypadł mi do gustu. Nietuzinkowa fabuła krąży, pędzi do przodu, cofa, by po chwili znów zmieniać kierunek, a ty po prostu nie możesz się oderwać. Tajemnice i intrygi wciągają bez ostrzeżenia i nic, żadne moje słowa nie przygotują was na to, co tu zastaniecie.

Mawiają, że świat składa się z równowagi… Można dostrzec ją w każdej jego części. Tak zawsze było, jest… i będzie, o ile nikt nie zaburzy tego porządku. W ciągu roku jest tyle samo dnia co nocy. (…) W ciągu dekady jest tyle samo ciepła, co i zimna… W ciągu stulecia tyle waśni, co pokoju… (…) W ciągu tysiąclecia jest tyle samo przypływów, co odpływów… Ta zasada tyczy się wszystkiego, co znane człowiekowi. W nim samym jest tyle samo dobra, co i zła.


Jednak fabuła to tylko świetnie namalowane słowami przez autora płótno, które staje się tłem dla niesamowicie przemyślanej i nieoczywistej kreacji bohaterów. To na tym polu sporo się dzieje i to tu niejednokrotnie zmuszeni zostaniecie do zmiany zdania komu tak naprawdę kibicować. Zostałam zapytana o moją ulubioną postać i to chyba od początku do końca był Colton, czy słusznie sami ocenicie, czytając Ostatni worek cementu.


Powieść aż kipi od wyrazistych postaci, które zaskakują wyborami. Walka o przetrwanie, wpływy czy po prostu zemsta. To nie ważne, gdy w grę wchodzi pióro Wieczorka. Tu nie ma granic wyobraźni, trzeba spodziewać się wszystkiego, co niespodziewane i wierzyć w to, co paradoksalnie na wierze się nie opiera. Jest soczyście, diabelsko i brutalnie, ale i zabawnie, niesztampowo i piekielnie szybko. To jedyny minus, jaki znalazłam w tej powieści, kończy się szybko, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia i w taki sposób, że w umyśle rodzi się co najmniej kilkanaście różnych tortur, które posłużyłyby za argumenty, by autor szybciej pisał kolejne powieści.

Moje wrażenia? To proste. Dostałam powieść napisaną ciętym, wyrazistym językiem z mnóstwem czarnego jak smoła humoru, której nie da się odłożyć. Czytałam, ją każdą komórką ciała zaśmiewając się, wstrzymując oddech i otwierając z niedowierzania oczy. Idealna powieść dla miłośników pióra autora, czarnego humoru i powieści zmuszających do burzy mózgów. Ja czekam na więcej.

Ocena: 


Tytuł: Ostatni worek cementu
Autor: Mateusz Wieczorek
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:374
ISBN:9788381470254
Data premiery:17 sierpnia 2018

7 komentarzy:

  1. Jeśli będę miała okazję, to przeczytam :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rzuciły mi się w oczy książki tego autora a po kilku kobiecych nudziarstwach chyba muszę przeczytać coś lepszego. Może właśnie to?

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarny humor bardzo lubię, więc dam szansę tej książce. Przyznam, że tytuł komiczny :D w normalnych warunkach nie zwrociłabym na taką książkę uwagi, a tu taki psikus, bo ogólnie tematyka mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka nie zachęca do sięgnięcia po książkę, przyznam, że minęłabym ją bez zainteresowania, dopiero Twój opis spowodował, że zwrócę uwagę na tę przygodę czytelniczą. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie książki w których coś się dzieje i przy okazji jest dozą czarnego humoru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze… Z jednej strony nie czuję się zachęcona do poznania tej opowieści, z drugiej, taka ilość punktów kusi... Pozdrawiam www.zaczytanaemigrantka.eu

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że mogłabym się na nią skusić. :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń