Marta wśród książek,  Recenzje

Komandoria 54-Marcin Guzek

Zło nie wybiera między silnymi i słabymi. Uderza tam, gdzie ma ochotę. Stając w obronie granic, stoczysz nie jedną walkę z wrogiem, nawet takim, na którego nie jesteś przygotowany. Czy jesteś gotowy, by przywdziać szary płaszcz?

Ulgar, Nathaniel, Clara, Matylda, Lucius i Cassandra pragną stać się częścią Szarych Płaszczy. Trafiają do Komandorii 54, której dowódcą jest Olaf. W szeregach znajduje się również Duncan, dowódca rekrutów, Wielkolud Magnus i śmieszek Edwin. Ich zadaniem jest ochrona mieszkańców pobliskich wiosek. Dość szybko zrozumieją, że w tej nierównej walce rywalizacja wewnątrz grupy nie pomoże. Połączenie sił również nie jest zbyt proste, gdy każdy marzy o swoim płaszczu.

Gdy w Nowej Srebrnicy ktoś napada na jeden z domów i zabija ojca czwórki dziewczynek, a trzy z nich zostają porwane, Olaf już wie, kto jest w stanie przeżyć i wykonać powierzone zadanie. Czy spory, walka o wpływy i względy kobiety staną się ich zgubą?

Jestem zakochana w wielu formach fantastyki. Nie ważne klasyka czy świat stworzony od podstaw, jeśli opowieść zaczyna wciągać i kusić tajemnicami, mrokiem i dźwiękami miecza, moje serce gra w tym rytmie. Skuszona opisem sięgnęłam po pierwszy tom serii cyklu Szare płaszcze. Czy serce zgrało się z melodią płynącą z kart powieści Marcina Guzka?

Komandoria 54 to historia niepozbawiona wad, ale który debiut ich nie posiada. Całość czyta się szybko i płynnie. Sama fabuła spływa krwią, walką i niebezpieczeństwem. Osiem rozdziałów oraz epilog spisane w trzecioosobowej narracji pozwala czytelnikowi na poznanie historii z punktu widzenia poszczególnych bohaterów. Autor wprowadza nas w świat przedstawiony poprzez niezwykle dokładne opisy i niespodziewane zwroty akcji. Zmienne tempo całości można uznać za coś złego, jednak miłośnicy emocji równie żywych, nieprzewidywalnych, brudnych i do bólu naturalnych poznają się na zamyśle autora.

Skutecznie od tych niewielkich potknięć odciągają nas bohaterowie. Ich zróżnicowanie wprowadza mnóstwo emocji. Mają inne pochodzenie, wartości i marzenia jednak skutecznie łączy ich Komandoria 54 i chęć uzyskania szarego płaszcza. Powieściopisarz zgrabnie przeplata różnice charakterów swoich postaci, wywołując przy tym zgoła różne reakcje czytelnika. Od radości i pasji, które towarzyszą nam podczas dialogów czy choćby walk, po wściekłość i irytacje, gdy w grę wchodzą niektóre nielogiczne zachowania poszczególnych postaci.

Komandoria 54 powoli wciąga w swój świat i nie pozwala na nudę. Pośród walk, magii i rywalizacji skrywają się tajemnice, obietnica dalszych przygód oraz coś między wierszami. Autor bowiem udowadnia, że w obliczu zła rozkładającego swe macki jesteśmy równi. Nie liczy się pochodzenie, status społeczny, płeć czy nawet poglądy. Walcząc ramię w ramię, nie możesz czuć wyższości nad nikim.

Krwawa i brutalna historia, którą chce się kontynuować. Pisarz nie oszczędza nikogo. Doświadcza zarówno czytelnika, który przeżywa pełen wachlarz emocji, jak i swoich bohaterów, którzy muszą zmierzyć się z wieloma kłodami, jakie rzuca im los. Z ulgą sięgnęłam po tom drugi i zagłębiłam się w dalsze losy naszych bohaterów, chcąc rozwikłać kolejne zagadki. Wam radzę to samo, bo chęć poznania dalszych losów bohaterów powieści Komandoria 54 może okazać się silniejsza od wszystkiego.

 Ocena:

osiem czarnych kruków stanowiących ocenę książki

 

Tytuł: Komandoria 54
Cykl: Szare płaszcze (tom 1)
Autor: Marcin Guzek
Wydawca: Genius Creations
Liczba stron: 490
ISBN:9788379950959
Data wydania: 15 maja 2017

Książki stanowią dla mnie całodobową dostawę tlenu. Staram się zarażać swoją pasją każdego kto tylko wejdzie na moją orbitę. Dusza przepełniona fantastyką, serce bijące w rytm romansów, rozum łaknący zagadek i akcji. Od niedawna fanka literatury dziecięcej.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *