Marta wśród książek,  Recenzje

Inkub-Artur Urbanowicz

Pulsujący kursor, towarzysz wielu samotnych godzin. Otwarty dokument, który długo nie zostanie naznaczony słowem. Myśli tłukące się po głowie nawet nocą, nieustępliwe i niby wyraźne, a jednak niedające się ułożyć w całość. I jedno pulsujące niczym neon pytanie. Jak ubrać w słowa strach?

Po poprzednich spotkaniach z twórczością Artura Urbanowicza obiecałam sobie dwie rzeczy. Po pierwsze nie czytać w nocy, po drugie spróbować przewidzieć zakończenie. Czy choć jedno z założeń zyskało odwzorowanie w rzeczywistości?

Już prolog wbija w fotel, równocześnie dając nadzieje na fascynującą opowieść. Później już jest tylko… No właśnie ciężko określić wszystkie emocje, które towarzyszą czytelnikowi podczas lektury powieści, która prowadzona dwutorowo co rusz zmienia nastawienie czytającego. Krok po kroku, strona po stronie zbliżamy się nieuchronnie do głębin własnej duszy. Jakim sposobem autor mógł poznać wszystkie nasze lęki? Odkryć najmroczniejsze zakamarki umysłu ludzkiego?

Jodoziory, mała wioska niedaleko Suwałk skrywa tajemnice. Kiedyś nie wyróżniała się niczym szczególnym. Kilkanaście gospodarstw, sąsiedzi znający się na wylot i niosący sobie pomoc w razie potrzeby. Nagle wszystko zaczęło się zmieniać. Niebo zasnuwało się chmurami bez ostrzeżenia, zwierzęta początkowo rozdrażnione zdychały na tajemnicze schorzenia. Zniszczone plony i gęstniejąca niczym mgła atmosfera wisząca nad mieszkańcami sprawia, że nie tylko wieś zostaje spowita mrokiem. Czy mijające lata odmieniły wieś i jej mieszkańców? Niedawna tajemnicza śmierć małżeństwa całkowicie temu przeczy. Vytautas Česnauskis to chyba jedyny policjant w suwalskiej policji, który nie potrafi odpuścić, jeśli sprawa nie ma jasnych przesłanek. Gdy prosi o przydzielenie do sprawy rzekomego samobójstwa młodego policjanta, nie ma pojęcia, co odkryje.

Nie da się zamknąć recenzji tej powieści w kilku akapitach. Choć może powinnam napisać po prostu, że warto przeczytać? Od początku pod skórą czuje się powoli sunące ciarki, zimne krople potu raz po raz spływają po rozgrzanym z emocji czole. Autor włada słowem niczym mężny woj mieczem i nie zamierza używać prostych rozwiązań.

Wszechobecny mrok, niepokój i wzrastający strach. Niemal czujesz na sobie spojrzenia, słyszysz oddech demonicznej siły, a twój węch pozostaje pod władaniem zgnilizny, która otacza bohaterów niepostrzeżenie. Naprzemienne przeskoki czasowe wzmagają uczucie zagubienia, potęgują strach i wywołują pierwsze oznaki poplątania, a to wszystko wespół z momentami pełnymi humoru, który skutecznie chwilami odrywa nasze myśli od rozpędzającej się niepostrzeżenie akcji.

Kreacja bohaterów to majstersztyk. Różnorodność charakterów połączona jedną historią. W każdej odsłonie czasowej można odnaleźć wyraziste i skrajnie różne postaci. Zżywamy się z nimi i z niecierpliwością oczekujemy rozwoju wydarzeń. Myślimy nad kolejnymi krokami i staramy się odgadnąć kierunek, jakim pójdzie powieściopisarz. Tylko czy przy książkach Artura Urbanowicza jest to w ogóle możliwe? Po raz trzeci okazało się, że nie mam co marzyć o odkryciu nikczemnych planów autora. Ma on niespotykaną umiejętność kontroli ludzkiego umysłu poprzez spisane słowa. Mami, naprowadza i pozwala nam myśleć, że podążamy w dobrą stronę. Nic bardziej mylnego.

Inkub to powieść kompletna, stworzona z niezwykłą dokładnością i według szatańsko dobrego planu. Każdy pojedynczy element, słowo i przecinek są przemyślane, mają konkretny cel, który wypełniają bezbłędnie. Nie ważne czy czytamy opis, czy też dialog, bowiem każdą cząstką swego ciała odczuwamy emocje, radosne i te mroczne, a autor doskonale wodzi nas za nos. Książka ta jest czymś żywym, niebanalnym i nieprzewidywalnym, dającym czytelnikowi możliwość zmierzenia się ze strachem. Może niestraszne ci klątwy, demony i wiedźmy, po lekturze Inkuba odkryjesz w sobie nowo poznane lęki i sporę pokłady strachu.

Mogę śmiało przyznać, że powieść spod pióra Artura Urbanowicza całkowicie mnie rozstroiła i scaliła na nowo. Pozbyłam się lęków, zyskując nowe powody do strachu. Nauczyłam się, by nie ufać w to, co z pozoru ma racjonalne wyjaśnienie. Odkryłam prawdę o tym, co skrywa ludzka dusza, przede wszystkim taka zaprzedana diabłu. To był straszny i fascynujący czas. Dałam się podejść, zaskoczyć i znów czytałam w nocy. Ukłony dla autora, który niezaprzeczalnie powinien nosić przydomek Króla Grozy i Władcy umysłów.

Ocena:
Tytuł: Inkub
Autor: Artur Urbanowicz
Wydawca: Vesper
Liczba stron:728
ISBN:9788377313190
Data premiery:3 kwietnia 2019

Książki stanowią dla mnie całodobową dostawę tlenu. Staram się zarażać swoją pasją każdego kto tylko wejdzie na moją orbitę. Dusza przepełniona fantastyką, serce bijące w rytm romansów, rozum łaknący zagadek i akcji. Od niedawna fanka literatury dziecięcej.

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *