Marta wśród książek,  Recenzje

Napij się i zadzwoń do mnie-Penelope Ward

Uczucia, które dusimy w sobie nagle mogą stać się zapalnikiem do zdarzeń, których nie jesteśmy w stanie opanować. Jeden frustrujący dzień, o kieliszek lub butelkę wina za dużo i katastrofa gotowa. Pozbycie się skrywanych uczuć może oczyścić, czy jednak zawsze warto ryzykować. O tym przekonała się Rana, bohaterka Napij się i zadzwoń do mnie. Jakie były skutki telefonu po latach?

Od początku Rana znała Logana jako dziecko. Wraz z rodzicami mieszkała w garażu zaadoptowanym na mieszkanie u rodziny chłopaka. Wiecznie zapatrzona w przyjaciela, nie widziała szansy na stanie się kimś więcej, a pośpieszna wyprowadzka zniszczyła jej marzenia doszczętnie. Miała go już nigdy nie zobaczyć i płacić za błędy rodziców. Gdy sięgnęła po telefon miała nadzieje, że po tej rozmowie pozbędzie się ciężaru i myśli o chłopaku z sąsiedztwa. Ich rozmowa potoczyła się inaczej. Ona nadal mieszka w Michigan, on to bywalec słonecznej Kalifornii. Rana jest tancerką specjalizującą się w tańcu brzucha, Logan to posiadacz własnego food trucka i masy tatuaży. Na ich przeszłości rysuje się cień tajemnic, które oboje skrywają. Czy odległość i duchy przeszłości zdławią uczucia, które połączyły przyjaciół z podwórka?

Penelope Ward nie trzeba wam przedstawiać. Gdzie nie spojrzycie na blogu, można spotkać ją samotnie lub w duecie z Vi Keeland. Tym razem skusiłam się na jej powieść, licząc na zatopienie się w jej stylu i odszukanie cząstki realności, brudu i mrocznej przeszłości. Czy Napij się i zadzwoń do mnie urzekło mnie zawartością?

Historia Rany i Logana nie zaczyna się typowo. Kiedyś się znali, łączyła ich przyjaźń i kiełkujące uczucie, przynajmniej z jednej strony. Ich losy poznajemy z perspektywy Rany, a więc od początku mamy w umyśle masę złej energii kierowanej właśnie do jej przyjaciela z dzieciństwa. Gdy ich drogi ponownie się krzyżują, możemy oglądać nieśmiały taniec rodzącego się uczucia i odkrywanie siebie na nowo.

Niezależnie od tematu podjętego przez panią Ward jej bohaterowie to ludzie niemalże z krwi i kości. Mają sporo za uszami, nie omijają ich kompleksy czy też błędne decyzje. Nie zawsze myślą, zanim zrobią i ciągle przed czymś uciekają, jednak starają się wyciągać wnioski z porażek i powoli ruszać do przodu. Zarówno Ranę, jak i Logana pokochacie za poczucie humoru i styl bycia. Ich kontakt po latach będzie pełny iskier, humoru i niepewności.

Nawet na chwilę nie odłożyłam Napij się i zadzwoń do mnie na półkę. Lektura tej powieści jest bowiem czystą przyjemnością, którą doceni każda miłośniczka romansu. Historia miewa gorące momenty, ale nie przeważają one nad całością i stanowią spoiwo dla całej akcji. Bieg wydarzeń nie jest za szybki, a relacja powoli rodząca się między głównymi bohaterami to czysta przyjemność. Penelope Ward nie byłaby jednak sobą, gdyby w swój tekst nie wplotła ważnych tematów. Między napełniającym serca rodzącym się uczuciem a tajemnicami z przeszłości znalazło się również miejsce dla adopcji, źle dobranego małżeństwa, braku miłości ze strony jednego z rodziców i szukanie akceptacji dla własnych czynów w zmianie wyglądu, a no i zapomniałabym o Lennym. Miejcie na niego oko.

Napij się i zadzwoń do mnie to lekka i zabawna historia, którą bez trudu pokochałam. Styl, fabuła i bohaterowie jak zwykle w prozie Penelope Ward zasługują na uwagę i kolejną zarwaną nockę. Pamiętajcie jednak ta historia grozi śmiechem i łzami. Gotowi, by to sprawdzić?

Ocena:

Tytuł: Napij się i zadzwoń do mnie

Autor: Penelope Ward

Wydawca: Editio Red

Liczba stron: 288

ISBN:9788328347557

Data wydania: 19 lutego 2019

Książki stanowią dla mnie całodobową dostawę tlenu. Staram się zarażać swoją pasją każdego kto tylko wejdzie na moją orbitę. Dusza przepełniona fantastyką, serce bijące w rytm romansów, rozum łaknący zagadek i akcji. Od niedawna fanka literatury dziecięcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *