Menu

poniedziałek, 22 października 2018

Wywiad, cz.1 Monika Hołyk-Arora

Udostępnij ten wpis:

Dziś mamy dla was nie lada gratkę. Ten post to początek wywiadu z autorką Moniką Hołyk-Arora, ale również wstęp do podróży po pewien pakiet nagród. Jeśli jesteście ciekawi twórczości autorki, warto wybrać się z nami. 
Do rzeczy.
Wywiad ma dwie części, w pierwszym z nich znajdzie się zestaw słów, które pomogą wam w ułożeniu zdania dającego szansę w losowaniu nagrody. Jedno słowo to ukryty link do drugiej części wywiadu, która również skrywa słowa i kolejny link.
Krok po kroku dojdziecie do finałowego linku, w którym dowiecie się na jaki adres wysłać odpowiedź na pytanie, które ułożycie z podanych słów. 
Linki będą aktywowały się co godzinę, zaprowadzą was przez różne blogi wprost do odkrycia tajemnicy.

Cieszcie się wywiadem. 

Jakie uczucia towarzyszyły pani podczas wydawania pierwszej powieści?
Moja pierwsza powieść była wydawana metodą self-publishingu na nieistniejącym już portalu wydaje.pl. Wymagało to ode mnie sformatowania e-booka, zrobienia wszystkiego samemu, a potem kliknięcia "Publikuj" . Co czułam? Niepokój, obawę, ale też ekscytację. Zastanawiałam się, czy ktoś zdecyduje się kupić książkę self-publisher'a, a jeśli tak, czy przypadnie mu ona do gustu.


Pani twórczość to mieszanka gatunków. Skąd czerpię Pani inspirację do swych powieści?

Inspiruje mnie życie, stąd też gatunki również bywają różne. Myślę, że wynika to także z tego, iż dorastam jako autorka. Zbieram informacje, doświadczenia, notuję wiele rzeczy, aby potem układać je niczym elementy układanki, składającej się na kolejne powieści. Czasem wyjdzie z tego romans, innym razem fikcja historyczna, a gdy mam mroczny nastrój wymyślam kryminał. Bywa tak, że chodzi za mną temat, który chciałabym w swojej książce poruszyć i to do niego tworzę całą akcję. Tak było w przypadku opowieści – "Znamię Pytii" – moim celem było przybliżenie ludziom istnienie i historię antycznego miasta Knidos.




Czy chciałaby pani zobaczyć którąś ze swych powieści na wielkim ekranie?
Zdecydowanie tak, ale powieść ta jeszcze nie została napisana. Wymyśliłam ją osiem lat temu, mieszkając i pracując w Egipcie, niestety do tej pory nie miałam odwagi, aby siąść i zacząć ją spisywać. Kiedy w końcu kiedyś powstanie, będzie to prawdopodobnie ostatnia powieść, jaka wyjdzie spod mojej klawiatury. Cała moja droga autorska podąża właśnie w jej kierunku. Chcę w niej ukazać, wyrywkowo oczywiście, historię, sztukę i kulturę Bliskiego Wschodu widzianą z perspektywy kobiet.

Co panią najbardziej fascynuje w książkach?
Książki fascynują mnie na wiele sposobów. To niezwykłe, jak wiele historii można opowiedzieć za pośrednictwem zaledwie trzydziestu dwóch liter składających się na polski alfabet. Powieści wywołują pełne spektrum emocji: od wzruszenia po nienawiść, wyciskają z nas łzy, wzbudzają radość, zmuszają do refleksji. Są światem w miniaturze, a zarazem tworzą zupełnie inną jakość, której na próżno szukać w rzeczywistości.

Pani ulubiony gatunek literacki?
Nie wiem, czytam różne rzeczy, a dobór lektury zależy od nastroju, tego co aktualnie dzieje się wokół mnie. Nie mniej jednak uwielbiam kryminały, romanse oraz fikcję historyczną, co zresztą widać po doborze historii pisanych przeze mnie. A ulubiony? Nie mam sprecyzowanego faworyta.

Jeśli nie pisanie, to co? Czym zajmowałaby się Monika nie pisarka?
Problem w tym, że nawet pisząc, zajmuję się milionem innych rzeczy. Kocham fotografię i chyba poświęcam jej równie dużo czasu, co pisaniu oraz czytaniu. Kupuję tony książek, oglądam codziennie podcasty na temat utrwalania ulotnych chwil na zdjęciach.

W jakim gatunku literackim chciałaby pani się sprawdzić?
Może nie koniecznie jest to gatunek literacki, ale marzy mi się napisanie scenariusza filmowego.

Doszły nas słuchy, że szykuje się kolejny kryminał. Czy uchyli nam pani rąbka tajemnicy co do fabuły?
Tak naprawdę szykują się dwa! Jeden ma już pierwsze dwa rozdziały, drugi właśnie zaświtał w mojej głowie i prawdopodobnie zacznę od niego, jeśli tylko starczy mi czasu.
Ten już zaczęty, osadzony jest w realnym miejscu, ale ze względu na to, iż przytoczę w nim kilka pobocznych prawdziwych faktów, które są ukrywane, nie wyjawię nazwy tej miejscowości, ani nawet kraju. Czytelnik usłyszy tylko o mieście X. Całość będzie koncentrować się wokół brutalnego morderstwa i tajemniczego kultu – tu jestem na etapie wertowania książek z religioznawstwa oraz nieocenionego Słownika Symboli.
Drugi zaś będzie nawiązaniem do wielkiej miłości, która niekiedy bywa mroczna i toksyczna. Mam nadzieję, że uda mi się zaskoczyć czytelników moim podejściem do tego tematu. Nie zdradzę jednak nic więcej, bowiem nadal spisuję pomysły do tej historii.

Jak wygląda research w pani przypadku?
Sięgam po książki, książki, czasami również książki. To dla mnie podstawa, zwłaszcza jeśli zawieram w swojej historii fakty historyczne, dotyczące religii, obrządków czy też miejsc. Mam też jedną regułę, której zawsze konsekwentnie przestrzegam – akcję umiejscawiam tylko w miejscach, które znam. Dzięki temu łatwiej mi się pisze, ale też opisy oraz tło historii zawsze są wiarygodne, przez co lepiej odzwierciedlają to, co chciałam przy okazji przekazać czytelnikom.

Muzyka czy cisza? Co towarzyszy pani podczas pisania?
Nie ma na to reguły. Czasami piszę w absolutnej ciszy, niekiedy słucham muzyki instrumentalnej bądź klasycznej. Wszystko zależy od mojego nastroju, rodzaju tekstu, nad którym pracuję, godziny i ilości kawy wypitej danego dnia;)

Co prywatnie czyta Monika Hołyk-Arora?
Czytam dosyć dużo, wychodzę bowiem założenia, że bez czytania nie można też pisać. Lubię kryminały, romanse historyczne oraz sensacyjną fikcję historyczną, dlatego wybieram głównie tytuły z tych trzech nurtów, ale staram się nie zamykać tylko w tych schematach. Zdarza mi się przeczytać też biografie, tomiki wierszy czy literaturę fachową dotyczącą fotografii, którą też się pasjonuję.

Skąd pomysł na tytuł pani najnowszej powieści?( Pierścień Hurrem)
Książka opowiada o fikcyjnym pierścieniu stworzonym przez sułtana dla swojej ukochanej. To on staje się pretekstem do ukazania czytelnikom Stambułu widzianego moimi oczami, dlatego też po części uczyniłam go głównym bohaterem.

Czy jest jakaś kraina fikcyjna lub historyczne miejsce w którym chciałaby pani umieścić swoich bohaterów?
Niezmiennie fascynuje mnie historia antyczna i w wielu swoich powieściach staram się ją "przemycać", aby chociaż w okrojonej wersji przedstawić ją czytelnikom. Drugim takim miejscem jest Bliski Wschód i jego dokonania w dziedzinie sztuki, kultury czy nauki. Aktualnie jest to temat dosyć trudny, wiążący się z wydarzeniami, które ukazują tamten zakątek w niekorzystnym świetle. Nie mniej jednak jego przeszłość jest niezwykle fascynująca i nieświadomie sami korzystamy z dorobku tamtych wieków. Planuję (od wielu lat) napisanie powieści, której realia częściowo obsadzone są m.in w Damaszku Umajjadów, a dokładnie w schyłkowych latach ich panowania, a także tuż po przejęciu władzy przez Abbasydów. Więc niechaj tym miejscem będzie właśnie stolica współczesnej Syrii w połowie ósmego wieku naszej ery.

Czy zmieniałaby pani treść jakiejkolwiek napisanej przez siebie książki?
I tak, i nie. Z jednej strony tak, bowiem zawsze można coś ulepszyć, poprawić, dopisać czy wykreślić. Z drugiej jednak strony nie, ponieważ w momencie kończenia danej powieści, była ona najlepszą wersją tego, co w danym momencie życia byłam w stanie wykreować we własnej wyobraźni. Moje powieści są więc zapisem mojego dorastania jako autora i ukazując w jaki sposób to wszystko ewoluuje.

Co czytała Monika, gdy była mała?
Praktycznie wszystko i niekoniecznie były to tylko książki dla dzieci. Dosyć wcześnie odkryłam, że można wypożyczać "dorosłe" książki na kartę czytelniczą mamy, co często wykorzystywałam. Mając dwanaście lat zafascynowałam się na przykład kulturami prekolumbijskimi i przeczytałam wszystkie publikacje dostępne na ten temat w bibliotece dla dorosłych.






sobota, 20 października 2018

Podwójne życie- Małgorzata Kasprzyk [Patronacka]

Udostępnij ten wpis:


Ludzie to gatunek stadny, który każdego dnia swojego życia stara się, by otaczali go ludzie. Lubimy rozmowy i czas spędzany z ukochanymi, rodziną czy przyjaciółmi. Gdy relacje są oparte na szczerości, kontakt przychodzi z łatwością. Co, jeśli nasze życie skrywa tajemnice, a my wciąż tkwimy w przeróżnych maskach, zamiast od początku stawiać na szczerość wobec siebie i innych? Pojawiające się konflikty, z początku nie kolidują zbytnio z oczekiwaniami, jednak jak będzie później?

Filip i Michał pracują w jednej firmie, a ich kontakty można by uznać za chłodne. Nie wchodzą sobie w drogę bez potrzeby, by nie pogłębiać konfliktu między sobą. Wszystko się zmienia za sprawą uczuć. Filip zaczyna spotykać się Martyną, kuzynką Michała, ten zaś spotyka się z przyjaciółką Filipa Iloną. Oba związki sprawiają, że drogi mężczyzn się przecinają częściej, niż by tego oczekiwali, a ich konflikt się zaognia. Sprawy nie ułatwia również tajemnica unosząca się niczym mgła nad całą czwórką. Co ukrywa, któreś z nich i jaki to będzie miało wpływ na rodzące się związki?
To druga powieść spod pióra Małgorzaty Kasprzyk, która wydana została dzięki e-bookowo.pl. Czy podobnie do Rodzinnych rewolucji urzekł mnie styl autorki? Czy warto było spędzić czas z tą powieścią?

Małgorzata Kasprzyk kolejny raz oplotła czytelnika pledem z emocji, których nie brakuje w jej powieściach. Z niezwykłą lekkością i szczyptą humoru, zmusi nas do zastanowienia się nad tym, czy czasem nasze życie nie wygląda podobnie do tego, które stało się udziałem bohaterów Podwójnego życia.
To świetnie napisana powieść, która zaciekawia fabułą, wciąga od pierwszych stron i nie daje się nudzić, a przy tym zostawia czytelnika z głową pełną wątpliwości i przemyśleń. Całość jest niezwykle realna, swojska i równocześnie nieprzewidywalna, obca. Poruszane tematy dotyczą każdego z nas, a ich uniwersalność sprawia, że książka nie ma domyślnej grupy odbiorczej. Po prostu warto po nią sięgnąć bez względu na ulubione gatunki.

Co dostaniemy w zamian? Bohaterów pełnych sprzeczności, którzy na co dzień skryci za maskami skierowanymi dla różnych osób, gubią powoli swoje prawdziwe oblicze. Nie są idealni, wręcz przeciwnie, mają mnóstwo wad, obaw i sekretów. Odczuwają strach i skutki złych decyzji, lecz przede wszystkim muszą zmagać się z niedopowiedzeniami, które równie często co w realnym życiu mogą okazać się przeszkodą w komunikacji i nawarstwiać konflikty.

W powieści pojawiają się elementy bliskie memu sercu, jak choćby blog literacki i miłość do literatury, co tylko dodatkowo pomogło mi wsiąknąć w świat bohaterów. Język pełen emocji, styl płynny i otaczający nutką zaciekawienia, a to wszystko łączące się w historię o tym, jak łatwo przez brak komunikacji i niedopowiedzenia wpaść w totalny impas i nie móc znaleźć wyjścia, które jest blisko. To również opowieść mająca przypomnieć nam jak łatwo przybiera się maski i porzuca własne ja, dla akceptacji, podbudowania poczucia własnej wartości czy uatrakcyjnienia się w oczach innych.
A ty czytelniku, jaką maskę masz na sobie? Czy twoje życie jest podwójne, a może masz więcej twarzy? Usiądź, przeczytaj i zastanów się, czy nie prościej być sobą i poszukać takich ludzi, którzy od początku uwierzą w ciebie, a nie twoją maskę czy stworzone pozory. Polecam z całego serca tę nieoczywistą i skłaniającą do przemyśleń powieść, w której rządzą emocje, a wykreowany świat pozostaje z nami na długo po skończonej lekturze.

Ocena książki:

Tytuł: Podwójne życie 
Autor: Małgorzata Kasprzyk
Wydawca: E- bookowo
Liczba stron:266
ISBN:9788378599524

piątek, 19 października 2018

Drzewo wspomnień- Małgorzata Lewandowska, Magdalena Lewandowska [Patronacka]

Udostępnij ten wpis:



Życie ma dla nas swój plan. Nie ważne czy wierzymy we własne siły lub powodzenie misji, jaką musimy wykonać. Nasz czas nadejdzie, a nam pozostanie działać, bez względu na, to kiedy to się stanie. Tylko jak walczyć, gdy dookoła dzieje się źle, a zaufanie dawno wymarło, skarbiec świeci pustkami, a ty masz tyle z bohatera co pies sąsiada i w dodatku masz tylko dwanaście lat?

Dabor od lat trawiony wojną musi zmierzyć się również z wewnętrznymi walkami. Brak przywództwa Witii połączone z pustym skarbcem i ciągłymi atakami ze strony cesarstwa Hemaru nie pozostawia miejsca na wybór. Ostatnią deską ratunku może okazać się dwunastoletnia Saja, która jest wnuczką ostatniej Witii. Dziewczyna wraz z pomocą woja, wilka, zielarek, agentów i wszędzie wtrącających swoje dwa grosze duchów przodków będzie musiała zmierzyć się z inwazją Żeglarzy z wysp Trogen, a to dopiero początek mało możliwych do spełnienia misji.
Jeśli, ktoś zna mnie choć trochę, wie, jak zainteresować mnie powieścią. Wystarczy szczypta wierzeń, nietuzinkowi bohaterowie i mieszanka przygód i legend w jednym. Drzewo wspomnień zawiera wszystko, co powinna posiadać dobra powieść fantastyczna. Czy to wystarczyło, bym przepadła?

To nie jest trudne pytanie. Oczywiście, że przepadłam, dostałam powieść pełną wierzeń słowiańskich wplątaną w ciekawą fabułę, która na każdym kroku zaskakuje jakością i pięknym, jakże płynnym stylem. Przepadniecie w wirze ciekawych wydarzeń, które wraz z opisami tworzą całość godną najlepszych powieści z tego gatunku. To początek dobrze zapowiadającego się świata, który przyjdzie nam odkrywać krok po kroku ze wzrastającą fascynacją.
Poza stylem i lekkością, z jaką można wczuć się w historię, ciekawie przedstawiają się również bohaterowie. Ich rys psychologiczny jest niezwykle różnorodny i ani trochę przesadzony. Od razu możemy zbudować z nimi nić przyjaźni i z zaciekawieniem śledzić ich poczynania. Nie o każdym wiemy dużo, jednak wierze, że w kolejnych odsłonach każda z postaci dostanie swój moment i tajemnice, których jest tu sporo, zostaną odkryte.

Każda z postaci nie jest bez znaczenia dla fabuły, a dzięki ciekawie konstrukcji charakterów, wszyscy bohaterowie sprawiają, że historia jest porywająca i nie pozwala na oderwanie się przed jej końcem. Na szczególne wyróżnienie zasługuję to, w jaki sposób udało się przedstawić kobiety w powieści. Nie są tylko dodatkiem do męskiego świata, wręcz przeciwnie. Swoją mądrością, siłą i samozaparciem wpisują się w pamięć czytelnika.
Drzewo wspomnień to powieść o dorastaniu, trudach poznawania siebie, swoich zdolności i ograniczeń. Nieoczywista, pełna słowiańskości i osobliwego klimatu historia, która porwie zarówno miłośników gatunku, jak i tych, którzy nie mieli jeszcze styczności z tego typu literaturą. Ja wciąż pozostaje pod wpływem czaru. Cieszę się, że trafiłam na powieść, która jest klimatyczna i nieprzewidywalna. Jest zapowiedzią świata i przygód, które niejednokrotnie otrą się o mity, wierzenia i legendy a duchy słowiańskiej braci nie opuszczą mej czytelniczej jakże zafascynowanej duszy jeszcze długi czas.

Dajcie się porwać sile legend. Ja dziękuje za możliwość objęcia patronatem powieści i poznania tej niesamowicie wciągającej historii Wydawnictwu 

Ocena Książki:

Tytuł: Drzewo Wspomnień
Autor: Małgorzata Lewandowska, Magdalena Lewandowska
Wydawca: Genius Creations.
Liczba stron:522
ISBN:9788379951994

niedziela, 14 października 2018

Marvin-Iza Korsaj

Udostępnij ten wpis:


Wybitny umysł, który dąży do ideału wszędzie, gdzie się pojawia. Wykorzystuje każdą możliwość, jaką daje mu wiedza i umiejętności, by szerzyć swoją ideę wśród ludzi, którzy dzielą się na dwie grupy. Jedni innowacje i coś niepojętego przyjmą z lękiem i niedowierzaniem, drudzy pójdą drogą wyznaczaną przez wizjonera, choćby była niezwykle kręta. Jak odróżnić czy czyjaś wizja jest jeszcze niegroźną ambicją, czy już obsesją podszytą nutką szaleństwa?


Marvin to znany bostoński chirurg. Poza precyzją, z jaką wykonuje swój zawód, cechuje go zimne i bardzo konkretne podejście do zawodu, ludzi i celu w życiu. Wierzy, że posiada dar, który daje mu mnóstwo możliwości. Jest w stanie podzielić się swoją wiedzą z innymi, muszą jednak pokazać zaangażowanie. Nie ma nic prostszego. Gdy pacjent udzieli poprawnej odpowiedzi, Marvin będzie mógł mu pomóc, uleczy mu umysł i sprawi, że życie jednostki stanie się prostsze. A co się dzieje z tymi, których odpowiedź nie trafia w ideały mistrza skalpela? Dla nich także została przewidziana rola w tym przedstawieniu pełnym emocji i niepewności.



Nie wiem, czy da się opisać Marvina w kilkunastu zdaniach, skrócić to, co autorka tak ciekawie rozbudowała, by zachęcić czytelnika i nie zdradzić mu kim tak naprawdę jest Marvin T. Cross.


Pierwsze co zostaje w pamięci po przeczytaniu książki Izy Korsaj to jakość stylu, jakim umiejętnie posługuje się ta młoda pisarka. Ma ona niezwykłe wyczucie w kreowaniu postaci mrożących krew w żyłach i nutkę mroku, która towarzyszy czytelnikowi od początku aż po ostatnią kropkę.



Mnogość opisów, szczególnie zabiegów, jakie przeprowadzał główny bohater, nadaję całości mocy i głębi, równocześnie wzbudzając ciekawość i niepokój.



Czytelnik musi się zmierzyć z chorobą trawiącą umysł psychopatycznego naprawiacza umysłów. Nie brakuje tu emocji, gdy zabieg po zabiegu dowiadujemy się, jak Cross postrzega świat, w co wierzy i na co liczy, wprowadzając swoje plany w życie.



Główny bohater to najmocniejsza i najciekawiej zarysowana postać. Autorka w niesamowity sposób weszła w umysł, w którym czai się idea tak precyzyjna i zimna, niczym skalpel, który w dłoni jej bohatera nie jest tylko błahym z pozoru narzędziem a symbolem czynów mogących przerażać, ale i fascynować.



Przez długi czas nie jesteśmy w stanie ocenić czy Marvin i jego podejście do życia, zabawy w boga i selekcja, jakiej dokonuje to coś dziwnego czy przerażającego. Rys psychologiczny tej postaci zwala z nóg i nie pozostawia obojętnym. W połączeniu z ciekawym pomysłem na fabułę dostajemy mocną, nieprzewidywalną i nietuzinkową opowieść o tym, jak cienka granica chroni nas przed obłędem, ile jesteśmy w stanie poświęcić, by udowodnić własne racje i czy są granice dobrego smaku i sumienia, po których przekroczeniu nie jesteśmy w stanie panować nad czynami, myślami i wizjami.


To thriller psychologiczny w najlepszym wydaniu, gdzie opowieść o samozwańczym naprawiaczu to podstawa do emocji, niepokoju i fascynacji przeplatanej ze strachem. Realne opisy i sporo brutalności nie każdemu się spodobają, jednak wierzę, że znajdą się wśród was miłośnicy mocniejszej lektury, którzy docenią zarówno ciekawy, pełen napięcia styl, jak i nietuzinkowych bohaterów.

Ocena książki:


Tytuł: Marvin
Autor: Iza Korsaj 
Wydawca: Wydawnictwo Inanna 
Liczba stron:226
ISBN:9788379950485

środa, 10 października 2018

Mrok-Alicja Wlazło

Udostępnij ten wpis:


Cierpienie. To ono często jest podszeptem naszych wyborów. Zmienia postrzeganie świata, układa listę priorytetów i zmusza do dokonywania wyborów, które nie tylko przyniosą ból, ale i zmiany, które mogą nie być ani łatwe, ani przyjemne. Przypadkowe zdarzenia mogą zabrać ci wszystko, ale to od ciebie zależy czy poddasz się bez walki. Tylko o co walczysz? Jak wybrać stronę konfliktu? Czy ucieszy cię jakakolwiek nagroda, do której droga usłana była cierpieniem?

Laureen z pozoru miała wszystko, kochającego partnera, wspaniałą córkę i pracę, która dawała jej sporo satysfakcji. Zbliżający się ślub miał pieczętować jej szczęście na zawsze. Tylko nie zawsze jest tak jak byśmy chcieli. Gdy w jej pamięci pierwszy raz pojawia się obraz ciemnych oczu, kobieta jeszcze nie wie, że od tego momentu zmieni się wszystko. Tajemniczy Sigarr pojawi się wraz z mnóstwem pytań, na które Laureen będzie chciała znać odpowiedzi. Tylko czy jest gotowa zapłacić cenę za tę wiedzę? Konflikt między Zaprzysiężonymi i Potępionymi się pogłębia, a kobieta odegra ważną rolę w tym starciu. W jej poukładanym świecie zapanuje chaos i mrok, a ona niesiona poczuciem, że to dopiero początek wydarzeń stanie w obliczu wyboru. Czy jest w stanie wyrzec się swojego dotychczasowego życia i dać się porwać nieznanym dotąd siłom?
Gdy tylko natrafiłam na jeden fragment powieści Alicji Wlazło wiedziałam, że to historia dla mnie. Czy się pomyliłam i jaka okazała się całość?

Mrok to początek wszystkiego, ogromnej, nieokiełznanej siły, którą dopiero poznamy. Autorka umiejętnie od pierwszych stron zasiewa ziarenko ciekawości, które kiełkuje z coraz większą siłą w trakcie czytania. Napisana lekko i z pomysłem. Ciekawie wykreowany świat, który trzyma w napięciu i fascynuje, nie pozostawia chwili wytchnienia. Nie tylko bohaterka poczuje moc chaosu, z jakim przyjdzie się jej zmierzyć. Czytelnik zostanie wciągnięty w świat, który ma wiele do zaoferowania, ale również sporo od siebie żąda.
Już na samym początku wraz z Laureen dostajemy obuchem w głowę, a śmiech przekornego losu długo brzęczy nam w uszach. Uczucie pustki i rozbicie po stracie autorce udało się odwzorować bardzo realnie. Kibicujemy bohaterce, wierzymy w to, że się podniesie i będzie chciała podjąć walkę, a ta może okazać się niezwykle emocjonująca, trudna i bardzo nieoczywista w wyborach.

Fabuła jest nietuzinkowa, ale to kreacja bohaterów zbiera największe żniwo. Każdy z nich wzbudza sympatię i podbija czytelnicze serce. Nie są idealni, popełniają błędy i podejmują pochopne decyzje. Jednak to czyni ich wartymi uwagi. Potrafią przekazać masę emocji swoją postawą, od bólu, smutku i złości po śmiech, zadziorność i iskry pożądania.

Alicja Wlazło, ma niesamowity styl, lekki i przyjemny, który zaprasza czytelnika do świetnie wykreowanego świata będącego zapowiedzią ciekawych, mrocznych i ekscytujących przygód równie fascynujących postaci. Stworzyła historię pełną rozdroży i trudnych wyborów, pozwalając czytelnikom na zżycie się z bohaterami i wsiąknięcie w ich opowieść. Zmienna narracja pozwala nam na szersze spojrzenie i bardziej ekscytujące odkrywanie tajemnic.
Mrok to niezwykła, wciągająca i kradnąca serce powieść, która idealnie trafiła w mój czytelniczy gust. Jestem pewna, że znajdzie wielu zwolenników, którzy nie będą wiedzieć, czy wielbić autorkę, czy raczej gasić w sobie chęć mordu w oczekiwaniu na kolejny tom. Ja chyba tkwię pośrodku. Całość na czele z bohaterami skradła moje lubujące fantastykę serce. Z niecierpliwością czekam na kolejne powieści spod pióra Alicji i polecam wam jej książkę z czystym sumieniem.

Ocena Książki: 


Tytuł: Mrok
Autor: Alicja Wlazło 
Wydawca: Genius Creations
Liczba stron:414
ISBN:9788379951529

poniedziałek, 8 października 2018

Wyspa Mgieł- Maria Zdybska

Udostępnij ten wpis:
Być może prawdziwa wolność jest zawsze okupiona samotnością.




Człowiek pozbawiony przeszłości bez względu na to, jak potoczą się jego losy, będzie odczuwał wyraźną pustkę. Każda próba zrozumienia siebie może okazać się tą niewłaściwą, niepełną. Jak w takich warunkach odkryć swoje prawdziwe uczucia? Czy da poznać się człowieka i jego intencje, gdy zawodzi nas poczucie własnej wartości? Jak odkryć prawdę o swojej duszy i sercu, gdy to inni zdają się wiedzieć jak manipulować, podpowiadać i czerpać z twojego zaangażowania?


Lirr to przybrana córka pirata Hego, która została z jakichś powodów zostawiona na zamku Ysborg, pod opieką księżnej Maeve. Jej jedynym przyjacielem na lądzie jest Cael i to z nim niepokorna dziewczyna morza spędza czas z dala od Zielonej Harpii, która była jej domem. Nic więc dziwnego, że Lirrian zaczyna czuć coś do swego kompana. Gdy matka księcia zaczyna chorować, to właśnie Lirr przypadnie w udziale pewna podróż, która wiele odmieni w jej życiu. Niebezpieczna wyprawa na tajemniczą Wyspę Mgieł pozwoli na zimne spojrzenie i ocenę jej obecnego życia. Dziewczyna zmierzy się z wieloma przeszkodami, spotka ciekawe postaci, które w jej życiu trochę namieszają. Czy uda jej się osiągnąć cel i odkryć nie tylko przyszłość, ale i przeszłość osnutą mgłami i granatem morskiej toni?

Czasem przy wyborze lektury trzeba kierować się przeczuciem. Niezwykle mocnym i równie ulotnym wrażeniem, że o to jest ta książka, która stanie się tą najbliższą twemu sercu. Czy tak było ze mną i Wyspą mgieł?


Już jakiś czas zastanawiam się co napisać o tej powieści, która długo czekała na swoją kolej. Bałam się, że po lekturze debiutanckiej powieści Marii Zdybskiej zostanie mi pustka w sercu, a czekanie na kontynuacje może okazać się czasem mroku i zniecierpliwienia. Nie myliłam się. Pierwsze czytanie wywarło na mnie sporę wrażenie. Pokochałam lekki i zarazem przesiąknięty magią, wierzeniami i tajemnicami styl autorki, który otula niczym mgła znad rzeczonej wyspy. Od tamtej pory książkę czytałam kilka razy, a historia wciąż robi na mnie podobne wrażenie. To powieść, o której warto mówić i pisać ile się da, promować wszędzie i zawsze.


Akcja powieści powoli nabiera tempa, a z każdą stroną w powietrzu nie tylko czuć sól, która przeplata się z morskimi falami, ale i niepewność. Nie wiemy nic o przeszłości bohaterki, podobnie jak ona krążymy po omacku, przeżywamy każdy mały sukces i boleśnie odczuwamy porażkę. Po prostu wraz z Lirr kroczymy obraną ścieżką, która momentami może nam się wydawać niewłaściwa a zachowanie bohaterki dziwne, ale to wrażenie umyka jak mroźny wiatr, a całość zaczyna nabierać koloru.

Bohaterowie są bardzo zróżnicowani, nie zawsze ich oblicze i nasz odbiór konkretnych postaci będzie się pokrywał z rzeczywistością. Autorka świetnie poradziła sobie z nakreśleniem ich charakterologii, nadając im mnóstwo realności, jednocześnie pozostawiając miejsce na niespodzianki. Każdy pojedynczy opis jest niczym pociągnięcie pędzla, które tworzy ciekawy świat i nietuzinkowych bohaterów. Czytelnik zostaje wciągnięty w świat pełen tajemnic, intryg i wielu odcieni uczuć, gdzie magia ma ogromną moc, której wielu się boi i wyrzeka.


Wyspa Mgieł to piękna, tajemnicza i nietuzinkowa opowieść o poszukiwaniu własnego ja, trudach trwania w przyjaźni i okiełznania własnych uczuć, które są tak silnie zakorzenione w duszach, że nie straszna im śmierć. To powieść z potencjałem, która ujęła moje krucze serce i otuliła umiłowaną w fantastyce duszę. Polecam ten debiut z czystym sumieniem, całym sercem czekając na kontynuacje losów Lirr, Raidena i Caela.


Miłośnicy morskich opowieści, legend z pradawnych krain, miłości i przyjaźni rodzącej się wbrew rozsądkowi i tajemnic spowijających umysły niczym mgła, weźcie w ręce krucze serce i dajcie się porwać falom wzburzonego morza.



Ocena książki:

Tytuł: Wyspa Mgieł
Autor: Maria Zdybska
Wydawca: Genius Creations
Liczba stron: 480
ISBN:9788379950928

sobota, 6 października 2018

Until Nico- Aurora Rose Reynolds

Udostępnij ten wpis:

Nasze postrzeganie świata często zależy od okresu dorastania. Każda strata czy złe zdarzenie odciska na nas piętno, które będzie blokować nam rozwój i nie pozwoli na patrzenie w przyszłość. Można żyć z dnia na dzień i osiągać cele małymi krokami, unikać wszystkich uczuć, które zabrane pozostawiają tylko pustkę. Tylko czy warto być zawsze zachowawczym i obserwować życie gdzieś z boku?

Czasem przypadek sprawia, że życie nabiera tempa. Sophie Grates nie poznałaby Nica Maysona, gdyby nie zgubiła telefonu, który on odnalazł. Pomimo strachu przed spotkaniem z obcym mężczyzną, kobieta chce odzyskać swoją zgubę. To spotkanie dwóch przeciwności, które rozpocznie lawinę zmian. Jak z przewrotnością losu i stanowczym mężczyzną u boku poradzi sobie Sophie? Czy będzie w stanie podjąć ryzyko i oddać swoje serce? Nico Mayson, wie o klątwie, która dosięga członków jego rodziny i gdy odkrywa jej prawdziwe znaczenie, postanawia zrobić wszystko, by zdobyć kobietę, przez którą nie może funkcjonować. Determinacja w obliczu strachu i demonów przeszłości może okazać się jedyną słuszną drogą dla tej dwójki, a wsparcie klanu Maysonów będzie nieocenione.

Czy można pokochać historię aż tak bardzo, że w ciemno sięga się po jej kolejne odsłony, wiedząc, że ten konkretny świat nie zawiedzie? Do tej pory seria Until mnie nie zawiodła, czy tym razem było podobnie?

Czwarty już tom przygód upartych, seksownych i władczych braci Mayson to jak spotkanie z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Dobrze znane miejsce i kolejny z braci na drodze ku szczęściu. Historia, która otula swoim urokiem od pierwszej styczności z nią. Ogromna rodzina, której wsparcie czuć na każdym kroku, miłość i wszechobecna przyjaźń, ale i masa smutku ukryta gdzieś w przeszłości i cienie dawnych lęków, które paraliżują codzienność. Tym razem upór i pewność siebie Nico mogą nie wystarczyć, by przekonać piękną bibliotekarkę do prawdziwości jego uczuć.

Ten tom nie odstaje od reszty, a pokusić się można nawet o stwierdzenie, że jest kwintesencją całej serii. Trzyma w napięciu, mami romantyzmem, gdy jest taka potrzeba i powala śmiechem i ciekawymi dialogami. Bohaterowie już zdążyli zapaść głęboko w czytelnicze serca. Są naturalni, odważni i szczerzy, jednak każdy z nich popełnia błędy, dzięki czemu łatwiej się z nimi utożsamić. Nico, jak każdy z braci odznacza się odwagą i rodzinnym podejściem, sam wspiera i również od rodziny otrzyma pomoc w każdym przypadku. Jego romantyczna nutka w umięśnionym ciele przekona do siebie nie jedną czytelniczkę, której bez problemu na wzór swych braci skradnie serce. Nie tylko on rozczuli i porwie nasze romantyczne dusze do tańca.

Autorka wplotła w to, co już znamy nowe postaci, które ożywiają opowieść. Pojawia się Sophie, dziewczyna o pozytywnej aurze, niepewnej przeszłości i krągłościach. Nie ma pojęcia o swych zaletach, jednak w zderzeniu z pewnością siebie, jaką emanuje Nico, odkrywa swoją drapieżną stronę. Świetnym zabiegiem jest połączenie wielu wątków, których zarys mogliśmy poznać w poprzednich tomach. Pisarka ciekawie utrzymuje zainteresowanie losami rodziny Maysonów, a końcówka tego tomu jest niesamowitą zapowiedzią kolejnych pokoleń klanu.

Zachwyt obejmie każdą fankę serii, każda miłośniczka romansów odnajdzie tu cząstkę swej duszy. To lekka i przyjemna powieść napisana w dobrym stylu, z realnymi i przesympatycznymi postaciami, która umili wieczór i rozgrzeje w jesienne noce. Z rozrzewnieniem będę wiele razy powracać do całej serii i polecać ją każdemu, kto ma choć trochę romantyzmu w sobie.

Ocena książki:


Tytuł: Until Nico
Autor: Aurora Rose Reynolds
Wydawca: Editio Red
Liczba stron:216
ISBN:9788328330207

środa, 3 października 2018

Biały wróbel-Gabriela Kusz

Udostępnij ten wpis:




Ponad wiatrem hulającym między opuszczonym złotem kołysała się jedna, srebrna klatka. Siedział w niej mały, biały ptaszek. Nie śpiewał. Nie płakał. Po prostu patrzył na mnie tak wymownie i intensywnie jak niemowa, która oczami próbuje okazać miliony emocji na raz.

Strach, lęk, niejasne uczucie obserwowania. Gorzki smak dławiący człowieka przy każdym oddechu, napięte mięśnie i umysł gotowy do ucieczki. Nie ważne, z czego zrodzony, potrafi uprzykrzyć życie, być niezrozumiały dla innych i blokować radość z prostych czynności. Strach da się okiełznać, jednak czy to się uda, gdy okazuje się, że wszystko, co znałeś to kłamstwo budowane, by ukryć twoje przeznaczenie?

Arleta właśnie kończy osiemnaście lat. Przyjęcie połączone z wystawnym pokazem mody jej opiekunki jest niezwykłym wydarzeniem nie tylko w Paryżu, gdzie przyszło zamieszkać dziewczynie po tragicznej śmierci jej rodziców i siostry. Od czterech lat otoczona murami pałacu i opieką Camille blokowała traumatyczne przeżycia. Nawet najmniejsza krztyna ognia z przeszłości nie dosięgała wspomnień dziewczyny, jednak noc jej urodzin wszystko zmieniła, a odwiedziny pewnego chłopaka o pięknych oczach i ciemnych włosach zapoczątkuje ciąg zdarzeń, który zrzuci wszelkie zasłony tajemnic w życiu dziewczyny. Kim jest Feu? Nie tylko na to pytanie Arleta będzie chciała poznać odpowiedź, wszak jej pochodzenie i zdolności mogą okazać się równie niebezpieczne co nieznajomy.


Przybysz pochwycił mój wzrok.
-Konstanty Ildefons Gałczyński, taki jeden gość- oznajmił, wzruszając ramionami.
-Teatrzyk Zielona Gęś... Czy się mylę?- dodałam, na co chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko.
-Jak widać w bezmiarach tysięcy światów jednak nie tak trudno znaleźć pokrewną duszę.

Delikatna okładka utrzymana w jasnych tonacjach, niezwykle lekki i jakże zwodniczy tytuł nie oddają nawet w połowie tego, co w treści. Czy ta różnica jest pozytywna?

Jestem oczarowana powieścią spod pióra Gabrieli Kusz. Nie wiem, czy bardziej porwała mnie fabuła i pomysł na skonstruowanie tak ciekawego świata, czy styl autorki. Pisarka ma bowiem niesamowite wyczucie, jeśli chodzi o równowagę pomiędzy wątkami oraz lekkość pisania, która na każdej stronie oczarowuje czytelnika, nie pozwalając mu się oderwać od tej opowieści choćby na chwile. Zaprasza nas do świata, w którym rozegra się walka dobra ze złem, ale zanim to nastąpi, gra dotyczyć będzie z pozoru zwykłej dziewczyny, która równoważy oba światy, a jej przejście na którąś ze stron może zaważyć na losach wojny.


Po obu stronach drogi rosły wysokie, rozłożyste drzewa o czarnych, nagich koronach. Ich gałęzie przypominały spopielone i zesztywniałe palce, które gdyby tylko mogły, zacisnęłyby swoje szpony na nieuważnym przechodniu. Wokół nas ciągle coś brzęczało jak stada tęczowych ważek, jednak gdy patrzyłam w górę, widziałam tylko niczym niezmąconą biel jak kartka papieru, na której artysta jeszcze nic nie narysował.

Przez cały czas odnosimy wrażenie, że czegoś wciąż nie wiemy, że ucieka nam jakiś niewielki szczegół, bez którego nie poznamy całej prawdy. Napięcie wzrasta z każdym rozdziałem, a wybór strony nie zawsze będzie tak oczywisty, jak powinien. Autorka przez losy swoich bohaterów zgrabnie ukazuje, jaki wpływ miała na nich przeszłość.

Dzisiaj wszystkie demony powstają. 
Dzisiejszej nocy zatrzęsie się ziemia pod ich stopami.
Najgorsze koszmary zaczynają tańczyć.
Nikt nie może się czuć bezpieczny.
Żywy czy umarły. 
Koszmary zaczynają swój bal.
Krzycz.
Mroczne organy zagłuszą twój głos. 
Płacz.
Twoja umęczona twarz zginie pomiędzy ich trupimi oczami.

 Dzięki stopniowemu odkrywaniu kart czytelnik dowiaduje się, że w tej grze jest więcej odcieni niż tylko czerń i biel, a każdy ma w sobie zarówno światłość, jak i mrok. Musi tylko odkryć, po której stronie stanąć. W tym całym chaosie odnajdziecie różne oblicza miłości od rodzicielskiej, poprzez jednostronną i zaborczą, aż do tej prawdziwie romantycznej, która potrafi połączyć dwa odległe bieguny. Będzie zazdrość, chciwość i chęć zemsty, strach i mnóstwo złych decyzji, które podjęto z dobrych pobudek.
Bohaterowie są zabawni, przerażający i tajemniczy. Każdego z nich na swój sposób można polubić, a przynajmniej raz na całą powieść, zmienić o nich zdanie. Pomimo posiadanych nadprzyrodzonych mocy są niezwykle ludzcy. Odczuwają dobre i złe emocje, źle oceniają sytuacje i nie raz mylą się w ocenie towarzyszy. Dzięki temu nie mamy wrażenia, że to fikcja, a ich normalność scala z nimi czytelnika. Łączy nicią porozumienia i fascynuje do ostatniej kropki.

W oku zakręciła mi się łza, ale jej nie uroniłam. Tutaj nie było miejsca na płacz. Chyba, że jako zmarły człowiek zostałeś potępionym na wieki skazańcem. Wtedy płacz. Płacz śmiało, ale nie oczekuj litości. Litość tu nie istnieje.

Powieściopisarka ciekawie ukazała odwieczną walkę dobra ze złem, więzy rodzinne i poświęcanie się dla innych. Jej wizja nieśmiertelności jest niezwykle ciekawa i trochę przerażająca. To dobrze dopracowana fantastyka z wątkiem New Adult. Jej idealnie wyważone wątki przekonają do siebie miłośników romansów i tych, ceniących sobie świetnie wykreowane magiczne światy, których historia oparta jest na legendzie żywiołów.

Nie wahała się. Nigdy po raz drugi. Zamknęła blade powieki poznaczone niebieskimi pajęczynkami żył i rozłożyła chude ramiona niczym feniks znów gotowy na śmierć. Popioły nie miały jednak przywrócić jej życia. Spokojnie runęła w dół, a jej czerwona sukienka załopotała za nią złowieszczo.
Następna samobójczyni.

Pełna emocji, tajemnic i humoru opowieść o trudnych wyborach, sile, jaką może mieć nad nami strach i wartościach, takich jak rodzina, przyjaciele i uczucie ponad przysięgi, podziały i czas. Idealnie sprawdzi się na wieczór i początek przygody z fantastyką, której elementy przedstawiono przystępnie, dzięki czemu nie odstraszą. Lekkie pióro, pełne magii i niepewności opisy i nietuzinkowi bohaterowie. Chcecie się przekonać co stanie się, gdy zakocha się Demon ognia, zwykła dziewczyna odnajdzie swą moc, a zaślepiony miłością Żywiołak postanowi okraść Szatana? To powieść dla was.


Można było patrzeć na nie z boku, z bezpiecznej odległości, jednak będąc w cyklonie ich działania czuło się trawiącą od środka chorobę ludzkości. To właśnie była kwintesencja Piekła. Kusiło cudownością i niezwykłością, a gdy złapało ofiarę w sidła, pomału dusiło ją w sobie tym złotem, marmurem i diamentami

Ocena książki:


Tytuł: Biały wróbel
Autor: Gabriela Kusz
Wydawca: Novae Res
Liczba stron: 354
ISBN:9788380839632

niedziela, 23 września 2018

Uniwersytet Wszystko moje- Fabrizio Silei

Udostępnij ten wpis:

Czy można mieć tak dobre serce, że żadna życiowa przeszkoda nie zmieni naszego nastawienia? A może są ludzie, którzy będą za wszelką cenę tępić indywidualność i wszelkie przejawy dobroci? Bez względu, jakie będą odpowiedzi na powyższe pytania poznajcie historię rodziny Smirthów.


Smirthowie mają wszystko, ich życie pełne jest dóbr luksusowych, które radują ich duszę. Sen z ich powiek odgania jednak ich syn, którego postawa życiowa przeraża rodzicieli. Chłopiec nie potrafi i nie chce żyć w myśl zasad, jakimi kierują się jego rodzice. Pożycza pieniądze nie dbając o zysk, zaprasza bezdomnych, rozdaje jedzenie. Zdesperowani rodzice zapragną oduczyć chłopca dobroci i wyślą go do szkoły, która ma go zmienić w egoistę, który ceni zysk i dobra materialne. Czy szkoła zdoła zmienić młodego Smirtha? A może na wskroś dobry chłopiec zmieni tak mocno zakorzenione zachowanie rodziców?

Uniwersytet wszystko moje to książka, która wprawi każdego młodego czytelnika w dobry humor. Łączy w sobie szczyptę humoru, masę dobroci i dość ważne przesłanie, które dobrze współgra z czasami obecnego dążenia do posiadania jak największej liczby rzeczy. Jak zatem w dobie masowej zarazy zbieraczy, przekonać nasze pociechy, że w życiu liczy się empatia, umiejętność dawania i zbieranie dobra trafiającego wprost w nasze serca, a nie gromadzenie majątku?


Autor w niesamowity sposób przedstawił nam kilka pomysłów na osiągnięcie tego celu. Dzięki swojej humorystycznej historii pomaga nam dostrzec to, co najważniejsze a przy okazji tłumaczy każdemu czytelnikowi, jakie mogą być konsekwencje złych wyborów. Jeśli postawisz wszystko na jedną kartę i zaczniesz dążyć do pieniędzy, może się okazać, że nie starczy w twoim otoczeniu miejsca dla rodziny i przyjaciół. Przewrotna historia przytoczona nam przez autora uwypukla najważniejsze zagadnienia, podając je dzieciom w bardzo prosty i przejrzysty sposób.

Niewielka książka o barwnej okładce i drobnych rysunkach, które zachęcą starszaki do czytania i umilą młodszym dzieciom wspólny czas czytania z rodzicami. Ciekawa i pouczająca fabuła otoczona prostymi obrazkami sprawia, że lektura tego tytułu może okazać się bardzo przyjemnym czasem. Polecam rodzicom, którzy chcą w lekki i przystępny sposób nauczyć swoje pociechy, jak ważne jest dobro oraz to, że warto się nim dzielić.

Ocena książki:

Tytuł: Uniwersytet Wszystko Moje 
Autor: Fabrizio Silei
Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron:320
ISBN:9788310132703


sobota, 22 września 2018

Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty- Maciej Szymanowicz

Udostępnij ten wpis:



Wiatr istnieje, choć jego samego nie możemy dostrzec. Dźwięków nie widać, pomimo tego każdy wie, że są dookoła nas. A jak sprawa ma się z krasnoludkami? Nikt ich nie widział i nie słyszał, czy więc to możliwe, że ich nie ma?

Myślicie sobie, jak można napisać książkę o kimś, kogo się nie widziało i dowieść, że istnieje? Maciej Szymanowicz zabiera nas w podróż, po której zakończeniu już nic nie będzie takie samo. Wkraczacie w świat pełen niemożliwego, niespotykanego i podobno nieistniejącego.

Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty to całkowite i intrygujące kompendium wiedzy na temat krasnoludków, którą powinno posiąść każde dziecko, a i wielu rodzicom powyższa wiedza niezaprzeczanie się przyda. Do czego? Przede wszystkim zrozumienia przeróżnych zjawisk, o które każdego dnia oskarżamy swoje pociechy. Wszelkiej maści plamy na ubraniach, ta kolejna wylana szklanka soku i niesforna fryzura zamiast kunsztownego upięcia wykonanego przez mamę, to wszystko dzieje się za sprawą pewnych małych stworzeń, których nie da się zobaczyć.

 To dzięki spiczastym czapeczkom z bąblem, w którym to ukryto coś, co sprawia, że te małe śmieszki nie są widoczne.

Same czapeczki i kilka kropel niechcianego płynu na ubraniu czy podłodze to jeszcze nic w porównaniu z wiedzą, jaką posiądziecie na temat krasnoludków za sprawą tej książki. Są tu czyste mity i spora garść faktów, których z zacięciem bronią małe skrzaty. Zapraszają was do swojego małego świata i w zabawny sposób pokazują, jak się bawią, jakie sporty uprawiają i co robią, gdy nikt nie widzi, czyli cały czas.

Pełna przepięknych ilustracji książeczka, która zawiera wszystko, co powinniśmy wiedzieć o krasnalach. Pouczająca i pełna humoru opowieść dla młodszego i starszego czytelnika. Twarda oprawa i równie mocne wnętrze dają gwarancje jakości i wytrzymałości. Forma jest przystępna i pozwala na czytanie nawet z małymi odkrywcami.

 Muszę was jednak ostrzec, zdarzają się bowiem i takie małe złośliwe i strasznie marudne krasnale, które nie są zadowolone z miejsca, w którym zostały umieszczone. Autor nie podaje niestety jak spacyfikować takiego marudę, więc zalecam rozwagę i czujność pomiędzy salwami śmiechu i łzami rozbawienia.

My przy lekturze tego tytułu bawiliśmy się przednio, zachwyceni ilustracjami, oczarowani postaciami i sposobem prezentacji całej krasnalej społeczności. Idealnie nadaję się na prezent, nie pokuszę się o wystawianie ram wiekowych, czuje, że krasnoludki polubią was wszystkich (Poza tymi marudnymi wyjątkami).



Ocena książki:

Tytuł: Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty
Autor: Maciej Szymanowicz
Wydawca: Nasza Księgarnia
Liczba stron:28
ISBN:9788310133922

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia