Menu

piątek, 14 września 2018

Pan Perfekcyjny- Jewel E. Ann

Udostępnij ten wpis:


Nic nie zmieni twojej przeszłości, nie cofnie wypowiedzianych w złości słów, nie zmieni kierunku, w jakim podążyłeś tamtego dnia. To już się zdarzyło i nie masz władzy nad słowami, czynami, decyzjami. Pozostaje jednak niesmak, żal, cierpienie i to, co dusi każdego dnia... wyrzuty sumienia. To one mogą stać się łańcuchem, który nie pozwoli ci iść do przodu. Zaleją twoje serce, które przestanie czuć cokolwiek poza wstydem i bólem minionych decyzji. Nie masz możliwości zmiany i tylko od ciebie zależy, jak to zakończysz.

- Przypominam pani ojca?
-Tylko ten pana idealnie skrojony garnitur. [...] Tata jest skromnym człowiekiem. Szczodrym do bólu. Nigdy nie spogląda na ludzi tak, jak pan patrzy na mnie.
- A w jaki sposób patrzę na panią?
- Jakbym była zmorą pańskiej egzystencji.

Flint Hopkins, wzięty prawnik i samotny ojciec dwunastoletniego autystycznego Harrisona żałuje wielu rzeczy. Przez ostatnią dekadę wiele by zmienił, cofnął i zrobił zupełnie inaczej. Choć decyzji sprzed śmierci żony nie cofnie, każdy jego dzień to ucieczka przed konsekwencjami tamtych postanowień. Dbając o dobro syna, stara się żyć według konkretnych zasad, unikając zmian rutyny, jaką stworzył. Jednak jedna źle podjęta decyzja sprowadziła na niego chaos, który odbiera mu wszystko po kolei. Traci święty spokój, syna i serce. Każdy kolejny dzień i spotykanie na swojej drodze pewnej muzykoterapeutki skruszy mur, za którym Flint się ukrywał od lat.

Czasami świat się kończy i zapomina zabrać nas ze sobą.

Ellen skrywa wiele tajemnic, dzieli się uśmiechem i siłą, która płynie z muzyki. Nie może się oprzeć czarowi, jaki roztacza Hopkins, ciągle poprawia mu krawat, koszule, marynarkę. Idealny początek znajomości, która będzie musiała wiele przejść, by dojść do szczęśliwego zakończenia. Tylko czy tajemnice, ukryte rany, próby wymówienia umowy najmu i ... szczury dają szansę na miłość?

Szybciej bijące serce, ból brzucha spowodowany śmiechem i chaos myśli. Każda z tych przypadłości pozostanie ze mną na długo po skończonej lekturze. Czym urzekła mnie Jewel E. Ann?

Pragnienie.
Potrzeba.
To paliwo bólu. Gniewu. Ale również czyni nas to silniejszymi, kiedy jesteśmy zmuszeni je odpuścić. 

To proste... Wszystkim. Stylem, który otula czytelnika od pierwszych stron, zamykając go w bańce, która momentami ma ochotę pęknąć od nadmiaru emocji. Lekkością, z jaką płyniemy przez historię Flinta i Ellen. Bohaterami, których w lot i bez zastanowienia nagle kochasz całym sercem i kibicujesz im nawet w najdurniejszych planach. Fabułą, która nie jest sztampowa, potrafi trzymać w napięciu i zaskoczyć kierunkiem zdarzeń.

Pewnego dnia zamierzam żyć długo i szczęśliwie. Nie będę się pakować i opuszczać ukochanego mężczyzny. Na każdego czeka właściwy czas. Odnajdę swój.

Flint dźwiga na sobie ciężar złych decyzji sprzed lat. Całe życie podporządkował opiece nad synem, któremu musi zastąpić matkę. Gdy w jego poukładane życie wkracza pełna energii, dźwięków i chęci dotykania go Ellen, mężczyzna czuje, że musi się jej pozbyć, zanim będzie za późno i jego ułożony świat się zmieni. Każde z nich można traktować jak przyjaciela. Nie oceniać, nie wytykać błędów tylko z sympatią trwać przy nich. Autorka świetnie wykreowała wszystkich bohaterów, każdy z nich jest inny, jest jakiś i zapada w pamięć czytelnika. Musimy zmierzyć się z przeszłością Flinta i tym w jaki sposób radzi sobie z dręczącymi go wyrzutami sumienia. Powieściopisarka w swej opowieści ukazuje również inny sposób na radzenie sobie z duchami przeszłości. Dzięki tak różnorodnym postaciom i ich jakże różnym podejściu nie będziecie się nudzić.

Pan Perfekcyjny to książka wielowątkowa, chwytająca za serce, trzymająca w napięciu i rozbawiająca do łez. Pełna wartościowych bohaterów i pojedynczych historii, które nagle tworzą idealną całość, która zachwyci miłośniczki romansów, przekona te czytające obyczajówki, a i o fanatyków zwierzątek futerkowych zwanych szczurami zahaczy. 

Ci, którzy cię kochają, powinni troszczyć się o to, o co ty się troszczysz. Pielęgnować sprawy, dzięki którym jesteś sobą. 

Opowieść o tym, jak ważne jest przebaczenie samemu sobie. Odnalezienie siły, która pokona cienie wciąż przeszkadzające w dojrzeniu tego, co ważne. Nie poczujecie upływającego czasu. Drżenie serca i ekscytacja wymiesza się niepostrzeżenie z humorem. Ta książka złamie wam serce i poskleja je ogromną dawką ciepła, uśmiechu i garstki sierści, a to wszystko w rytm niespiesznych taktów, które tętnią w nas samych.

Ocena książki:


Tytuł: Pan Perfekcyjny
Autor: Jewel E. Ann
Wydawca: Filia 
Liczba stron:400
ISBN:9788380755277

środa, 12 września 2018

Larista- Melissa Darwood

Udostępnij ten wpis:


Czy można w życiu marzyć o wielkiej miłości, która pojawia się znikąd? Jak w takiej sytuacji radzić sobie z tak wielkimi pokładami zła i braku empatii? Czasem życie ma więcej odcieni, niż nam się wydaje, miłość może stać się najważniejsza, a empatia nie zawsze się pojawia, co nie stanowi o tym, że jej brak jest czymś złym.

Bóg stworzył dziesięć przykazań, żeby ułatwić ludziom życie, a nie ich gnębić. Cała reszta praw to wymysł ludzi. Bóg przykazał "Nie cudzołóż". Nie wspominał nic o współżyciu przed ślubem lub kochaniu się tylko z jedną osobą w życiu. To ludzie dopowiedzieli sobie te prawdy. Nie cudzołóż, czyli nie zdradzaj swojej żony, partnerki, męża, przyjaciela, człowieka, z którym jesteś. Nie krzywdź go, sypiając z innymi. Bądź wierny, skoro zdecydowaliście się być razem.


Larysa to osiemnastolatka, która niedługo stanie przed wyborem drogi życiowej. Wciąż waha się, czy nie iść w ślady ojca i swojej dorosłości nie związać z liczbami. Takiemu rozwiązaniu przeciwstawia się cała jej romantyczna dusza, która pragnie spełniać się w murach Akademii Sztuk Pięknych. Te rozważania zaburza jednak pojawienie się na jej drodze Gabriela, którego dziewczyna początkowo nie wspomina miło. Z każdym kolejnym spotkaniem Lara utwierdza się w swoich odczuciach co do chłopaka. Nie ma świadomości, że jego pojawienie się w jej życiu wiele zmieni, a ona sama stanie się świadkiem odwiecznej walki dobra ze złem. Kto wygra i po czyjej stronie stoi jej wybranek? Kim jest tajemniczy Daniel? Jaką tajemnicę skrywa skrzętnie Gabriel, twierdząc, że zabiłaby uczucia Larysy względem jego osoby?

Znam i uwielbiam twórczość Melissy Darwood. Jej styl i umiejętność poprowadzenia historii w naturalny sposób zapada w pamięć, a czytelnik chce wciąż więcej. Laristę posiadam w pierwszym wydaniu i już wtedy skradła moje serce. Czy wznowienie również znalazło w nim miejsce?

- Powstrzymaj mnie. - Jego oczy wprost płonęły z pożądania.
- Nie - szepnęłam i dotknęłam palcami jego rozpalonych ust.
Wtedy Gabriel dał krok w przód i przyparł mnie do ściany swoim atletycznym ciałem. Poczułam na plecach zimny mur, a na piersi gorący tors. Silne ręce wsparły się przy mojej twarzy, a rozszerzone źrenice zajrzały mi głęboko w oczy.



To świetne, że ta powieść na nowo mogła wkroczyć w czytelniczy świat, w którym nie ma ram wiekowych. Ta książka idealnie trafia bowiem w gust wielu grup wiekowych. Sama autorka ma niesamowitą lekkość w przekazywaniu rzeczy ważnych, pozostawianiu czytelnika w stanie zamyślenia. Melissa Darwood ma dar, który zdarza się rzadko, ma świadomość własnych pomysłów i umiejętność opisywania emocji. Potrafi opleść czytelnika niczym leśna mgła o poranku i sprawić, że nie spoczniecie, aż nie poznacie całego biegu tej historii.

To ty zdecydujesz, kiedy będziesz gotowa. Tylko na litość boską. nie każ mi czekać kolejnych trzystu lat, bo pewnego dnia zedrę z ciebie ubranie i posiądę cię bez pytania.


A jest co poznawać. Chociaż w tym gatunku nie jest łatwo o coś świeżego, innego to powieściopisarka z małego polskiego miasteczka potrafi i z szablonowości zrobić użytek. Takim o to sposobem dostajemy opowieść o dziewczynie, która pragnęła miłości, a los chciał, by wraz z nią odkryła to, co niewidoczne dla każdego. Wątek uczucia nie przytłacza słodyczą ani nadmierną ckliwością. Jest świetnym elementem dobrze zgranej całości, która rozpoczyna coś o wiele większego.

Dobrze wykreowani bohaterowie, których od pierwszych chwil obdarzamy sympatią i zaczynamy żyć ich historią, autorka łączy z niesamowitymi elementami fantastycznymi. Całość współgra idealnie. Nie ma przesycenia pojedynczymi wątkami, a całość wypada świeżo i przyciąga czytelnika na długo. Poznajemy ich historię z dwóch perspektyw, co daje nam poczucie głębszego poznawania poszczególnych postaci, jak i samej opowieści. Dzięki pojawieniu się perspektywy Gabriela całość wydaje się dopełniona, bardziej spójna i cóż nie oszukujmy się łatwiej się w nim zakochać.

Dwa serca, jedno bicie, niech mnie odnajdzie miłość na całe życie.


Melissa Darwood potrafi stworzyć powieść o walce dobra ze złem, romans z fantastyką w tle i wszystko, co jeszcze może wykreować jej wyobraźnia. To zawsze będzie jakieś, będzie miało wartość i zostawiało w czytelnikach ślad. Dzięki Lariście możemy zamknąć się w świecie, pełnym tajemnic, nieśmiertelności i miłości ponad wszystko. Dać się porwać świetnemu stylowi i prawdzie zionącej z każdej strony powieści Melissy. Tę książkę pochłania się bardzo szybko, pomysł na fabułę długo po przeczytaniu wciąż krąży w żyłach, a sympatia do głównych bohaterów nie przemija.

Jeśli do tej pory wahaliście się, czy to książka dla was, to wiedzcie jedno, tu nie liczy się wiek. To historia dla każdego, choć ci z odrobiną romantyzmu i fantastycznej cząstki w swych duszach odnajdą się tu szybciej. Ja z całą swoją mocą polecam i czekam na kolejne tomy oraz spotkania z Guardianami i Tentatorami.

Ocena książki:


Tytuł: Larista
Autor: Melissa Darwood 
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:320
ISBN: 9788366074095

piątek, 7 września 2018

Dzieci gwiazd i lustra lodu- Katarzyna Izbicka

Udostępnij ten wpis:





Czasem życie sprawia wrażenie tkwienia w stagnacji, nic się nie zmienia. Wszystko płynie swoim rytmem. W sumie można odnaleźć szczęście w prostocie i powtarzalności, ale pojawia się pytanie, co było przed tym i jak jawi się przyszłość. Skąd w poukładanym miasteczku, jakich wiele tyle tajemnic i czemu to twój świat zaczyna się walić?

Czasami lepiej jest uwierzyć w coś niesamowitego, niż trwać bezwzględnie przy powszechnie przyjętych prawdach.


Lindsey kocha taniec, kawę w swojej ulubionej kawiarni i swojego kuzyna Erica. Jej życie płynie spokojnym torem, wiodąc ją drogą wprost do 18 urodzin. Tydzień przed nią 18 urodziny obchodzi także jej kuzyn, jednak tego dnia znika bez śladu. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się nowych uczniów w szkole dziewczyny. Lindsey trafi na nową bardzo gadatliwą przyjaciółkę i chłopaka o oczach niczym płynne złoto. Dzięki temu spotkaniu życie dziewczyny zacznie się zmieniać, a ona dostrzeże to, czego nie widzą inni. Świat, w którym mieszka skrywa wiele tajemnic, a magiczne istoty są jego częścią. Nastolatka będzie musiała odkryć, czym była Wielka wojna, kim jest ona i jej kuzyn Eric oraz jaką rolę w jej życiu odgrywa Liam. Rozpoczyna się gra, w której możesz być tylko pionkiem lub odkryć całą prawdę. Tylko jak odnaleźć się pośród tylu kłamstw i niepewności? To, co ma wzmocnić Lindsey, może okazać się nie do przejścia.



Czemu ten tytuł czekał na recenzje, nie wiem, ale już to zmieniam i podsuwam swoją opinię na temat książki Katarzyny Izbickiej.


Tylko od czego, by zacząć? Fabuła, która wciąga od pierwszych stron i mami nas lekkością i tajemnicami przez cały czas trwania lektury. Gdy wkraczamy w pozornie uporządkowany i bezbarwny świat Lindsey może nam się wydawać, że nic nas nie zaskoczy. Jednak autorka potrafi namieszać i sprawić, że chce się więcej.


Łzy nigdy nie kłamią, Lin- powiedział, znów podchodząc do mnie.- One zawsze mówią prawdę. Tak samo jak oczy.


Możliwe, że to zasługa porywającego stylu lub samego pomysłu na fabułę, ale myślę, że całą robotę odhacza kreacja bohaterów. To ich charaktery, naturalność i interakcje, w jakie wchodzą, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. Lindsey polubicie od początku, nie irytuje i choć czasem popełnia głupie błędy, to zawsze stara się je naprawiać. Ciągnie ją do Liama, jednak szanuje układ, w jaki trafiła. Nie ma się jednak co martwić, bo między tą dwójką iskrzy od pierwszego spotkania i wcale nie pomaga im fakt ich pochodzenia. Przyjdzie im się zmierzyć z wieloma tajemnicami.



Ciekawe postaci i wciągająca fabuła, a to wszystko złączone w historię, która dopiero się rozpoczęła. Tom pierwszy jest wprowadzeniem do kolejnych wydarzeń. Mami i miesza, nie pozwala na dokładną analizę, wciąż ukrywając niektóre fakty dotyczące przeszłości i przyszłości. To kawałek dobrej fantastyki, która nieco inaczej zapatruje się na to, jak wyglądają kontakty ludzi, elfów i syren. Kto jest tym dobrym? Jaka tajemnica skrywa się za Wielką wojną? Czy Lindsey odkryje swoje moce i stłumi rodzące się uczucia? Przekonajcie się, a nie pożałujecie.


To lekka, barwna, tajemnicza i niezwykle przyjemna opowieść o przeznaczeniu, sile i odkrywaniu prawdziwego oblicza tych, którzy na co dzień nie rozstają się z maską. Napisana w świetnym i bardzo plastycznym stylu. Rozgromi was humorem i zachęci tajemnicą, a iskrzące spotkania Liama i Lindsey tylko dopełnią całość. Świetna młodzieżówka, która daje nadzieje na to, że tworzy się dobre zaplecze w polskiej fantastyce.


Nasze ręce uniosły się wysoko, a twarze przybliżyły tak, że dzieliły nas zaledwie centymetry. Jego dłonie zaczęły zsuwać się w dół, muskając najpierw ramiona, potem talię, aż w końcu zatrzymały się na biodrach, podczas gdy moje spoczęły na jego szyi.


Choć książka jest o nastolatkach, to myślę, że więcej osób znajdzie w niej coś dla siebie. Ja czekam z niecierpliwością zarówno na kontynuacje, jak i kolejne powieści spod pióra tej młodej autorki, której styl jest płynny, przyjemny i zapada w pamięć.

Ocena książki:


Tytuł: Dzieci gwiazd i lustra lodu
Autor: Katarzyna Izbicka
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:362
ISBN:9788381470384

środa, 5 września 2018

Zgadnij kto-Chris McGeorge

Udostępnij ten wpis:


Nasze życie to zawsze suma zdarzeń, które miały miejsce i tych, które są wypadkową naszych decyzji. Choćbyśmy zakopali wspomnienia głęboko w przepastnym umyśle, one powrócą i staną się siłą napędową naszej porażki. Nie musi tak być, ale czy jesteście ze sobą całkiem szczerzy? To, co osiągnęliście swoimi decyzjami, kiedyś daje wam szczęście? A może konsekwentnie niszczycie wszystko, co dał wam los?

Człowiek bez demonów przeszłości nie jest prawdziwym człowiekiem.


Morgan Sheppard, gdy miał jedenaście lat, zyskał przydomek „małoletniego detektywa” po tym, jak odkrył, kto jest zabójcą jego ówczesnego nauczyciela matematyki. To wydarzenie stało się początkiem drogi na szczyt. Jednak 25 lat później, mężczyzna, który jest prowadzącym program detektywistyczny o wysokim poziomie oglądalności, trochę się na tym szczycie chwieje. Alkohol i narkotyki to cała rzeczywistość Morgana, który walczy z czymś ukrytym głęboko w swej pamięci.


Gdy Sheppard budzi się po kolejnej zakrapianej nocy, coś nie gra. W pokoju hotelowym nie jest sam, każda z pięciu osób jest nieprzytomna. On sam przykuty kajdankami do łóżka próbuje znaleźć odpowiedź na to, co tu się stało. Ma na to trzy godziny, podczas których musi odkryć, co łączy pięcioro nieznajomych z nim i zwłokami w wannie. Kto jest mordercą? Jak się wydostać z pokoju? Kim jest człowiek w masce końskiej głowy? Jeśli Sheppard nie odkryje zabójcy, wszyscy zginą.

Dawno nie trafiłam na żaden dobry kryminał, więc opis powieści Chrisa McGeorge'a od pierwszych chwil przykuł moją uwagę. Czy udało się utrzymać zainteresowanie do końca?


Absolutnie tak. Spędziłam kilka godzin na rozwikływaniu zagadki i do samego końca nie odkryłam wszystkich elementów układanki. Autor w świetnym stylu wprowadza nas w bezbłędnie skrojoną intrygę, zapewniając nam mnóstwo atrakcji. Ciekawym rozwiązaniem są powroty w przeszłość Morgana Shepparda i odnajdywanie w nich zarówno podpowiedzi, jak i haczyków, na które bardzo łatwo dać się złapać.


Od pierwszych chwil rodzi się w czytelniku chęć odkrycia sprawcy i jego motywów. Pomimo początkowych założeń z każdą kolejną stroną i kolejnym fragmentem z przeszłości wizja tego, kim jest morderca, zmienia się kilkukrotnie. To świetne uczucie, gdy napięcie nie opuszcza nas do ostatnich stron. Nawet nie jest mi z tym źle, że nie wpadłam na rozwiązanie.


Akcja toczy się nieprzerwanie, momentami uspokaja się, by po chwili wybuchnąć jakąś rewelacją i zbić nas z tropu. Genialna wręcz kreacja bohaterów, dzięki której nie mamy pojęcia, kto mógł być mordercą. Każda z postaci ma inny charakter i stanowi zaprzeczenie mordercy, jednak powoli ujawniają swoje drugie oblicze. Niemal czujemy na własnej skórze, jak zamknięte pomieszczenie zmniejsza się, powietrze staje się gęste, a atmosferę między szóstką zamkniętą w jednym pokoju można porównać do tykającej bomby lub niestabilnej reakcji wybuchowej.


W thrillerach i kryminałach liczy się każdy szczegół. McGeorge świetnie wyważył psychologię postaci z napięciem, uczuciem niepewności i tym ulotnym wrażeniem, że jakiś element gdzieś nam umyka. Nie przesadził z nagromadzeniem postaci i wątków pobocznych. Stworzył coś na kształt dość mrocznego i niepokojącego Escape roomu całego wymazanego krwią. Żałuje, że nie mogę przytoczyć wam kilku szczegółów, jednak jest to książka, o której lepiej napisać mało, by czytelnik połknął haczyk, a reszta zadzieje się sama.

Byłam w szoku, gdy okazało się, że to debiut McGeorge'a, a poradził sobie z tą historią po mistrzowsku. Tu każdy może okazać się tym złym lub dobrym. Nic nie jest oczywiste i tak proste.


Dla kogo jest ta książka? Myślę, że spokojnie każdy z was odnajdzie się w tej powieści i znajdzie coś dla siebie. To idealna pozycja czytelnicza na nadchodzące jesienne wieczory. Nie raz zmrozi wam krew w żyłach i uruchomi uczucia, o których nie mieliście pojęcia. Strach, niepokój a może klaustrofobia? Co dopadnie cię podczas lektury? Zgadnij kto, polecam z czystym sumieniem.

Ocena książki:

Tytuł: Zgadnij kto
Autor: Chris McGeorge 
Wydawca: Insignis
Liczba stron:416
ISBN:9788366071131

Andromeda-Anna Kasiuk

Udostępnij ten wpis:



 […] a który wilk wygra? Ten którego nakarmisz[…].

Gdy jesteś nastolatkiem, presja przynależności do jakiejś z pojawiających się grup jest ogromna. Często nacisk otoczenia jest tak duży, że sami zaczynamy zastanawiać się, czy aby na pewno tego właśnie nie chcemy. Jak bardzo może nas zniszczyć źle obrana droga? Czy w każdym jej momencie mamy szansę, aby zawrócić? Odnalezienie własnego ja jest kluczowym elementem wyznaczającym odpowiedni kierunek, tylko jak go dostrzec, gdy oczy wypełniają się łzami, a serce przyspiesza w najmniej oczekiwanym momencie?

Judycie sen z powiek spędza nadchodząca wielkimi krokami matura. Każdego dnia w szkolnej ławie stara się pozostać niezauważoną i w ciszy zbierać siły po tragedii, jaką była dla dziewczyny śmierć matki. Dni zlewają się w jedną nieprzyjemną masę, z której wyzierają niepochlebne komentarze w kierunku Judyty oraz masa zaczepek ze strony Olki i jej świty. Wszystko zaczyna przybierać na sile, gdy Judi zostaje połączona w parę zadaniową na polskim z Szymonem, którego Olka uważa za swoją własność. Gdy sprawy się komplikują, a między nią i Szymonem buduje się nić przyjaźni, dziewczyna odnajduje spokój i zrozumienie u starszej pani Eleonory. Przytłoczona niezbyt uroczą przeszłością i ciężarem teraźniejszości, Judyta będzie musiała odnaleźć w sobie siłę, by sprostać wszystkim wyzwaniom, jakie podsuwa jej los. Czy oczyści swoje serce i pozwoli sobie na uczucia?
Macie przed sobą jedną z tych recenzji, do których zbierałam się bardzo długo. Dlaczego było tak, w przypadku Andromedy?

Miłość była dla niej czymś więcej niż odurzeniem, zachłyśnięciem się bliskością, dotykiem. Miłość oznaczała dla niej coś jeszcze większego niż przyjaźń. Tworzyła z dwóch ciał jedno, z dwóch odrębnych dusz jedną siłę, była gotowością do poświęceń dlaa dobra osoby, którą się kochało

Ta książka jest czymś całkowicie innym, niż zakładałam, rozpoczynając czytanie. Owszem początek sugeruje nam historię z nurtu New adult, ale im dalej w las tym opowieść nabiera innego odcienia. Długo myślałam, jak rozplanuje recenzje i o czym napisze, co zaś pominę, by każdy czytelnik sięgający po Andromedę mógł mieć równe szanse na jej poznanie. Pisząc nadal mam pustkę w głowie.

Historia Judyty napisana jest pięknie, język momentami poetycki z ogromną głębią i ciekawym przekazem. To słodko-gorzka opowieść o miłości, dojrzewaniu i stracie, o tym, jak łatwo ulec wpływom grupy, źle ocenić innych. Judyta musi zmierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji, równocześnie podejmując trud poszukiwań własnej drogi. Czy lepszej? Nie wiem, ale na pewno innej, dojrzalszej. Jej postać jest niezwykle dojrzała, boryka się z bólem po stracie matki i wyrzutami sumienia. Czasami dość biernie podchodzi do zmian w swoim otoczeniu, chce na siłę pozostać w cieniu. Od początku jej postać ujęła moje serce, cieszyłam się z każdego uśmiechu czy przypływu siły. Ze spokojem przyjmowałam jej decyzje, choć nie zawsze się z nimi zgadzałam.
Na szczęście miałam mnóstwo innych postaci, które nadrabiały i podbijały poziom mojej frustracji. O dziwo było to chwilowe i rozmywało się w szerszej perspektywie całości. Anna Kasiuk sprawiła, że ta historia oplotła mnie całą i dała mi do myślenia. Ogromnie mnie to cieszy, gdyż książka powinna dawać emocje, wzruszenie i poczucie dziwnej niepewności, że powinnam zatrzymać się na chwilę i jeszcze raz przyjrzeć się temu, co posiadam.

Judyta tamten okres swojego życia określała zdawkowo – zachłyśnięciem się. Zachłysnęłam się dorosłością, której pragnęłam, mawiała […].

Bardzo ciekawym wątkiem jest ciepła relacja Judyty ze starszą panią z okolicznego domu spokojnej starości, Eleonorą. To jak czysta i piękna jest ich przyjaźń ponadpokoleniowa, daje nadzieje i przypomina, jak ważne są relacje z osobami starszymi od nas. Autorka w piękny sposób pokazuje czytelnikowi, co traci, gdy takiej relacji nie posiada. Jak wiele możemy się dowiedzieć, gdy potrafimy zapytać.

To ciepła i trochę gorzka zarazem opowieść o trudach dorastania, próbach samoakceptacji i niebezpieczeństwie, jakie może kryć się za czymś dobrym, fascynującym i z pozoru niewinnym. Piękno przyjaźni ponadpokoleniowej i tej pomimo wszystko, ciepło uczuć rodzących się niepostrzeżenie oraz droga do szczęścia.
Anna Kasiuk stworzyła historię, która otworzy każde serce i zostawi ślad. Nie ważne, jaką literaturę czytacie najczęściej, ile macie lat czy czym się zajmujecie, po prostu polecam tę książkę, która wywoła emocje u każdego.

Ocena książki:


Tytuł: Andromeda
Autor: Anna Kasiuk
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:320
ISBN:9788380838369


Tylko twój- Vi Keeland

Udostępnij ten wpis:





Wielu z nas dąży do perfekcji, do idealnie skrojonego obrazka, na którym szczęście to świetnie wyglądająca para. A co jeśli cała ta wizja to ułuda, gdy on ją zdradza, ona dusi się w ich nazbyt sztucznym świecie? Podjąć ryzyko i zmienić wszystko, chwilę przed ostatecznym związaniem węzła małżeńskiego? A może liczyć, że uda się być sobą, choć w niewielkim stopniu?

Sydney podjęła radykalny krok i na dwa miesiące przed ślubem postanowiła porzucić sztuczny związek z facetem, który próbuje odebrać jej ją samą. By odreagować ciężki związek, postanawia wykorzystać wycieczkę, która miała być podróżą poślubną. Wraz z nią uroki malowniczych zakątków będzie sprawdzać jej najlepsza przyjaciółka. Opalanie, morze drinków i śpiew do upadłego oraz wakacyjny przelotny romans mają pomóc w zapomnieniu i zaznaczyć nowy kierunek w życiu Sydney. W jej plan idealnie wpisuje się Jack, tajemniczy i nieziemsko przystojny facet poznany w barze. Czy skrzące się milionem iskier pożądanie, da się zamknąć w kilku wakacyjnych dniach? Kim jest Jack i czy to dobrze, że gdzieś z tyłu głowy rodzi się maleńkie pragnienie, by ta znajomość stała się czymś więcej?

Od jakiegoś czasu w ciemno sięgam po powieści spod pióra Vi Keeland i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Jak było tym razem?

Kolejny raz autorka daje nam niezwykle lekką i jakże przyjemną w odbiorze gorącą powieść o dwójce ludzi z pozornie różnych światów. Sydney, postanowiła zawalczyć o siebie i zaryzykować cały swój poukładany świat i Jack, który jest równie tajemniczy co przystojny. Ich relacje każdego dnia nabierają kolorów i temperatury wrzenia. Oboje twierdzą, że to relacja krótkotrwała i nic nieznacząca. Ich przekomarzanie i wciąż ewoluujące doznania i emocje udzielą się czytelniczką bez dwóch zdań.

Świetnie skonstruowani bohaterowie, których od pierwszych chwil obdarzamy sympatią, sprawiają, że lektura tego tytułu to kilka zaskakująco gorących i zabawnych godzin. Sydney zyskuje tym, że nie jest rozpływającą się kupką plastiku, ma swoje zdanie, potrzeby i pragnienia, o które przecież walczy od rozstania z narzeczonym. Jack jest pewny siebie, poukładany i zaskakująco opiekuńczy, choć ma tajemnice, nie da się go nie uwielbiać. Pozostają również przyjaciele tej dwójki, a w szczególności Sienna, której luz i poczucie humoru udzielają się chyba każdemu dookoła. Od razu czuje się w niej nutkę wariactwa i artystycznej duszy. Jej postać rozładowuje napięcie i ubarwia chwilę, te spokojne i niepewne fragmenty.
Całość przesycona jest humorem, namiętnością i tajemnicą. Książkę czyta się niezwykle szybko a przez niepowtarzalny styl Keeland z każdą stroną chce się więcej. To opowieść z gatunku niewymagających i sprawiających, że czytanie to frajda. Można się zresetować po ciężkim dniu, ogrzać w jesienne wieczory.

Jeśli cenicie styl Vi Keeland i uwielbiacie historię lekkie, gorące i z jajem, to powieść idealna dla was. Prosta, lecz z przesłaniem, które mówi nam, że zawsze jest odpowiedni moment na zmiany, ważne jest tylko to, co masz w sobie i to, co od siebie dasz innym. Ja chce więcej, a wy cóż musicie sami się przekonać o tym, czy ta historia jest dla was. Myślę, że na nadchodzące chłodne samotne noce nada się idealnie.

Ocena książki:


Tytuł: Tylko twój
Autor: Vi Keeland 
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:320
ISBN:9788366074323


wtorek, 4 września 2018

Dearest Clementine- Lex Martin

Udostępnij ten wpis:

Brak miłości i zrozumienia rani niczym nóż. Pierwsze cięcie, jakim jest brak tych uczuć od któregokolwiek z rodziców, boli najbardziej. Każdy kolejny cios od losu to posypywanie otwartej rany solą. Cholernie boli i nie pozwala zapomnieć. Jedynym ratunkiem dla twojego serca jest mur, który uchroni przed atakami, tylko czy unikanie uczuć nie odbierze ci także duszy?

Motyle obijają się w moim brzuchu jak pijani żeglarze.


Clementine wiele przeżyła i teraz chroni siebie na wiele sposobów. Liceum zakończyła zerwaniem z chłopakiem, który zdradził ją z jej najlepszą przyjaciółką. Kontakty z rodzicami od zawsze były trudne. Wiecznie nieobecni w życiu córki pozostawili na jej sercu kujący szron. Studia nie przyniosły zmiany. Dziewczyna musiała się zmierzyć z próbą gwałtu i nękaniem przez wykładowcę. Do tej pory jej serce było otwarte tylko dla dwóch najwytrwalszych przyjaciółek, które trwają przy niej, nie zaważając na wszelkie próby ucieczki w samotność. Clem trzyma się zasady zero facetów, zero związków. Życie wydaje się znośne do momentu pojawienia się w nim Gavina, który za nic ma jej zasady i chce zdobyć jej serce. Czy uda mu się skruszyć mur i zaleczyć rany? Czy ocali Clementine nie tylko przed nią samą, ale i dawnym prześladowcą?



Nie wiem, co przyciągnęło mnie do tego tytułu, poza narzekaniem pewnej blogerki, jak to bardzo muszę zakochać się w Gavinie. Do lektury podeszłam bez większego nastawiania się na cokolwiek. Jakie więc są moje wrażenia?



Przepadłam i to nie tylko ze względu na pewnego mężczyznę w moim typie. Ta historia wciąga od pierwszych słów. Oplata nas niepewnością i tajemnicami, sprawiając, że czas spędzony na lekturze Dearest Clementine to czas jak najbardziej na plus. Lekka forma i świetne dialogi kryją drugie dno. To opowieść o dziewczynie, która była otoczona zimnymi, wyrachowanymi strzępkami miłości i pogubiła się w mnogości emocji, z jakimi przyszło się jej zmierzyć. Powieść wywołuje mnóstwo emocji, zapada w pamięć i staje się jedną z najlepszych bez większego wysiłku. Podjęte przez autorkę tematy molestowania, napaści czy w ogóle stalking nie są spłaszczone, czy wyidealizowane. Ich naturalność zasługuje na pochwałę.


Są takie chwile w życiu, kiedy masz wrażenie, że jakieś siły nacisnęły pauzę i możesz przed sobą zobaczyć swoją przyszłość jak nieskończoną drogę ciągnącą się aż po horyzont


Bohaterowie tej powieści skradną wasze serca. Są naturalni i przezabawni. Zarówno przekomarzania głównych bohaterów, jak i ich znajomych nie raz wywołają w was uśmiech. Sama Clementine pomimo tylu przeszkód w życiu stara się nie zatracić i wciąż rozwijać swoją pasję, jaką jest pisanie. Nie zapomina o byciu miłą, dzieli się swoimi doświadczeniami z innymi. Od razu darzymy ją sympatią.



Nie inaczej sprawa ma się z Gavinem. Jego zachowanie i charakter sprawią, że nie jedna będzie tęsknie wzdychać. Nie jest ideałem, podejmuje pochopne decyzje, popełnia błędy, lecz dzięki temu jest realny i chyba z tego powodu trafił w moje serce i skradł je szturmem. Rzadko udaje się spotkać faceta, który jest w stanie przyznać się do złych decyzji i osądów.


Naprawdę jestem odrętwiała – odrętwiała dlatego, że moi rodzice mają mnie w dupie. Odrętwiała po zerwaniu z Darenem, odrętwiała na skutek ataków pojebanego wykładowcy. Po prostu przestałam cokolwiek odczuwać, a kiedy coś czuję to jest to wściekłość. Jedyna maska, jaką zakładam, przedstawia sukowatą Clem. Nie potrafię zliczyć, ilu ludzi stanęło na mojej drodze i odczuło moją złość.


Całość to świetnie skrojony romans z nutą akcji, która tylko dodaje pikanterii fabule. Wydarzenia rozwijają się dość szybko, jednak nie nużą, a wręcz napędzają ekscytacje i chęć poznania całej historii. Każdy z bohaterów niczym kolejny fragment układanki trafia na swoje miejsce, tworząc idealną całość, którą pokocha każda romantyczna dusza. Autorka świetnie poradziła sobie na każdym polu i choć finał jest do przewidzenia, zabiłabym za inny, za nawet najmniejszą zmianę, która zaburzyłaby całość. Z czystym sumieniem polecam każdemu czytelnikowi bez względu na wiek i ulubione gatunki.


Ocena Książki:


Tytuł: Dearest Clementine 
Autor: Lex Martin
Wydawca: Kobiece
Liczba stron:320
ISBN:9788366074132

poniedziałek, 3 września 2018

Stand by me- Agata Czykierda-Grabowska [Przedpremierowo]

Udostępnij ten wpis:


W ciągu roku są takie dni, które oplatają nasze umysły magią. Zarówno aura pojawiająca się w okolicach Bożego Narodzenia, jak i ta z Walentynek, są niepowtarzalne i sprawiają, że myśli i czyny ludzi przepełnia radość, miłość i dobro. Czy istnieje dzień, który byłby w stanie otoczyć swoją magią dwoje tak różnych i źle nastawionych do siebie ludzi i odmienić wszystko, stworzyć nowy obraz ich relacji, uleczyć ze strachu i niepewności?

Sara po dość bolesnym związku postanawia powrócić na wakacje w rodzinne strony. Ma nadzieje, że wolny czas spędzony na łonie rodziny uleczy ją z myśli o porażce. W tym samym czasie progi rodzinnej miejscowości dziewczyny przekroczy Paweł, brat jej najlepszej przyjaciółki, który grzeszy swą urodą i nie ma zbyt dobrej opinii. Przylgnęła do niego łatka notorycznego podrywacza i łamacza niewieścich serc. Ich drogi krzyżują się dość szybko, ich relacja przypomina starcie się dwóch żywiołów, tak różnych charakterów, że nie ma mowy o pojednaniu. Czy nadchodząca Noc Kupały odmieni zdanie Sary, która nasłuchała się mnóstwa opowieści o podbojach Pawła? Czy chłopak odpuści sobie małą złośnicę? Czy oboje będą w stanie przyznać się przed samymi sobą, że to, co pali ich od środka to coś więcej, niż pożądanie?

Była zbyt wyrywna i agresywna, żeby mógł jej pozwolić na wszystko. Uśmiechnął się w myślach. To była dziewczyna z ogniem, którą po prostu trzeba obłaskawić, ale nie tradycyjnymi sposobami, tylko podstępem.

Agata Czykierda-Grabowska zaprasza nas w podróż iście wakacyjną, lekką i przyjemną, za którą kryje się piękno romansu, gorąc erotyzmu i pozytywne wibracje komedii. Czym jest Stand by me i czy przekona do siebie czytelników?
Kolejna powieść w dorobku autorki ma spore szanse, aby poszerzyć grono fanów jej pióra. Stand by me bowiem ma to, co w przypadku twórczości powieściopisarki lubię najbardziej, lekkość, naturalność i prostota. Już od pierwszych stron masz wrażenie, że ta historia dzieje się naprawdę, ba nawet znasz jej bohaterów, którzy nie wyróżniają się majątkiem, nie omijają ich problemy, a błędy popełniają przynajmniej raz w tygodniu. 

Sara dość szybko ulega pożądaniu i równocześnie wmawia sobie, że zasłyszane historię są prawdziwe. Szufladkuje Pawła i długo próbuje maskować tym swój strach. Boi się zranienia, rozpadu przyjaźni. Chłopak stara się zbudować o sobie dobre wrażenie, jednak nie zawsze mu to wychodzi. Oboje zdają się tkwić za szybą zniekształcającą nieco obraz. Czy zdążą odkryć, co czują i co skrywają ich prawdziwe wnętrza?
Świetnie skonstruowana fabuła początkowo wolno nakreśla sytuacje tej dwójki, jednak akcja rozpędza się ze strony na stronę, wciągając w niezauważalny wir. Od razu połączy was z bohaterami więź, będziecie kibicować im w ich słownych utarczkach i nagle okaże się, że to już finał.

Nie dawało mu to spokoju. Dopiero niedawno zdał sobie sprawę, że nie chce tego kończyć. Nie chce się z Sarą rozstawać, jakby się nigdy nie poznali. W zasadzie to w ogóle nie chciał się z nią rozstawać. Zastanawiał się, czy to w ogóle będzie możliwe, skoro ona jest z nim tylko dla seksu? Bo i po co innego miałaby się spotykać z facetem, którym pogardza?

To historia, która pod płaszczykiem tworzącej się więzi i uczuć, które wybuchają z ogromną mocą po dość długim tłumieniu ich, przedstawia nam drugie dno. Siłę plotek i niesłusznych oskarżeń. Pokazuje jak łatwo źle ocenić kogoś przez pryzmat strzępków informacji i opinie innych, nie zawsze obiektywnych osób.
Czyta się ją szybko i przyjemnie, a lekkość stylu, który tak lubię i naturalność sprawiają, że uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały czas czytania. Opisy i dialogi wprawiają czytelnika w błogi stan, w którym na przemian zanosimy się śmiechem i wzdychamy. Paweł i Sara odznaczają się zaciętością i dość ostrymi charakterkami, które tylko ubarwiają całą opowieść. Każdy z pobocznych bohaterów jest niczym idealnie pasujący do całości element, który rozjaśnia obraz całości.

 Świetny zabieg łączenia wątków z poprzednimi książkami autorki sprawia, że czujesz ekscytacje, poznając kolejne perypetie dobrze znanych ci bohaterów. Wcześniejsze pojawianie się Pawła nawet w połowie nie oddaje jego charakteru, co z kolei daje nadzieje na świetne rozwinięcie kolejnych postaci.

Stand by me to świetna odskocznia od powieści pełnych dramatów. Zawiera sporo elementów, które idealnie oddają klimat powieści idealnej na lato, którą każdy powinien mieć w swojej biblioteczce. Pełna humoru i ciepła, temperamentu i ognia. Zachwyci każdego fana twórczości autorki. Lekka w formie i mocna w przekazie. 

Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści spod pióra autorki, która staje się rozpoznawalna i zachwyca umiejętnością przekazywania emocji, ubierania myśli w słowa w piękny, prosty i nienachalny sposób. Potrafi utkać magiczne połączenie między czytelnikiem a swoimi bohaterami. Wystarczy, że sięgniecie po powieść i sprawdzicie co stanie się w Noc Kupały.

Ocena Książki:

Tytuł: Stand by me 
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawca: Novae Res
Liczba stron:328
ISBN:9788381470001

niedziela, 2 września 2018

365 dni- Blanka Lipińska

Udostępnij ten wpis:





Miłość rodzi się niepostrzeżenie w przeróżnych okolicznościach. Nie zawsze jesteśmy w stanie panować nad swoimi uczuciami i trzeźwo spoglądać w przyszłość. Nieprzewidywalność pojawienia się uczuć czyni je pięknymi, tylko jak dostrzec piękno, gdy wokoło panuje zazdrość, niepewność i strach?


Massimo Toricelli nie obawia się nikogo. Jako boss włoskiej mafii od dziecka uczony byłby nie okazywać strachu, nie mieć słabości i nie liczyć się z nikim. Gdy mężczyzna stanął w obliczu śmierci, miał wizję, w której ujrzał piękną kobietę. Jej oblicze kazał uwiecznić a sam wiedziony nadzieją, że owa kobieta istnieje, wiódł żywot bez zobowiązań. Przewrotny los w końcu stawia na jego drodze kobietę z wizji. Mężczyzna postanawia za wszelką cenę zdobyć jej miłość. W tym celu porywa kobietę i stawia jej ultimatum. Laura nie sądziła, że jeden wyjazd odmieni jej życie, a los brutalnie pokieruje jej szczęściem. Czy miłość można wymusić? Czy można szczerze pokochać kogoś pomimo strachu?



365 dni to książka, którą pochłonęłam w mgnieniu oka, a była całkowicie czymś innym, niż się spodziewałam.



Tytuł ten to debiut polskiej autorki, która mogłaby się mierzyć z rodowitymi włochami, jeśli chodzi o opisy miejsc w tej powieści. Jednak to nie klimat i widoki przyciągają uwagę. To historia, która rozbawi, zirytuje i zafascynuje nie jedną czytelniczkę. Absolutnie nie bierzcie pod uwagę słów z okładki, które mamią drugim Greyem i Ojcem chrzestnym w jednym. Owszem pojawia się mafia, niebezpieczeństwo i zawiść między poszczególnymi odnogami. Jest też bogaty, pewny siebie facet, który nie cofnie się przed niczym, by posiąść kobietę. Jednak na tym kończą się podobieństwa do obu tytułów, a samo szufladkowanie dla tego tytułu dobre nie jest.



Autorka ma  prosty styl, który nie razi wulgarnością, choć ta się pojawia, zawsze jest na miejscu i wpisuje się w daną scenerię  oraz charakter sceny. Całość czyta się zaskakująco szybko i lekko. Historia płynnie przechodzi od porwania poprzez każdy dzień umowy, raz po raz napotykając wydarzenia, po których nic nie jest takie samo. Pojawia się uczucie, które jak dla mnie rodzone w strachu to żywy przykład syndromu sztokholmskiego, jednak wykreowane na tyle dobrze, że się z nim zgadzam. Drażni tylko dość mocno zarysowany materializm głównej bohaterki, która cieszy się na widok każdego prezentu i tylko raz waha się nieznacznie czy w ogóle go przyjąć.



Bohaterowie są wielowymiarowi, mają swoją przeszłość, ambicje i plany na przyszłość. Jednak to, w jaki sposób podnoszą się po porażkach, zostaje w pamięci. Uwielbiam wyzwoloną Olgę, koleżankę Laury oraz Domenica, który swoją naturalnością kupi wszystkich.


Cała historia to świetne czytadło, które nie wymaga od nas szukania głębi, a w zamian daje nam dynamiczną opowieść o tym, jak nieprzewidywalna jest miłość i jak łatwo wpaść w ciąg zdarzeń, które w innych realiach byłyby spełnieniem marzeń.



Polecam miłośniczkom romansów, mafii i miłości nieoczywistej. Pełna humoru, uczuć i niebezpieczeństwa opowieść o miłości, pieniądzach i przyjaźni. Bardzo płynna i pełna zwrotów akcji historia, która nie wymaga za wiele, dając czytelnikowi przyjemność i uśmiech. Czasami po prostu warto sięgnąć na coś co wciągnie, mimo mankamentów.

Ocena Książki:

Tytuł: 365 dni 
Autor: Blanka Lipińska
Wydawca: Edipresse książki
Liczba stron:496
ISBN:9788381176477

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia